Kontynuując rozważania dotyczące urzędu szafarza, św. Benedykt opisuje stosunek mnichów do dóbr ziemskich i mówi, pod jakimi warunkami i w jakiej mierze mogą oni ich używać.
Z dużym zaskoczeniem przeczytałem opublikowany wczoraj tekst Piotra Chrzanowskiego, w którym wprost odnosi się do mnie. Zaskoczyła przede wszystkim obca mi opowieść o rzekomo moich poglądach.
Łatwo dostrzec, jak ten rozdział wiąże się z poprzednim. Obydwa dotyczą dóbr klasztoru.
Dawidzie, bp Dec leżącego na bruku pana Tomasza broni, a Ty, razem z firmą IKEA, z salonową katolewicą, przy oklaskach publiczności, złożonej także z duchownych, zawzięcie go flekujesz.
Wraz z rozdziałem 31. wchodzimy w tę część Reguły, która reguluje porządek spraw materialnych klasztoru.
Bez wątpienia Reguła celowo nie określa granicy wiekowej ani dla dzieci, ani dla młodzieńców. Do pełnej odpowiedzialności i słusznego rozeznania nie wszyscy dochodzą w tym samym wieku.
Widzenia o Piotrze Oraczu
W cyklu "Cnoty i niecnoty" rozmowa na kanwie średniowiecznego "Widzenia o Piotrze Oraczu" Williama Langlanda (XIV w.). W niepokojącej narracji snu spotykamy postacie reprezentujące wady, ludzkie staranie o nawrócenie, dialogi Zapłaty, Sumienia i Rozumu. Rozmawiają: Justyna Melonowska, Michał Gołębiowski i Paweł Milcarek.
To skuteczna manipulacja dzięki której niejeden chrześcijanin, osłabiony duchem naszej epoki, będzie bardziej skłonny do przyznania racji liberalnym dyskryminatorom, niż do obrony chrześcijańskiego stanowiska.
Ten rozdział zarazem jest dopełnieniem poprzedniego i łagodzi jego surowość. Brat niezdolny do poprawy został wyrzucony. Może się jednak zdarzyć, że działanie łaski dotrze do niego nieco później.
Istnieje przekonanie, zgodnie z którym nieobecność Oblubienicy naznaczyła niemal całą polską tradycję. W przeciągu kilku wieków rozwoju rodzimej literatury kobieta mogła być jedynie „matką” albo „dziewicą”, nigdy zaś kochanką.
Widać wyraźnie, że w oczach św. Benedykta dusza ma wartość najwyższą i powinna być traktowana z bezgraniczną cierpliwością.
Każdy zwykły katolik chce „przebudowywać” i „naprawiać” Kościół. Cel jest chwalebny, ale czyż przy okazji nie zapomina się o tym, że to Chrystus buduje swój Kościół?
To już ostatni z rozdziałów poświęconych ekskomunice. Wyjaśnia on całe zagadnienie monastycznego kodeksu karnego.
"Jestem Krzysztof – tam siedzi Katarzyna, z którą jesteśmy po ślubie 25 lat, mamy dwoje dzieci. Ale cieszę się, bo ją zostawiam i od dzisiaj zaczynam nowy etap życia u boku Justyny”.
Jeden z braci został ekskomunikowany. Niektórzy, ogarnięci złymi myślami, mieli pokusę, aby brać jego stronę.
W dniu naszych urodzin otrzymaliśmy nazwisko. Nie wybieraliśmy go, po prostu należeliśmy do jakiejś rodziny. Nasi rodzice nadali nam również imię jako dar, którego tylko oni mogli udzielić.
Cięższe winy pociągają za sobą surowszą ekskomunikę, wyłączającą jednocześnie od stołu i od oratorium.
Święty Benedykt nie uznał za konieczne rozwodzenie się nad charakterem i miarą kar cielesnych, postarał się jednak szczegółowo opisać to, co dotyczy ekskomunik.
O roku 1989
Najpierw pytanie o rok 1989 - przełom nie przełom? Potem - największy plus i minus RP po 1989. Potem - czy wciąż mamy tę samą III RP, która wykwitła z 1989?
W naszych czasach, gdy mnich jest ukarany karą dyscypliny, co dzieje się niezwykle rzadko, sam ją sobie wymierza, z dala od ciekawskich spojrzeń i przy pomocy mało dolegliwych „narzędzi”.
O Abrahamie napisano, że wyszedł nie wiedząc, dokąd idzie (Hbr 11,8).
Są tacy, którzy przed snem przypominają sobie pracę intelektualną wykonaną w ciągu dnia, aby ją podsumować i zebrać jej rezultaty.