Sobór Watykański II był bez wątpienia ważnym momentem w dziejach teologii i duchowości katolickiej, zwłaszcza jeśli chodzi o zdefiniowanie miejsca i funkcji świeckich w Kościele.
Z opisu Schweitzera odnośnie do zrębów muzyki protestanckiej wynika, że w większości jest to muzyka tradycyjna, katolicka.
"Kto wchodzi na konklawe papieżem wychodzi kardynałem" - w przypadku metropolity Genui, kard. Giuseppe Siri to stare rzymskie powiedzenie okazało się prawdziwe aż ... czterokrotnie!
W książce kardynał Sarah konsekwentnie kładzie nacisk na wszelkie jednoznacznie ortodoksyjne wypowiedzi Papieża Franciszka i nadaje prawowierną interpretację tym nieco mglistym.
Są więc dziś w Polsce tłumy ludzi potrzebujące takiego duszpasterstwa, które dobrze by się czuło w klimacie morza biało-czerwonych flag, ale nie poprzestawałoby na klimacie wspólnoty.
Książka pt. Papież Asyżu. Zastrzeżenia wobec beatyfikacji Jana Pawła II była dość głośno zapowiadana przez Bractwo św. Piusa X.
Przymiotnik „przedsoborowy” jest używany obecnie zazwyczaj w znaczeniu „przed Soborem Watykańskim II”. Otóż w naszym wypadku chodzi o coś zupełnie innego.
Jubileusz 1050-lecia Chrztu Polski stawia nam przed oczyma wieki, które ukształtowały ścisły związek między wiarą chrześcijańską a kulturą polską.
Współczesny człowiek, konfrontując się z muzyką, o której mówimy, napotyka trudność natury estetycznej czy ściślej: percepcyjnej, a chrześcijanin dodatkowo – moralnej.
Odczytując prawdziwy sens figuratywnej narracji Burzy w kluczu wyłożonym wyżej, musimy uznać, że Burza stanowi pierwszy sen polityczny nowoczesności o magiczno-technicznym panowaniu nad społeczeństwami ludzkimi.
Kiedy troskliwy rodzic patrzy na szkołę swojego dziecka, to nawet bez wielkiego przygotowania teoretycznego odkrywa, że sprawy mają się źle.
Mylimy się, jeśli uważamy, że zbudujemy chrześcijański świat abstrahując od ideologicznych konsekwencji działań naszych i naszych sojuszników.
Adhortacja Franciszka ma tak wiele różnych ważnych zalet, że długo by o nich mówić – ale już od wstępu sygnalizuje niechęć do rozstrzygania na poziomie doktrynalnym.
Tak od racjonalnej refleksji świętego Tomasza z Akwinu doszliśmy do szczytu tajemnicy, gdzie wypada chyba już tylko zamilknąć.
Pewne poszukiwanie doskonałości spotyka się prawie we wszystkich wielkich religiach, a jego jakość jest w naturalny sposób zależna od wartości tych religii.
Trudno nie być sceptycznym co do możliwości dialogu nowoczesnej cywilizacji zachodniej, europejskiej i islamu.
Myślę, że w tych dniach, gdy znowu tak wielu ludzi nie chce słuchać, że „życie każdego człowieka jest chronione piątym przykazaniem dekalogu”, warto wspomnieć profesora Jérôme Lejeune’a.
Romantyczne przekonanie, że świat można przekształcić aktem woli jest tak samo elementem nowych czasów jak oświeceniowy ideał cywilizacji powszechnej opartej na rozumie. Jedno powstało w reakcji na drugie. A oba są mitami.
Ktoś, kto spodziewał się papieża-apostaty, papieża-Antychrysta będzie zawiedziony. Jednakże psucie prawa i faktyczne unieszkodliwianie doktryny wcale nie wykluczają się z dobrymi intencjami.
W sprawie zakresu ochrony życia nienarodzonych nie było żadnego kompromisu politycznego.
Z chrześcijańskiego puntu widzenia konieczność zadekretowania prawa niewinnych dzieci do życia jawi się raczej jako żałośnie minimalistyczna.
W specjalnym komunikacie biskupi przypomnieli, że „nie można poprzestać na obecnym kompromisie wyrażonym w ustawie z 7 stycznia 1993 roku, która w trzech przypadkach dopuszcza aborcję”.