Ksiądz Międlar idzie drogą, którą poszła większość tzw. księży-robotników we Francji: po przyjęciu stylu życia swych podopiecznych z robotniczych dzielnic szybko okazali się bardziej solidarni z popularną tam partią komunistyczną niż z Ewangelią i Kościołem.
Papież Franciszek jest dla mnie tą konkretną osobą, która jako Biskup Rzymu rządzi całym Kościołem, a więc i mną osobiście, w sprawach wiary i moralności.
Tymczasem ten realny dialog trwa. Zbrodnie są od lat jego czerwonymi literami – których się po prostu nie czyta w miejscach gdzie rzekomo „uprawia się dialog”.
W jego słowie o „szlachetnym narodzie polskim” dużo było troski o naszą jedność.
Posoborowa reforma liturgiczna ma już tyle lat, że właśnie zaczęła fetować swoje kolejne półwiecza.
W pierwszych dniach pielgrzymki papież mówił do Polski. Przemówienie wawelskie zasygnalizowało, że Franciszek chce pilnować równowagi. Mówił o konieczności ochrony życia „od poczęcia do naturalnej śmierci" (co oczywiście czytamy w kontekście podejmowanych starań obywatelskich o poprawę prawa w tym zakresie), a ...
Fragment książki: Według Boga czy według świata? O stanie liturgii i wiary z Pawłem Milcarkiem rozmawiają Jacek Paweł Laskowski i Bogusław Kiernicki.
Od „odwróćmy się twarzą do Boga” trzeba zawsze iść ku „nie odwracajmy się plecami do biedaka”.
Deklaracja "Nostra aetate" co prawda, nie posiada wysokiej rangi ani nie zawiera nauczania wyrażonego w sposób szczególnie autorytatywny, a jednak od początku przyciągał wyjątkową uwagę.
Kilka dni temu odbyło się w warszawskiej Świątyni Opatrzności Bożej coś niezwykłego: „Święto Ubogich”.
Wraz z postacią Magdaleny docieramy do serca powołania kobiety, do czegoś co zwykle czyni z niej matkę, ale istnieje już wcześniej: być nadzieją. Pamiętacie Charlesa Péguy? On mówił: nadzieja, ta mała dziewczynka. Powiedzmy dzisiaj: Maria Magdalena, ta nadzieja zwycięska.
Rocznicowe powroty do życia i dzieła Prymasa Wyszyńskiego rzadko lub zupełnie wyjątkowo dotyczą jego usytuowania wobec ruchu liturgicznego, soborowej dyskusji o liturgii i posoborowej reformy liturgicznej.
Trudniej jest praktykować prawdziwą pokorę – niż zastąpić ją egzaltacją uniżenia.
Im dalej idziemy w „stopnie pokory”, tym mocniejsze jest wrażenie, że jest to cnota głęboko sprzeczna z mentalnością naszego świata.
Niedawno arcybiskup Georg Gänswein, osobisty sekretarz papieża-emeryta, powiedział, że jest jeszcze zbyt wcześnie, by podsumowywać pontyfikat Benedykta XVI, gdyż on w pewien sposób trwa i dziś.
Pokora to znalezienie się w tej całości, lub w tych całościach, w których człowiek żyje z woli Bożej.
„Niech wszyscy, nawet za cenę najboleśniejszych ofiar, ostatecznie poddadzą się wspólnemu Ojcu wiernych, gdyż bez tego można jedynie podążać na manowce, udawać się w najniebezpieczniejsze drogi, a w ten sposób poważnie zagrozić swemu zbawieniu wiecznemu”.
Widzę jak w tym dość krótkim czasie najgorętsi dyskutanci o różnych wrażliwościach zdążyli wytworzyć wrażenie, że w tym dokumencie „została otwarta furtka” do zmiany stanowiska Kościoła w sprawie dopuszczania rozwodników w ponownych związkach do Komunii świętej.
Są więc dziś w Polsce tłumy ludzi potrzebujące takiego duszpasterstwa, które dobrze by się czuło w klimacie morza biało-czerwonych flag, ale nie poprzestawałoby na klimacie wspólnoty.
Adhortacja Franciszka ma tak wiele różnych ważnych zalet, że długo by o nich mówić – ale już od wstępu sygnalizuje niechęć do rozstrzygania na poziomie doktrynalnym.
W sprawie zakresu ochrony życia nienarodzonych nie było żadnego kompromisu politycznego.