Jak zauważa cytowany w tekście kardynał Ratzinger – nawet papieże mogą ulec pokusie traktowania swojej spersonalizowanej władzy w kategoriach swoistego absolutyzmu. Dopuszcza się dziś bowiem, aby papież był nie tyle sługą tradycji, ile wielkim projektantem „nowych, lepszych” narzędzi ewangelizacji.
Tomasz Rowiński – portal „Christianitas.org” i Waldemar Wasiewicz – Prezes Stowarzyszenia Rodzin Wielodzietnych Warszawy i Mazowsza byli gośćmi Tomasz Terlikowskiego w programie "Kościół w którym żyjemy".
Program miał emisję w dniu - 25 stycznia 2015 r.
Można go obejrzeć TUTAJ
Z zadziwieniem czyta się historię dziejącą się wśród dworskiej służby w jednym z majątków. Żona kowala, w jedynej rodzinie rzymsko – katolickiej symuluje ciężką chorobę, aby mógł do jej chałupy przyjść kapłan z wiatykiem. Tak naprawdę jednak, umierającymi są czterej oporni, chorzy na ospę, których pod osłoną nocy przeniesiono do kowalskiego domostwa.
Czyż nie są uzasadnione słowa Kreitmaiera, że sztuka utknęła w martwym punkcie tego co subiektywne?
Urząd ten zawdzięcza tak wiele etapowi, w którym piastował go Piotr Apostoł, że zawsze będzie nazywany „urzędem Piotrowym”, munus Petrinum. Dla papiestwa Piotr jest jak kiedyś, przed grzechem Adam dla ludzkości: był pierwszy i w nim umieszczono dary i obietnice przeznaczone dla wszystkich innych w jego „rodzie”.
Typ i styl uwag zawartych w artykule „Odpowiedzialne rodzicielstwo ‒ odpowiedzialne papiestwo” paradoksalnie sam stanowi cząstkę problemu, który wskazuje. I przez to go utwierdza.
Potrzebujemy systemu wychowania, który będzie komplementarny do rodziny. Nie będzie konkurencyjny, nie będzie obok i nie będzie starał się zabrać dziecka rodzinie. Taką właśnie rolę ma pełnić skauting.
Kryzys jest. Przeziera także spoza aksamitnych sformułowań wspomnianego raportu.
Zapraszamy na rozmowę o granicach wolności. Punktem wyjścia były ostatnie dramatyczne wydarzenia w Paryżu. Czy Islam jest religią pokoju i co o współczesnej Europie mówią wielkie manifestacje solidaryzujące się z ofiarami zamachu w siedzibie tygodnika Charlie Hebdo? Czy istnieje jeszcze życie duchowe Europy? Dlaczego dopiero zamachy w Paryżu wyprowadziły na ulice miliony w czasie gdy chrześcijanie od dawna są wyrzynani na Bliskim Wschodzie.
Zgubne konsekwencje Powstania Styczniowego w postaci nieodwracalnych strat polskości na kresach wschodnich są oczywiste.
Natura ludzka, jako niepełna, wskazuje na tej łaski konieczność i konieczność ku niej zmierzania.
Czy to religia pokoju? Czy muzułmanie zgodnie potępiają ataki ekstremistów? Co dalej? Czemu Europa nie utożsamia się tak z 2 tysiącami ludzi pomordowanych w Nigerii, gdzie właściwie jedno z miast zniknęło z powierzchni ziemi?
Problemem jest u nas mentalność antykoncepcyjna i specyficzny rodzaj planistycznego podchodzenia do dzietności opartego ni mniej ni więcej tylko właśnie na „dozwolonych środkach bycia odpowiedzialnymi”.
Współczesny mit Zachodu, wsparty przez Freuda, głosi, że rytuał religijny cechuje sztywna precyzja charakterystyczna dla obsesyjnego zachowania neurotyka lub że jest to „tylko pusta forma bez treści”.
Papież nie ograniczył się do samych zasad teologii liturgii, ani nawet do ogólnych wskazówek liturgicznych, lecz odniósł się wprost do konkretnych wzorców kultu
Muzyka jest formą, która najbardziej zbliża nas do ducha, jest najcieńszym przesłaniającym go nam woalem.
„O plemię niewierne, jak długo mam być z wami? Jak długo mam was znosić?” (Mk 9,19)
Czytając najnowszą powieść Twardocha momentami aż ciężko uwierzyć, że w początkach swojej twórczości uchodził on za wielką literacką nadzieję na chrześcijańskiej prawicy.
Rzetelnie prowadzona edukacja historyczna jest najskuteczniejszym i najwłaściwszym sposobem na prowadzenie „polityki historycznej”, rozumianej jako świadome działanie wspólnoty.
W restrykcyjności nie chodzi oczywiście o jakąś abstrakcyjną, biurokratyczną surowość, ale o uważne badanie motywacji i życia wiarą przyszłych małżonków.
Skoro nie piszą: "Jesteśmy nigeryskimi chrześcijanami", to zapewne dlatego, że faktycznie nie są chrześcijanami i niewiele ich obchodzi cokolwiek poza lokalną, europejską solidarnością wobec radykalnych przedstawicieli integralnego liberalizmu.
Jakkolwiek nie podzielam przekonania Hansa Ursa von Balhasara, że przejście od muzyki formalnej do muzyki programowej, jakie miało miejsce w rewolucji romantycznej jest rzeczywistym postępem, a więc że zmiana ta przyniosła rozwój muzyce, a nie jej regres, a także, że w ogóle można mówić o nieprzerwanym postępie w rozwoju muzyki czy w ogóle sztuki, to jednak na uwagę zasługuje zdanie Balthasara na temat możliwości poznania Boga poprzez muzykę.