szkice
2019.11.06 16:38

Szekspir i święci

Kiedy większość z nas myśli o Szekspirze, nie łączy go od razu ze świętymi. Być może pomyślimy o sztuce Sir Thomas More, przy której współpracował z innymi współczesnymi mu dramaturgami i która została zakazana w czasie życia Szekspira z powodu jej wybuchowej prokatolickiej perspektywy. Możemy powiązać go z pozytywnym przedstawieniem Edwarda Wyznawcy w Makbecie czy też nie bardzo pozytywnym przedstawieniem Joanny d’Arc w Henryku VI. W tym pierwszym przypadku pokazuje on Edwarda jako doskonały wzór chrześcijańskiego króla w przeciwieństwie do złowrogiego i maniakalnego Makbeta, który służy za wzór makiawelicznego „księcia”;  w tym drugim przyjmuje współczesne mu angielskie spojrzenie na francuską bohaterkę jako heretyczkę, co nie jest, jak wielu krytyków twierdzi, oznaką antykatolicyzmu barda ze Stratfordu. Wprost przeciwnie – negatywny pogląd o Dziewicy Orleańskiej był powszechny wśród niemal wszystkich Anglików, kiedy niemal wszyscy Anglicy byli katolikami; częścią narodowego mitu było demonizowanie dziwaczki, którą Francuzi ubóstwiali. Dla Anglików Joanna była bardziej czarownicą niż zamęczoną świętą. Nawiasem mówiąc, jakże inaczej można było usprawiedliwić w patriotycznej wyobraźni spalenie jej żywcem? Jeśli chodzi o Joannę d’Arc i Tomasza Morusa, powinniśmy także pamiętać, że oboje zostaną kanonizowani dopiero w XX wieku, czterysta lat po odejściu Szekspira z tego padołu łez. Nie pisał zatem o uznanej świętej, ale o historycznych postaciach, z których jedną wyraźnie darzył szacunkiem, a drugą najwidoczniej nie.

Innym świętym, który pojawia się w sztukach Szekspira, przynajmniej aluzyjnie, jest św. Franciszek. Jest on obecny w przedstawieniu świętych braci, takich jak brat Wawrzyniec w Romeo i Julii, brat Franciszek w Wiele hałasu o nic, brat Wawrzyniec i Patryk w Dwóch szlachcicach z Werony i kilka franciszkanów i sióstr klarysek w Miarce za miarkę. W tej ostatniej z nich, zapewne najbardziej otwarcie katolickiej ze sztuk Szekspira – która była napisana w krótkim okresie wytchnienia w prześladowaniu katolików, jaki nastąpił po wstąpieniu na tron Jakuba I – przedstawiona zostaje nam Izabella, święta nowicjuszka klarysek, rywalizująca z Kordelią i Porcją jako ikona wyidealizowanej kobiecości.

Święty Franciszek jest także niemal wszechobecny, jeśli nie obecny duchem, w Królu Learze. Jest on widoczny w świętym ubóstwie Biednego Tomka, u którego śpiewanie franciszkańskiej ballady towarzyszy słowom sprzecznej z intuicją i paradoksalnej mądrości. A w szczególnie dramatyczny sposób jest biedaczyna z Asyżu uwidoczniony w zrzuceniu przez Leara szat na wrzosowisku, gdzie bezwstydna nagość króla naśladuje zrzucenie przez św. Franciszka szat, by ogłosić światu swoje zaślubiny z panią Biedą.

Jest jednakże inny święty, który kilkakrotnie pojawia się w sztukach Szekspira, ale którego obecność jest całkowicie nieznana i niezauważana, tak jak sam święty. Jest nim św. Robert Southwell, jeden z największych angielskich świętych i jeden z najbardziej niedostrzeganych. Jest on angielskim męczennikiem, którego męczeństwo jest nieznane nikomu z wyjątkiem bardzo nielicznych szczęśliwych Anglików. Jest on dużo mniej znany niż inni angielscy męczennicy, tacy jak Alban, Tomasz Becket, Jan Fisher czy wspomniany już Tomasz Morus. Jest on jednym z czterdziestu męczenników Anglii i Walii, z którymi dzieli święto i z których najlepiej jest znany prawdopodobnie Edmund Campion, znany być może przez Szekspira.

Niezawodną oznaką zniekształceń historii, tego, co Hilaire Belloc nazwał „głupawą historią protestancką”, jest fakt, że ten wielki święty, męczennik i poeta nie jest lepiej znany. Oprócz swojego niekwestionowanego miejsca wśród poetów metafizycznych, Southwell wywarł także potężny wpływ na muzę Szekspira, inspirując niektóre z najświetniejszych wierszy barda ze Stratfordu. Wpływ poezji Southwella można zauważyć w pełnych szacunku aluzjach Szekspira do niej w Kupcu weneckim, Romeo i Julii, Hamlecie i Królu Learze. W Hamlecie wiersz Southwella „Na wizerunek śmierci” (Upon the Image of Death) jest aluzyjnym tłem dla całej sceny cmentarnej; w Learze kulminacyjna mowa króla („Nie, nie, nie, nie, pójdź! Lepsze jest więzienie”) jest pełna cienko zawoalowanych nawiązań do jezuickich męczenników w ogóle, a męczeństwa Southwella w szczególności. Wzmianka Lira o „szpiegach Bożych” – „God’s spies”, zaszyfrowany ukłon w stronę jezuitów, jest wzmocniona zawartą w niej grą słów, która odnosi się do określenia przez Southwella katolickich męczenników jako „Bożych przypraw” – „God’s spice” w wierszu tego ostatniego pt. „Decease Release”.

Oprócz faktu, że Southwell służył jako muza Szekspira, nowa książka Gary’ego M. Boucharda Southwell’s Sphere: The Influence of England’s Secret Poet (Sfera Souwella: Wpływ tajnego poety Anglii, wyd. St. Augustine’s Press), ilustruje wpływ tego charyzmatycznego jezuity na innych wielkich poetów angielskich, takich jak Edmund Spenser, George Herbert, John Donne, Richard Crashaw i Gerard Manley Hopkins. Dla tych szczęśliwych nielicznych, którzy podziwiają Southwella tak, jak podziwiają Szekspira, ta długa i spóźniona weryfikacja miejsca tego pierwszego w historii literatury jest pracą, za którą należą się szczególne podziękowania. Jeśli chodzi o samego Szekspira, który wkroczył na scenę świata i ją opuścił w dniu św. Jerzego, był on przyjacielem świętych, których moc przywoływał, by pokonać smoki nękające jego czasy, tak jak nękają one nasze. Powinniśmy nieustannie być wdzięczni za barda ze Stratfordu i za świętych będących dla niego inspiracją.

 

Joseph Pearce

Tłum. Jan J. Franczak

 

Źródło: theimaginativeconservative.org


Joseph Pearce

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką plików cookies. Warunki przechowywania lub dostępu do cookie możesz określić w Twojej przeglądarce.

Zamknij