25.03.2020
do schowka

Środa czwartego tygodnia Wielkiego Postu

Ewangelia św. Jana 9 , 1-38

W owym czasie: przechodząc, ujrzał Jezus człowieka ślepego od urodzenia.  I spytali go uczniowie jego: Rabbi, kto zgrzeszył, on, czy rodzice jego, że się ślepym narodził? Odpowiedział Jezus: Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego; ale żeby się okazały w nim sprawy Boże. Mnie potrzeba wykonywać sprawy tego, który mię posłał, póki dzień jest; nadchodzi noc, kiedy nikt pracować nie może. Póki jestem na świecie, jestem światłością świata. To rzekłszy, splunął na ziemię, i uczynił błoto ze śliny, i pomazał błotem oczy jego, i rzekł mu: Idź, umyj się w sadzawce Siloe (co się wykłada: "Posłany"). Odszedł więc i umył się, i przyszedł widzący. Sąsiedzi zatem i ci, co przedtem go widywali, że był żebrakiem, mówili: Czy to nie ten, który siadywał i żebrał? Jedni mówili: Że to on jest. A drudzy: Wcale nie, ale jest doń podobny. A on mówił: Że to ja jestem. Mówili mu więc: Jakże ci się oczy otwarły? Odpowiedział: Ten człowiek, którego zwą Jezusem, uczynił błoto, i pomazał oczy moje, i rzekł mi: Idź do sadzawki Siloe, a umyj się. I poszedłem, umyłem się, i widzę. I rzekli mu: Gdzież on jest? Odpowiedział: Nie wiem. Przyprowadzają tego, który był ślepy, do faryzeuszów. A był to szabat, gdy Jezus uczynił błoto, i otworzył oczy jego. Znowu więc pytali go faryzeusze, jak przejrzał? A on im odpowiedział: Włożył mi błota na oczy i umyłem się, i widzę. Mówili przeto niektórzy z faryzeuszów: Nie jest ten człowiek od Boga, bo nie zachowuje szabatu. A inni mówili: Jakże może człowiek grzeszny te cuda czynić? I było rozdwojenie między nimi. Rzekli więc ślepemu po wtóre: Cóż ty mówisz o tym, który otworzył oczy twoje? On zaś rzekł: że jest prorokiem. Nie uwierzyli tedy żydzi, że on był ślepy, i wzrok odzyskał, dopóki nie wezwali rodziców tego, który przejrzał. I spytali ich, mówiąc: Czy to jest syn wasz, o którym wy mówicie, że się ślepym urodził? Jakże więc teraz widzi? Odpowiedzieli im rodzice jego, i rzekli: Wiemy, że to jest syn nasz, i że się ślepym urodził; ale jak teraz widzi, nie wiemy; albo kto otworzył oczy jego, my nie wiemy. Jego samego pytajcie; ma lata, niech sam mówi o sobie. To powiedzieli rodzice jego, gdyż bali się żydów. Już bowiem zmówili się żydzi, że jeśliby kto wyznał, iż on jest Chrystusem, aby został wyrzucony z synagogi. Dlatego to powiedzieli rodzice jego: Że ma lata, jego samego pytajcie. Wezwali więc po raz drugi człowieka, który był ślepy, i rzekli mu: Daj chwałę Bogu; my wiemy, że ten człowiek jest grzeszny. On zaś im odrzekł: Czy grzeszny jest, tego nie wiem; jedno wiem, że byłem ślepy, a teraz widzę. Rzekli mu tedy: Cóż ci uczynił? Jakże ci oczy otworzył? Odpowiedział im: Już wam powiedziałem, i słyszeliście; czemuż znowu słyszeć chcecie? Czy i wy chcecie zostać uczniami jego? Złorzeczyli mu przeto i powiedzieli: Ty bądź uczniem jego, a my jesteśmy uczniami Mojżesza. My wiemy, że do Mojżesza mówił Bóg; ale skąd ten jest, nie wiemy. Odpowiedział ów człowiek, i rzekł im: To właśnie jest dziwne, że wy nie wiecie, skąd jest, a otworzył oczy moje. Wiemy zaś, że grzeszników Bóg nie wysłuchuje; ale jeśli kto jest czcicielem Boga, a wolę jego czyni, tego wysłuchuje. Od wieku nie słyszano, żeby kto otworzył oczy ślepo narodzonemu. Gdyby ten nie był od Boga, nie mógłby nic uczynić. Odpowiedzieli i rzekli mu: W grzechach narodziłeś się cały, a ty nas uczysz? I precz go wyrzucili. Usłyszał Jezus, że go precz wyrzucili, a znalazłszy go, rzekł mu: Ty wierzysz w Syna Bożego? On odpowiedział, i rzekł: Któż to jest, Panie, abym weń uwierzył? I rzekł mu Jezus: I widziałeś go, i który mówi z tobą, ten jest. A on rzekł: Wierzę, Panie! (tu się przyklęka) I upadłszy, oddał mu pokłon.

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką plików cookies. Warunki przechowywania lub dostępu do cookie możesz określić w Twojej przeglądarce.

Zamknij