Notatki z Reguły
2018.08.07 22:11

Szata mnicha. Notatki z Reguły (dzień dziewięćdziesiąty ósmy)

Rozdział 55. O ubraniu i obuwiu mnichów

1 Ubrania należy braciom dawać dostosowane do warunków miejscowych i klimatu, 2 gdyż w zimnych okolicach potrzeba więcej, a mniej w ciepłych. 3 Opat musi wziąć to pod uwagę.

4 My jednak sądzimy, że w klimacie umiarkowanym wystarczy każdemu mnichowi kukulla i tunika, 5 w zimie kukulla wełniana, w lecie lekka lub znoszona, 6 ponadto szkaplerz do pracy, na nogi zaś pończochy i buty. 7 Nad kolorem tych wszystkich rzeczy ani nad ich wyglądem niech się bracia nie zastanawiają, ale niech noszą takie, jakie można znaleźć w kraju, w którym żyją, albo jakie można taniej sprawić.

8 Opat zaś powinien zadbać o właściwe rozmiary, aby odzież była nie za krótka, lecz dostatecznie długa dla noszących ją mnichów.

9 Kto otrzymuje nowe ubranie, niechaj od razu odda stare, które zostanie złożone w westiarni i przeznaczone dla biednych. 10 Mnichowi wystarczą bowiem dwie tuniki i dwie kukulle, żeby mógł je prać i zmieniać na noc. 11 Wszystko ponad to jest zbyteczne i należy usunąć. 12 Także pończochy i każdą inną rzecz starą bracia muszą oddać, gdy otrzymują nowe. 13 Wysłani w podróż dostają z westiarni spodnie, które po powrocie zwracają wyprane. 14 Również kukulle i tuniki, wydawane podróżującym z westiarni i po powrocie przez nich zwracane, powinny być nieco lepsze od tych, jakie nosi się zazwyczaj.

 

Zarządzenia dotyczące odzieży i obuwia mnichów są kolejnym przykładem rozwagi Reguły: z jednej strony obowiązuje realistyczna zasada dostosowania ubrania do warunków (i opat „musi wziąć to pod uwagę“), lecz z drugiej — święty Ojciec Benedykt podaje jako punkt orientacyjny swoją własną ocenę, odpowiednią dla „klimatu umiarkowanego“.

Zwróćmy uwagę: dla Reguły habit nie jest instrumentem ascezy, umartwienia; nie szuka się w nim jakiejś przysłowiowej włosiennicy, czyli ukrytego lub manifestowanego sposobu zadawania sobie pokutnego bólu. Nie, u benedyktynów do tego ostatniego służy co najwyżej dyscyplina (i to we wszystkich sensach tego słowa), zaś ubranie ma znaczenie zgoła biblijne: osłania przed czynnikami pogodowymi. Dlatego w sprawie wyboru odzieży Reguła kieruje się bardziej rozwagą niż umartwieniem czy np. ubóstwem.

Podobno „nie habit czyni mnicha“ — lecz Reguła przywiązuje pewną wagę do tego jaki ubiór „należy dawać braciom“. Istnieje więc jakiś , powiedzmy, „ubiór oficjalny“ mnicha, który stale odróżnia go od ludzi ubranych inaczej, niezakonnie. Mimo wyraźnej woli, żeby nie zatrzymywać za dużo uwagi przy tym „jak się ubrać“, Reguła nie chce też zupełnie zostawić tych spraw żywiołowi. Jej litera wymaga, żeby mnisi chodzili w odzieży klasztornej, a nie swojej świeckiej.

Jaka jest odzież mnisza? Po pierwsze — niezbyt skomplikowana, trzy elementy: kukulla (obecnie jest to szeroka szata wierzchnia z fałdzistymi rękawami i kapturem), tunika i szkaplerz. Do tego dochodzą „pończochy i buty“ (gdy brat wyrusza w podróż, daje się mu spodnie…). W innym miejscu Reguły wspomniano o pasku — więc mnich jest przepasany. My dzisiaj dodamy do tego wszystkiego bieliznę — której starożytni w ogóle nie znali. Dodamy też jakiś strój nocny, piżamę.

A kolor „szaty mnicha“? Znamy na ogół benedyktynów jako czarnych mnichów; czasami — oliwetanie — noszą jednak szaty białe. Reguła nie przywiązuje do tego większego znaczenia — lecz niewątpliwie w jej duchu jest, by ta wydawana braciom odzież była jednorodna — zatem w klasztorze trzeba jednak zdecydować jakiś kolor, krój itp.

Wszystko ma być porządnie: właściwe rozmiary, wymiana rzeczy znoszonych i tych w lepszym stanie. Rzecz ważna i być może inspirująca także w gospodarstwie domowym: gdy mnich otrzymuje rzecz nową, nie zostawia się mu jej starego odpowiednika — jest zabierany i albo dawany biednym (jeśli się im nada), albo wyrzucany. Cela mnisza nie ma być miejscem gromadzenia się rozmaitej starzyzny — a jej gromadzenie nie ma się stawać sposobem obejścia zarządzenia, by mnich nie posiadał nic na własność.

Jest w odzieży mniszej taki składnik, który — w nieco innej formie — staje się elementem codzienności niektórych ludzi poza klasztorem, nie-mnichów. Jest to szkaplerz — czyli szeroki płat materiału, nakładany na tunikę, z otworem na głowę, którego dwa skraje puszczane są z przodu i z tyłu. Reguła mówi, że szkaplerz zakłada się „do pracy“ — i rzeczywiście jest to bardzo poręczny element stroju (np. można wziąć przezeń gorący garnek). Mają szkaplerz benedyktyni, cystersi, karmelici, dominikanie… I przez danie szkaplerza wyraża się w tych zakonach więź, w jaką może z nimi wejść człowiek świecki. Ten szkaplerz dawany świeckim (lub księżom świeckim) jest już materialnie wyłącznie symboliczny: to dwa kawałki sukna połączone wstążką — czasami jest to nawet spore jak na element symboliczny, lecz nigdy nawet nie zbliża się do wielkości zwykłego szkaplerza zakonnego. Ale — tak jak habit mniszy — jest i on nośnikiem błogosławieństwa, znakiem więzi i zaangażowania. Powinno być więc jasne, że jeśli ktoś taki szkaplerz przyjął, ma go nosić, zwyczajnie, codziennie, zapewne raczej pod ubraniem niz na wierzchu, lecz z tym samym serdecznym przywiązaniem jakie mają mnisi do swej prostej szaty, z którą tradycja złączyła zresztą moc ważnych znaczeń duchowych.

PM

 


Paweł Milcarek

(1966), założyciel i redaktor naczelny "Christianitas", filozof, historyk, publicysta, freelancer. Mieszka w Brwinowie.

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką plików cookies. Warunki przechowywania lub dostępu do cookie możesz określić w Twojej przeglądarce.

Zamknij