złoty łańcuch
2019.04.03 14:12

Złoty łańcuch: Środa czwartego tygodnia Wielkiego Postu

Ewangelia św. Jana 9 , 1-38

W owym czasie: przechodząc, ujrzał Jezus człowieka ślepego od urodzenia.  I spytali go uczniowie jego: Rabbi, kto zgrzeszył, on, czy rodzice jego, że się ślepym narodził? Odpowiedział Jezus: Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego; ale żeby się okazały w nim sprawy Boże. Mnie potrzeba wykonywać sprawy tego, który mię posłał, póki dzień jest; nadchodzi noc, kiedy nikt pracować nie może. Póki jestem na świecie, jestem światłością świata. To rzekłszy, splunął na ziemię, i uczynił błoto ze śliny, i pomazał błotem oczy jego, i rzekł mu: Idź, umyj się w sadzawce Siloe (co się wykłada: "Posłany"). Odszedł więc i umył się, i przyszedł widzący. Sąsiedzi zatem i ci, co przedtem go widywali, że był żebrakiem, mówili: Czy to nie ten, który siadywał i żebrał? Jedni mówili: Że to on jest. A drudzy: Wcale nie, ale jest doń podobny. A on mówił: Że to ja jestem. Mówili mu więc: Jakże ci się oczy otwarły? Odpowiedział: Ten człowiek, którego zwą Jezusem, uczynił błoto, i pomazał oczy moje, i rzekł mi: Idź do sadzawki Siloe, a umyj się. I poszedłem, umyłem się, i widzę. I rzekli mu: Gdzież on jest? Odpowiedział: Nie wiem. Przyprowadzają tego, który był ślepy, do faryzeuszów. A był to szabat, gdy Jezus uczynił błoto, i otworzył oczy jego. Znowu więc pytali go faryzeusze, jak przejrzał? A on im odpowiedział: Włożył mi błota na oczy i umyłem się, i widzę. Mówili przeto niektórzy z faryzeuszów: Nie jest ten człowiek od Boga, bo nie zachowuje szabatu. A inni mówili: Jakże może człowiek grzeszny te cuda czynić? I było rozdwojenie między nimi. Rzekli więc ślepemu po wtóre: Cóż ty mówisz o tym, który otworzył oczy twoje? On zaś rzekł: że jest prorokiem. Nie uwierzyli tedy żydzi, że on był ślepy, i wzrok odzyskał, dopóki nie wezwali rodziców tego, który przejrzał. I spytali ich, mówiąc: Czy to jest syn wasz, o którym wy mówicie, że się ślepym urodził? Jakże więc teraz widzi? Odpowiedzieli im rodzice jego, i rzekli: Wiemy, że to jest syn nasz, i że się ślepym urodził; ale jak teraz widzi, nie wiemy; albo kto otworzył oczy jego, my nie wiemy. Jego samego pytajcie; ma lata, niech sam mówi o sobie. To powiedzieli rodzice jego, gdyż bali się żydów. Już bowiem zmówili się żydzi, że jeśliby kto wyznał, iż on jest Chrystusem, aby został wyrzucony z synagogi. Dlatego to powiedzieli rodzice jego: Że ma lata, jego samego pytajcie. Wezwali więc po raz drugi człowieka, który był ślepy, i rzekli mu: Daj chwałę Bogu; my wiemy, że ten człowiek jest grzeszny. On zaś im odrzekł: Czy grzeszny jest, tego nie wiem; jedno wiem, że byłem ślepy, a teraz widzę. Rzekli mu tedy: Cóż ci uczynił? Jakże ci oczy otworzył? Odpowiedział im: Już wam powiedziałem, i słyszeliście; czemuż znowu słyszeć chcecie? Czy i wy chcecie zostać uczniami jego? Złorzeczyli mu przeto i powiedzieli: Ty bądź uczniem jego, a my jesteśmy uczniami Mojżesza. My wiemy, że do Mojżesza mówił Bóg; ale skąd ten jest, nie wiemy. Odpowiedział ów człowiek, i rzekł im: To właśnie jest dziwne, że wy nie wiecie, skąd jest, a otworzył oczy moje. Wiemy zaś, że grzeszników Bóg nie wysłuchuje; ale jeśli kto jest czcicielem Boga, a wolę jego czyni, tego wysłuchuje. Od wieku nie słyszano, żeby kto otworzył oczy ślepo narodzonemu. Gdyby ten nie był od Boga, nie mógłby nic uczynić. Odpowiedzieli i rzekli mu: W grzechach narodziłeś się cały, a ty nas uczysz? I precz go wyrzucili. Usłyszał Jezus, że go precz wyrzucili, a znalazłszy go, rzekł mu: Ty wierzysz w Syna Bożego? On odpowiedział, i rzekł: Któż to jest, Panie, abym weń uwierzył? I rzekł mu Jezus: I widziałeś go, i który mówi z tobą, ten jest. A on rzekł: Wierzę, Panie! (tu się przyklęka) I upadłszy, oddał mu pokłon.

 

św. Jan Chryzostom: Przechodząc, ujrzał Jezus człowieka ślepego od urodzenia. Trzeba tu zauważyć, iż wychodząc ze świątyni, uważnie przystąpił do ukazania swego cudu. Sam bowiem zauważył niewidomego, a nie [ten] zbliżył się do niego. [Podobnie] uważnie spojrzał, aby jego uczniowie zapytali go widząc jak patrzy. Dlatego mówi się następnie: I spytali go uczniowie jego: Rabbi, kto zgrzeszył, on, czy rodzice jego, że się ślepym narodził?

św. Augustyn: Rabbi to znaczy nauczyciel. Nazywają go nauczycielem, ponieważ pragną nauczyć się. Przedstawiają Panu problem [do rozstrzygnięcia], tak jak nauczycielowi.

św. Jan Chryzostom: Podjęli ten problem, ponieważ wcześniej, w rozdziale 5 [14] , gdy [Chrystus] uzdrowił sparaliżowanego, rzekł: „Oto stałeś się zdrowym, już nie grzesz”. Ono zaś sądząc, iż z powodu grzechów paralityk został uzdrowiony, zastanawiali się o [niewidomym]: kto zgrzeszył, on? Chociaż był niewidomy od urodzenia, czy rodzice jego?, choć przecież syn nie ponosi winy za ojca.

św. Augustyn: Odpowiedział Jezus: Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego. Czy więc urodził się bez grzechu pierworodnego albo nie dodał [grzechów] w swoim życiu? Miał więc grzech i on sam i rodzice jego, lecz nie stał się niewidomym przez [jakiś] popełniony grzech. Chrystus sam wskazuje czemu narodził się niewidomy, gdy dodaje: ale żeby się okazały w nim sprawy Boże.

św. Jan Chryzostom: Nie wynika z tego, że inni niewidomi stali się tacy z powodu grzechu rodziców. Nie można bowiem karać kogoś za innego grzesznika. To co mówi: ale żeby się okazały w nim sprawy Boże, mówi o sobie samym, nie o Ojcu. Jego chwała została już bowiem ukazana. Ale czy to znaczy, że [niewidomy] niesprawiedliwie cierpiał. Ale powiadam, że otrzymał błogosławieństwo z racji swej ślepoty. Dzięki niej bowiem ujrzał wewnętrznymi oczami (…) Powiadają bowiem niektórzy, że słowo żeby, nie odnosi się do przyczyny, ale oznacza skutek, podobnie jak słowa z Listu do Rzymian z rozdziału 5 [20]: „Zakon zaś wszedł, aby obfitowało przestępstwo”. Podobnie jest i tu, aby Pan, otwierając zakryte oczy i naprawiając inne naturalne braki, ukazał swoją moc.

św. Jan Chryzostom: Ponieważ [Chrystus] powiedział o sobie samym: ale żeby się okazały w nim sprawy Boże, dalej dodaje: Mnie potrzeba wykonywać sprawy tego, który mię posłał, to znaczy, wypada, abym ukazał siebie samego i czynił to, co ukaże mnie czyniącego to samo z Ojcem.

św. Beda Czcigodny: Gdy bowiem Syn stwierdza, że czyni dzieła Ojca, to ukazuje przez to, że dzieła Syna i Ojca są tym samym, to znaczy uzdrawiać chorych, umacniać słabych, pouczać ludzi.

św. Jan Chryzostom: Dodaje zaś [Chrystus]: póki dzień jest, to znaczy dopóki mogą ludzie uwierzyć we mnie, dopóki trwa to życie, wypada abym działał. Wskazuje na to, mówiąc: nadchodzi noc, kiedy nikt pracować nie może. Noc odnosi się do tego co powiedziano w Ewangelii Mateusza, w 22 rozdziale [13]: „wyrzućcie go w ciemności zewnętrzne”. Tam jest więc noc, gdy nikt [już] nie może działać, lecz otrzymuje to, na co zasłużył. Gdy żyjesz, czyń to, co możesz czynić. Potem bowiem nie ma ani wiary ani trudów ani pokuty.

św. Augustyn: Jeśli zaś teraz działamy, [to] tu jest dzień, tu jest Chrystus. Dlatego dodaje: Póki jestem na świecie, jestem światłością świata. Oto On sam jest dniem. Zwykły dzień jest określony przez krążenie słońca i ma niewiele godzin. Dzień obecności Chrystusa trwa aż do skończenia świata. Sam Chrystus przecież powiedział w Ewangelii Mateusza, w rozdziale 28 [20]: „A oto ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata”.

św. Jan Chryzostom: Ponieważ swe słowa przez cuda uczynił godnymi wiary, Ewangelista dodaje: To rzekłszy, splunął na ziemię, i uczynił błoto ze śliny, i pomazał błotem oczy jego. Ten, który [i] większe rzeczy przeprowadził z niebytu do istnienia, tym bardziej mógł stworzyć oczy bez [użycia] materii. Chciał jednak pouczyć, że jest stworzycielem, który na początku użył mułu dla ukształtowania człowieka. Woda nie została wykorzystana dla wytworzenia mułu, ale błota, aby nie przypisano [jej] mocy. Poznasz tak, że moc [z] ust otworzyła oczy i ukształtowała je. Aby zaś nie sądzono, iż uleczenie dokonało się dzięki mocy [elementów] materialnych, nakazał [jeszcze] obmycie. Mówi się bowiem: i rzekł mu: Idź, umyj się w sadzawce Siloe (co się wykłada: "Posłany"). Poznaj, że nie potrzebuję błota do uzdrowienia. A ponieważ i w sadzawce Siloe była moc Chrystusa, która wszystko uczyniła, dlatego też Ewangelista daje nam wytłumaczenie, dodając: (co się wykłada: "Posłany"), abyś nauczył się, że tam Chrystus uzdrowił go. Tak jak Apostoł mówi w 1 Liście do Koryntian w rozdziale 10 [4]: „skałą był Chrystus”, tak i było duchowe Siloe, którego wypływ wody w sposób niewidoczny kieruje nas do objawienia się Chrystusa [wykraczającego] poza wszelką nadzieją. Lecz czemu nie od razu go obmył, ale kazał iść do sadzawki Siloe? Aby zniszczyć w ten sposób bezbożność żydów. Wypadało przecież, aby wszyscy widzieli jak [niewidomy] idzie i ma błoto na swoich oczach. Pragnął też [Chrystus] pokazać, że nie odstąpił od Prawa i Starego Testamentu i [dlatego] posłał go do sadzawki Siloe. Nie obawiał się [Chrystus], że chwała spłynie na Siloe, ponieważ wielu przemywało tam sobie, nie doznając uzdrowienia. Również abyś poznał wiarę niewidomego, który nie sprzeciwił się ani też nie mówił sobie: Błoto zwykle jeszcze bardziej zaciemnia; wiele razy obmywałem się w sadzawce Siloe i nic mi to nie pomogło. Gdyby [zaś] miało jakąś moc, to od razu by uzdrowiło. Jednak jest po prostu posłuszny. Mówi się bowiem: Odszedł więc i umył się, i przyszedł widzący. Tam zatem [Chrystus] objawił swoją chwałę. Niemałą chwałą było, iż uważany był za stwórcę. Wiara w to co większe, potwierdza to, co mniejsze. W całym stworzeniu człowiek jest czym bardziej godnym szacunku. Wśród członków ludzkiego ciała godniejsze jest oko. Ono bowiem kieruje ciałem, ono ozdabia wygląd. Tym jest oko u człowieka, czym słońce na świecie, dlatego też zajmuje wyższe miejsce, jakby umieszczone na miejscu królewskim.

św. Augustyn: Tym niewidomym jest rodzaj ludzki. Ślepota dotknęła przez grzech pierwszego człowieka, od którego wszyscy pochodzimy. Niewidomy jest więc od urodzenia. Pan splunął na ziemię tworząc błoto, ponieważ Słowo stało się ciałem i pomazał oczy niewidomego. Został pomazany, ale jeszcze nie przejrzał. Kiedy go pomazał, uczynił go katechumenem. Posłał go do sadzawki, która zwała się Siloe, ponieważ został ochrzczony w Chrystusie i wtedy [Chrystus] go oświecił. Wypadało, aby Ewangelista wspomniał nazwę tej sadzawki: co się wykłada: "Posłany". Gdyby nie zostałby [Chrystus] posłany, to nikt nie mógłby nas uwolnić od zła.

św. Jan Chryzostom: Niezwykłość uczynionego cudu spowodowała niedowierzanie. Dlatego mówi się: Sąsiedzi zatem i ci, co przedtem go widywali, że był żebrakiem, mówili: Czy to nie ten, który siadywał i żebrał? Zdumiewająca łaskawość Boga na kogo zstąpiła? Z wielką troską uzdrowiła tych, którzy żebrzą. Teraz zamyka usta żydów, ponieważ nie znaczących, nie książąt lecz niskich pochodzeniem otoczyła swoją opieką. Mówi się dalej: Jedni mówili: Że to on jest. Nie mogli powiedzieć: to nie ten, patrząc uważnie na niewidomego idącego długą drogą i na podstawie niezwykłości tego co ujrzeli.

św. Augustyn: A drudzy: Wcale nie, ale jest doń podobny. Otwarte oczy zmieniły jego oblicze.

św. Jan Chryzostom: A on mówił: Że to ja jestem. Nie wstydził się bowiem wcześniejszej ślepoty, nie obawiał się gniewu ludu, nie lękał się pokazać, aby rozgłaszać dobroczyńcę. Następnie mówi się: Mówili mu więc: Jakże ci się oczy otwarły? Sposobu tego ani my nie znamy ani ten, który został uzdrowiony. Poznał jednak, iż został uczyniony [cud], nie jednak poznać w jaki sposób. Dlatego mówi się: Odpowiedział: Ten człowiek, którego zwą Jezusem, uczynił błoto, i pomazał oczy moje. Zobacz, jaki jest prawdomówny. Nie mówił, jak to [Chrystus] uczynił. Nie mówi tego, czego nie wie. Nie wiedział [przecież], że splunął na ziemię. To, że został pomazany, poznał dotykiem. Następnie mówi się: i rzekł mi: Idź do sadzawki Siloe, a umyj się. I to także stwierdza na podstawie tego co usłyszał. Poznał bowiem głos [Chrystusa] w rozmowie z uczniami. A skoro przygotował się na jedno, to znaczy aby wykonać wszystko, co mu nakaże [Chrystus], dodaje: I poszedłem, umyłem się, i widzę.

św. Augustyn: Oto stał się zwiastunem łaski, oto głosi i wyznaje przed żydami. Ów niewidomy wyznaje a serce bezbożnych jest ściśnięte, ponieważ nie mieli w sercu Tego, którego oblicze już [widzieli]. Dlatego mówi się: I rzekli mu: Gdzież on jest?

św. Jan Chryzostom: Chrystus nie był przy tych, których uzdrawiał, ponieważ nie szukał chwały ani żeby pokazać się. Uzdrawiając Chrystus zawsze wycofywał się, aby nie powstało żadne podejrzenie w sprawie cudów. Skoro bowiem nie poznawali go, to jak wyznawać, iż zostali przez niego uzdrowieni. Dlatego mówi się: Odpowiedział: Nie wiem.

św. Beda Czcigodny: Dlatego też [niewidomy] oznacza katechumenów, którzy choć uwierzyli w Chrystusa, to jednak jakby Go jeszcze nie znają, ponieważ jeszcze nie zostali obmyci [przez chrzest].

św. Jan Chryzostom: Żydzi pytając: Gdzież on jest? Chcieli go odnaleźć, [to znaczy], aby przyprowadzono go do nich. Skoro zaś nie znaleźli [Chrystusa], przyprowadzili niewidomego. Dlatego mówi z kolei: Przyprowadzają tego, który był ślepy, do faryzeuszów, aby mianowicie pilniej go wypytać. Dlatego Ewangelista dodaje: A był to szabat, gdy Jezus uczynił błoto, i otworzył oczy jego, aby przez to pokazać ich złą wolę i powód, dla którego szukali [Chrystusa]. Chcieli znaleźć zarzut przeciw niemu i pomniejszyć cud przez posądzenie naruszenia szabatu. Mówi się bowiem: Znowu więc pytali go faryzeusze, jak przejrzał? Rozważ zaś, jak nie lękał się niewidomy. Gdy bowiem zapytany bez obawy przemawiał do tłumu, to nie było to jakąś wielką rzeczą. Zdumiewające jest  [jednak] teraz, gdy wystawiony na większe ryzyko ani nie zapiera się ani nie mówi nic przeciwnego temu co wcześniej [powiedział]. Mówi się bowiem: A on im odpowiedział: Włożył mi błota na oczy i umyłem się, i widzę. Wypowiada to zwięźle do tych, którzy już wcześniej słyszeli. Nie wspomina imienia tego, który nakazał mu iść, ani powiedział: Idź i obmyj się, ale od razu włożył mi błota na oczy i umyłem się, i widzę. W ten sposób sprzeczności doznali ci, którzy pragnęli, aby zaprzeczył, a [jeszcze] bardziej zostali pouczeni.

św. Augustyn: Mówili przeto niektórzy z faryzeuszów. Mówili nie widząc ani nie będąc pouczeni. Nie jest ten człowiek od Boga, bo nie zachowuje szabatu. Lecz lepiej przestrzegał szabatu te, który był bez grzechu. Zachowywać duchowo szabat, to znaczy nie grzeszyć. O tym też napomina Pan, gdy nakazał przestrzegać szabat, w Księdze Wyjścia w rozdziale 20 [10]: „Nie będziesz wykonywał weń żadnej roboty” (…) Ale oni zachowywali szabat [tylko] cieleśnie, a naruszali duchowo.

św. Jan Chryzostom: Złośliwie milcząc nad uczynionym cudem, skupili się na wymyślonym zarzucie. Nie mówili przecież, iż [Chrystus] uzdrawia w szabat, lecz że nie przestrzega szabatu. Mówi się dalej: A inni mówili: Jakże może człowiek grzeszny te cuda czynić? Byli naprowadzani przez znaki, lecz źle byli usposobieni. Należało przecież wskazać, w jaki sposób nie zachowywał szabatu. Nie jednak myśli, że jest Bogiem, by móc odpowiedzieć, że w szabat Pan tak uczynił.

św. Augustyn: I było rozdwojenie między nimi. Dniem bowiem był Chrystus, który oddzielił światło od ciemności.

św. Jan Chryzostom: Ci, którzy mówili: Jakże może człowiek grzeszny te cuda czynić? Chcieli zamknąć usta innym. Tego, który doświadczył mocy stawiają pośrodku, aby nie zdawało się, iż go bronią.

Teofilakt: Rzekli więc ślepemu po wtóre: Cóż ty mówisz o tym, który otworzył oczy twoje? Zauważ, jak łagodnie pytają. Nie mówią przecież: co ty sądzisz o tym, który nie przestrzega szabatu? Ale przywołują cud: Cóż ty mówisz o tym, który otworzył oczy twoje? Niemal zachęcając uzdrowionego, tak jakby mówili: Uczynił ci dobrodziejstwo, dlatego powinieneś o nim mówić.

św. Augustyn: Ale on stale wyrażał to, co czuł. Mówi się bowiem: On zaś rzekł: że jest prorokiem. Dotychczas dotknięty [tylko] w sercu, jeszcze nie wyznał Syna Bożego. Nie skłamał jednak. Sam Pan powiedział przecież, w Ewangelii Łukasza, w rozdziale 4 [24]: „żaden prorok nie jest przyjęty w ojczyźnie swojej”.

św. Jan Chryzostom: Ponieważ faryzeusze nie mogli przestraszyć niewidomego, lecz widzieli, że głosi z całą jawnością swego dobroczyńcę, sądzili, iż przez [jego] rodziców unicestwią cud Chrystusa. Dlatego mówi się: Nie uwierzyli tedy żydzi, że on był ślepy, i wzrok odzyskał, dopóki nie wezwali rodziców tego, który przejrzał (…) Lecz taka jest natura prawdy. Przez zasadzki, w które ma wpaść, staje się silniejsza, kłamstwo zaś szkodzi samo sobie, i przez to czym zdaje się ranić prawdę, przez to czynią jaśniejszą. Tak stało się i teraz. By nikt zaś nie mówił, iż sąsiedzi nie stwierdzali czegoś pewnego, lecz mówili tylko na sposób podobieństwa, zostają wprowadzeni na środek rodzice, którzy [przecież] najlepiej znają swego syna. Postawiwszy ich pośrodku, pytają ich z wielkim gniewem: I spytali ich, mówiąc: Czy to jest syn wasz, i nie mówią: który kiedyś był niewidomy, lecz o którym wy mówicie, że się ślepym urodził? O niegodziwi! Jakiż ojciec mówiłby takie rzeczy o swoim synu? Dobrze, że nie mówią: którego wy uczyniliście niewidomym. Przywołują dwie rzeczy, aby przymusić ich do zaprzeczenia. [Pierwsza] przez to że mówią: o którym wy mówicie, że się ślepym urodził i przez to, co dodają: Jakże więc teraz widzi?

Teofilakt: Tak jakby mówili: albo fałszem jest to, iż widzi teraz albo [to], że był niewidomy. Wiadomo [jednak], że jest prawdą, iż widzi, fałszem zaś iż mówiliście, że jest niewidomy.

św. Jan Chryzostom: Postawili zatem trzy pytania: czy jest ich synem, czy był niewidomy, i jak [to się stało], że widzi. Dwa [pierwsze] potwierdzają. Dlatego mówi się: Odpowiedzieli im rodzice jego, i rzekli: Wiemy, że to jest syn nasz, i że się ślepym urodził. Unikają zaś odpowiedzi na trzecie i dlatego dodają: ale jak teraz widzi, nie wiemy; albo kto otworzył oczy jego, my nie wiemy. To także stało się zgodnie z prawdą, aby nikt inny a tylko ten, który został uzdrowiony i który był godny wiary, wyznał to [wszystko]. Dlatego mówi się: Jego samego pytajcie; ma lata, niech sam mówi o sobie.

św. Augustyn: Tak jakby chcieli powiedzieć: Słusznie bylibyśmy zmuszeni mówić za dziecko, gdyby ono samo nie mogło za siebie mówić. Znamy go jako niewidomego od urodzenia, ale [przecież za siebie] mówiącego.

św. Jan Chryzostom: To powiedzieli rodzice jego, gdyż bali się żydów. Już bowiem zmówili się żydzi, że jeśliby kto wyznał, iż on jest Chrystusem, aby został wyrzucony z synagogi. Wcześniej i [ponownie] teraz wskazuje Ewangelista pogląd i zamysł żydów.

Alkuin: Dlatego to powiedzieli rodzice jego: Że ma lata, jego samego pytajcie. Przez to pokazuje Ewangelista, że nie  mówili tego z powodu niewiedzy, ale ze strachu.

Teofilakt: Okazali się słabsi od syna, który był wytrwałym świadkiem prawdy, mając oczy intelektu oświecone przez Boga.

św. Jan Chryzostom: Skoro rodzice odesłali faryzeuszy do tego, który został uzdrowiony, wezwali go po raz drugi. Mówi się bowiem: Wezwali więc po raz drugi człowieka, który był ślepy. Nie mówią otwarcie: Zaprzecz, iż Chrystus cię uzdrowił, ale pod pretekstem wiary pragną [go] do tego doprowadzić. Mówi się bowiem: i rzekli mu: Daj chwałę Bogu. Tak jakby chcieli powiedzieć: Wyznaj, iż niczego tu nie uczynił.

św. Augustyn: Zaneguj [to], co otrzymałeś. To zaś nie jest oddaniem chwały Bogu, lecz raczej jest bluźnierstwem.

Alkuin: W ten sam [sposób] chcieli, aby oddał chwałę Bogu, tak jak i sami  nazywali Chrystusa grzesznikiem. Mówi się bowiem: my wiemy, że ten człowiek jest grzeszny (…) Lecz on ani nie mógł znieść obelgi ani ukryć prawdę, nie mówi: Wiem, że jest sprawiedliwy, ale: On zaś im odrzekł: Czy grzeszny jest, tego nie wiem.

św. Jan Chryzostom: Jakże ten, który powiedział: że jest prorokiem, mówi teraz: Czy grzeszny jest, tego nie wiem. Czyżby wystraszył się teraz niewidomy? Nie. Chciał prze prawdę świadectwa a nie przez swój głos Chrystusa uwolnić od oskarżenia, a swoją odpowiedzią uzasadnić wiarę w otrzymane dobrodziejstwo. Dlatego mówi dalej: jedno wiem, że byłem ślepy, a teraz widzę. Tak jakby mówił: Nie mówię wam teraz, czy jest grzesznikiem, lecz ponownie mówię co jasno poznałem. Skoro bowiem zamierzali zaprzeczyć uczyniony [cud], wracają do poprzednich pytań, rozważając sposób uzdrowienia, niczym psy myśliwskie węszące tu i tam. Dlatego mówi się: Rzekli mu tedy: Cóż ci uczynił? Jakże ci oczy otworzył? To znaczy, czy nie przez jakąś sztuczkę. Nie mówią zaś: Jakże przejrzałeś?, ale: jak otworzył ci oczy? Dają [tak] sposobność umniejszenia działania [Chrystusa]. Gdy rzecz wymagała zbadania, to niewidomy mówił łagodnie. Ponieważ zaś zaczął dominować, [to] i śmiało mówi do nich w dalszym ciągu: Odpowiedział im: Już wam powiedziałem, i słyszeliście; czemuż znowu słyszeć chcecie? Tak jakby mówił: Nie uważaliście na to, co zostało powiedziane, dlatego też nie będę wam złośliwie pytającym dłużej odpowiadał, ponieważ nie chcecie się dowiedzieć, lecz szydzicie z tego co powiedziano. Mówi się bowiem: Czy i wy chcecie zostać uczniami jego?

św. Augustyn: Cóż to znaczy: Czy i wy?, jeśli nie to, czy wy też chcecie zostać, tak jak ja? Widzę już, ale nie zazdroszczę.

św. Jan Chryzostom: Tak zatem czymś mocnym jest prawda, tak [zaś] słabym kłamstwo. Skoro bowiem prawda ogarnie zrozpaczonych, czyni ich mocnymi. Kłamstwo natomiast nawet jeśli na żyznym gruncie przynosi słabe [plony].

św. Augustyn: Złorzeczyli mu przeto i powiedzieli: Ty bądź uczniem jego. Złorzeczeniem jest, gdy rozważasz w sercu, nie gdy słowem wypowiadasz. a my jesteśmy uczniami Mojżesza. My wiemy, że do Mojżesza mówił Bóg. Lecz wówczas byście wiedzieli [naprawdę], ponieważ Bóg zapowiadał przez Mojżesza. Macie przecież [pomiędzy sobą] przemawiającego Pana, tak mówi w rozdziale 5 [46]: „Gdybyście bowiem wierzyli Mojżeszowi, i mnie byście zapewne wierzyli”. Czy tak bardzo idziecie za sługą, że występujecie przeciw Panu? Mówicie przecież: ale skąd ten jest, nie wiemy.

św. Jan Chryzostom: To, co poznajecie wzrokiem uważacie na mniejsze od tego co [poznajecie] słuchem. To przecież o czym wiecie, usłyszeliście od przodków. Lecz czyż nie jest godniejszy wiary ten, który zaświadczył przez cuda, o których nie tylko słyszeliście, ale widzieliście, że pochodzi od Boga? Mówi się bowiem: Odpowiedział ów człowiek, i rzekł im: To właśnie jest dziwne, że wy nie wiecie, skąd jest, a otworzył oczy moje. Zawsze odwołuje się do cudu, ponieważ tego nie mogli zaprzeczyć (…) A skoro mówili, że grzesznik nie może czynić takich cudów, przywołuje ich [własne] słowa, mówiąc: Wiemy zaś, że grzeszników Bóg nie wysłuchuje. Tak jakby mówił: tai sam jest mój i wasz pogląd.

św. Augustyn: Mówi tak w tej [konkretnej] sprawie. Bóg przecież wysłuchuje także grzeszników. Gdyby tak nie było, to na próżno celnik mówiłby, jak to zapisuje Ewangelista Łukasz w rozdziale 18 [13]: „Boże, bądź miłościw mnie grzesznemu!”. Przez to wyznanie zasłużył na usprawiedliwienie, tak samo jak niewidomy na oświecenie.

Teofilakt: Albo też to co powiedziano, że Bóg nie wysłuchuje grzeszników, oznacza iż Bóg nie pozwala grzesznikom czynić cudów. Gdy zaś proszą o zmiłowanie z powodu popełnionych [grzechów], zostają przeniesieni ze stanu grzeszników do stanu pokutujących.

św. Jan Chryzostom: Zobacz, ze gdy mówił wcześniej: Czy grzeszny jest, tego nie wiem, to mówił bez wątpliwości. Teraz zaś nie tylko nie przypisuje [Chrystusowi] grzechu, ale ukazuje jako bardzo bliskiego Bogu. Mówi się bowiem: ale jeśli kto jest czcicielem Boga, a wolę jego czyni, tego wysłuchuje. Nie tylko bowiem tylko Boga poznać, ale [trzeba] spełniać też jego wolę. Następnie [znów] przywołuje uczyniony [cud], mówiąc: Od wieku nie słyszano, żeby kto otworzył oczy ślepo narodzonemu. Tak jakby mówił: Skoro uznajecie, że Bóg nie wysłuchuje grzeszników, ten zaś uczynił to, czego żaden inny człowiek nie uczynił, to oczywiste jest, jaką mocą to uczynił, [to znaczy] większą niż zdolność zwykłego człowieka. Dlatego też dodaje: Gdyby ten nie był od Boga, nie mógłby nic uczynić (…) Ponieważ powiedział prawdę, w niczym nie doznał zmieszania. A skoro należało jak najbardziej zdumiewać się z jego [powodu], to [jednak] odrzucają go. Mówi się bowiem: Odpowiedzieli i rzekli mu: W grzechach narodziłeś się cały, a ty nas uczysz?

św. Augustyn: Co znaczy cały? Z niewidzącymi oczami. Ale ten, który otworzył oczy, uzdrowił i całego.

św. Jan Chryzostom: Albo też mówią: cały, jakby chcieli powiedzieć: od początku życia jesteś w grzechu. Wyśmiewają zatem jego ślepotę, twierdząc, iż był niewidomy z powodu grzechów, co jest [przecież] nieprawdą.

św. Augustyn: I precz go wyrzucili. Sami uczynili do nauczycielem, sami tyle razy przywoływali go, aby się dowiedzieć, a [teraz] niewdzięczni wyrzucają.

św. Jan Chryzostom: Ci, którzy z powodu prawdy i wyznania Chrystusa doznają niesprawiedliwości, co [też] zostaną w najwyższym stopniu nagrodzeni. Tak stało się w przypadku [uzdrowionego] niewidomego. Żydzi wyrzucili go ze świątyni i znalazł go Pan świątyni. Przyjął go niczym trener ciężko ćwiczącego zawodnika i nagrodził [go]. Mówi się bowiem: Usłyszał Jezus, że go precz wyrzucili, a znalazłszy go, rzekł mu: Ty wierzysz w Syna Bożego? Ewangelista wskazuje, że z tego właśnie powodu nadszedł Jezus, aby z nim porozmawiać. Pyta go, nie jako niewiedzący, lecz chcąc mu siebie objawić i pokazując, jak cenna jest jego wiara. Tak jakby mówił: Znieważył mnie lud, lecz nie troszczę się o nich. Jedyną [moją] troską jest, abyś ty uwierzył. Lepszy jest [jeden] czyniący wolę Boga, niż tysiące niegodziwych.

św. Hilary: Gdyby więc jakiekolwiek samo wyznanie Chrystusa wystarczyło dla wiary, to czy nie powiedziano by: Czy wierzysz w Chrystusa? Lecz skoro prawie wszyscy heretycy mieli wypowiadać i wyznawać Chrystusa, a jednak odrzucać [Go] jako Syna, to to co jest właściwe Synowi,  to znaczy by wierzyć, że jest Synem Bożym, jest potrzebne dla wiary.  Na cóż wiara w Syna Bożego, jeśli wierzy się w stworzenie, skoro wiara wymaga od nas, abyśmy wierzyli w Chrystusa nie jako w stworzenie boże, ale jako Syna Bożego?

św. Jan Chryzostom: Niewidomy jeszcze nie rozpoznał Chrystusa. Nie widział bowiem, zanim przyszedł do Chrystusa a po uzdrowieniu wiele wycierpiał od żydów. Dlatego mówi się dalej: On odpowiedział, i rzekł: Któż to jest, Panie, abym weń uwierzył? Słowo to jest dla duszy pragnącej i szukającej. Nie rozpoznaje tego, za którego tyle dyskutował, abyś poznał w nim miłość prawdy. Nie mówi do niego Pan: Ja jestem tym, który cię uzdrowił, ale jeszcze umiarkowanie do niego mówi. Mówi się bowiem: I rzekł mu Jezus: I widziałeś go.

Teofilakt: Mówi tak, aby przywołać z pamięci [cud] uzdrowienia, i że od niego uzyskał władzę widzenia. Zwróć zaś uwagę, że przemawia ten, który narodził się z Maryi i sam jest Synem Bożym, nie inny [jako człowiek] i nie inny [jako Bóg], zgodnie z błędem Nestoriusza. Dlatego mówi się: i który mówi z tobą, ten jest.

św. Augustyn: Ponownie obmywa twarz jego serca. Następnie już z obmytą twarzą serca, z oczyszczonym sumieniem, rozpoznaje w [Nim] nie tylko Syna człowieczego, co i wcześniej wyznawał, ale [i] Syna Bożego, który przyjął ciało. Dlatego mówi się następnie: A on rzekł: Wierzę, Panie! Mało, że uwierzył. Chcesz zobaczyć, jak uwierzył? I upadłszy, oddał mu pokłon.

św. Beda Czcigodny: Może to być wzorem, aby nie prosić Pana z podniesionym czołem, lecz pokornie błagać o jego miłosierdzie będąc rozciągniętym na ziemi.

św. Jan Chryzostom: Przez to wyraża boską moc [Chrystusa], łącząc słowo z postawą.

Tomasz z Akwinu

tłum. Lech Szyndler

 

----- 

Drogi Czytelniku, skoro jesteśmy już razem tutaj, na końcu tekstu prosimy jeszcze o chwilę uwagi. Udostępniamy ten i inne nasze teksty za darmo. Dzieje się tak dzięki wsparciu naszych czytelników. Jest ono konieczne jeśli nadal mamy to robić.

Zamów "Christianitas" (pojedynczy numer lub prenumeratę)

Wesprzyj "Christianitas

-----


Św. Tomasz z Akwinu

(1225-1274), doktor Kościoła, filozof i teolog. Ora pro nobis!

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką plików cookies. Warunki przechowywania lub dostępu do cookie możesz określić w Twojej przeglądarce.

Zamknij