złoty łańcuch
2019.04.05 11:36

Złoty łańcuch: Piątek czwartego tygodnia Wielkiego Postu

Ewangelia św. Jana 11, 1-45

W owym czasie: Był zaś chory niejaki Łazarz z Betanii, z miasteczka Marii i Marty jej siostry. (A była to Maria, która namaściła Pana olejkiem, i otarła nogi jego włosami swoimi; jej to brat Łazarz chorował). Posłały więc siostry jego do niego, mówiąc: Panie! Oto ten, którego miłujesz, choruje. A usłyszawszy Jezus, rzekł im: Ta choroba nie jest na śmierć, ale dla chwały Bożej, żeby Syn Boży uwielbiony był przez nią. Jezus też miłował Martę i siostrę jej Marię i Łazarza. Gdy więc usłyszał, że choruje, wtedy pozostał wprawdzie przez dwa dni na tym samym miejscu, potem zaś rzekł uczniom swoim: Idźmy znowu do Judei. Rzekli mu uczniowie: Rabbi! Dopiero chcieli cię żydzi ukamienować, a znów tam idziesz? Odpowiedział Jezus: Czyż dzień nie ma dwunastu godzin? Jeśli kto chodzi w dzień, nie potknie się, bo widzi światło tego świata; ale jeśli chodzi w nocy, potknie się, bo światła w nim nie ma. To powiedział, a potem rzekł im: Łazarz, przyjaciel nasz, śpi; ale idę, abym go ze snu obudził. Rzekli więc uczniowie jego: Panie! Jeśli śpi, zdrów będzie. Lecz Jezus mówił o śmierci jego; a oni sądzili, że o zaśnięciu snem mówił. Wtedy więc Jezus powiedział im otwarcie: Łazarz umarł. I cieszę się dla was, że tam nie byłem, abyście uwierzyli; ale idźmy do niego. Rzekł tedy Tomasz, którego zwią Didymus, do współuczniów: Pójdźmy i my, abyśmy z nim umarli. Przyszedł zatem Jezus, i znalazł go już od czterech dni leżącego w grobie. (A Betania była blisko Jerozolimy, na jakie piętnaście stadiów). A przyszło do Marty i Marii wielu żydów, aby je pocieszyć po ich bracie. Marta więc, skoro usłyszała, że Jezus idzie, wyszła mu naprzeciw, a Maria siedziała w domu. Rzekła tedy Marta do Jezusa: Panie! Gdybyś tu był, nie byłby umarł brat mój. Lecz i teraz wiem, że o cokolwiek będziesz Boga prosił, da ci Bóg. Rzecze do niej Jezus: Zmartwychwstanie brat twój. Rzecze mu Marta: Wiem, że zmartwychwstanie w zmartwychwstaniu w dzień ostatni. Rzekł jej Jezus: Jam jest zmartwychwstanie i życie; kto we mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie. A wszelki, który żyje, a wierzy we mnie, nie umrze na wieki. Wierzysz w to? Powiedziała mu: Tak, Panie, jam uwierzyła, żeś ty jest Chrystus, Syn Boga żywego, który na ten świat przyszedłeś. A to rzekłszy, odeszła, i po cichu zawołała Marię, siostrę swoją, mówiąc: Nauczyciel przyszedł, i woła cię. Skoro ona usłyszała, wstaje szybko, i idzie do niego; jeszcze bowiem Jezus nie przyszedł był do miasteczka, ale był jeszcze na tym miejscu, gdzie Marta zabiegła mu drogę. Żydzi więc, którzy z nią byli w domu, i pocieszali ją, ujrzawszy, że Maria prędko wstała i wyszła, poszli za nią, mówiąc: Że idzie do grobu, aby tam płakać. Maria tedy, gdy przyszła, gdzie był Jezus, ujrzawszy go, przypadła do nóg jego, i rzecze mu: Panie! Gdybyś tu był, nie byłby umarł brat mój. Jezus więc, gdy ją ujrzał płaczącą, i żydów, którzy z nią przyszli, płaczących rozrzewnił się w duchu, i wzruszył sam siebie, i rzekł: Gdzieście go położyli? Powiadają mu: Panie, pójdź a oglądaj. I zapłakał Jezus. Mówili więc żydzi: Oto, jak go miłował. Niektórzy zaś z nich mówili: Czyż ten, który otworzył oczy ślepo narodzonemu, nie mógł sprawić, żeby on nie był umarł? Jezus tedy rozrzewniwszy się znowu sam w sobie, przychodzi do grobu. A była to jaskinia, i kamień był na niej położony. Rzecze Jezus: Odsuńcie kamień. Rzecze mu Marta, siostra tego, który był umarł: Panie, już cuchnie, bo mu już czwarty dzień. Rzecze do niej Jezus: Czyżem ci nie powiedział, że jeśli uwierzysz, ujrzysz chwałę Bożą? Odsunęli więc kamień. Jezus zaś podniósłszy oczy swe w górę, rzekł: Ojcze, dziękuję ci, żeś mnie wysłuchał. A ja wiedziałem, że mię zawsze wysłuchujesz; ale dla ludu, który wkoło stoi, powiedziałem, aby uwierzyli, żeś ty mnie posłał. To rzekłszy, zawołał głosem wielkim: Łazarzu, wyjdź z grobu! I natychmiast wyszedł, który był umarły, mając ręce i nogi związane opaskami, a twarz jego obwiązana była chustą. Rzekł im Jezus: Rozwiążcie go, i pozwólcie mu odejść. Wielu więc z żydów, którzy byli przyszli do Marii i Marty, a widzieli, co uczynił Jezus, uwierzyło weń.

 

św. Beda Czcigodny: Wspomniał wcześniej Ewangelista, iż Pan  przebywał za Jordanem, i wówczas przydarzyła się choroba Łazarza. Mówi się dlatego: Był zaś chory niejaki Łazarz z Betanii (…) Imię „Łazarz” tłumaczy się jako „Wsparty”. Spośród wszystkich zmarłych, których Pan przywrócił do życia, ten najbardziej został przez [Chrystusa] wsparty, ponieważ przywrócił go do życia po czterech dniach od śmierci.

św. Augustyn: Z cudów, jakie Pan uczynił, wskrzeszenie Łazarza jest jednym z największych. Ale gdy rozważamy, co [Chrystus] uczynił, to bardziej powinniśmy się cieszyć niż zdumiewać. Ten wzbudził człowieka, który człowieka stworzył. Czymś większym jest bowiem człowieka stworzyć niż przywrócić do życia. Łazarz natomiast chorował w Betanii, dlatego też mówi się: Łazarz z Betanii, z miasteczka Marii i Marty jej siostry. Miasteczko to znajdowało się blisko Jerozolimy.

Alkuin: Inaczej też można to tłumaczyć. Ponieważ było wiele kobiet noszących to same imiona, abyśmy nie pomylili się, podkreślone jest najbardziej znane wydarzenie. Dlatego mówi się dalej: A była to Maria, która namaściła Pana olejkiem, i otarła nogi jego włosami swoimi; jej to brat Łazarz chorował.

św. Jan Chryzostom: Trzeba najpierw to koniecznie powiedzieć, iż nie była to owa tamta nierządnica, o której opowiada Ewangelista Łukasz. Ta bowiem była uczciwa i skupiona na przyjęciu Chrystusa.

św. Augustyn: Albo też inaczej. Mówiąc to Jan przyświadcza Łukaszowi, który opowiada, iż miało to miejsce w domu pewnego Szymona faryzeusza. Tam bowiem uczyniła to Maria. To, co [Chrystus] uczynił w Betanii, jest czymś innym, czego nie dotyczy opowiadanie Łukasza, a co zgadza się z trzema pozostałymi [ewangelistami] (…) Były tam zatem dwie siostry opiekujące się chorym, bolejące nad nim, trwające stale przy jego łożu. O nich mówi się bowiem: Posłały więc siostry jego do niego, mówiąc: Panie! Oto ten, którego miłujesz, choruje (…) Nie mówią: Przyjdź i uzdrów go. Nie ośmieliły się [też] powiedzieć: Tam rozkaż, a tu się dokona, lecz tylko: Oto ten, którego miłujesz, choruje.

św. Jan Chryzostom: Przez to bowiem pragną skłonić Chrystusa do zmiłowania się. Dotychczas bowiem odnosiły się do Niego, jako [tylko] człowieka. Dlatego też nie wychodzą ku Chrystusowi, tak jak setnik czy sługa królewski, lecz posyłają do niego, ponieważ mocno ufały Chrystusowi ze względu na bliskość odczuwaną do niego i że zostaną uwolnione od płaczu.

Teofilakt: A ponieważ były kobietami, to nie wypadało im tak wychodzić z domu. Mówiąc zaś: oto ten, którego miłujesz, choruje, wyrażają wielkie oddanie i wielką wiarę (..) Mówi się dalej: A usłyszawszy Jezus, rzekł im: Ta choroba nie jest na śmierć, ponieważ i sama śmierć nie prowadziła ku śmierci, ale do cudu. Przez to [bowiem] ludzie uwierzyli w Chrystusa i uniknęli prawdziwej śmierci. Mówi się następnie: ale dla chwały Bożej. W sposób niejasny Pan nazywa siebie Bogiem, przeciw heretykom, którzy mówią, że Chrystus nie jest Bogiem. Dla chwały więc jakiego Boga? Posłuchaj, co mówi się dalej: żeby Syn Boży uwielbiony był przez nią, to znaczy przez chorobę.

św. Augustyn: Jezus też miłował Martę i siostrę jej Marię i Łazarza. Ów chory, owe zasmucone, wszyscy umiłowani. Mieli zaś nadzieję, ponieważ zostali umiłowani przez Niego, który jest pocieszycielem strapionych, leczącym choroby.

św. Jan Chryzostom: Przez to także poucza nas Ewangelista, abyśmy się nie smucili, jeśli jakaś choroba dotknie ludzi dobrych i przyjaciół Boga.

Alkuin: Gdy oznajmiono chorobę Łazarza Pan czekał aż do czwartego dnia, odsunął uzdrowienie, aby jeszcze przedziwniej przywrócić do życia. Dlatego mówi się: Gdy więc usłyszał, że choruje, wtedy pozostał wprawdzie przez dwa dni na tym samym miejscu.

św. Jan Chryzostom: Aby mianowicie wydał ostatnie tchnienie i został pochowany oraz aby mówiono, iż zaczął się rozkładać, tak by nikt nie mógł powiedzieć, że nie zbudził zmarłego i że był to letarg a nie śmierć.

św. Augustyn: potem zaś rzekł uczniom swoim: Idźmy znowu do Judei. Gdzie już prawie został ukamieniowany. Zdawało się bowiem, że z tego właśnie powodu odszedł stamtąd. Odszedł jako człowiek, lecz wracając, jakby przymuszony przez chorobę, objawił moc.

św. Jan Chryzostom: Nigdy bowiem Pan nie zapowiadał uczniom dokąd miał iść. Lecz teraz zapowiada, ponieważ bardzo się zdumiewali [i] aby przez zaskoczenie nie zmieszać ich. Dlatego mówi się następnie: Rzekli mu uczniowie: Rabbi! Dopiero chcieli cię żydzi ukamienować, a znów tam idziesz? Obawiali się bowiem i o niego i o siebie samych, ponieważ nie byli jeszcze [wystarczająco] umocnieni w wierze.

św. Augustyn: Skoro jednak ludzie chcieli doradzać Bogu, uczniowie nauczycielowi, [to Chrystus] poprawia ich. Dlatego mówi się: Odpowiedział Jezus: Czyż dzień nie ma dwunastu godzin? Wybrał dwunastu uczniów, aby pokazać, iż [sam] jest dniem. Ta wypowiedź nie odnosi się do Judasza, lecz do jego następcy. Gdy bowiem Judasz zdradził, to nastąpił [po nim] Maciej, aby pozostała liczba dwunastu. Godziny stanowią dzień, aby przez ogłaszanie godzin, świat uwierzył w dzień. Mnie zatem naśladujcie, jeśli nie chcecie upaść [ i] dlatego [Chrystus] dodaje: Jeśli kto chodzi w dzień, nie potknie się, bo widzi światło tego świata; ale jeśli chodzi w nocy, potknie się, bo światła w nim nie ma.

św. Jan Chryzostom: Lub też w inny sposób można to wyjaśnić. Gdy ktoś ogląda światło tego świata, jest bezpieczny. O wiele [zaś] bardziej ten, kto jest ze mną, chyba że odpadnie ode mnie.

Teofilakt: Niektórzy bowiem przez ten dzień rozumieją czas poprzedzający mękę, przez noc natomiast samą mękę. Mówi więc do nich: Gdy jest dzień, to znaczy gdy jeszcze nie nadszedł czas męki, nie upadniecie. Nie będą was [jeszcze] prześladowali żydzi. Skoro nadejdzie noc, to znaczy męka, wówczas doznacie ucisków.

św. Jan Chryzostom: Dawszy jedno pocieszenie uczniom, teraz umacnia ich w inny sposób, wyjaśniając, że nie zmierzają do Jerozolimy, ale do Betanii. Dlatego mówi się dalej: To powiedział, a potem rzekł im: Łazarz, przyjaciel nasz, śpi; ale idę, abym go ze snu obudził. Tak jakby mówił: Nie idę, aby spierać się z żydami, lecz aby zbudzić naszego przyjaciela Łazarza. Dlatego też mówi: przyjaciel nasz, aby pokazać konieczność swego przybycia.

św. Augustyn: To co mówi: śpi, prawdziwie mówi. W Panu zasnął, był umarły dla ludzi, którzy nie mogli go przywrócić do życia. Pan natomiast z taką łatwością wzbudził go z grobu, z jaką ty budzisz śpiącego w łóżku. Zatem według swej mocy mówi, że śpi, tak jak i Apostoł mówi w 1 Liście do Tesaloniczan, w rozdziale 4 [13]: „Nie chcemy zaś, bracia, abyście byli w niewiedzy co do tych, którzy zasnęli”. Nazywa ich śpiącymi, ponieważ ogłasza ich tymi, którzy mają powstać z martwych.

św. Jan Chryzostom: Uczniowie zaś chcieli przeszkodzić w jego przybyciu do Judei. Mówi się bowiem: Rzekli więc uczniowie jego: Panie! Jeśli śpi, zdrów będzie. Zazwyczaj bowiem sen traktuje się jako oznakę [powrotu do] zdrowia. Tak jakby mówili: Skoro śpi, to nie ma potrzeby abyś szedł zbudzić go.

św.  Augustyn: Tak jak uczniowie pojmowali, tak też i odpowiedzieli, skoro mówi się następnie: Lecz Jezus mówił o śmierci jego; a oni sądzili, że o zaśnięciu snem mówił (…) Ponieważ więc mówił niejasno: śpi, to [Chrystus] tłumaczy to, co powiedział: Wtedy więc Jezus powiedział im otwarcie: Łazarz umarł.

św. Jan Chryzostom: Nie dodaje tu: Pójdę, aby przywrócić go do życia. Nie chciał bowiem słowami poprzedzić tego, co należało potwierdzić przez cud, ucząc nas przez to unikania próżnej chwały oraz iż nie należy łatwo obiecywać.

św. Augustyn: I cieszę się dla was, że tam nie byłem. Oznajmiono [o Łazarzu] że jest chory, nie martwy. Lecz czy mogło ukryć się coś przez tym, który stworzył, na którego skinięcie ręką wyszła dusza umarłego? Dlatego mówi: I cieszę się dla was, że tam nie byłem; ale idźmy do niego, aby już zaczynali zdumiewać się, jak Pan mógł go nazwać umarłym, [skoro] go nie widział ani nie słyszał. Dlatego powinniśmy pamiętać, że także wtedy budowała się wiara samych uczniów przez cuda. Nie zaczynała się, lecz rozwijała. To co mówi: abyście uwierzyli, trzeba rozumieć jako: abyście coraz pełniej i mocniej wierzyli.

Teofilakt: Niektórzy zaś odnoszą słowa: I cieszę się dla was, bo to że nie było mnie tam wzmocni waszą wiarę. Gdybym bowiem był i uzdrowił chorego, to byłby to niewielki znak mojej mocy. Gdy jednak podczas mej nieobecności nadeszła śmierć, to bardziej umocni się wasza wiara we mnie, skoro ujrzycie, iż mogę także umarłego przywrócić do życia.

św. Jan Chryzostom: Wszyscy więc uczniowie lękali się żydów, a najbardziej Tomasz. Mówi się bowiem: Rzekł tedy Tomasz, którego zwią Didymus, do współuczniów: Pójdźmy i my, abyśmy z nim umarli. Słabszy był bowiem i mniej wierny niż inni, później [zaś] mocniejszym stał się i nie do pokonania, który okrąg ziemski przemierzył poprzez rozmaite ludy, które chciały go uśmiercić.

Alkuin: Pan przedłużał swą drogę, by minęły cztery dni, aby Łazarz chwalebnie zmartwychwstał. Mówi się dlatego: Przyszedł zatem Jezus, i znalazł go już od czterech dni leżącego w grobie.

św. Jan Chryzostom: Przebywał Pan [w jakimś miejscu] dwa dni i przed [tymi] dwoma dniami przybył goniec w dniu gdy Łazarz umarł. On sam przybył zaś czwartego dnia.

św. Augustyn: O czterech dniach mówić można w rozmaitych znaczeniach. Jedna rzecz przecież może być oznaczana na różne sposoby. Jeden dzień odnosi się do śmierci dziedziczonej przez pochodzenie. Ale ludzie wykraczają także przeciw prawu naturalnemu i to jest drugi dzień śmierci. Prawo objawione zostało dane przez Boga Mojżeszowi, [jednak] i ono jest porzucane. Dodaj [zatem] kolejny dzień śmierci. Nadeszła Ewangelia i również przeciwko niej ludzie występują. Oto jest czwarty dzień śmierci. A jednak dla pobudzenia Pan nie wahał się zstąpić.

Alkuin: Lub inaczej można rozumieć. Pierwszy grzech to wyniosłość w sercu, drugi przyzwolenie, trzeci uczynek, czwarty to nawyk.

św. Jan Chryzostom: A Betania była blisko Jerozolimy, na jakie piętnaście stadiów. To znaczy dwie mile. Wskazuje się na odległość, aby pokazać, że było słuszne, że wielu żydów przybyło z Jerozolimy. Mówi się bowiem: A przyszło do Marty i Marii wielu żydów, aby je pocieszyć po ich bracie. Ale jak mogli żydzi pocieszyć siostry umiłowane przez Chrystusa, skoro już postawili, że zostaną wyrzuceni z synagogi ci, którzy zwiążą się z Chrystusem? Lecz z powodu nieszczęścia albo poważając je z racji ich szlachetności, pocieszali je. Lub też może oni [sami] nie byli źli, wielu bowiem spośród nich już uwierzyło. Powiedział zaś to Ewangelista, aby podkreślić, iż Łazarz naprawdę umarł (…) Mówi się następnie: Marta więc, skoro usłyszała, że Jezus idzie, wyszła mu naprzeciw, a Maria siedziała w domu. Nie wzięła ze sobą siostry, ale chciała porozmawiać sama z Chrystusem i powiedzieć mu co się stało (…) Rzekła tedy Marta do Jezusa: Panie! Gdybyś tu był, nie byłby umarł brat mój. Wierzyła już w Chrystusa, lecz jeszcze nie tak jak należało. Jeszcze bowiem nie rozpoznała, iż jest Bogiem i dlatego powiedziała: gdybyś tu był, nie byłby umarł brat mój.

Teofilakt: Jakby sądząc, że [Chrystus] nawet nieobecny, gdyby chciał, uchronił by jej brata przed śmiercią.

św. Jan Chryzostom: Jeszcze nie poznała, że uczyni to własną mocą, co wynika z tego, co dodano: Lecz i teraz wiem, że o cokolwiek będziesz Boga prosił, da ci Bóg, mówiąc [o Chrystusie] jako o mężu cnotliwym i uznanym.

św. Augustyn: Nie mówi do niego: Proszę ciebie, abyś go przywrócił do życia mego brata, skąd bowiem mogła wiedzieć czy wskrzeszenie będzie z korzyścią dla niego? Mówi zaś tak: Wiem, że możesz. Jeśli chcesz, uczyń. Czy uczynisz, pozostawiam twemu osądowi, nie mojej ocenie.

św. Jan Chryzostom: Pan natomiast poucza ją o tym, czego jeszcze nie poznała. Mówi się bowiem: Rzecze do niej Jezus: Zmartwychwstanie brat twój. Nie mówi: Poproszę, aby został wskrzeszony. Gdyby zaś rzekł: Nie potrzebuję pomocy, sam wszystko uczynię, to byłoby to bardzo trudne dla niej. To co powiedział: zmartwychwstanie, było powściągliwe.

św. Augustyn: Niejasne [jednak] było to co powiedział: zmartwychwstanie. Nie powiedział bowiem: teraz i dlatego dalej mówi się: Rzecze mu Marta: Wiem, że zmartwychwstanie w zmartwychwstaniu w dzień ostatni. Tamtego zmartwychwstania jestem pewna, tego natomiast nie.

św. Jan Chryzostom: Kobieta słyszała wiele od Chrystusa mówiącego o zmartwychwstaniu, Pan zaś jaśniej objawia jej swą władzę. Mówi się bowiem: Rzekł jej Jezus: Jam jest zmartwychwstanie i życie. Pokazuje w ten sposób, że nie potrzebuje żadnej pomocy. Gdyby przecież jej potrzebował, to jak mógłby być zmartwychwstaniem? Skoro zaś on sam jest życiem, to nie ogranicza go miejsce, lecz gdziekolwiek będąc może uzdrowić.

Alkuin: Dlatego jestem zmartwychwstaniem, ponieważ [jestem] życiem. Przez nie powstanie z martwych z innymi, przez nie też może i teraz powstać.

św. Jan Chryzostom: Na jej słowa: o cokolwiek będziesz Boga prosił, [Chrystus] odpowiada: kto we mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie. Ukazuje przez to, że jest dawcą dóbr i że jego należy prosić. W ten sposób podnosi jej umysł, bo nie tylko chodziło o to, by Łazarz zmartwychwstał, lecz należało i ją i obecnych pouczyć o zmartwychwstaniu.

św. Augustyn: Mówi zatem [Chrystus]: kto we mnie wierzy, choćby i umarł, w ciele, żyć będzie, na duszy, aż powstanie ciało [i] już nigdy nie umrze, ponieważ życiem duszy jest wiara. Następnie mówi się: A wszelki, który żyje, w ciele, a wierzy we mnie, nawet jeśli chwilowo umrze co do ciała, nie umrze na wieki.

Alkuin: Z powodu życia ducha i zmartwychwstania dla nieśmiertelności. Wiedział bowiem Pan, przed którym nic się nie ukryje, że [Marta] wierzyła, ale oczekiwał wyznania dającego wybawienie. Dlatego mówi się: Wierzysz w to? Powiedziała mu: Tak, Panie, jam uwierzyła, żeś ty jest Chrystus, Syn Boga żywego, który na ten świat przyszedłeś.

św. Jan Chryzostom: Wydaje mi się, iż kobieta nie zrozumiała wszystkiego, co powiedział [Chrystus]. Ale pojęła, iż to co powiedziano, było wielkie, choć nie poznała czym ono jest, dlatego odpowiada co innego, niż to o ci była zapytana.

św. Augustyn: Lub inaczej można to wyjaśnić. Skoro uwierzyłam, że jesteś Synem Bożym, uwierzyłam, że jesteś i życiem, ponieważ ten, który uwierzy w ciebie, choćby umarł, będzie żył.

św. Jan Chryzostom: Marta od razu dzięki słowom Chrystusa przestała płakać. Oddanie nauczycielowi nie pozwalało odczuwać tego, co powoduje smutek i dlatego mówi się: A to rzekłszy, odeszła, i po cichu zawołała Marię, siostrę swoją.

św. Augustyn: Trzeba zwrócić uwagę, że wezwała ją przyciszonym głosem. Jak mogła [w ogóle] milczeć, skoro dodaje się: mówiąc: Nauczyciel przyszedł, i woła cię.

św. Jan Chryzostom: Woła siostrę dyskretnie, [ponieważ] gdyby żydzi dowiedzieli się, że nadszedł Chrystus, odeszliby i nie byliby świadkami cudu (…) W ich otoczeniu Maria płacząc i bolejąc nie spodziewała się przybycia nauczyciela. Nie zachowała też powagi ani nie powstrzymał jej żal, ale wstając natychmiast wyszła [ku Chrystusowi]. Dlatego mówi się: Skoro ona usłyszała, wstaje szybko, i idzie do niego (…) Jeszcze bowiem Jezus nie przyszedł był do miasteczka, ale był jeszcze na tym miejscu, gdzie Marta zabiegła mu drogę. Wolno bowiem szedł, by nie wydawało się, iż sam pragnie cudu, lecz że proszą go o niego. To właśnie chce wskazać Ewangelista w sposób skryty, że biegła szybko, aby dojść zanim przyjdzie. Przybywa nie sama, lecz [są] z nią i żydzi. Mówi się bowiem: . Żydzi więc, którzy z nią byli w domu, i pocieszali ją, ujrzawszy, że Maria prędko wstała i wyszła, poszli za nią, mówiąc: Że idzie do grobu, aby tam płakać.

św. Augustyn: Trzeba było, aby tak Ewangelista opowiadał, abyśmy zobaczyli jaką sposobnością było to, że tak wielu było [obecnych], gdy Łazarz powstał z  grobu, aby było tak wielu świadków tak wielkiego cudu powstania zmarłego po czterech dniach.

św. Jan Chryzostom: Maria tedy, gdy przyszła, gdzie był Jezus, ujrzawszy go, przypadła do nóg jego. Gorętsza była od swojej siostry. Nie wstydziła się bowiem tłumu, nie obawiała się podejrzeń, jakie mieli żydzi w stosunku do Chrystusa, [skoro] byli niektórzy spośród nieprzyjaciół Chrystusa. Wszystko [to] odrzuca gdy jest obecny cieleśnie nauczyciel i skupia się na odpowiednim uczczeniu mistrza.

Alkuin: i rzecze mu: Panie! Gdybyś tu był, nie byłby umarł brat mój. Jakby chciała powiedzieć: Gdybyś był pośród nas obecny, to ani choroba ani żadna słabość nie ośmieliłaby się pojawić, [wiedząc], że jest mieszka czy przebywa u nas życie.

św. Jan Chryzostom: Chrystus nic nie odpowiada na słowa Marii. Ona też nie mówi to co powiedziała siostrze. Tłum [i tak] wiele usłyszał a nie to był to czas na słowa. Lecz zstąpił [Chrystus] i uniżył się przyjmując ludzką naturę. Skoro bowiem miał dokonać się wielki cud, i wielkie dzięki temu wzbogacenie, bierze świadków swego zstąpienia i pokazuje [swą] naturę ludzką. Mówi się bowiem: Jezus więc, gdy ją ujrzał płaczącą, i żydów, którzy z nią przyszli, płaczących rozrzewnił się w duchu, i wzruszył sam siebie.

św. Augustyn: Któż mógłby go wzruszyć, jeśli nie on sam? Wzruszył się Jezus, bo chciał. Pragnął, bo chciał. W jego mocy było działać albo powstrzymać się od działania. Słowo przecież przyjęło duszę i ciało, całego człowieka do jedności osoby. W tym, który ma najwyższą władzę, według przyzwolenia woli, choroba mogła spowodować poruszenie (…)i rzekł: Gdzieście go położyli? Nie należy sądzić, że [Chrystus] nie znał miejsca grobu, lecz że chciał wywołać wiarę tłumu.

św. Jan Chryzostom: Nie chce przecież sam wszystkiego czynić, lecz [jakby] dowiedzieć się od innych, i uczynić poproszony, aby uwolnić cud od wszelkiego podejrzenia.

św. Augustyn: To, iż pyta, wskazuje także, jak sądzę, w sposób ukryty nasze powołanie. Skryte jest bowiem przeznaczenie naszego powołania. Jej znakiem jest zapytanie Pana, jakby niewiedzącego, gdy [i] sami nie wiemy. Może też [oznaczać], że nie zna grzeszników, tak jak ukazuje to Pan w Ewangelii Mateusza w rozdziale 7 [23]: „A wtedy tedy wyznam im: żem was nigdy nie znał”, ponieważ nie ma grzechu w jego nauce w jego przykazaniach.

św. Jan Chryzostom: Powiadają mu: Panie, pójdź a oglądaj. Nie pokazał jeszcze żadnego znaku zmartwychwstania, dlatego jawił się jako ten, który idzie, aby płakać, nie aby przywrócić do życia. Dlatego właśnie mówią do niego: pójdź a oglądaj.

św. Augustyn: Ujrzy bowiem Pan kiedy zlituje się. Dlatego też podobnie mówi się w Psalmie 24 [18]: „Wejrzyj na uniżenie moje i na trudy moje, a odpuść wszystkie grzechy moje”.

Alkuin: I zapłakał Jezus. Ponieważ był źródłem opieki. Płakał za [tę] część ludzkości, którą mógł przywrócić do życia mocą boską.

św. Beda: Jest bowiem zwyczajem ludzkim opłakiwać swoich drogich zmarłych. Tak oceniali Chrystusa żydzi i dlatego dodaje się: Mówili więc żydzi: Oto, jak go miłował.

św. Augustyn: Cóż znaczy: Oto, jak go miłował? Nie przyszedłem wzywać sprawiedliwych, lecz grzeszników do pokuty. Mówi się z kolei: Niektórzy zaś z nich mówili: Czyż ten, który otworzył oczy ślepo narodzonemu, nie mógł sprawić, żeby on nie był umarł? Czym większym miało być, to miał uczynić, [mianowicie], że wzbudzi umarłego.

św. Jan Chryzostom: Ci, którzy to mówili, byli jego nieprzyjaciółmi (…) Przez to też pokazują, że są złośliwi, ponieważ zanim jeszcze Chrystus przybył do grobu, [już] formułują oskarżenia, nie oczekując końca. Mówi się następnie: Jezus tedy rozrzewniwszy się znowu sam w sobie, przychodzi do grobu. Uważnie Ewangelista często powtarza, iż Jezus rozrzewnił się i wzruszył się, abyś poznał, że prawdziwie naszą naturę przyjął.

św. Augustyn: A była to jaskinia, i kamień był na niej położony. Martwy pod kamieniem, winny pod Prawem. Prawo bowiem dane żydom było wyryte w kamieniu. Wszyscy winni podlegają Prawu, natomiast prawego Prawo nie dotyczy.

św. Jan Chryzostom: Rzecze Jezus: Odsuńcie kamień. Czemu zaś nie przywrócił go do życia, gdy kamień już został odrzucony? Czyż nie mógł poruszyć umarłego ciała głosem, a tym bardziej [jeszcze] poruszyć kamienia? Uczynił tak, aby stali się świadkami cudu i nie mówili tak, jak mówili przy uzdrowieniu niewidomego. Przez dotyk i obecność przy grobie świadczą, iż [Chrystus] to uczynił.

św. Augustyn: W znaczeniu duchowym mówi: Odsuńcie kamień, [to znaczy] odsuńcie ciężar Prawa, a głoście łaskę (…) Jeszcze Maria i Marta, siostry Łazarza, które widziały jak Chrystus przywraca [innych] do umarłych do życia, nie wierzyły do końca, że ich brat może powstać z martwych. Mówi się bowiem: Rzecze mu Marta, siostra tego, który był umarł: Panie, już cuchnie, bo mu już czwarty dzień.

Teofilakt: Marta mówi to jako nieufna, iż brat jej może zmartwychwstać, ze względu na upływ czasu.

św. Beda: Albo też słowa te nie wynikają z rozpaczy, lecz raczej z podziwu.

św. Jan Chryzostom: To zaś co mówi służy dla odrzucenia zarzutów bezbożnych. Zaświadczają cud i odrzucając kamień i słysząc głos Chrystusa i zobaczyć zmartwychwstałego Łazarza i czuć zapach.

Teofilakt: Chrystus natomiast przypomina niewieście to, czym ją pocieszał i mówi jak do tej, która już prawie zapomniała. Dlatego mówi się: Rzecze do niej Jezus: Czyżem ci nie powiedział, że jeśli uwierzysz, ujrzysz chwałę Bożą.

św. Jan Chryzostom: Nie pamiętała już niewiasta co wcześniej powiedział Chrystus: kto we mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie. I uczniom też [przecież] powiedział: żeby Syn Boży uwielbiony był przez nią. Przez chwałę Bożą ma na myśli Ojca.

Orygenes: Odsunęli więc kamień. Zwłoka w odwaleniu kamienia została spowodowana przez siostrę zmarłego. Gdyby bowiem nie powiedziała: już cuchnie, bo mu już czwarty dzień, to nie powiedziałby Jezus: Odsuńcie kamień.

Alkuin: Ponieważ Chrystus jako człowiek był mniejszy od Ojca, wyprasza u niego zmartwychwstanie Łazarza. Dlatego też mówi, iż został wysłuchany: Jezus zaś podniósłszy oczy swe w górę, rzekł: Ojcze, dziękuję ci, żeś mnie wysłuchał.

Orygenes: Wzniósł zaś oczy ku górze, ponieważ podnosi ludzkie pojmowanie, prowadząc je przez modlitwę do Ojca. Koniecznie zatem trzeba się modlić na wzór Chrystusa, wznosząc ku górze oczy serca i odrywać je od pamięci obecnych rzeczy, myśli i zamierzeń. Jeśli w odniesieniu do godnie modlących się została dana obietnica u Izajasza proroka, w rozdziale 53 [9]: „zawołasz, a rzecze: „Otom ja!”, co powiedzieć o Panu i Zbawicielu? Modlił się przecież o zmartwychwstanie Łazarza. Lecz Ojciec, który jeden tylko jest dobry, wysłuchał jego modlitwy. Po wypełnieniu modlitwy dodaje i dziękczynienie, mówiąc: Ojcze, dziękuję ci, żeś mnie wysłuchał.

św. Jan Chryzostom: To znaczy, nie ma żadnej sprzeczności między mną o tobą. Nie pokazuje bowiem, że sam mnie mógł [uczynić cudu] albo że jest mniejszy od Ojca. Tak samo mówi się do przyjaciół i równych godnością. Aby zaś [jeszcze] pokazać, że potrzebował prosić, dodaje: A ja wiedziałem, że mię zawsze wysłuchujesz. Tak jakby chciał powiedzieć: Aby stało to, co chcę, nie muszę przekonywać ciebie. Nasza wola jest bowiem jedna. To [Chrystus] mówi niejawnie, z powodu słabego pojmowania słuchających.

św. Hilary: Dlatego dalej mówi się: ale dla ludu, który wkoło stoi, powiedziałem, aby uwierzyli, żeś ty mnie posłał. Skoro zatem sam nie potrzebował prosić, to powiedział to dla umocnienia naszej wiary.

św. Jan Chryzostom: Nie powiedział zaś [Chrystus]: aby uwierzyli, że jestem mniejszy od ciebie i bez modlitwy nie mogę nic uczynić, lecz żeś ty mnie posłał. Nie powiedział: Posłałeś mnie słabego, uznającego zależność, nieczyniącego nic od siebie, ale żeś ty mnie posłał, aby nie sądzili, iż [działam] wbrew Bogu [i] nie mówili: Nie jest on od Boga a cud dokona się wedle twej woli.

św. Augustyn: Przybył Chrystus do grobu, w którym spał Łazarz. Przywołuje go nie jak umarłego, ale jak zdrowego, gotowego do słuchania. Mówi się bowiem: To rzekłszy, zawołał głosem wielkim: Łazarzu, wyjdź z grobu! Wymienia go z imienia, aby nie wyszli wszyscy zmarli.

Teofilakt: Głośny jest głos Zbawiciela, którym wezwał Łazarza jest [też] zapowiedzią wielkiego głosu, który zabrzmi przy powszechnym zmartwychwstaniu (…) Tak jak zmartwychwstanie dokona się w mgnieniu oka, tak [dokonało] się i szczególne zmartwychwstanie. Dlatego mówi się dalej: I natychmiast wyszedł, który był umarły, mając ręce i nogi związane opaskami, a twarz jego obwiązana była chustą. Nadeszła bowiem chwila, o której mówi się w rozdziale 5 [25]: „nadchodzi godzina i teraz jest, gdy umarli usłyszą głos Syna Bożego, a ci, którzy usłyszą, ożyją”.

Orygenes: Nie bez powodu mówi się, iż [Łazarz] został wzbudzony wielkim głosem i wołaniem. Tak dokonało się to, co zapowiedział [Chrystus]: idę, abym go ze snu obudził. Lecz i Ojciec, który wysłuchał Syna, wzbudził Łazarza, tak że wskrzeszenie Łazarza jest wspólnym dziełem proszącego Syna i wysłuchującego Ojca.

św. Jan Chryzostom: Wyszedł zaś związany, by nie zdawało się, iż jest widmem. Także to, że wychodzi związany nie jest mniejsze niż [samo] wskrzeszenie. Mówi się dalej: Rzekł im Jezus: Rozwiążcie go, by mianowicie dotykając go i będąc przy nim, zobaczyli, że to on jest naprawdę. Mówi się następnie: i pozwólcie mu odejść, to znaczy z powodu pokory. Nie prowadzi go ani nie każe iść ze sobą.

Orygenes: Wcześniej Pan powiedział: dla ludu, który wkoło stoi, powiedziałem, aby uwierzyli, żeś ty mnie posłał. Nie powiedział Pan tego do tych, którzy [i tak] nie uwierzyli albo mieli uwierzyć w przyszłości, lecz [do tych obecnych]. Dla podkreślenia tego mówi się bowiem: Wielu więc z żydów, którzy byli przyszli do Marii i Marty, a widzieli, co uczynił Jezus, uwierzyło weń.

Tomasz z Akwinu

tłum. Lech Szyndler

 

----- 

Drogi Czytelniku, skoro jesteśmy już razem tutaj, na końcu tekstu prosimy jeszcze o chwilę uwagi. Udostępniamy ten i inne nasze teksty za darmo. Dzieje się tak dzięki wsparciu naszych czytelników. Jest ono konieczne jeśli nadal mamy to robić.

Zamów "Christianitas" (pojedynczy numer lub prenumeratę)

Wesprzyj "Christianitas

-----


Św. Tomasz z Akwinu

(1225-1274), doktor Kościoła, filozof i teolog. Ora pro nobis!

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką plików cookies. Warunki przechowywania lub dostępu do cookie możesz określić w Twojej przeglądarce.

Zamknij