Pismo
2015.01.10 11:25

Wysoka stawka

Pobierz pdf

Artykuł ten ukazał się jako wstepniak do „Christianitas” nr 8, lato RP 2001

 

Jak połączyć bezkompromosowość zasad z roztropnością w ich realizowa­niu? Oto jeden z głównych problemów, które muszą stale rozwiązywać katolicy obecni aktywnie w przestrzeni życia publicznego. Innymi słowy: jak trwać na wiecznych głębiach, nie przestając budo­wać w doczesnym świecie? Wiadomo, że jedno drugiemu się nie sprze­ciwia, jednak w praktyce ludzie zasad z trudem dają sobie radę w „zwykłym życiu”, podczas gdy praktycy zbyt łatwo rozstają się z zasadami.

Trwanie na głębiach nie jest tylko kontemplacją Prawdy, lecz także widze­niem przez jej pryzmat tego, co dzieje się na ziemi. Dziś znowu jazda figuro­wa po powierzchni zjawisk staje się konkurencją szczególnie popularną — i premiowaną. Zbyt rzadko zdajemy sobie sprawę, jak zasadnicza konfronta­cja dokonuje się tu i teraz, jakim polem bitwy są także obecne lata pokoju i pol­skiej niepodległości. Oczywiście, słowa św. Augustyna o zmaganiu państwa Bożego z państwem szatańskim są nam znane, ale albo traktujemy je jako me­taforę oderwaną od konkretu historii (jak platońska idea była oderwana od konkretu bytu), albo ograniczamy treść tych słów do wymiaru czysto indywi­dualnego i wewnętrznego. Tymczasem o społecznym i doczesnym wymiarze tego „nadludzkiego zmagania” pisał zarówno papież Jan Paweł II w Evangelium vitae, jak papież Pius XI w Quas primas. Owszem, siła cywilizacji śmierci wy­nikateż z naszego osobistego grzechu, również z naszej opieszałości — ale jej legowiskami stały się w XX wieku autentycznie bezbożne ideologie. Najbar­dziej brutalną i skuteczną Pius XI określił w encyklice O bezbożnym komuni­zmie jako „wewnętrznie perwersyjną”, czyli dogłębnie, istotowo przewrotną. Swoistą definicję tej przewrotności dał niedawno Ojciec Święty, który stojąc na postkomunistycznym pogorzelisku Ukrainy — już tętniącej nowym ży­ciem i wciąż zagrożonej starymi zmorami — mówił: „W XX stuleciu reżimy totalitarne zniszczyły całe pokolenia, ponieważ zburzyły trzy filary wszelkiej prawdziwie ludzkiej cywilizacji: uznanie władzy Bożej, z której wypływają niezbęd­ne wytyczne moralne w życiu (Wj 20, 1-18); szacunek dla godności człowieka stworzonego na obraz i podobieństwo Boże (por. Rdz l, 26-27), obowiązek spra­wowania władzy w służbie każdego członka społeczeństwa bez wyjątku, po­czynając od najsłabszych i bezbronnych”.

Trzeba zatem uświadomić sobie skalę dzisiejszych zmagań: trzy filary „wszelkiej prawdziwie ludzkiej cywilizacji” zostały zburzone lub naruszone, „całe pokolenia” zostały dotknięte tą destrukcją. Gdy komunizm dokonywał swoich światowych rozbojów taranując skutecznie cywilizację, gdzie indziej je­go orkiestra unieważniała jej zasady w świadomości społecznej. Jednym sło­wem: ostrze rozkładu dotarło głęboko i dokonało zniszczeń w szerokim zakresie. Po uświadomieniu sobie tego nie sposób uwierzyć w „normalność" dokonującego się u nas procesu demokratycznego i przyjąć bez komentarza czy dystansu standardy uformowane bez zasad.

Rozpoznanie dramatu, a nawet uchwycenie swego rąbka tragedii nie ozna­cza jednak przyjęcia dramatycznych postaw i gestów. Może zbyt często właśnie rozpoznanie powagi sytuacji wytwarza u jednych paraliż lęku, a u drugich bez­silny, kłótliwy radykalizm, który żyje doznanymi klęskami. Za tą niezłomnością stoi często zwykły fatalizm: zgoda na to, by klęska przyszła, byleby nie naruszyła naszego poczucia, że „mieliśmy rację”. Czy jednak to znaczy, że zro­biliśmy wszystko, co w naszej mocy?

Mocni naszymi zasadami — i o tyle właśnie często obcy współczesnemu światu — szukajmy przyjaciół. Nie znajdą ich ci, którzy szukają ideału wbrew rzeczywistości, nie zastanawiając się nad tym, że w każdej uprawie dopiero stop­niowo dochodzi się do doskonałości. Wiele cennych inicjatyw i instytucji gi­nie lub grzęźnie tylko dlatego, że ludzie o wyostrzonym zmyśle zasad wolą stać z boku i je recenzować.

Powtórzmy: wyjściem, i to jedynym wyjściem może być połączenie bezkompromisowości zasad z roztropnością w budowaniu szerokich koalicji, w których tradycjonaliści mogliby dawać rzeczywiste świadectwo swemu od­daniu sprawie w wymiarze religijnym, kulturowym czy politycznym. Chcąc od­budować maksimum katolickiej normalności, przekonujmy do niej tych, którzy są nam najbliżsi w szeregu — konserwatystów, neokonserwatystów, mo­że nawet klasycznych liberałów (nie: libertynów)...

I nie zapominajmy, że jeszcze długo stawka naszych działań będzie pora­żająco wysoka: zatrzymać barbarzyńców!

 

Paweł Milcarek


Paweł Milcarek

(1966), założyciel i redaktor naczelny "Christianitas", filozof, historyk, publicysta, freelancer. Mieszka w Brwinowie.

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką plików cookies. Warunki przechowywania lub dostępu do cookie możesz określić w Twojej przeglądarce.

Zamknij