Z kapitularza
2018.12.06 15:02

W żadnych okolicznościach bez pozwolenia. Czytanie Reguły (dzień dziewięćdziesiąty siódmy)

6. kwietnia 6. sierpnia 6. grudnia

Rozdział 54. Czy mnich może otrzymywać listy lub cokolwiek innego

W żadnych okolicznościach bez pozwolenia opata nie wolno mnichowi ani od rodziców, ani od żadnego innego człowieka, ani od innego mnicha otrzymywać listów, poświęconych pamiątek lub choćby najmniejszych podarków. Nie wolno też ich dawać. Gdyby nawet właśni rodzice coś mu przysłali, niechaj nie waży się przyjąć, dopóki nie przedstawi sprawy opatowi. Opat zaś, jeśli poleci przyjąć, sam zadecyduje, komu rzecz tę należy przydzielić, a brat, któremu ją przysłano, niechaj się nie smuci, by nie dawać okazji diabłu. Kto by ośmielił się postąpić inaczej, poniesie karę przewidzianą w Regule.

Mnich jest ubogim człowiekiem nie tylko dlatego, że wyrzekł się własności. Potrafi także radzić sobie bez wielu rzeczy, by przywiązać się tylko do Unum Necessarium, „do najlepszej cząstki” (Łk 10,42). Jednak to nie wszystko. Mnich dobrowolnie rezygnuje z naturalnego prawa, by dawać i otrzymywać. Wyrzeczenie to przenosi mnicha na głębszy poziom ubóstwa: ku tajemnicy kenozy (κένωσις), której znakiem jest ubóstwo Hostii.

Hostia jest kładziona rękami kapłana na korporale i na języku człowieka przyjmującego Komunię. Nie ma ani dawania, ani przyjmowania bez udziału księdza. Rola opata jako pośrednika jest w rozdziale 54. bardzo wyraźnie podkreślona. Mnich nie należy do samego siebie. Jeśli coś daje lub otrzymuje, to tylko z woli innego, z woli opata. „Mnisi nie mają przecież prawa rozporządzać samodzielnie nawet własnym ciałem i własną wolą” (rozdział 33). Takie radykalne pozbycie się prawa do decydowania o sobie upodabnia mnicha do Najświętszej Hostii. Zachowując ubóstwo, posłuszeństwo i wyrzekając się samego siebie, mnich najdoskonalej daje wyraz swojemu dążeniu, by stać się takim jak Chrystus, jak ofiarowany Baranek.

Jednak rozdział 54. traktuje o przedmiotach i nie chciałbym go omawiać w oderwaniu od materialnego wymiaru codzienności. Mnich musi przez całe życie, nawet każdego dnia, dokonywać oceny, w jaki sposób korzysta z rzeczy. Do jakiego stopnia zaśmiecają moje życie? Czy pozwoliłem im wtargnąć w przestrzeń dla mnie wyznaczoną? Czy bezużyteczne przedmioty nie są jak chwasty, które nie pozwalają rosnąć w moim sercu Słowu Bożemu? Czy ich nadmiar nie przesłonił mi „najlepszej cząstki”?

Święty Benedykt przestrzega, że przywiązanie do rzeczy, zamiłowanie do cielesnego komfortu, gromadzenie narzędzi czy czegokolwiek innego szybko może wywołać smutek. Rodzi się on wtedy, gdy mnich nie może dostać czegoś, na czym mu zależy lub co uważa, że powinien mieć. Mnich może też stać się smutny, gdy obawia się utraty kogoś lub czegoś, co jest w jego życiu obecne. Smuci się też, gdy coś zostaje mu odebrane, dane innemu lub odłożone do magazynu. Taka postawa otwiera drzwi diabłu. Większość smutku na tym świecie jest związana z przywiązaniem człowieka do przedmiotów.

Lekarstwem na taki smutek jest kontemplacja Najświętszej Hostii w całej Jej ubóstwie. „Tak i wy, teraz wprawdzie smutek macie, lecz znowu ujrzę was, i będzie się radowało serce wasze; a radości waszej nikt od was nie odejmie” (J 16,22). Z kontemplacji rodzi się radość, której świat nie może dać. Boska radość broni dostępu szatanowi, który wycofuje się, gdy tylko ją napotyka. „Niech się rozproszą, jak dym się rozprasza. Jak rozpływa się wosk przy ogniu, tak zginą grzesznicy sprzed oblicza Boga. A sprawiedliwi cieszyć się będą i weselić wobec Boga, i rozkoszować się radością” (Ps 67(68),3-4).

Mark Kirby OSB

tłum. Natalia Łajszczak


Dom Mark Daniel Kirby OSB

(1952), przeor klasztoru Silverstream w hrabstwie Meath w Irlandii.

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką plików cookies. Warunki przechowywania lub dostępu do cookie możesz określić w Twojej przeglądarce.

Zamknij