szkice
2020.06.09 21:22

W poszukiwaniu ładu

Polskie słowo klasztor wywodzi się od niemieckiego kloster iod łacińskiego claustrum, czyli “zamknięcie”.Skupia się ono na aspekcie izolacji. Wydaje się z kolei, że monastyr, od rus. монастырь, gr. monastḗrion, a także łac. monasterium ma pełniejszą wymowę. W tej definicji odkrywamy, że monos, ten, kto żyje sam, ma również miejsce, gdzie żyje, czyli terion.

Miejsca takie bardzo różniły się na przestrzeni wieków i zmieniały się wraz ze zmieniającymi się regułami życia monastycznego, tradycjami, lokalnymi uwarunkowaniami, ale zawsze w założeniu skupiały się na jednym. Na zapewnieniu jak najpełniejszej relacji człowieka z Bogiem. Jest to niezwykle trudny cel, którego spełnieniu służą wszystkie miejsca sacrum, a w szczególności klasztory, gdzie życie zgodnie z regułą uświęca i zbliża do Boga.

W czasach pierwszych mnichów klasztory oraz eremy były skromne i ubogie, wręcz surowe. Jak gdyby budowane z zamysłem, aby nie zabierać mnichom ani jednej myśli, ani jednego spojrzenia, tak, aby wszystko koncentrowało się na liturgii, a poprzez nią na Bogu.

Gdy życie codzienne nazbyt zaczynało zajmować mnichów, a dekoracyjność przesłaniała pryncypialne wartości, pojawiał się ruch powrotu do surowości i prostoty. Zwykle przypominał on także o prawdziwych założeniach architektury monastycznej. Było tak w XII w., zgodnie z wytycznymi cystersa św. Bernarda z Clairvaux, i dzieje się tak, aż po dziś dzień, o czym pisze Papież Franciszek w encyklice Laudato Si

Duchowość chrześcijańska proponuje rozwój wstrzemięźliwości i zdolności radowania się, mając niewiele. To powrót do prostoty, która pozwala nam się zatrzymać i docenić to, co małe, i dziękować za możliwości, jakie daje życie, nie przywiązując się do nich ani nie smucąc z powodu tego, czego nie posiadamy.

Ład

Tworzenie ładu to porządkowanie chaosu. Poprzez porządkowanie nieładu wokół nas, wspieramy porządkowanie własnej duszy. Szukanie ładu jest wyzwaniem dla każdego człowieka od początku jego istnienia. Ora et labora. Dewiza zakonu benedyktynów stanowi wskazówkę, gdzie należy szukać, żeby ten ład osiągnąć. Możemy go znaleźć w harmonii modlitwy i pracy.  

Ludzie już w najdawniejszych czasach zrozumieli, że aby organizować ład potrzebne są narzędzia, które opiszą świat i zdefiniują relacje w nim panujące. Tak jak Bóg stworzył i uporządkował świat, tak człowiek stara się robić to własnymi siłami porządkując rzeczywistość np. za pomocą liczb. To jest źródło poszukiwania dobrych proporcji w architekturze.

Proporcje

Pierwszymi znanymi opisanymi systemami proporcji w architekturze są te przedstawione przez rzymskiego architekta Witruwiusza w dziele Dziesięć Ksiąg o Architekturze. Dzieło było skierowane do cezara Augusta. Autor przedstawił tam systemy proporcji wywodzące się z antycznej Grecji, bazujące na tzw. złotym podziale.

W czasach współczesnych temat proporcji powrócił ze zdwojoną siłą. Najpierw tuż po II Wojnie Światowej za sprawą szwajcarskiego architekta Le Corbusiera, którego nazywano papieżem modernizmu i jego systemu antropomorficznych proporcji, czyli Modulora. System ten oparty został na złotym podziale i ciągu Fibonacciego. Następnie za sprawą Hansa van der Laana OSB, benedyktyńskiego mnicha z Niderlandów, który stworzył swój własny, oryginalny, empiryczny system proporcji zwany Liczbą Plastyczną, będący polemiką z Witruwiuszem i odpowiedzią na Modulor.

Le Corbusier, pionier modernizmu, któremu zawdzięczamy do dziś mnogość maszyn do mieszkania, zachwycających swoją formą i funkcjonalnością, był również autorem obiektów sakralnych, w tym klasztoru dominikanów Sainte-Marie de La Tourette w Evaux, będącego próbą dialogu architektury z naturą, w którym obie rzeczywistości pozostają elementami odrębnymi. Obiekty nieożywione, zbudowane, różnią się od natury radykalnie. Są wobec niej zdystansowane. Surowy, betonowy, wręcz brutalistyczny klasztor na filarach unosi się nad zboczem. Jedynym fragmentem spoczywającym pokornie na skarpie jest kaplica. Całość oprawiona została w surowe detale i akcenty kolorystyczne. Surowość architektury pozwala z wnętrza kontemplować przepiękny krajobraz otaczający klasztor. Klasztor wraz z 16 innymi dziełami Le Corbusiera został w 2016 wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

Hans van der Laan OSB, wywodzący się z architektonicznej rodziny mnich-architekt, był autorem głównie obiektów sakralnych oraz wykładowcą na Uniwersytecie Technicznym w Delft. Eksperymentując i analizując zdolności percepcyjne człowieka stworzył zupełnie nowy system proporcji, który obecny jest po dziś dzień w wielu realizacjach jego uczniów, a także naśladowców. W tym systemie każdy z eurytmicznych elementów architektonicznych jest stworzony z współzależnych wymiarów opisujących jego wysokość, szerokość i długość. Po zestawieniu z innymi elementami tworzy proporcjonalne symetrie. Dzięki temu każdy element jest proporcjonalny względem siebie, jak i względem innych i większej całości.

Realizacje Van der Laana charakteryzują się oryginalnym językiem architektonicznym, który bywa określany, jako modern primitive. To architektura uboga, czyli prosta w formie, ale bogata w treści. Pieczołowicie przemyślane detale, od kolorystyki stolarki, poprzez malowaną, pokrytą cienkowarstwową skórą z tynku cegłę na elewacji, uzupełnione są o klęczniki, ornaty mszalne, kończąc na liternictwie i naczyniach liturgicznych. Wielość dziedzin projektowych, jakich w ramach wypełniania swoich zadań klasztornych, imał się Van der Laan czyni z niego prawdziwego człowieka renesansu. Co ciekawe, tworząc inspirował się zdobną architekturą bizantyjską. Wyciągnął z niej to, co najczystsze, czyli proporcje, grę światłocienia, rytmy, zależności pełni i pustki.  

Projektując rozbudowę macierzystego klasztoru benedyktynów Sint Benedictusberg w Vaals w Niderlandach, Van der Laan wyciągnął inne wnioski niż Le Corbusier w klasztorze La Tourette. Dla Van der Laana architektura jest relacją ożywionej natury i działalności człowieka, czyli kultury w postaci budynku, a finalnie – liturgii. Jego architektura wychodzi z ziemi, ale ją przekształca. Klasztor w Vaals jest idealnie stopiony ze zboczem dzięki ogromowi pracy w terenie i dopasowaniu go do otoczenia. Fragment z Księgi Rodzaju mówiący ludziom czyńcie sobie ziemię poddaną, znajduje tu swoje znakomite uwidocznienie.

Surowa i prosta bryła klasztoru, namalowana zmieniającymi się muzycznie rytmicznymi podziałami, jest w Vaals także dialogiem z budynkiem wcześniej istniejącym, którego autorem był znany, także w Polsce, Dominikus Böhm. Dialog z dziełem Böhma jest bardzo przyjacielski, unikający dominacji. Dzięki takiemu podejściu oraz proporcjom, udało się Van der Laanowi osiągnąć ład zachowując jednocześnie pewną odrębność zarówno względem otaczającego krajobrazu, jak i starego klasztoru.

Doświadczenie. Le Corbusier a Van der Laan

Klasztor La Tourette z jednej strony silnie działa na zmysły dzięki swojej surowości, z drugiej jest wyrazem integracji wspólnoty zakonnej. Wszyscy bracia są jakby wyniesieni pod niebiosa w masywnej betonowej chmurze rytmów Modulora. Wąskie, niskie i długie cele z łóżkami przy ścianie zamkniętego krużganka biegnącego wokół wirydarza nie dają poczucia intymności. Słysząc kroki na korytarzu cały czas czujemy się częścią wspólnoty braci zakonnych, a teraz także turystów, którzy licznie odwiedzają nieliczne już grono dominikanów. Można odnieść wrażenie, że mnisi zamieszkujący klasztor Corbusiera są jakby trybikami w wielkiej maszynie monastycznej. Dzisiaj dominikanów spotkamy tam jednak nieczęsto, przede wszystkim podczas liturgii lub widząc ich z korytarza, z którego możemy oglądać przemykające po najwyższej kondygnacji klauzury klasztornej postacie w białych habitach. Refektarz stał się bardziej stołówką dla gości niż miejscem posiłków i modlitwy mnichów.

Będąc w La Tourette doświadczymy imponującej gry świateł i muzyczności architektury, będącej efektem współpracy Le Corbusiera z Iannisem Xenakisem architektem i muzykiem. Zmienność rytmów szprosów okiennych, a także rytmy okien przywodzą na myśl partytury kompozytora. Wysokość surowego halowego oratorium w układzie podłużnym uzupełnia doznania muzyczne, godnie zaspokajając nie tylko zmysł wzroku, ale także słuchu, gdy wyśpiewywana liturgia godzin rozbrzmiewa w nieskończoność. Zwieńczeniem kompozycji jest wspomniana tzw. kaplica Xenakisa. Brutalność i prostota architektury znajduje ukojenie właśnie tam, gdzie linie stają się delikatne i miękkie, a posadzka spoczywa bezpośrednio na gruncie schodząc w dół zbocza. 

Z kolei klasztor w Vaals i pobyt w nim daje możliwość prawdziwej kontemplacji monastycyzmu, tak jakby od samego jego środka. Z jednej strony mamy tam w pełni aktywną międzynarodową wspólnotę benedyktynów, otwartych na wizyty i umożliwiających gościom partycypację w liturgii, a także w pracach klasztoru. Z drugiej strony ryt łaciński kongregacji z Solesmes daje doświadczenie odnowienia duchowego i podróży do samych początków chrześcijaństwa. Cela dla gości w skrzydle przebudowanym przez Van der Laana, w proporcjach liczby plastycznej, jest miejscem odosobnienia, ale sprawia wrażenie przestrzeni komfortowej do życia, modlitwy i pracy. Malowane zielonkawą olejną farbą meble Van der Laana spoczywają dostojnie na pachnącej, drewnianej podłodze z desek sprawiającej wrażenie, jakbyśmy byli gdzieś pomiędzy wnętrzem i zewnętrzem klasztoru. Rytm życia w klasztorze wybija dzwon, który sprawia, że zostawiamy wyłączone wszystkie urządzenia elektroniczne. Nie potrzebujemy nawet zegarka. Do oratorium klasztornego w układzie podłużnym z wyspą ołtarzową, wchodzi się po schodach przez krużganek i otwarte atrium wejściowe. Liturgia rozpoczyna się od wezwania i matutinum o godzinie 4:45, kulminuje w uroczystej Mszy konwentualnej poprzedzonej tercją o 9:30, a kończy na komplecie o 20:30. Zmienne rytmy okien w oratorium i proporcje filarów od razu przywodzą na myśl wczesnochrześcijańskie rzymskie bazyliki z Rawenny, którymi inspirował się Van der Laan. Snopy światła wpadające do wnętrza przecinające duszne i słodkie zarazem od kadzidła powietrze, miękki i dostojny śpiew chorału wraz z delikatnym dźwiękiem wydawanym przez naczynia liturgiczne i synchronicznymi ruchami modlących się w jednym tempie mnichów, wzmacniają poczucie ładu. Cały dzień benedyktyński wypełniony jest modlitwą, kontemplacją i pracą. Czynności te przerywa bicie dzwonów i spożywanie wspólnych posiłków w refektarzu znajdującym się jeszcze w tej części klasztoru, którą zaprojektował Böhm.

Przy odrobinie szczęścia, każdy z nas może być częścią wspólnoty z Vaals. Choć na chwilę, przejazdem, z ciekawości, z chęci izolacji, oderwania się od codzienności, poszukując sensu, skupienia, odpowiedzi. Takie są motywacje ludzi, których można spotkać, jako gości, w klasztorze. Są to zarówno wierzący, jak i niewierzący. Benedyktyni z Vaals swoją gościnnością stawiają poprzeczkę chyba nie do przeskoczenia.

Życie monastyczne realizuje się tam codziennie przy akompaniamencie architektury Van der Laana, która stała się dla tego życia ramą, tłem. Proporcje i prostota wyrazu pozwalają zrozumieć to, co jest najważniejsze w architekturze sakralnej. Nie samą architekturę, ale jej cel, jakim jest zbliżenie do Boga. Dlatego też szukanie odpowiedzi na pytanie o dobrą współczesną architekturę sakralną w skromności wyrazu, prostocie i lokalności wydaje się być właściwym kierunkiem. W połączeniu z wystudiowanymi proporcjami znajdziemy w Vaals dzieło, które z pewnością jest punktem odniesienia dla współczesnej architektury, nie tylko sakralnej.

Posłowie

Jest wiele dróg, którymi można podążać szukając pomysłu na współczesną architekturę sakralną. Jedną z nich będzie szukanie synkretyzmu sztuk. Jako przykład możemy podać nieodżałowanego i wspaniałego architekta Stanisława Niemczyka, czy genialnego artysty Jerzego Nowosielskiego. Stworzyli oni jeden z najlepszych tandemów twórczych w historii polskiej architektury. Owocem ich pracy jest m.in. wspaniały kościół św. Ducha w Tychach, który będąc nasyconym, barwnym i intensywnym, wręcz bizantyjskim stylem, tworzy wyjątkową przestrzeń modlitwy.

A dzisiaj? Odpowiedzi trzeba szukać na drodze odszyfrowania ducha czasu i ducha miejsca, którego musi dokonywać każdy z projektantów. A minimalizm? Jeżeli nie jest scenografią, gdzie płyty gips-kartonowe występują zamiast dolomitu, może się okazać on poszukiwaniem istoty i wyrazem zrozumienia problemu architektury sakralnej. 

Filip Strzelecki

----- 

Drogi Czytelniku, prenumerata do potrzeba forma wsparcja pracy redakcji "Christianitas", w sytuacji gdy wszystkie nasze teksty udostępniamy online. Cała wpłacona kwota zostaje przeznaczona na rozwój naszego medium, nic nie zostaje u pośredników, a pismo jest dostarczane do skrzynki pocztowej na koszt redakcji. Co wiecej, do każdej prenumeraty dołączamy numer archiwalny oraz książkę z Biblioteki Christianitas. Zachęcamy do zamawiania prenumeraty już teraz. Wszystkie informacje wszystkie informacje znajdują się TUTAJ.

----- 


Filip Strzelecki

(1992), architekt, studiował na Wydziale Architektury Politechniki Warszawskiej i na Facolta di Architettura e Societa Politecnico di Milano. Laureat konkursów architektonicznych polskich i zagranicznych. Pracuje w jednej z warszawskich pracowni architektonicznych. Autor projektu dyplomowego klasztoru Benedyktynów w Nursji, w którym zgłębiał tajniki życia monastycznego, nagrodzonego nagrodą OW SARP dla najlepszego Architektonicznego Dyplomu Magisterskiego 2018.

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką plików cookies. Warunki przechowywania lub dostępu do cookie możesz określić w Twojej przeglądarce.

Zamknij