Recenzje
2019.01.09 17:45

Tomizm w starciu z (filozoficznym) modernizmem

Kilka słów o książce Anny Mandreli Tomizm Garrigou-Lagrange’a wobec wizji filozoficznej Teilharda de Chardin.

Tomizm cieszy się w Polsce stałą i niesłabnącą popularnością, by wspomnieć tylko ośrodki, które od lat działają w przestrzeni akademickiej (KUL, UKSW, IT, ostatnio UMK – szerzej na ten temat pisałem w innym miejscu). Niemniej w obiegu idei filozoficznych w naszym kraju – również na gruncie tomistycznym – wciąż pozostają wyraźne białe plamy. Niewątpliwie za ewidentny brak należy uznać niski poziom zainteresowania XX-wiecznym neotomizmem, zwłaszcza jego konserwatywną gałęzią. Opublikowane do tej pory monografie i studia są nieliczne i nierzadko włączone w szerszy przedmiot badań. A przecież takie postacie jak Pietro Parente, Réginald Garrigou-Lagrange, Antonio Piolanti czy – moim zdaniem primus inter pares – Cornelio Fabro są uważane we Włoszech i Francji (przynajmniej w kręgach chrześcijańskiego konserwatyzmu lub tradycjonalizmu) za jednostki wybitne, wręcz za herosów ortodoksji (Parente, Garrigou-Lagrange, Piolanti) i geniuszy metafizyki (Fabro). Dlatego odczułem satysfakcję, gdy dowiedziałem się, że rozprawa doktorska Anny Mandreli – z którą to rozprawą miałem okazję wcześniej się zapoznać, a nawet wysłuchać jej fragmentów wygłaszanych w czasie tomistycznych konferencji naukowych – ukazała się drukiem. Z wyżej wymienionych względów uznaję ten tekst raczej za życzliwą zachętę do lektury niż pełnoprawną recenzję (choć postaram się podać kilka uwag merytorycznych i technicznych, tak by ewentualny dodruk mógł być lepszym wydawnictwem).

Zanim jednak przejdę do przedstawienia książki, pozwolę sobie na krótki wątek osobisty, a także krótkie rozważania na temat osoby i myśli Garrigou-Lagrange’a. Francuski dominikanin jest mi w pewien sposób bliski, ponieważ z jednej strony pewien etap formacji intelektualnej, którą przebyłem, opierał się na jego dziełach (traktatach), z drugiej strony – odpowiada mi jego sposób myślenia: schematyczny, szczegółowo rozdrabniający rzeczy, dziś powiedzielibyśmy, że analityczny (znane powiedzenie mówi: „si vis theologus esse distinque frequenter”). Tyle osobistych wtrętów.

Szczęśliwie złożyło się tak, że zaledwie kilka dni temu Paweł Grad w ramach cyklu „Po katolickich śladach” przedstawił Czytelnikom „Christianitas” sylwetkę Garrigou-Lagrange’a. Pewne opracowania dostępne są również w sieci (m.in. internetowa wersja PEFopracowanie na łamach „Szkoły Teologii”). Czuję się więc w pewnym stopniu zwolniony z podawania znanych faktów, tym bardziej, że w książce stanowiącej przedmiot mojej refleksji również znajduje się nota biograficzna francuskiego tomisty. Dodam tylko, że François Mauriac nazywając Garrigou-Lagrange’a „świętym potworem tomizmu” (le monstre sacré du thomisme), wyświadczył mu niedźwiedzią przysługę, bowiem to, co miało być wyrazem podziwu i uznania, w ustach przeciwników profesora Angelicum stało się obelgą.

By choćby częściowo obalić mit, który przedstawia Garrigou-Lagrange’a wyłącznie jako zapalonego apologetę i ślepego wyznawcę Tomaszowej doktryny, odwołam się – pomijając już ważny wątek mistyczny, o którym pisała również Aleksandra Gondek – do sytuacji z życia codziennego dominikanina. Ojciec Marek Nowak pisze: „wydawał się być wzorem gorliwości — nie opuszczał wspólnych modlitw (poza tymi, z których z racji obowiązków został zdyspensowany), żył w sposób prosty i ubogi, odrzucał wszelkie formy luksusu. Był zatroskany o ubogich. Jego cela była najbardziej spartańska w całym Angelicum, a mimo to znajdowała się w niej skarbonka z napisem: «Dla moich ubogich». Ojciec Réginald nie tylko sam ją napełniał, ale również zachęcał do tego wszystkich odwiedzających jego celę. Kiedy w skarbonce było wystarczająco dużo pieniędzy, wtedy sławny profesor szedł w odwiedziny do biednych, aby ich wesprzeć”.

Druga anegdota, którą pragnę przywołać, została zasłyszana we Francji. Jej źródłem byli tamtejsi dominikanie, nie ręczę jednak za jej niepodważalną autentyczność. Otóż pod koniec życia umysł odmawiał uczonemu posłuszeństwa, miał problemy z pamięcią, wysiłek intelektualny okazywał się ponad jego siły. Zakonnik uznał jednak, że skoro nie może walczyć piórem z prądami nowoczesności zagrażającymi wierze, będzie kontynuował walkę przy pomocy innego oręża – modlitwy. Ciągle odmawiał różaniec (jego pisma świadczą o tym, że był wielkim czcicielem Matki Bożej, bronił również św. Tomasza z Akwinu przez zarzutami negowania przez niego Niepokalanego Poczęcia). Było jednak widać, że profesorowi Angelicum dokucza starcza niemoc. Pewnego dnia jeden z braci rozmawiając z Garrigou-Lagrangem, okazał mu współczucie i zrozumienie. „To wielka szkoda, że nie możesz służyć Kościołowi orężem swej inteligencji” – miał powiedzieć. Francuski tomista wskazał wtedy na różaniec, z którym się nie rozstawał i odpowiedział: „Teraz jestem o wiele bardziej skuteczny”.

By ukazać ogrom wysiłku, jakiego podejmował się Garrigou-Lagrange, zauważę tylko, że pełna bibliografia jego prac (według wykazu opublikowanego w „Angelicum” z 1965 roku) wynosi 772 pozycje i zajmuje 85 wordowskich stron. W prywatnym archiwum posiadam też inny wykaz, który opiewa na 31 wordowskich stron i podaje 555 pozycji bibliograficznych jego autorstwa. Wraz z liczbą tekstów nie maleje ich jakość, o czym świadczą chociażby reedycje książek i dyskusje wywoływane przez artykuły tomisty. Imponuje również zakres podejmowanej przez Garrigou-Lagrange’a problematyki. W zasadzie nie istnieje temat z zakresu teologii, na który by się nie wypowiadał. Na język polski przetłumaczono dosłownie kilka jego dzieł i tekstów (jak dowiadujemy się z recenzowanej książki, planowane są przekłady dwóch książek: Bóg przystępny dla wszystkich i Synteza tomistyczna; pierwsza z nich jest obroną tomistycznych dowodów na istnienie Boga; obie mają ukazać się nakładem wydawnictwa DeReggio).

Przechodzę do meritum. Książka Anny Mandreli jest studium niewątpliwie wartościowym i na ile się orientuję pierwszym tego typu w Polsce. Jakkolwiek myśl Teilharda de Chardin – francuskiego jezuity – jest dobrze znana, również w naszym kraju, co niewątpliwie jest owocem wzrostu jej popularności pod koniec XX wieku, tak studia nad myślą i dziełem Garrigou-Lagrange’a, jak pokazałem, są w powijakach. Autorka porównując myśl obu autorów, stara się pokazać, na ile poglądy francuskiego jezuity (zwłaszcza wątki ewolucyjne i panteistyczne) podpadają pod krytykę modernizmu, którą formułuje uczony dominikanin. Zadanie to było tym trudniejsze, że profesor Angelicum tylko w jednym tekście odwołuje się expressis verbis do pism Teilharda de Chardin (Dokąd zmierza „nowa teologia”, którego tłumaczenie zostało opublikowane na łamach „Zawsze Wierni”; Anna Mandrela szczegółowo omawia dotyczące go reakcje i polemiki; o artykule tym w kontekście Soboru Watykańskiego II pisze m.in. Roberto de Mattei w książce Sobór Watykański II. Historia dotąd nieopowiedziana). Okazuje się jednak, że w świetle krytyki współczesnej teologii autorstwa „świętego potwora tomizmu” poglądy jezuity można uznać za modernistyczne i tym samym sprzeciwiające się nie tylko twierdzeniom filozofii klasycznej (m.in. Bóg jako Ipsum Esse Existens, teoria aktu i możności, stworzenie ex nihilo, klasyczna koncepcja prawdy), ale i dogmatom wiary katolickiej (m.in. stworzenie człowieka, grzech pierworodny, Kościół jako Ciało Mistyczne Chrystusa; należy dodać, że Teilhard de Chardin uznaje swego rodzaju darwinistyczny ewolucjonizm dogmatów). Autorka odwołuje się do wielu pozycji obu myślicieli, szeroko je cytuje, zestawia i poddaje analizie w świetle Magisterium Kościoła. Na poziomie ogólnym można powiedzieć, że konfrontuje filozofię bytu z filozofią stawania się.

Porządek wywodu jest następujący: w pierwszym rozdziale Anna Mandrela zestawia metafizykę Garrigou-Lagrange’a z założeniami metafizycznymi Teilharda de Chardin (kontekst historyczny, pojęcie metafizyki, tomistyczna filozofia Boga a teilhardowski punkt Omega, akt i możność a stworzenie, jednoczenie i doskonałość, wreszcie wpływ heglizmu na myśl francuskiego jezuity). Drugi rozdział poświęcony jest ukazaniu poglądów obu myślicieli na tle modernizmu (zwłaszcza wpływy Bergsona, Le Roya i m.in. zagadnienia agnostycyzmu, immanentyzmu, nadprzyrodzoności, pragmatyzmu, naturalizmu, panteizmu). Trzeci rozdział to szczegółowe omówienie wątków panteistycznych – krytyki panteizmu Garrigou-Lagrange’a i obecności idei panteistycznych u Teilharda de Chardin (poruszane zagadnienia: pojęcie substancji, monizm, nieskończoność Boga i jego odrębność względem świata, stworzenie z niczego, problem zła, problem jedności ludzi z Chrystusem, dogmaty Wcielenia i transsubstancjacji). Spektrum zagadnień okazuje się więc bogate. Uważam też, że niezwykle ważne w wymiarze apologetycznym, ponieważ jednym z wniosków pracy jest stwierdzenie, które mówi, że wiara nie może podporządkowywać się filozofii i nauce, a tym samym opierać się o ich zmienne paradygmaty i kruche hipotezy – nie byłaby to wtedy wiara katolicka (warto wspomnieć, że problem ewolucjonizmu w teologii w połowie XX w. miał inny kształt od dzisiejszego, do tego stopnia, że próbowano wówczas pozostawić go poza nawiasem rozważań teologicznych, dziś zaś stawiane są pierwsze kroki teologii ewolucyjnej). Kwestię relacji teologii i nauki pozostawiam jednak z boku – w kontekście myśli tomistycznej XIX i XX wieku wymagałaby ona dogłębnego opracowania). Autorka nie odwoływała się też do współczesnych debat, wydaje się jednak, że dobrze byłoby odnieść opisywane problemy i dyskusje do aktualnych stanowisk filozoficznych i teologicznych, z których za najciekawszą i najbardziej obiecującąnależy uznać stanowisko teorii emergencji (nota bene możliwą do pogodzenia z filozofią tomistyczną).

Muszę na koniec wspomnieć o kilku błędach mogących utrudniać lekturę, a które można by przemyśleć lub wyeliminować w dodruku lub drugim wydaniu. Po pierwsze książka zachowała formę dysertacji doktorskiej, która jest mniej przystępna dla czytelników, a także przeładowana nadmierną liczbą cytatów, których śledzenie w przypisach dolnych, zwłaszcza dla czytelników nie znających języków obcych (francuski, angielski, łacina), może być trudne i wybijające z rytmu lektury (autorka stara się obok polskiego tłumaczenia zawsze podawać tekst oryginału – co jednak nie zawsze czyni, prawdopodobnie z przeoczenia). W przypadku cytowania z Ewolucji twórczej Bergsona Mandrela woli odwołać się do angielskiego tłumaczenia (zamiast do polskiego), ponieważ według niej „trafniej oddaje zamysł autora” – czy trafniejsze nie byłoby jednak odwołanie się do francuskiego oryginału, tym bardziej, że francuskie pisma Garrigou-Lagrange’a i Teilharda de Chardin są obficie cytowane? Nie będę podawał szczegółowej listy błędów i niedopatrzeń, które zaznaczyłem w czasie lektury (praktycznie na każdej stronie). Zbiorczo są one następujące: literówki (polskie, francuskie, angielskie); różne i niekonsekwentnie stosowane sposoby cytowania i cytowania w cytacie; pomylona kolejność przypisów; brak podania źródła cytatu; różne wersje tytułów cytowanych dzieł w tym samym akapicie; brak wyjaśnień skrótów; brak konsekwencji w wyróżnianiu dłuższych cytowanych fragmentów; a nawet miejscami zły druk (wiersze wydrukowane w połowie lub ¾). Książka pod względem edytorskim (odnoszę wrażenie, że momentami również językowym) jest niedopracowana, stąd sądzę, że została wydana w pośpiechu. Jeśli rzeczywiście planowane jest drugie wydanie (lub dodruk ze zmianami), postulowałbym przemyślenie formy pracy (jak pisałem, może ona być „przeładowana” dla nie-akademika, zwłaszcza tego, który znając języki obce, będzie chciał zapoznać się z cytatami z oryginalnych wersji przywoływanych dzieł), a nade wszystko rzetelną robotę redakcyjno-wydawniczą, która pozwoliłaby wyeliminować wymienione wyżej błędy.

Podsumowując, książka Anny Mandreli jest pracą ważną i wartą przeczytania (mimo szeregu technicznych mankamentów). Daje również nadzieję na podjęcie dalszych badań nad dziełem wielkiego umysłu, jakim był Garrigou-Lagrange. Dla szerszego grona czytelników jest też okazją do zapoznania się z pismami i poglądami „świętego potwora tomizmu”.

Bartłomiej Krzych


Bartłomiej Krzych

(1990), student filozofii i teologii pałający zachwytem do myśli św. Tomasza z Akwinu. Redaktor w interdyscyplinarnym czasopiśmie "Amor fati".

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką plików cookies. Warunki przechowywania lub dostępu do cookie możesz określić w Twojej przeglądarce.

Zamknij