Z kapitularza
2018.11.10 16:53

Tę zwłaszcza wadę należy w klasztorze wykorzenić. Czytanie reguły (dzień siedemdziesiąty pierwszy)

11. marca 11. lipca 10. listopada

Rozdział 33. Czy mnisi powinni posiadać coś na własność

Tę zwłaszcza wadę należy w klasztorze wykorzenić: Niech się nikt nie ośmiela cokolwiek dawać lub przyjmować bez pozwolenia opata, ani czegokolwiek posiadać na własność, choćby najmniejszej rzeczy, ani książki, ani tabliczek do pisania, ani rylca, niczego w ogóle. Mnisi nie mają przecież prawa rozporządzać samodzielnie nawet własnym ciałem i własną wolą, a wszystkiego, co niezbędne, oczekują od ojca klasztoru. Każdemu tylko to posiadać wolno, co mu opat sam dał lub na co mu pozwolił. Wszystko dla wszystkich powinno być wspólne i niechaj nikt niczego nie nazywa swoim ani za swoje nie uważa. Gdyby się okazało, że ktoś przywiązał się do tej szkaradnej wady, należy takiego brata raz i drugi upomnieć. Jeśli się zaś nie poprawi, podlega karze.

Dla starożytnych ojców wyrzeczenie się wszelkiej własności prywatnej było tak fundamentalnym składnikiem życia monastycznego, że uznawano, iż następuje ono automatycznie w chwili obłóczyn, tonsury czy złożenia na ołtarzu podpisanego dokumentu profesji. Święty Benedykt nigdzie nie wspomina o zobowiązaniu do ubóstwa, nawet w rozdziale 58., w którym jest mowa o ślubach zakonnych. Dla autora Reguły odrzucenie prywatnej własności jest konsekwencją przylgnięcia do Chrystusa. Święty dał temu wyraz w 21. punkcie narzędzi dobrych uczynków: „Niczego nie przedkładać nad miłość Chrystusa”. Człowiek, który żyje dla Chrystusa, porzuci dla Niego wszystko inne.

A gdy wyruszył w drogę, jeden przybiegłszy, upadł na kolana przed nim i pytał go: Nauczycielu dobry! Co mam czynić, aby otrzymać życie wieczne? Jezus zaś rzekł mu: Czemu mnie zwiesz dobrym? Nikt nie jest dobry, tylko jeden Bóg. Znasz przykazania: Nie cudzołóż! nie zabijaj! Nie kradnij! Nie mów świadectwa fałszywego! Nie czyń zdrady! Czcij ojca twego i matkę? A on odpowiadając, rzekł mu: Nauczycielu! Tego wszystkiego strzegłem od młodości mojej. Jezus zaś wejrzawszy nań, umiłował go i rzekł mu: Jednego ci nie dostaje; idź, sprzedaj, cokolwiek masz i daj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie, i przyjdź, naśladuj mię. A on zmartwiwszy się tym słowem, odszedł smutny; albowiem miał majętności wiele (Mk 10,17-22).

Wiele powołań monastycznych zmarnowało się przez nadmierne przywiązanie do posiadanych dóbr. W każdej epoce znaleźć można młodzieńców, którzy odchodzą smutni, ponieważ nie potrafią zostawić wszystkiego, by pójść na Chrystusem. Nawet po wielu latach w klasztorze, możliwość pozyskania pieniędzy może zwieść człowieka tak, że zostawia swoją Pierwszą Miłość i porzuca skarb zgromadzony w niebie. Każdy mnich musi nabrać zwyczaju powtarzania z głębi serca słów psalmisty:

Cóż więcej miałbym w niebie, i czegóż chciałbym od Ciebie na ziemi? Osłabło me serce i ciało, Boże serca mego, dziedzictwem moim jest mój Bóg na wieki! (Ps 72,25-26).

Wyrzeczenie się osobistego majątku jest konstytutywnym składnikiem życia apostolskiego. Praktykując ubóstwo, mnich naśladuje apostołów, którzy poszli za Jezusem, zostawiając wszystko, co mieli.

A przechodząc nad Morzem Galilejskim, ujrzał Szymona i Andrzeja, brata jego, zapuszczających sieci w morze (bo byli rybakami). I rzekł im Jezus: Pójdźcie za mną, a uczynię, że staniecie się rybakami ludzi. I natychmiast opuściwszy sieci, poszli za nim. A stamtąd odszedłszy maluczko, ujrzał Jakuba Zebedeuszowego i Jana, brata jego, kiedy zwijali sieci w łodzi. I zaraz ich zawołał. A zostawiwszy ojca swego Zebedeusza w łodzi z najemnikami, poszli za nim (Mk 1,16-20).

Święty Atanazy opowiada nam, że ojciec wszystkich mnichów na Wschodzie i Zachodzie, święty Antoni Aleksandryjski, od samego początku rozumiał, że Bóg zaprasza go do wyrzeczenia się całej własności jedynie dla Jego miłości.

Nie minęło sześć miesięcy od śmierci rodziców, kiedy idąc, jak to miał w zwyczaju, do Domu Pańskiego, rozważał w skupieniu, jak apostołowie, porzuciwszy wszystko, poszli za Zbawicielem, a ludzie opisani w Dziejach Apostolskich, sprzedawszy wszystko, co posiadali, przynieśli pieniądze i złożyli do stóp apostołów, aby rozdzielić pomiędzy potrzebujących. Jakaż wielka nadzieja była dla nich przygotowana w niebie. Myśląc o tym, przyszedł do Domu Pańskiego, gdzie właśnie odczytywano Ewangelię, i usłyszał Pana mówiącego do bogacza: Jeśli chcesz być doskonały, idź, sprzedaj wszystko, co posiadasz, i daj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za mną. Antoni, jakby od Boga otrzymał to wspomnienie o świętych i jakby do niego skierowane było to czytanie, natychmiast wyszedł z Domu Pańskiego i majątek, który odziedziczył po przodkach (trzysta arur dobrej i urodzajnej ziemi), rozdał mieszkańcom wioski, aby nie był troską ani dla niego, ani dla jego siostry. Sprzedał także wszystkie ruchomości, a pieniądze, które uzyskał, rozdał biednym, zachowując nieco dla siostry. Następnym razem, kiedy poszedł do Domu Pańskiego i usłyszał Ewangelię Pana, który mówił: Nie martwcie się o jutro, nie chciał już czekać, ale wyszedł i rozdał również to, co mu pozostało z majątku. Siostrę zaś powierzył opiece znanych i zaufanych dziewic, aby wychowana została w dziewictwie, sam zaś poza domem rozpoczął życie ascety, zważając na siebie i narzucając sobie dyscyplinę.

Dla świętego Benedykta potrzeba zdobywania rzeczy, posiadania ich i uznawania za własne jest wadą, którą należy z klasztoru wykorzenić. Czym jest wada? Wada to grzeszna skłonność, wzmocniona poprzez powtarzanie pewnych uczynków, aż wchodzą w nawyk i zaczynają dominować w zachowaniu człowieka. Skłonności do przywłaszczania sobie rzeczy i nazywania ich „swoimi” nie da się pogodzić z życiem monastycznym.

Wadzie tej święty Benedykt przeciwstawia radykalne wyrzeczenie się posiadania: „Niech się nikt nie ośmiela cokolwiek dawać lub przyjmować bez pozwolenia opata, ani czegokolwiek posiadać na własność, choćby najmniejszej rzeczy, ani książki, ani tabliczek do pisania, ani rylca, niczego w ogóle. Mnisi nie mają przecież prawa rozporządzać samodzielnie nawet własnym ciałem i własną wolą”. Ciekawe, że na liście przedmiotów, które mnich może chcieć sobie przywłaszczyć, pierwsze miejsce zajmują książki. Mnichów zawsze kusiło, by je gromadzić. Nie wolno nam rozbudowywać i utrzymywać prywatnych bibliotek. Mnich ma używać tych książek, które są mu niezbędne do modlitwy, nauki czy pracy, lecz gdy przestają być potrzebne, musi je oddać do wspólnej biblioteki. Na drugim miejscu figuruje tabliczka do pisania i rylec. Dziś funkcję tabliczki i rylca pełni laptop. Tu także mnich musi zachować czujność i zawsze pamiętać, że nie jest właścicielem sprzętu, z którego korzysta. Dzisiaj komputer jest koniecznym narzędziem, tak samo jak rylec i tabliczka w czasach świętego Benedykta, trzeba jednak używać go z zachowaniem dystansu i wewnętrznej wolności.

Mnich wyrzeka się władzy nawet nad swoim ciałem i wolą. Takie jest głębokie znaczenie psalmu Suscipe (Ps 118(119),116), który mnich śpiewa w dniu profesji, stojąc przed ołtarzem ze wzniesionymi w górę pustymi rękoma.

Suscipe me, Domine, secundum eloquium tuum, et vivam;

et non confundas me ab expectatione mea.

Przygarnij mnie wedle słowa Twego, a żył będę,

nie zawiedź mnie w mym oczekiwaniu.

Dla świętego Benedykta mnich jest człowiekiem ofiarowanym Bogu. Poprzez śluby zakonne, ofiarowuje siebie samego na ołtarzu wraz z chlebem i winem. Święty Augustyn nauczał, że staje się on sacrificium.

Przeto ofiarą prawdziwą jest każde dzieło, skierowane do tego, byśmy się z Bogiem w świętym towarzystwie łączyli - dzieło mianowicie do owego kresu dobra skierowane, w którym byśmy mogli być prawdziwie szczęśliwi. Stąd też i samo nawet miłosierdzie, które nas pobudza do pomagania ludziom - jeśli nie czynimy tego dla Boga, nie jest ofiarą. Bo ofiara, chociaż ją wykonuje, a i składa człowiek, jest jednakże sprawą boską, dlatego ją też i starożytni Latynowie tym mianem nazwali. Stąd bowiem i sam człowiek, boską nazwą uświęcony i Bogu poślubiony, o ile dla świata umiera, a dla Boga żyje, ofiarą jest (Państwo Boże, ks. X, r. VI).

A zatem mnich w najdoskonalszy sposób wyrzeka się posiadania wówczas, gdy staje się ofiarą, przez którą mistycznie (czyli realnie, ale w ukryty sposób) przemienia się w Chrystusa, Baranka Bożego, „Hostię czystą, Hostię świętą, Hostię Niepokalaną” (Kanon Rzymski).

W omawianym właśnie rozdziale znajdziemy zdanie, które najlepiej wyraża i podsumowuje Regułę, tak jak odczytywała ją Matka Mechtylda de Bar: „Mnisi nie mają przecież prawa rozporządzać samodzielnie nawet własnym ciałem i własną wolą”. W rozumieniu świętego Benedykta radykalne odrzucenie posiadania, będące tylko pozornie listą zakazów („Niech się nikt nie ośmiela cokolwiek dawać lub przyjmować bez pozwolenia opata, ani czegokolwiek posiadać na własność, choćby najmniejszej rzeczy, ani książki, ani tabliczek do pisania, ani rylca, niczego w ogóle”) prowadzi do ofiarnego ubóstwa, gdy człowiek wyrzekłszy się wszystkiego, składa siebie Bogu na ołtarzu jako ofiarę, hostię, baranka ofiarnego. W rozumieniu świętego Augustyna w tym tkwi istota sacrificium.

Głównego zdania z rozdziału 33 – „Mnisi nie mają przecież prawa rozporządzać samodzielnie nawet własnym ciałem i własną wolą” – nie można odczytywać, nie odnosząc ich do słów Jezusa wypowiedzianych dzień przed Męką: „To jest ciało moje, które za was będzie wydane” (1 Kor 11,24) ani do pierwszych kapłańskich słów Słowa na temat Jego poczęcia się w łonie Najświętszej Maryi Panny: „Nie chciałeś ofiary i daniny, ale przygotowałeś mi ciało” (Hbr 10,5) oraz dalej: „Wtedy rzekłem: Oto idę, (na początku księgi napisano o mnie), abym pełnił, Boże, wolę twoją” (Hbr 10,7).

Mnich, który według świętego Benedykta nie może nawet dysponować swoim ciałem i wolą, wchodzi na drogę mistycznego przeobrażenia się w Jezusa, Ofiarę i Baranka. Benedyktyn od wieczystej adoracji uczy się codziennie, w każdej godzinie powtarzać wraz z Jezusem: „Oto, Ojcze, moje ciało ofiarowywane Tobie w Chrystusie, ciało, które mi przygotowałeś, abym pełnił, Boże, Twoją wolę”.

To kontemplując Hostię (Christus passus, Chrystusa ofiarowanego, wedle określenia św. Tomasza z Akwinu), mnich uczy się rozumieć, co miał na myśli święty Benedykt, gdy pisał, że mnichowi nie wolno „rozporządzać samodzielnie nawet własnym ciałem i własną wolą”. Mnich nie ma nic, nawet ciała i woli, ponieważ przyjmując codziennie Ciało Chrystusa w Komunii Świętej, włączony jest w tajemnicę Najświętszej Ofiary, stając się, jak czytamy w teście liturgii „zjednoczonym z samym Chrystusem”. To monastyczne ofiarowanie samego siebie, które pojawia się liturgii, lex orandi i lex credendi Kościoła, to ostateczny wyraz benedyktyńskiego ubóstwa.

Haec munera, Domine, mediator noster Iesus Christus Tibi reddat accepta; et nos, una secum, hostias Tibi gratas exhibeat.

Panie, niechaj nasz pośrednik Jezus Chrystus uczyni te dary miłymi Tobie; i niech nas zjednoczonych ze sobą przedstawi Tobie jako przyjemną ofiarę (Sekreta z Mszy o Chrystusie, Najwyższym i Wiecznym Kapłanie).

Mark Kirby

tłum. Natalia Łajszczak


Dom Mark Daniel Kirby

(1952), przeor klasztoru Silverstream w hrabstwie Meath w Irlandii.

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką plików cookies. Warunki przechowywania lub dostępu do cookie możesz określić w Twojej przeglądarce.

Zamknij