Komentarze
2019.04.16 10:14

„Symbol naszej tożsamości”, czyli pożar Notre-Dame

O pożarze Notre-Dame wiedzą wszyscy, dramat był transmitowany na żywo przez telewizje i internet. Paryska katedra nie jest jednak najpiękniejszą katedrą gotycką Francji. Pozbawiona wewnętrznych dekoracji, pod tym względem ustępuje urodą choćby katedrze amieńskiej. Nie służy też celom w pełni sakralnym: w dzisiejszych czasach stała się przede wszystkim „dziedzictwem UNESCO” i „najbardziej uczęszczanym zabytkiem Paryża, a nawet Europy”.

Jeśli chcieć dotrzeć do powodu naszych emocji, warto uświadomić sobie związek tego, co doczesne z tym, co Boskie. Notre-Dame była – i jest – zarazem symbolem religii mieszkańców Francji, jak i wielkości francuskiej christianitas. Zbudowana na wyspie-kolebce Paryża i na resztkach kilku wcześniejszych kościołów, miała charakter świątyni opatrznościowej – kościoła, który „musi być”. Posiadała skarbiec z Koroną Cierniową, a także z relikwiami pierwszego biskupa Paryża – świętego Dionizego, któremu ścięto głowę i świętej Genowefy, patronki Paryża oraz fundatorki kaplicy świętego biskupa. Notre-Dame nosiła prestiż świątyni władców: w średniowieczu była kościołem „parafialnym” królów, a później służyła do organizowania doniosłych wydarzeń: ślubów, przysiąg, pogrzebów. Święta przestrzeń katedry bywała też pretekstem do politycznych maskarad, np. cesarskiej „sakry” Napoleona. „Płonie symbol naszej tożsamości” - powiedział prezydent Macron, i się nie mylił. Czy jednak był świadom tego, że podstawą kultury jest religia – o czym dobrze wiedzą wyznawcy Mahometa – i że aby dbać o kulturę, trzeba co najmniej szanować „sacrum”?

Pożar nie zdarzył się w przypadkowym czasie. Zdarzył się w warunkach przyspieszonej dechrystianizacji i zastępowania – na naszych oczach - rzeczy świętych przez bożki. Dość wspomnieć o wymalowaniu przez merostwo tęczowych pasów dla pieszych w sąsiadującej z Notre-Dame dzielnicy Le Marais, o triumfie laicyzmu ostatnich rządów, o tym, że do kościoła chodzi obecnie około 3 proc. katolików i że rozwód dotyka już chyba połowę małżeństw. Pożar zdarzył się też w Wielkim Tygodniu, zaraz po Palmowej Niedzieli. Aklamacja Króla, entuzjazm wielonarodowego tłumu, pochwała tego, co widzialne, a zaraz potem prześladowanie, męczeństwo, śmierć i hańba porażki. Los Chrystusa i los chrześcijańskiej kultury. Dlatego z wczorajszym zdarzeniem może kojarzyć się ta scena:

Zbliżała się pora Paschy żydowskiej i Jezus udał się do Jerozolimy. W świątyni napotkał siedzących za stołami bankierów oraz tych, którzy sprzedawali woły, baranki i gołębie. Wówczas sporządziwszy sobie bicz ze sznurków, powypędzał wszystkich ze świątyni, także baranki i woły, porozrzucał monety bankierów, a stoły powywracał. Do tych zaś, którzy sprzedawali gołębie, rzekł: «Weźcie to stąd, a nie róbcie z domu mego Ojca targowiska!» Uczniowie Jego przypomnieli sobie, że napisano: Gorliwość o dom Twój pochłonie Mnie. W odpowiedzi zaś na to Żydzi rzekli do Niego: «Jakim znakiem wykażesz się wobec nas, skoro takie rzeczy czynisz?» Jezus dał im taką odpowiedź: «Zburzcie tę świątynię, a Ja w trzech dniach wzniosę ją na nowo». Powiedzieli do Niego Żydzi: «Czterdzieści sześć lat budowano tę świątynię, a Ty ją wzniesiesz w przeciągu trzech dni?» On zaś mówił o świątyni swego ciała (J 2, 13-21).

Pan może zburzyć cud architektury, jak uczynił to – rękami Rzymian – ze swoją własną, jedyną Świątynią. Jednak On burzy nie tylko dzieło cywilizacji, ale ma za nic samego siebie. Ma za nic, żeby pokazać źródło wszystkich rzeczy, „wszystko uczynić nowym” – jak mówi Apokalipsa. Pożar Notre-Dame jest znakiem takiego działania. Czy dziś jednak Francja, Europa i świat zobaczą w pożarze katedry to, co w zburzeniu Jerozolimy i śmierci Ciała Jezusa zobaczyli nawróceni Żydzi? Raczej będą jak ci, którzy opłakują zburzone kamienie lub czerpią korzyści z zamiany świętego na świeckie.

Monika Grądzka-Holvoote

 

----- 

Drogi Czytelniku, skoro jesteśmy już razem tutaj, na końcu tekstu prosimy jeszcze o chwilę uwagi. Udostępniamy ten i inne nasze teksty za darmo. Dzieje się tak dzięki wsparciu naszych czytelników. Jest ono konieczne jeśli nadal mamy to robić.

Zamów "Christianitas" (pojedynczy numer lub prenumeratę)

Wesprzyj "Christianitas"

 


Monika Grądzka-Holvoote

(1970), romanistka, tłumaczka. Członek redakcji "Christianitas". Mieszka we Francji.

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką plików cookies. Warunki przechowywania lub dostępu do cookie możesz określić w Twojej przeglądarce.

Zamknij