Komentarze
2020.07.01 21:11

Rusza na nowo fala zamknięć kościołów w Holandii

Przez ostatni czas tych smutnych wieści z Holandii było mniej. Jednak poważny kryzys finansowy, wywołany przez pandemię koronawirusa, dodatkowo pogorszył i tak niewesołą sytuację finansową parafii oraz innych wspólnot władających czynnymi jeszcze kościołami, zwłaszcza poza głównymi miastami kraju. Wiadomo już, że prawdopodobnie w najbliższym czasie trzeba będzie zdesakralizować i przeznaczyć na cele świeckie kolejne świątynie. Ponadto po złagodzeniu lockdownu ruszyły ponownie procedury desakralizacji kościołów, rozpoczęte już wcześniej. Jedna z nich dotyczy słynnego kościoła pw. św. Jana Chrzciciela z Waalwijk, położonego 20 km na zachód od Den Bosch, największej w Holandii świątyni zbudowanej w stylu neobizantyjskim. Szczęścia w nieszczęściu należy się dopatrywać przynajmniej w tym, że zostanie on zachowany w obecnej formie i przekształcony w muzeum.

 

Wnętrze kościoła św. Jana Chrzciciela w Waalwijk. Źródło: Cede1001/Wikimedia Commons.

 

Zlecenie na projekt św. Jana Chrzciciela w Waalwijk otrzymał na początku lat 20. Hendrik Willem Valk, jeden z najpopularniejszych XX-wiecznych architektów holenderskich. Po epoce dominacji neogotyku wybuchła moda na architekturę orientalną, zwłaszcza bizantyjską, i w takim właśnie stylu zaprojektowany został kościół w Waalwijk. Obszerna budowla (był to czas wspaniałego rozkwitu katolicyzmu w Holandii, w tym raptownego wzrostu liczby wiernych) ma założenie centralne, dziewiętnaście kopuł pokrytych blachą miedzianą oraz wieżę przypominającą minaret. Elementy wnętrza zaprojektowano przeważnie w typowym stylu lat 20.: art deco. Kościół został konsekrowany w 1925 r.

Kościół św. Jana Chrzciciela. Źródło: M. van Bladel/Wikimedia Commons.

Niewielkie zniszczenia wojenne oraz dostosowanie w latach 60. do nowych, posoborowych zasad liturgicznych nie zniszczyły pierwotnego wyglądu i już w 1993 r. kościół św. Jana Chrzciciela został uznany za zabytek klasy ogólnonarodowej. Równocześnie jednak zaczął się gwałtowny spadek liczby wiernych, związany z wymieraniem ostatniej powszechnie wierzącej generacji holenderskich katolików, która nie zdołała przekazać swojej wiary następnym pokoleniom. Parafii holenderskich, zwłaszcza na prowincji, nie stać już na utrzymanie budowli kościelnych o większej kubaturze. W całym kraju łączy się sąsiadujące parafie, wyłączając część kościołów z użytkowania. Tak stało się również w Waalwijk, mimo że od kilku lat działa tam powołana z aprobatą władz kościelnych fundacja, starająca się zdobywać środki na utrzymanie cennego architektonicznie kościoła.

 

Stacje Drogi Krzyżowej autorstwa Charlesa Eycka. Źródło: Cede1001/Wikimedia Commons.


W najbliższą niedzielę 5 lipca odprawiona zostanie ostatnia Msza święta i kościół zostanie przekazany na cele muzealne. Słynne państwowe muzeum sztuki chrześcijańskiej Catharijneconvent w Utrechcie, bardzo zasłużone dla ratowania śladów katolickiej kultury materialnej na terenie Holandii, włączy św. Jana Chrzciela z Waalwijk do prowadzonego przez siebie projektu pod uroczą nazwą „Największe muzeum Holandii” (Grootste Museum van Nederland). Ma on na celu profesjonalne udostępnienie zwiedzającym najcenniejszych budowli sakralnych kraju. Są wśród nich kościoły katolickie, protestanckie i synagogi, czynne lub zdesakralizowane. Oto ich lista wraz z godzinami zwiedzania: www.grootstemuseum.nl/en/all-churches/ Opracowano audioprzewodnik dla turystów w jęz. holenderskim i angielskim, prezentujący historię i architekturę neobizantyjskiej świątyni, a w jej zwiedzaniu będą pomagać przeszkoleni wolontariusze. Kościół będzie też nadal udostępniany na koncerty i wykłady.

Matka Boża z Renkum, ok. 1350, drewno
dębowe polichromowane. Źródło:
Rijksdienst voor het Cultureel Erfgoed.

Wśród wielu innych świątyń, nad którymi wisi miecz Damoklesa, jest też kościół pw. Wniebowzięcia NMP w Renkum koło Arnhem. W tym wypadku sprawa jest tym bardziej bulwersująca, że chodzi nie o zwykły kościół parafialny, jeden z wielu na danym terenie, lecz o sanktuarium pielgrzymkowe ze średniowieczną metryką, w którym czczona jest figura Matki Bożej, pochodząca z połowy XIV wieku (w typie Sedes Sapientiae). W Renkum już od końca XII wieku znajdował się klasztor augustianek z sanktuarium pielgrzymkowym. Został zlikwidowany przez protestantów, jednak cudowną figurę udało się ukryć i przechować w tajnym kościele w Utrechcie. Powróciła do Renkum, do nowo wybudowanego kościoła, po zluzowaniu restrykcji antykatolickich w połowie XIX wieku. Odrodził się też kult maryjny, pielgrzymki i procesje. Warto zaznaczyć, że zgodnie z informacjami Wikipedii przerwano je w 1966 roku... (warto zwrócić uwagę na datę). Ale w 2012 roku urządzono nowy park pielgrzymkowy Rosarium Mariae i pielgrzymki oraz procesje maryjne ruszyły od nowa (jest to kolejny znak cichego odradzania się ortodoksji katolickiej w Holandii)! Obecnie odbywają się kilka razy do roku.

Teraz jednak nad odnowionym sanktuarium maryjnym w Renkum zawisło śmiertelne niebezpieczeństwo. Rada parafialna tamtejszej parafii pw. św. Tytusa Brandsmy, utworzonej w 2010 r. z aż 10 (słownie: dziesięciu!) istniejących wcześniej okolicznych parafii, zapowiada zamknięcie kościoła w Renkum oraz kilku innych. Utrzymanie za drogie, potrzebny jest remont kosztujący 360 tys. euro, których nie ma... „Niestety wielu ludzi udziela poparcia, ale nie daje pieniędzy” – powiedział dziennikarzowi czasopisma „Katholiek Nieuwsblad”, które zaalarmowało o tej sprawie opinię publiczną, prezes fundacji zbierającej środki na utrzymanie sanktuarium w Renkum, John Bartels. Z decyzją rady zgadza się proboszcz połączonych dziesięciu parafii, ks. Henri ten Have, oraz archidiecezja utrechcka, której Renkum podlega. Zdaniem rzecznika prasowego Hansa Zuijdwijka, cytowanego przez „Katholiek Nieuwsblad”, w wielu kościołach archidiecezji jest coś ciekawego i nie można czynić żadnych wyjątków. Przypomnijmy, że akurat ta archidiecezja szykuje hekatombę kościołów wyjątkową nawet na warunki holenderskie – w ciągu dziesięciu lat zamierza zamknąć ponad 250 świątyń i pozostawić tylko 10-15 (zob. nasz tekst „W diecezji utrechckiej za dziesięć lat pozostanie tylko dziesięć kościołów”)!

Kościół w Renkum (arch. Joseph Cuypers, 1922). Źródło: Cicero/Wikimedia Commons.


Żeby dopełnić ponurego obrazu, przytoczę wyniki analizy, przeprowadzonej kilka miesięcy temu przez „Katholiek Nieuwsblad”. Ten największy katolicki magazyn w Holandii stwierdził, że po połączeniu kilku parafii w jedną oraz zamknięciu lokalnych kościołów wierni holenderscy przestają uczęszczać na nabożeństwa w ogóle i odchodzą od wiary, zamiast zacząć chodzić do kościoła w innej miejscowości, który akurat pozostawiono otwarty. Oczywiście władze kościelne, uruchamiając falę łączeń parafii i likwidowania kościołów, spodziewały się zgoła czego innego. Okazało się jednak, że tereny wiejskie po zamknięciu kościoła zaczynają sobie najzwyczajniej w świecie radzić bez niego, bo jego funkcje wspólnototwórcze przejmują inne lokalne instytucje.

Według danych instytutu badawczego KASKI, w ciągu ostatnich 15 lat liczba katolików w Holandii spadła o 20%, a liczba uczęszczających do kościoła aż o 60% (liczba parafii o 55%). Za katolików uważa się jeszcze 3,7 mln Holendrów (czyli jedna piąta, jest to największe wyznanie w kraju), ale udział w nabożeństwach bierze regularnie tylko ok. 4% z nich (trochę ponad 153 tys.). Ponadto wszyscy komentatorzy są zgodni, że spadek liczby wiernych jeszcze się nie zakończył. Można się zatem spodziewać, że kondycja katolicyzmu w Holandii wkrótce upodobni się do sytuacji, jaka istnieje we Francji: religia katolicka, a nawet szerzej: chrześcijańska, pozostanie tylko w większych miastach ze stołecznym Amsterdamem na czele – i to w charakterze zasilanej imigrantami diaspory, rozproszonej w morzu ateizmu i pogaństwa – natomiast z całego pozostałego obszaru kraju zniknie zupełnie.

Dominika Krupińska

Zachęcamy do czytania bloga zaprzyjażnionej autorki Adoptuj Kościół w Holandii. 

 

----- 

Drogi Czytelniku, prenumerata do potrzebna forma wsparcja pracy redakcji "Christianitas", w sytuacji gdy wszystkie nasze teksty udostępniamy online. Cała wpłacona kwota zostaje przeznaczona na rozwój naszego medium, nic nie zostaje u pośredników, a pismo jest dostarczane do skrzynki pocztowej na koszt redakcji. Co wiecej, do każdej prenumeraty dołączamy numer archiwalny oraz książkę z Biblioteki Christianitas. Zachęcamy do zamawiania prenumeraty już teraz. Wszystkie informacje wszystkie informacje znajdują się TUTAJ.

-----


Dominika Krupińska

Dominika Krupińska (1970), doktor teologii i historyk. Mieszka w Podłężu.

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką plików cookies. Warunki przechowywania lub dostępu do cookie możesz określić w Twojej przeglądarce.

Zamknij