Felietony
2020.05.06 16:14

Psychologia a edukacja - o zagubieniu duszy

Od połowy XIX wieku bowiem programowo jako nauka usiłuje być psychologią bez duszy i dlatego w biologii i w wyższych procesach neurofizjologicznych szuka podstaw do wyjaśnienia wszystkich tzw. wyższych procesów psychicznych, które dawniej uważano za niematerialne.[1]

Obserwując system szkolnictw z niepokojem dostrzegałem coraz bardziej widoczny wpływ psychologii.[2] Psychologizacja ta ma rzekomo na celu dążenie do unaukowienia pedagogiki i pracy szkolnej oraz oparcie ich na zdobyczach nauk biomedycznych i psychologicznych[3]. Nie od razu potrafiłem te moje niepokoje nazwać. Z czasem obraz stawał się dla mnie coraz bardziej klarowny. I tym razem, podobnie jak w wielu wcześniejszych sytuacjach, klucz do odpowiedzi, na nurtujące mnie pytanie, znalazłem u o. Jacka Woronieckiego, który pisał:

Mści się tu oderwanie psychologii od metafizyki. Ona jedna, rozwiązuje zagadnienie stosunku duszy do ciała, daje psychologii klucz do zrozumienia funkcjonowania wszystkich władz natury ludzkiej, w których wspólny udział pierwiastka duchowego i materialnego przedstawia trudności. Oderwana od metafizyki w XVII w. psychologia, klucza tego nie znalazła, stąd też i etyka, która musi się na niej opierać, straciła swą silną podstawę. Z nauki o wychowaniu stała się nauką o normach moralnego postępowania, o bardzo wybitnym intelektualnym charakterze[4].

O. Krąpiec w bliższych już nam latach napisał:

Zjawiska życia psychicznego można badać dwojako metodą eksperymentalną i analizą racjonalną. Jeśli przejawy życia będziemy obserwować, opisywać, klasyfikować i ustalać pewne zasady, wówczas znajdziemy się na terenie nauki psychologii eksperymentalnej. Jeśli natomiast przejawy życia zechcemy wytłumaczyć w świetle naczelnych zasad bytu, a więc zasady niesprzeczności i racji dostatecznej, która rozpada się na cztery dziedziny przyczyn (materialna, formalna, sprawcza, celowa) – wówczas znajdziemy się na terenie psychologii filozoficznej (spekulatywnej)[5].

Warto przypomnieć, że już na przełomie XIX i XX wieku psychologię, którą często wciąż traktowano jako jeden z działów filozofii, uznawano jednak za naukę przyrodniczą. Czyniono tak zarówno z uwagi na przedmiot jej badań, jak i na metody typowe dla nauk przyrodniczych.

Nie trzeba chyba nikogo przekonywać, że współczesna psychologia ma przede wszystkim charakter eksperymentalny. Przedmiotem psychologii jako nauki są fakty, mechanizmy i wzorce życia umysłowego. Zasadniczo nie uznaje też ona istnienia samoistnej i substancjalnej duszy ludzkiej - w drugiej połowie XIX wieku pojawia się nawet określenie “psychologia bez duszy” (być może jako pierwszy użył go Fryderyk Albert Lange)[6]. Dziś słowo „psychologia” w znaczeniu „nauka o duszy” jest anachronizmem, ponieważ nie wskazuje już na przedmiot badania współczesnej psychologii[7]. A słowo “dusza” zostało zastąpione takimi słowami jak: „psychika”, „świadomość”, „jaźni”. Karl König pisze:

Współczesna psychologia, nie będąc w stanie uznać ludzkiej duszy, a równocześnie nie mogąc zaprzeczy faktom wynikającym z jej istnienia, zastępuje słowo dusza innymi. Jedną z takich zasłon zakrywających obraz duszy jest słowo «osobowość». Mamy «cechy osobowości», «testy osobowości», «wymiary osobowości» i wiele innych podobnych niefortunnych określeń. Ukrywają one prawdę o duszy, aby zignorować fakt jej istnienia.[8]

I w innym miejscu:

W strukturze ontycznej człowieka w miejsce duszy pojawił się mózg i system nerwowy.[9]

Tymczasem realistyczna filozofia klasyczna daje tym względzie jasną odpowiedź:

Jeden konkretny człowiek jest tym, który rozumuje i pojmuje, ale także czuje i doznaje wrażeń, jednakże nie może się to dokonać bez udziału ciała. Zarówno według antropologii Arystotelesowskiej, jak i w ujęciu Tomasza, aby dusza ludzka mogła spełniać czynność poznawczą – musi mieć ciało. Właściwym działaniem człowieka jest poznanie umysłowe i do jego spełnienia konieczny jest duszy «materiał poznawczy». Dostarczają go doznania zmysłowe, ich odbieranie zaś nie może się odbywać bez pomocy ciała.[10]

Św Tomasz pisał:

Na to więc, by dusze ludzkie mogły posiadać doskonałe i właściwe poznanie rzeczy, zostały one z natury tak ustanowione, by łączyły się z ciałami i aby dzięki temu czerpały z samych rzeczy podpadających pod zmysły właściwe poznanie tychże rzeczy (…) Z rozważań tych wynika więc, że połączenie duszy z ciałem i poznawanie umysłowe przy pomocy zwracania się do wyobrażeń wychodzi duszy na lepsze[11].

Dla psychologii oderwanej od filozofii, a z nią mamy do czynienia w obszarze oświaty, odwołującej się tylko do eksperymentów, te prawdy są niedostępne. Umyka jej to, co stanowi podstawę całej edukacji klasycznej, mianowicie prawda o władzach duszy, ich wzajemnych zależnościach i konieczności ich usprawnienia poprzez zdobycie cnót. Dlatego też, moim zdaniem, jest rzeczą bardzo trudną, jeśli w ogóle możliwą, uznanie na jej gruncie wychowania rozumianego jako kształtowanie moralnego charakteru, które prowadzi do działań nie tylko zgodnych z zasadami cnót, ale też dobrze umotywowanych. Cnotliwy człowiek, twierdził tak już Arystoteles, to ktoś, kto nie tylko cnotliwie działa, ale także cieszy się swoją cnotą. To człowiek, którego pragnienia pozostają w harmonii z jego moralnymi przekonaniami. Można oczywiście się silić na szukanie w materiale eksperymentalnym dostarczanym nam przez psychologię tego, co współgra z założeniami klasycznego wychowania i kształcenia. Ale nie należy tego robić “na siłę”, tylko po to, aby odpowiedzieć na powszechne oczekiwanie przedstawiania “wyników badań”. Nigdy nie byłem zwolennikiem “łowienia głów” za wszelką cenę, ale trzeba wtedy uodpornić się na porażki. Warto też pamiętać, że “nauki empiryczne nie dysponują metodami, które pozwoliłyby im roztrząsać sprawy celu, sensu czy wartości. Nie mogą zasadnie nawet postawić takich problemów.”[12] Oczywiście w odniesieniu do psychologii można się spotkać z jeszcze dalej idącymi zarzutami:

Nauki społeczne, w tym psychologia, często tylko naśladują metodologię dyscyplin przyrodniczych – np. fizyki, chemii czy biologii. Przedstawiciele nauk społecznych gromadzą dane, projektują badania i często wydaje im się, że uprawiają poważną naukę. Tymczasem w wielu przypadkach budują tylko atrapy. [...] psychologia nie przyczynia się do rozwiązywania realnych problemów, np. przestępczości, obniżającego się poziomu edukacji, wzrastającej liczby samobójstw itp.[13]

Miażdżący obraz współczesnej psychologii przedstawiła Anna Wasiukiewicz w kontrowersyjnej zdaniem niektórych książce “Niebezpieczna psychologia”. We wstępie do niej czytamy:

Miała być neutralną światopoglądowo nauką, opartą na badaniach empirycznych. W rzeczywistości stała się czymś w rodzaju religii dla ateistów, gdyż nie poprzestaje na samym opisie rzeczywistości. Choć w ciągu kilkudziesięciu ostatnich lat wykonano wiele rzetelnych i poprawnych metodologicznie badań psychologicznych, dobrze opisujących zachowania człowieka, jego emocje, motywacje i zależności społeczne, psychologia na tym nie poprzestała, lecz chce kreować rzeczywistość, mówić, co jest dobre, a co złe, wyznaczać człowiekowi cele i wskazywać do nich drogę, a wreszcie wytyczać kierunki rozwoju i odpowiadać na najważniejsze pytania, np. dotyczące sensu życia, usiłując wyjaśniać człowieka bez odniesienia do Boga.[14]

W każdym razie, sięgając po pomoc psychologiczną w naszej pracy edukacyjnej, warto zachować zdrowy rozum. Nie przyjmujemy propagowanych przez nią teorii i praktyk jako “prawd objawionych” (np. wtedy, gdy podpowiada nam ona, że wychowanie sfery uczuciowej nie polega na doskonaleniu uczuć i poddaniu ich kierownictwu rozumu i woli, ale na bezrozumnej, asertywnej ekspresji[15]). Należy pamiętać, że nauki empiryczne niczego nie udowadniają, ani nie przesądzają. Do uzyskania pełnego obrazu człowieka konieczny jest namysł wolny od redukowania ludzkiego życia tylko do jednej sfery bytowej.

Artur Górecki 

----- 

Drogi Czytelniku, w prenumeracje zapłacisz za "Christianitas" 17 złotych mniej niż w salonach prasowych. Zamów już teraz, wesprzesz pracę redakcji w czasie epidemii. Do każdej prenumeraty dołączamy numer archiwalny oraz książkę z Biblioteki Christianitas. Po więcej unformacji kliknij TUTAJ.

-----

[1]A. Siemianowski, Problem duszy dzisiaj, “Filozofia Chrześcijańska”, Osoba i dusza, T. 7, Poznań 2010, s. 9.

[2]Chociaż nazwa „psychologia” po raz pierwszy użyta została dopiero w XVI w., to jednak jej korzenie sięgają starożytnej Grecji. Greckie korzenie ma również sama nazwa, która składa się ze słów psyche (oznaczającego duszę) i logos (oznaczającego m.in. naukę, myśl, słowo, rozum). Pierwszym starożytnym filozofem, który w całościowy sposób opisał duszę, jej pochodzenie i przeznaczenie oraz poszczególne właściwości, był Platon.

[3] Temat ten pojawił się niedawno także w dyskusji wokół standardów kształcenia nauczycieli. W ramach dyskusji prowadzonej na ten temat w Komitecie Nauk Pedagogicznych PAN prof. D. Klus-Stańska stwierdziła: "Nie ma możliwości zgłębienia czegokolwiek. Standardy zostały przeciążone psychologizacją nauczycieli, zaś dydaktyka została tu potraktowana instrumentalnie. Nauczyciel ma być podmiotem kształcącym według jednej koncepcji, bezkrytyczny, bezrefleksyjny, wyjałowiony z wiedzy historyczno-oświatowej, a przy tym nieinnowacyjny. Poza psychologią właściwie nie ma tu niczego, co pozwalałoby na samodzielne i kreatywne konstruowanie procesu kształcenia i wychowania”, https://sliwerski-pedagog.blogspot.com/2019/03/komitet-nauk-pedagogicznych-pan-o.html.

[4] O. J. Woroniecki, Szkoła a problem wychowania, [w:] W szkole wychowania. Teksty wybrane, Lublin 2008, s. 25.

[5] A. Krąpiec, Psychologia racjonalna, Lublin 1996, s. 8

[6] Z drugiej strony warto zaznaczyć, że osiągnięcia psychobiologii nie przekreślają tomistycznej koncepcji duszy ludzkiej. Głównym powodem odrzucenia przez psychologię koncepcji duszy były nasilające się w nauce nowożytnej tendencje materialistyczne, monistyczne i antymetafizyczne. “Z tych samych powodów w XX wieku wykreślono z nauki pojęcie osoby jako zbędne, a trwałe ja jako osobowy podmiot przeżyć psychicznych utracił swe fundamentalne teoretyczne znaczenie w opisie i w wyjaśnianiu subiektywnych przeżyć człowieka, nie tylko w psychologii, ale także w socjologii i w naukach humanistycznych. Subiektywną sferę życia człowieka uznano za epifenomen przeżyć neurofizjologicznych. Z tego powodu w człowieku nie dostrzegano już nic duchowego.” A. Siemianowski, dz. cyt, s. 18.

[7] “W psychologii – bez względu na to, czy ktoś wierzy w istnienie duszy, czy też nie – przyjmuje się obecnie jako hipotezę roboczą, że dusza nie istnieje. Założenie takie nie ma nic wspólnego z wiarą. Nie istnieje tutaj żaden konflikt między religią a metodą naukową. Teoria naukowa zbliża się do prawdy poprzez układ przybliżonych twierdzeń i psychologia nigdy nie może dogmatycznie zakładać prawdziwości swoich założeń dotyczących natury psychiki.” D.O. Hebb, Podręcznik psychologii, Warszawa 1969, s. 26.

[8] Cyt. za: A. Siemianowski, dz. cyt., s. 10.

[9] Tamże, s. 18.

[10] J. Grzybowski, Relacja duszy do ciała u św. Tomasza z Akwinu,

https://teologiapolityczna.pl/ks-jacek-grzybowski-relacja-duszy-do-ciala-u-sw-tomasza-z-akwinu

[11] Sum Theol., I, q. 89, a. 1 resp.

[12]P. Wolski, Czy psychologia jest jeszcze nauką o duszy?, https://opoka.org.pl/biblioteka/I/IP/psychologia_o_duszy.html.

[13]Rozmowa z dr. Tomaszem Witkowskim o ciemnych i niebezpiecznych stronach psychologii i psychoterapii, Ciemna strona psychoterapii. Czy psychologowie to pseudonaukowcy?,

https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/nauka/1541325,1,ciemna-strona-psychoterapii-czy-psychologowie-to-pseudonaukowcy.read

[14] A. Wasiukiewicz, Niebezpieczna psychologia, s. 11-12.

[15] Por. B. Kiereś, U podstaw pedagogiki personalistycznej. Filozoficzny kontekst sporu o wychowanie, Lublin 2015, s. 208.


Artur Górecki

(1975) doktor historii, ukończył także studia filozoficzno-teologiczne; autor książek poświęconych historii społecznej i życiu religijnemu w XIX i na początku następnego stulecia, artykułów, przyczynków naukowych i recenzji; współzałożyciel i były dyrektor Kolegium Św. Benedykta, a następnie dyrektor szkół św. Tomasza z Akwinu w Józefowie. Aktualnie: dyrektor w placówkach prowadzonych przez Centrum Edukacyjne Archidiecezji Warszawskie.