Notatki z Reguły
2017.01.22 18:47

Posłuszeństwo bezzwłoczne. Notatki z Reguły (dzień dwudziesty drugi)

Rozdział 5. O posłuszeństwie

1Najprzedniejszym stopniem pokory jest bezzwłoczne posłuszeństwo. 2Osiągnęli go ci, dla których nie ma nic droższego od Chrystusa. 3Czy to ze względu na Świętą Służbę, jaką ślubowali, czy to z lęku przed piekłem, czy wreszcie dla chwały życia wiecznego, 4gdy tylko przełożony wyda jakieś polecenie, nie zwlekają oni ani chwili z jego wykonaniem tak, jak gdyby sam Bóg rozkazywał. 5O nich to mówi Pan: Są posłuszni na pierwsze wezwanie (Ps 18 [17], 45), 6a tym, którzy uczą, powiada także: Kto was słucha, Mnie słucha (Łk 10,16).

7Tacy właśnie porzucają natychmiast swoje sprawy i wyrzekają się własnej woli. 8Od razu wszystko wypuszczają z ręki i pozostawiają nie ukończoną pracę, którą wykonywali, aby jak najrychlej w duchu posłuszeństwa odpowiedzieć czynem na otrzymane polecenie. 9Dzięki bojaźni Bożej wszystko odbywa się tak szybko, że dwa te akty: rozkaz mistrza i czyn wypełniającego ów rozkaz ucznia, następują bezpośrednio po sobie niemal w jednym momencie. 10To miłość nakazuje im śpieszyć do życia wiecznego.

11Dlatego wybierają drogę wąską, o jakiej Pan mówi: Wąska jest droga, która prowadzi do życia (Mt 7,14). 12Nie żyją oni według swojego upodobania, posłuszni własnym pożądaniom i zachciankom, lecz stosują się do rozstrzygnięć i poleceń drugiego człowieka. Mieszkają w klasztorze i pragną podlegać opatowi. 13Bez wątpienia, ci właśnie naśladują prawdziwie Pana, który mówi o sobie: Nie przyszedłem czynić swoją wolę, ale wolę Tego, który Mnie posłał (J 6,38).

 

Zaczyna się część Reguły, w której – w ciągu trzech rozdziałów – wyłożono główne „cnoty monastyczne”: posłuszeństwo, umiłowanie ciszy i pokorę. Do pełnego zestawu trzeba by na pewno dodać discretio, czyli rozwagę-roztropność – ale o niej nie ma osobnego rozdziału, choć ciągle się o niej wspomina).

Reguła mówi najpierw o posłuszeństwie. Nazywa je „pierwszym stopniem pokory” – primus humilitatis gradus. Nie przyzwyczajajmy się zbytnio do tego określenia – gdyż w rozdziale 7, o pokorze, przeczytamy, że pierwszy stopień pokory to związana z bojaźnią Bożą pamięć o Bożej obecności i woli – zaś o posłuszeństwie mówi się przy stopniu drugim i trzecim. W każdym razie w rozdziale 5. posłuszeństwo jest też wiązane z pokorą.

Podobnie jak w przypadku taciturnitas i pokory, święty Benedykt mówi o czymś co my znamy jako partykularne cnoty, opisywane w podręcznikach nauki moralnej, ale co u niego jest i cnotą, i jakimś stanem moralnym człowieka – sprawy te nie są tam jeszcze rozcięte i odosob nione, scholastycznie czy nowożytnie.

Chodzi o umiejętność określonego zachowania wobec przełożonego zakonnego – a sprawa jest rozważana od początku w kategoriach nadprzyrodzonych „świętej służby”, którą mnich ślubuje. Owszem, jedni będę się tu czuli związani bardziej przez lęk przed piekłem, a inni – raczej z powodu chwały nieba – ale w sumie posłuszeństwo, o którym mowa tutaj, osiągają jedynie „ci, dla których nie ma nic droższego od Chrystusa”. Stawka została opisana jasno: „tak jakby sam Bóg nakazywał”.

Na pewno robi wrażenie to jak monastyczne posłuszeństwo ma być „bez zwłoki”, sine mora. Tak jakby chodziło o ruch wewnątrz jednego organizmu. Aby coś takiego mogło mieć miejsce, musi chodzić nie o stowarzyszenie „sztuczne”, o negocjowanych warunkach członkostwa, lecz o całość naturalną lub jakby naturalną – a nawet o całość będącą od wewnątrz miejscem panowania jednego ducha. Jeden duch tej całości sprawia, że rozkaz przełożonego jest tak samo u siebie gdy powstaje w jego umyśle – i gdy dochodzi do umysłu ucznia, już przygotowanego. Te rozkazy nie są bowiem zaskakującym wykwitem indywidualności mistrza, lecz przejawem jego troski o spełnianie ciągle tej samej woli Bożej.

Pamiętamy z rozdziału o Opacie, że nie rozkazuje on nic co by znajdowało się poza prawem Bożym – dlatego trudność posłuszeństwa nie polega na odgadywaniu co za chwilę stanie się myślą przełożonego, lecz przyjęcie tego co jest zastosowaną do mnie konsekwencją zasady znanej wszystkim.

Posłuszeństwo nie wywraca porządku spraw wokół nas – lecz zawsze przeformułowuje nas. Trzeba „porzucić natychmiast swoje sprawy”, „od razu wszystko wypuścić z ręki i pozostawić nie ukończoną pracę”. Straszne? Po ludzku tak. Przecież jest tyle prac, które uważamy za niezbędne dla świata, coś jak „ostatnia nadzieja”. I przychodzi polecenie z góry – i tę właśnie pracę trzeba porzucić… Tak jednak pojmuje się dyspozycję posłuszeństwa wewnątrz klasztoru Reguły. „Nie żyją oni według swojego upodobania, posłuszni własnym pożądaniom i zachciankom, lecz stosują się do rozstrzygnięć i poleceń drugiego człowieka. Mieszkają w klasztorze i pragną podlegać opatowi ».

 

PM

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Paweł Milcarek

(1966), założyciel i redaktor naczelny "Christianitas", filozof, historyk, publicysta, freelancer. Mieszka w Brwinowie.

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką plików cookies. Warunki przechowywania lub dostępu do cookie możesz określić w Twojej przeglądarce.

Zamknij