Notatki z Reguły
2016.06.02 13:02

Pokora, podejście czwarte. Notatki z Reguły (dzień trzydziesty drugi)

35Czwarty stopień pokory: jeśli w sprawach trudnych i w przeciwnościach, a nawet doznając jakiejś krzywdy, zachowujemy w posłuszeństwie milczącą i świadomą cierpliwość, 36a znosząc wszystko nie słabniemy i nie odchodzimy, gdyż Pismo mówi: Kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony (Mt 24,13), 37a w innym miejscu: Niech się twe serce umocni i wyczekuj Pana (Ps 27[26],14). 38Aby zaś wskazać, że ten, kto jest wierny, powinien znieść dla Pana wszystko, nawet najgorsze przeciwności, Pismo mówi w imieniu cierpiących: Lecz to przez wzgląd na Ciebie ciągle nas mordują, mają nas za owce na rzeź przeznaczone (Ps 44[43],23). 39A cierpiący, bezpieczni w swojej ufności w zapłatę Bożą, dodają, pełni wesela: Ale we wszystkim tym odnosimy pełne zwycięstwo dzięki Temu, który nas umiłował (Rz 8,37).

 

W swoim mądrym komentarzu do Reguły Dom Delatte mówi przy tym miejscu, że chodzi o „w sensie właściwym posłuszeństwo mnisze”: „posłuszeństwo heroiczne, co nie znaczy fakultatywne”.

Trzeba by zatem pamiętać, że jest jakaś różnica między pokorą-posłuszeństwem praktykowanym przez mnicha na polu jego „paradisus claustralis” a tą samą pokorą-posłuszeństwem praktykowanym na przykład przez człowieka żyjącego w świecie. Jest różnica, chociaż sedno jest wspólne.

Pisze Dom Delatte: „W posłuszeństwie można napotkać na trudności obiektywne: rzeczy nakazywane są przykre, trudne, nawet niemożliwe, jak to powie dalej święty Benedykt. Trudności pochodzą także z temperamentu, ze skoku nastrojów, z braku taktu u tych, którzy rozkazują: traktują nas na sposób niesprawiedliwy, kierują do nas wyrzuty, które są trochę pogardliwe. Można wszystko powiedzieć o władzy: można ją uważać za element jedności, trwałości, szczęścia, jako składnik konieczny; ale nie można zapomnieć o tym, że jest ona instrumentem niebezpiecznym w rękach ludzi. A ci, których ciśnie jarzmo, niekiedy uznają za bardziej nieznośne to zło, którego doświadczają, niż zło anarchii, którego się obawiają. Wreszcie, jest zawsze w cierpieniach odczuwanych, razem z częścią realną, część wyobrażona, która może się przyczynić do tego, że ta pierwsza staje się nie do zniesienia. Połączcie te trzy elementy: trudności, które rodzą się z rzeczy; te, które pochodzą od władzy; i te, które sami tworzymy. Wszystko to razem może się okazać za dużo dla naszej natury, która nieustannie się zapala i dręczy. Niektórzy uprawiają tę nietrzeźwość, tracą w niej głowę, czerpią z niej rozwiązania, które wyprowadzają z równowagi i degradują całe ich życie”.

Czyż nie jest to jeszcze prawdziwsze dzisiaj, wraz z tak potężnie wzmożoną szybkością i intensywnością w komunikacji „pierwszych wrażeń”? Jest mnóstwo okazji do wytwarzania sobie i innym trujących koktajli z prawdziwego powodu do niepokoju i z naszej prędkiej żółci. Być może nawet tak do tych trucizn przywykliśmy, ze bez ich codziennego smaku, bez poczucia że nas nakręcają, nie jesteśmy pewni czy żyjemy – nie jesteśmy pewni czy przypadkiem nie jesteśmy dość „wrażliwi” na niedolę i niesprawiedliwość.

Reguła zna takie lekarstwo na ten zamęt rodzący się w nas gdy posłuszeństwo-pokora coraz więcej kosztuje: tacita conscientia patientiam amplectatur – niech się milcząca świadomość złączy z cierpliwością. Przemyślmy to.

„Milcząca świadomość”. Oczywiście niezbędne jest ograniczenie ekspresji – czasami rzeczywiście aż do milczenia. To ograniczenie ma na celu wygaszenie tej części udręki, która pochodzi z naszej wyobraźni. Po co przeżywać podwójnie i wciąż na nowo to, co jest ciężarem już i tak trudnym do uniesienia? Z drugiej strony – świadomość. Czy ma to znaczyć, że milczenie ma ograniczyć ekspresję (także tę do wewnątrz, nie tylko na zewnątrz), ale nie ma pogrzebać problemu w piwnicach podświadomości? W każdym razie taka jest chyba najzdrowsza rada: dobrze zrozumieć, uświadomić sobie co naprawdę jest problemem i ciężarem, a równocześnie nie dać się ponieść ekspresji. Zro9zumieć, choć nie rozpamiętywać. Tacita conscientia.

I cierpliwość. Jej głębokość nie może być mierzona tylko miarą ludzką.

 

PM


Paweł Milcarek

(1966), założyciel i redaktor naczelny "Christianitas", filozof, historyk, publicysta, freelancer. Mieszka w Brwinowie.

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką plików cookies. Warunki przechowywania lub dostępu do cookie możesz określić w Twojej przeglądarce.

Zamknij