Studia
2018.04.11 12:40

Pisma św. Tomasza z Akwinu jako źródło politycznej doktryny Pawła Włodkowica

Pobierz pdf

Wkład Pawła Włodkowica w myśl ludzką jest na pewno ważniejszy niż wkład Mikołaja Kopernika, a jednak ani w Polsce, ani w świecie Pawłowa myśl ani znaną, ani uznaną nie jest. Nie jest, bo zainteresowa­nia ludzkie poszły po linii raczej kopernikowskiej i doszły do wiel­kich osiągnięć w wynalazczości i w znajomości przyrody, więc w dziedzinie zewnętrznej, natomiast strona etyki współżycia międzynarodowego nadal szła po linii prowadzącej ku anarchii, aż poczynając od reformacji i, szcze­gólnie, od pokoju westfalskiego, weszła dziś w stan chaosu i barbarzyństwa.

Przedmiotem pracy niniejszej jest jeden punkt, a mianowicie co i ile zawdzięcza Włodkowic Doktorowi Anielskiemu, w czym idzie dalej, jak go rozumie i stosuje. Pod względem źródeł, na jakich się oparł, Włodkowic dotąd studiowanym nie był, z jednym małym wyjątkiem. Mianowicie młody włoski uczony Giorgio Agosti napisał krótkie studium porównawcze o zależności jego od swego mistrza, wielkiego kardynała Florencji, Franciszka Zabarelli, a mianowicie w pracy Bezpośrednie źródło «Tractatus de potestate Papae respectu infidelium» Pawła Włodkowica,ogłoszone w 1936 w 12 tomie „Roczników Historycznych” w Poznaniu1. Niestety, Agosti na tym skończył i zaczął zarabiać na chleb, po­rzucając pracę naukową. Jak pisze do mnie, [...] I am now a very common businness man2. Nasi demokraci zaliczają Włodkowica do prekur­sorów myśli demokratycznej3, a wolnomyśliciele do zwiastunów humaniz­mu i reformacji4, zapominając, że Włodkowic był myślicielem orygi­nalnym, samorodnym i pozaczasowym, który jednak korzeniami tkwił w dotychczasowych zdobyczach myśli ludzkiej, choć sięgał dalej i wyżej, korygując, co było, odrzucając, co myśl współczesna wprowadzała błęd­nego, dążąc do ustalenia prawdy obiektywnej. Mistrzem mu był Arysto­teles, którego dzieła cytuje, prawie żadnego nie opuszczając. Światłem mu było Pismo Święte, św. Augustyn i inni Ojcowie i doktorzy Kościo­ła, prawo kanoniczne, które doskonale opanował, i prawo rzymskie, które znał wyśmienicie, a z pismami kanonistów był obeznany w pełni. Posłu­guje się zdobyczami myślowymi czasów minionych i z nich wyprowadzamyśli nowe lub nimi udowadnia słuszność swych rewolucyjnychczęsto myśli, i wskazuje on, że to, co głosi, swymi korzeniami tkwi w dawnej nauce lub jest w niej zawarte jak drzewo w nasieniu. Na oryginalność zatem Włodkowica patrzeć należy rozumnie. Nowinkarzem on nie jest, na oryginalność się nie sadzi, ale tam, gdzie potrzeba, potrafi zaznaczyć swe zdanie i dowieść jego początki u Cycerona czy też u św. Tomasza. Jeśli zaś widzi to jako konieczny wymóg myślowy, potrafi świadomie, choć czyni to rzadko, i Tomaszowi zarzucić, jak za chwilę zobaczymy, nie że się myli, ale że nie wystarcza to, co on sformułował. Jest zaś przede wszystkim wiernym sługą Chrystusa i Jego Kościoła.

Przechodząc do szczegółów, zwróćmy uwagę na miejsca Tomaszowe przez Włodkowica przytaczane i na dzieła, w których je przytacza. Cy­tując lub odnosząc się do św. Tomasza, Włodkowic czyni to z wielkim dlań szacunkiem, np. dicit beatus Thomas, secundum beatum Thomam, dicit beatus Thomas de Aquine, beatus doctor. Najwięcej używa Sumy 2-2, mniej 1-2; raz Quodlibetales,raz komentarza do Lis­tów św. Pawła, parokrotnie komentarza do Piotra Lombarda. Wiemy też skądinąd, że czytał Summa contra gentiles i komentarz do metafizyki Arystotelesa. Dotąd niektóre rękopisy przez Włodkowica posiadane znaj­dują się w Bibliotece Uniwersyteckiej w Krakowie5. Wiemy z Długosza, że Włodkowic był człowiekiem głębokiej kontemplacji. Zatapiał się w czytaniu ksiąg tak głęboko, że zapominał o jedzeniu, do czego dopiero służący go zachęcał6. Głębokiego zrozumienia metody i myśli tomistycznej dowodzą u Włodkowica nie tylko cytowane miejsca, ale i sam sposób rozumowania i podchodzenia do problemu, i same najgłębsze podstawy myślowe. Słusznie też Fijałek nazywa go tomistą7.

Zobaczmy teraz, gdzie, czego i na podstawie których miejsc Tomaszowych Włodkowic uwidacznia się jako tomista. Przeglądając po kolei jego dzieła, znajdujemy w De annatis II8 dowodzenie oparte na Sumie, 2-2, qu. 100, art. 2; oraz dwukrotnie ibid.,qu. 102, art. 4. Treść dowo­dzenia nas tu nie obchodzi, jako że w tej chwili głównie interesuje nas zagadnienie prawa narodów i sprawa krzyżacka. Tak więc w trak­tacie De potestate Papae et imperatoris respectu infidelium9swoje twierdzenie, że Papież nie ma prawa karać niewiernych, którzy nigdy chrześcijanami nie byli, opiera na Sumie 2-2, qu. 12, art. 2. Zwalczając praktykę Krzyżaków urządzania napadów, reiz, na Litwę dwa razy do roku, w święto Wniebowzięcia Najśw. Maryi Panny i w święto Matki Boskiej Gromnicznej10, również powołuje się na św. Tomasza, nie wskazując wszakże dokładnie miejsca.

Swą najważniejszą tezę, że poganie mają prawo do państwa suwe­rennego, opiera Włodkowic11 również na Sumie, 2-2, qu. 10, art. 10; qu. 12, art. 2. i qu. 58, art. 3. Na tymże założeniu opiera swe twierdze­nie wyrażone w Konkluzjach, konkluzja 512, że nie wolno zabierać poganom tego, co mają, odwołując się i tu do autorytetu św. Tomasza. Zaś konkluzję ostatnią, tj. 5213, w której dowodzi niezbożności i absur­dalności (impium et absurdum est asserere [...]) tezy, że poganie nie mają żadnych praw, cytuje w całości z miejsca w Sumie, 2-2, qu. 10, art. 10.

Tego samego miejsca Sumy i w tym samym celu używa w innym swym traktacie, De ordine Cruciferorum et de bello Polonorum contra dictos fratres14,nie przytaczając jednak całego wywodu św. Tomasza, jak to uczynił poprzednio. Swej tezy, że nie wolno używać przymusu do nawracania niewiernych, broni Włodkowic powołaniem się na wywód teologiczny św. Tomasza podany w Sumie, 2-2, qu. 10, art. 815. Dowo­dząc zaś, że Krzyżakom jako zakonnikom (religiosi) nie wolno prowa­dzić wojny, własnym autorytetem opiera na Sumie, 2-2, qu. 18816. Swój postulat, że zakon winien restytuować podbite ziemie, opiera na Sumie, 2-2, qu. 62, art. 8, który cytuje17. Zamiarem Włodkowica było ulecze­nie myśli europejskiej z trucizny filozoficznej, praktykowanej, reprezen­towanej i propagowanej przez Krzyżaków, którą to filozofię błędną, czy raczej obłędną, sformułował w nowy typ herezji, tzw. herezji pruskiej, którą uważał za gorszą od husyckiej, i domagał się od Soboru jej potępienia, przewidując w przeciwnym razie, i jakże słusznie, jak najgorsze następstwa dla cywilizacji chrześcijańskiej. I w tym również wypadku myśl swą opiera na św. Tomaszu i do niego odsyła swych czytelników, ale nie podaje miejsca, o które mu chodzi18, uważając prawdopodobnie, albo że miejsce to jest wystarczająco znane czytelnikowi, albo że wskazał na nie wystarczająco w traktacie poprzednim, który my tutaj omówimy jako następny. Rozwijając tu pojęcie religii według sformułowania św. Toma­sza, dowodzi, że zakon krzyżacki jest przeciwieństwem prawdziwej religii ja­ko stanu zakonnego. W dalszym ciągu obalając mylną opinię ogólnie na Za­chodzie przyjętą, że Krzyżacy mają prawo prowadzenia wojny na tej pod­stawie, że są zakonem rycerskim, Włodkowic dowodzi, że Krzyżacy zako­nem rycerskim nie są, bo nie odpowiada ich zakon warunkom, jakim zakon rycerski ma odpowiadać, a warunki te omawia według Tomasza Sumy, 2-2, qu. 188, art. 2 i qu. 93, art. 2., które obszernie cytuje19.

Stwierdzając perwersję zakonu krzyżackiego i jego wewnętrzną fałszywość jako instytucji założonej wbrew prawu Kościoła, dowodzi tego, odwołując się do Sumy, 2-2, qu. 93, art. l20. Zaś faktu, że jest on herezją, bo odpowiada definicji herezji, dowodzi sformułowaniem herezji w Komentarzu do Piotra Lombarda (Sent.,IV, dist. 23)21. Włodkowic przedstawił jak dotąd opinii świata zachodniego pogląd krzyżacki jako swego rodzaju obłęd, i to obłęd zgubny, niechrześcijański i nieludzki. Dowodząc tego, musiał liczyć się z osłupieniem, jakie u czytelnika wywołał;­ przecież zakon był ogólnie poważany i uważany za obrońcę chrześcijaństwa. Jakżesz więc, mógł pytać czytelnik, mógł zakon aż tak daleko zajść, jak tego autor dowodził. Na to możliwe pytanie odpowiada Włodkowic, mając na myśli zarazem zaślepienie swych czytelników, tych mianowicie, którzy aż dotąd zakonowi ufali. I znowu, dowodząc faktu tego zaślepienia intelektualnego, a dowodząc wnikliwie, Włodkowic odwołuje się do definicji intelektualnej ślepoty sformułowanej przez Tomasza w Sumie, 2-2, qu. 15, art. 1 i 222.

Osobne miejsce zajmuje u Włodkowica filozofia wojny, do któ­rego to tematu wielokrotnie powraca. Zakon, według jego zdania, nie prowadzi wojny słusznej, ponieważ wojna, jaką prowadzi, nie odpowiada warunkom wojny sprawiedliwej zgodnie ze sformułowaniem dokonanym przez św. Tomasza w Sumie 2-2, qu. 188, art. 323, ale szczególnie 2-2, qu. 40, art. 124, do którego to miejsca później wrócimy. W części polemicznej traktatu Włodkowic prostuje mylną aplikację i interpretację myśli Tomaszowej przez Jana z Bambergi i podaje interpretację własną 2-2, qu. 10, art. 825, czym wskazuje, jak trafnie nasz doktor rozumiał swe­go mistrza. Raz jeszcze stosuje, cytując prawie w całości, wielokrotnie już powtarzany tekst z 2-2, qu. 10 art. 10, dowodzący praw narodów pogańskich26, oraz tekst z 2-2, qu. 188, art. 327, którym już poprzednio dowodził, że zakon krzyżacki nie jest właściwie zakonem. 1 znowu – by obalić obciążający bardzo Polskę zarzut krzyżacki, w którym zakon oskarżał Polskę o użycie pogan w walce z chrześcijanami, który to zarzut wielkie wywołał wrażenie i obfitą polemikę na Zachodzie – Włodkowic też odwołuje się do powagi wywodów św. Tomasza, 1-2, qu. 27, art. 3, gdzie jest mowa o istocie przyjaźni28.

W swym innym traktacie, wcześniejszym od poprzedniego, zaczyna­jącym się od słów: Causa inter Polones ordinemque crucifererum,co do którego nie było dotąd w nauce pewności, czy jest Włodkowica, a co do czego, po zbadaniu argumentów pro i contra wątpliwości nie mam, Włodkowic używa tych samych miejsc ze św. Tomasza, które już omó­wiliśmy. Oprócz tych jednak wprowadza komentarz św. Tomasza do trzeciego rozdziału Listu św. Pawła do Kolosan i z Sumy, 2-2, qu. 15, art. 1, oraz w dowodzeniu, że Krzyżacy jako fałszywy zakon są herezją gorszą od pogaństwa, posługuje się 2-2, qu. 10, art. 629. W ostatnim wielkim trakta­cie Scriptum Magistri Pauli ad impugnanda privilegia Cruciferorum,na­pisanym w latach 1421–1422, nie znajdujemy żadnych nowych tekstów św. Tomasza, natomiast wielokrotnie powtarzają się teksty nam już znane30.

Wspomnieć by jeszcze wypadało jedną bardzo ważną okoliczność, w której Włodkowic nie powołuje się wyraźnie na św. Tomasza, bo nie pozwalał na to charakter dokumentu, ale z tonu i treści dokumentu jest widoczne, że autor na Tomaszu się oparł. Chodzi mianowicie o tekst Apelacji delegacji polskiej do przyszłego Soboru, wniesionej przy końcu Soboru w Konstancji31. Nie ma wątpliwości, że autorem projektu tek­stu Apelacji był Włodkowic, choć ostateczne sformułowanie było uzgo­dnione z całą delegacją polską i przez nią przyjęte. Otóż jak z tekstu wynika, wewnętrznym motywem wniesienia Apelacji była troska o czy­stość wiary chrześcijańskiej, w której obronie św. Paweł sprzeciwił się w twarz św. Piotrowi: propter quam, tj. veritatem Evangelii, Paulus in faciem Petri restitit32. Miejsce to staje się jasnym dopiero przez porównanie go z tekstem traktatu Uniwersytetu Jagiellońskiego o wyższości Soboru33, gdzie znajdujemy następujące zdanie: Paulus non restitisset Petro in faciem, qui fuerat eo superior in administratione, nisi fuisset ei par in fidei defensione, ut dicit b. Thomas 2-2, qu. 33, art. 4, ad 234. Dokładna analiza tekstu Tomasza i porównanie go z tekstem Apelacji wskazuje, że i ten tekst był Włodkowicowi dobrze znanym.

Z kolei przejdziemy do krótkiej analizy porównawczej tekstów Tomasza użytych przez Włodkowica, ograniczając się do tekstów dotyczących myśli prawno-politycznej, ściśle do dwu problemów najważniejszych: praw narodów pogańskich i zakazu używania przemocy w chrystianizacji niewiernych.

1. Prawa pogan. Teksty Tomaszowe użyte w tej sprawie przez Włodkowica są te same, jakimi w tej sprawie posługiwał się przeszło sto lat później Francesco Vitoria35 i które są dziś włączane w wypisy poli­tycznych tekstów wielkiego Doktora36. Zagadnienie wygląda następują­co: Rzymianie wyrobili sobie przekonanie, że cały świat należy z prawa do Rzymian, a podobne przekonanie mieli i Żydzi. Chrześcijaństwo, dziedzic obu tradycji, które też weszło w uprawnienia zarówno synagogi żydowskiej, jak i Cesarstwa Rzymskiego, rościło sobie te same pretensje: Papież na podstawie darowizny Konstantyna, a Imperium Niemieckie na podstawie kontynuacji Imperium Rzymskiego. Stanowisko skrajnie kanonistyczne reprezentował Henryk de Segusio, który dowodził, że z nadejściem Chrystusa niewierni utracili prawo do posiadania własności, sprawowania urzędów i samodzielnego bytu państwowego, że cały świat należy z prawa do Papieża, który wobec tego może go podbić dla Chry­stusa. Krzyżacy opierali swe pretensje na zasadzie nadań ze strony Pa­pieży i cesarzy, na mocy których mieli tytuł prawny podboju ziem po­gańskich. A ponieważ Polska im w tym przeszkadzała, z ich punktu wi­dzenia nieprawnie, mieli prawo zniszczyć Polskę jako tę, która przez swoje „niechrześcijańskie” stanowisko odpadła od wiary. Przeciwnego zdania był jednak św. Tomasz z Akwinu i wielu kanonistów. Święty Tomasz opierał swe twierdzenie na zasadach sformułowanego przez siebie pojęcia prawa naturalnego. Za czym idzie w całości Włod­kowic, a klasycznym tekstem, na którym się opiera, jest Suma, 2-2, qu. 10, art. 10 (w polskim przedruku uparcie podawane jako qu. 9). Tekst ten powtarza się we wszystkich traktatach Włodkowica37.

W traktacie De potestate38tak pisze Włodkowic: „na argumentację Kardynała z Ostii odpowiedź jest taka, że należy odrzucić jako błędne zdanie, iż z nadejściem Chrystusa została odjęta niewiernym wszelka godność (honor,to znaczy tytuł do sprawowania urzędu), władza polityczna i prawodawcza”. Tu zaraz przechodzi do nauki św. Tomasza jako do podstawy swego rozumowania i powtarza całą jego argumenta­cję prawie dosłownie, łącząc w jedną logiczną całość trzy artykuły Dokto­ra Anielskiego. „Twierdzi bowiem, mówi Włodkowic, beatus Thomas, 2-2, qu. 10, art. 10, że jakkolwiek niewiernych nie powinno się usta­nawiać władcami lub przełożonymi chrześcijan de novo (to znaczy nie należy czynić władcą chrześcijan niewiernego), a to z powodu nieszczęść, jakieby z tego powodu mogły wyniknąć dla wiary”. Tu Włodkowic pomija przykłady konkretne sposobów zaszkodzenia wierze i wiernym i zaraz przechodzi do tematu: „to jednak wcale nie znaczy, by miało być zniesione przełożeństwo, jakie mieli niewierni nad chrześcijanami przed tem, niż ci nawrócili się”. Jest tak dlatego, bo „władza i przeło­żeństwo pochodzą z prawa ludzkiego, zaś podział na wierzących i nie­wierzących pochodzi z prawa boskiego”. Tu dochodzi do punktu bardzo delikatnego, do stosunku tych dwu praw do siebie, odpowiadając na pytanie, czy prawo boskie znosi i unieważnia prawo ludzkie. Trudność tę rozcina św. Tomasz twierdzeniem, które stało się podstawą całej filo­zofii w rozumowaniu Włodkowica. Mianowicie Włodkowic dalej cytuje zdanie Tomasza, „prawo boskie, które pochodzi z łaski, nie znosi prawa ludzkiego pochodzącego z naturalnego rozumu”. Na tym kończy, na razie, cytaty z tej kwestii. Tu jednak może zajść dalsza trudność. Mianowicie człowiek może utracić prawo ludzkie na skutek grzechu niewiary. Takie np. było rozumowanie Falkenberga. Celem rozwiązania tej trudności Włodkowic przerzuca się do innej kwestii Tomasza, qu. 12, art. 2, gdzie jest mowa o apostazji. „Niewiara – opuszcza Tomaszowe per seipsamsama przez się – nie wyklucza tytułu do władania dlatego, bo rządzenie jest z prawa narodów, a to prawo jest prawem ludzkim”. Tu jednak zachodzi znowu trudność: przecież prawo boskie jest ze swej natury ponad prawem ludzkim. Dlatego to Włodkowic uzupełnia zdanie Tomasza wkładką, w której stwierdza, że toż prawo ludzkie nie jest byle jakim prawem, lecz prawem „pochodzącym z naturalnego rozumu”; jest prawem ludzkim, ale też jest prawem ludzkiej natury przez Boga stworzonej, a Bóg nie sprzeciwia się sobie. Aby dowieść mocy tego twierdzenia, idzie do innej kwestii Tomasza (57, art. 3), w której tenże oma­wia stosunek prawa narodów do prawa naturalnego, udowadniając, że i w jakim znaczeniu prawo narodów jest prawem natury. Tu muszę zaznaczyć,że tekst Włodkowica drukowany w St. P.P.P. zawiera tyle pominięć i tyle błędów, że musiałem go uzupełnić tekstem z MS Ossolineum, fol. 218 r. Ale nawet tekst MS zawiera pewne odchylenia od tekstu Tomasza, i to odchylenia dowodzące błędu w przepisywaniu; te błędy poprawiam tek­stem św. Tomasza, a prawo do tego wziąłem z założenia, że Włodkowic cytuje tekst Tomasza in extenso, a więc intencją jego była dokładność.

Tym punktem doktryny Włodkowica zajmiemy się, pomimo że wy­daje się zawiłym, z pewną dokładnością, bo wyjaśnia on istotę doktryny Włodkowica o prawie narodów, a równocześnie wskazuje na zależność jego od Tomasza. Tak więc, cytując, Włodkowic stwierdza, że „prawo, czyli prawość, przyrodzone –ius sive iustum naturale – polega na ustosunkowaniu się przyrodzonym jednej rzeczy do drugiej”, to znaczy, że dwie rzeczy mają się w jakiś sposób do siebie z samego przyrodzenia. Takie ustosunkowanie się z samej natury rzeczy zachodzi między oso­bnikiem płci męskiej do żeńskiej, a mianowicie dla rodzenia, lub między rodzicami a dziećmi, mianowicie pierwsi mają z natury rzeczy żywić dzieci. Drugi rodzaj ustosunkowania się, tego, o które mu chodzi, też wyraża dosłownym cytowaniem Tomasza. „Prawo, czyli prawość natural­na, polega też na ustosunkowaniu się rzeczy do siebie nie według abso­lutnej treści rzeczy, lecz na podstawie czegoś innego, co zeń pochodzi, np. posiadanie czegoś na własność. Jeśli bowiem weźmie się pod uwa­gę rolę w niej samej, absolutnie, nie ma w niej nic, co by ją przydzie­lało temu, a nie innemu właścicielowi. Jeśli jednak spojrzymy na nią ze względu na możność jej uprawy i jej pokojowego użycia, wtedy rola ta będzie miała jakąś kommensurację, coś z ustosunkowania się raczej do tego, a nie do innego posiadacza, jak to wynika z Filozofa, 2-do Politicorum. Natomiast bezwzględnie rzecz biorąc, każda rzecz stworzona może być użyta przez każdego nie tylko człowieka, ale i przez każde zwierzę. Prawo natury brane w ten sposób, absolutnie, jest wspólne ludziom i zwierzętom”. Ale „od tak pojętego prawa naturalnego od­chodzi prawo narodów”. Tu opuszcza definicję prawa naturalnego da­ną przez Cajusa, że prawo naturalne w pierwszy sposób jest wspólne nam i zwierzętom, zaś prawo narodów wspólne tylko wszystkim ludziom, i znowu zaczyna cytować: „Branie pod uwagę czegoś nie w nim samym, ale porównując to coś do tego, co z niego wypływa, jest wła­ściwością rozumu. Dlatego to, co człowiekowi dyktuje przyrodzony, naturalny rozum, również jest naturalne dla człowieka. Stąd mówi Jurisconsultus”, tu Włodkowic pomija imię Cajusa i dzieło Digesta, lib. 9, że „co przyrodzony rozum ustanowił między wszystkimi ludźmi, to jest przez wszystkich” (tu Włodkowic dodaje: „przez wszystkie narody = gentes”, ale opuszcza Tomasza w „peraeque = najrzetelniej”), jest przestrzegane i zwie się prawem narodów”.

 

Następnie wraca Włodkowic do qu. 10, art. 10, zaczynając od odpo­wiedzi Tomasza na drugi zarzut, cytując ją dosłownie, a chodzi w niej o pożytek z uznawania władcy pogańskiego przez chrześcijanina, miano­wicie dobry przykład tychże, np. św. Sebastiana na dworze Dioklecjana. Z kolei cytuje św. Tomasza na okoliczność, że niewierny przełożony może utracić swe ludzkie prawa w stosunku do wiernych.

Argument z qu. 10, art. 10 powtarza Włodkowic często, choć nigdzie indziej tak szeroko. Nim kończy traktat Opinio Hostiensis,w De ordine,dowodząc, że nikt nie ma prawa darować i zajmować terytoriów ludów pogańskich, bo one są posiadane przez pogan z naturalnego prawa na­rodów = jure naturali gentium possident39.I na tej podstawie zwalcza dowód Jana z Bambergi i Falkenberga, że Żmudzini nie mają prawa do bytu samodzielnego i do stanowienia o sobie, oraz w tymże samym traktacie40, gdzie nieco rozszerza wywód z konkluzji 52 z Opinio Hosti­ensis.Zaznaczyć tu trzeba, że w obu tych miejscach dopełnia św. To­masza, dodając do jego twierdzenia, że „władza i przełożeństwo są za­prowadzone ex jure humano”,wstawką scilicet ex jure gentium,kładąc przez to nacisk na to, że prawo narodów jest prawem ludzkim, ale w oparciu o prawo natury. W tym samym znaczeniu cytuje Włodkowic ten passus w Scriptum41.

 

Cały tekst do przeczytania w wersji PDF.

 

ks. Stanisław Bełch


Ks. Stanisław Bełch

(1904 - 1989), duszpasterz, badacz, wydawca, tłumacz.Jeden z inicjatorów tłumaczenia "Sumy teologicznej" Tomasza z Akwinu wydanej w Londynie w 34 tomach. Requiescat in pace!

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką plików cookies. Warunki przechowywania lub dostępu do cookie możesz określić w Twojej przeglądarce.

Zamknij