Notatki z Reguły
2018.08.24 12:37

Pierwsza twarz klasztoru. Notatki z Reguły (dzień sto piętnasty)

24 kwietnia - 24 sierpnia - 24 grudnia

 

Rozdział 66. O furtianach klasztornych

1 Przy furcie klasztornej trzeba postawić roztropnego starca, który by potrafił zarówno przyjąć wiadomość, jak udzielić odpowiedzi i którego dojrzałość powstrzyma go od włóczenia się na zewnątrz. 2 Niechaj furtian ma celę blisko furty, aby przybywający mogli go zawsze znaleźć na miejscu i od razu dostać odpowiedź. 3 A gdy tylko ktoś zapuka lub ubogi zawoła, niech odpowie: „Bogu niech będą dzięki” albo „Pobłogosław mnie” i 4 zaraz udzieli wyjaśnienia z całą łagodnością zrodzoną z bojaźni Bożej, i z gorliwą miłością. 5 Jeśli furtianowi potrzeba pomocy, trzeba mu dodać młodszego brata.

6 Klasztor zaś, jeśli to możliwe, tak powinien być zorganizowany, żeby można było znaleźć w obrębie jego murów wszystko, co niezbędne, a więc wodę, młyn, ogród, jak również różne warsztaty rzemieślnicze, 7 tak aby mnisi nie musieli włóczyć się na zewnątrz, co nie przynosi zgoła pożytku ich duszom.

8 Chcemy też, by ta Reguła często była czytywana we wspólnocie, aby żaden brat nie mógł się tłumaczyć jej nieznajomością.

Funkcję furtiana wyróżnia Reguła osobnym rozdziałem. Uzasadnieniem tego byłoby już samo znaczenie otwierania i zamykania furty dla zachowania klauzury, oddzielenia mnichów od świata. Owszem, to furtian jest postawiony na skraju świata monastycznego, a skierowany do tych, którzy przychodzą z zewnątrz. Jest więc jakby „twarzą“ klasztoru, wspólnoty, twarzą życia mniszego, a czasami i może twarzą chrześcijaństwa — dla tych, którzy stukają do bramy, wchodzą „na furtę“, najróżniejsi, z najróżniejszymi sprawami, ze skrajnymi stanami ducha i zamiarami. Furtian jest dla nich pierwszym spotkanym w miejscu, którego sens nie narzuca się sam lub narzuca się często w fałszywych skojarzeniach.

I dlatego funkcja furtiana wymaga znacznie więcej niż umiejętności technicznych oraz pewnej sumienności. Jest to funkcja pełna duchowego powołania. Jest zawsze czymś ogromnie dziwnym, gdy w klasztorze przypisuje się tę funkcję komuś spoza wspólnoty, np. jakiejś osobie świeckiej — często z myślą, że nie ma sensu przywiązywać do tego miejsca zakonnika. Podobnie jest dziwne — i przecież szkodliwe — gdy wysyła się na furtę jakiegoś mnicha dlatego że „nie nadaje się“ do innych zajęć. Wszystko to jest nieporozumieniem, nawet jeśli było i jest nieraz praktykowane. W jaki sposób spotyka się z klasztorem ktoś komu zdarzy się załatwiać wszystko w kontakcie z zatrudnionym przez klasztor pracownikiem urzędującym przy czymś w rodzaju hotelowego desku?

Święty Ojciec Benedykt chce, żeby furtianem — tym mnichem pierwszego kontaktu — był „mądry starzec“, senes sapiens. Nie oznacza to na pewno kogoś kto poczuł się już jak emeryt. Jest oczywiście jasne, że wedle dyrektywy Reguły furtianem powinien być ktoś o dojrzałości i powadze wieku, o pewnym autorytecie wzmocnionym widoczną maturitas — lecz biorąc pod uwagę sposób myślenia właściwy Regule chodzi tu zasadniczo o kogoś kto przekroczył pięćdziesiątkę, a nie koniecznie kogoś kto zmaga się z siódmym krzyżykiem na karku. Na dodatek ma być mądry (akurat tu nie wymaga się monastycznej roztropności-discretio, lecz po prostu mądrości-sapientia). To nie zawsze znaczy, że ma być to mnich szczególnie uczony (choć w niektórych tradycjach mniszych tak bywało — np. gdy furtianem miał zostawać zawsze kapłan klasztoru).

Reguła chce, żeby furtian „potrafił zarówno przyjąć wiadomość, jak udzielić odpowiedzi“. Ma być więc rzecznikiem spraw przesyłanych z zewnątrz do wewnątrz oraz wyrazicielem odpowiedzi udzielanych z wewnątrz klasztoru. Wbrew pozorom to nie jest takie łatwe, zwłaszcza jeśli w plątaninie różnych wątków furtian w każdym ma „zaraz udzielić wyjaśnienia z całą łagodnością zrodzoną z bojaźni Bożej, i z gorliwą miłością“. Czemuż to powołuje się tu aż bojaźń Bożą? Gdyż nie tylko może się zdarzyć, że pewnego dnia do furtiana przyjdzie w niepozornej postaci sam Pan Jezus — lecz dlatego że w każdym przychodzącym i proszącym furtian spotyka „coś“ z Pana Jezusa. Była o tym mowa w rozdziale o przyjmowaniu gości.

Podobnie jak w różnych innych przypadkach także dla funkcji furtiana jest w Regule przepisany swoisty krótki rytuał: „A gdy tylko ktoś zapuka lub ubogi zawoła, niech odpowie: „Bogu niech będą dzięki” albo „Pobłogosław mnie”“. Reguła lubi krótkie formuły rytualne — ich konkretne brzmienie i określony sposób wykonywania nie są zresztą tak ważne jak pewien sens poleconego wyrażenia i związana z nim dyspozycja duchowa. Dlatego formuły polecane w różnych miejscach Reguły — jak tutaj przy reagowaniu na pojawienie się przychodzącego — są ważniejsze niż nam się wydaje.

Tak wygląda w Regule funkcja furtiana. Ta instytucja świecka, ważna już w starożytności, a w nowoczesności miejskiej przetworzona w postać stróża, dozorcy czy — jeśli ktoś pamięta — „gospodarza domu“, uzyskuje w klasztorze szczególne cechy, wyrastające daleko poza wymogi porządkowe.

Nie dziwne, że w rozdziale o służbie na furcie pojawia się — na zasadzie pewnego logicznego skojarzenia — wymaganie, by w obrębie klauzury klasztornej znajdowało się   „wszystko, co niezbędne“, omnia necessaria. Zasada oddzielenia od świata — a nawet oddalenia od świata — ma taką konsekwencję: unika się w miarę możności wszystkich okazji do przebywania poza klasztorem. I dlatego klasztor powinien być w zasadzie jak niemal autarkiczne społeczeństwo — z własnym ujęciem wody, młynem, ogrodem, warsztatami itp., a pewnie też z farmą i niedaleko położonymi polami do uprawy. Na ogół dotyczy to również studium teologicznego. „Tak aby mnisi nie musieli włóczyć się na zewnątrz, co nie przynosi zgoła pożytku ich duszom“. I znowu wypadałoby tu ubolewać nad sytuacją gdy najpierw klasztor rezygnuje z posiadania swoich necessaria — a potem znajduje w ich braku uzasadnienie do nieustannego krążenia różnych mnichów między klasztorem a światem zewnętrznym.

Ostatnie zdanie rozdziału wpada w tym miejscu raczej przypadkowo — ale nieprzypadkowe jest zawarte w nim wymaganie: trzeba ponawiać znajomość Reguły, jeśli jej zasady mają wciąż wkorzeniać się głębiej w świadomość i postępowanie mnichów. Dzisiaj oznacza to w praktyce odczytywanie codziennie fragmentu Reguły (takiego właśnie jak te, do których napisano te notatki). Wytworzony w epoce karolińskiej porządek liturgiczny przewiduje to czytanie jako przedłużenie liturgicznej godziny Prymy (ale w części klasztorów dzisiaj Prymę zniesiono…). Ponadto czyta się Regułę przy posiłku. Ten sam fragment może być danego dnia przeczytany raz po łacinie, wewnątrz liturgii, a drugi raz w języku miejscowym.

PM


Paweł Milcarek

(1966), założyciel i redaktor naczelny "Christianitas", filozof, historyk, publicysta, freelancer. Mieszka w Brwinowie.

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką plików cookies. Warunki przechowywania lub dostępu do cookie możesz określić w Twojej przeglądarce.

Zamknij