Notatki z Reguły
2019.04.13 22:15

Ofiarowanie. Notatki z Reguły (dzień sto czwarty)

Rozdział 59. O ofiarowywanych przez rodziców synach ludzi możnych i ludzi ubogich

1 Jeśli ktoś z możnych ofiaruje swego syna Bogu w klasztorze, a chłopiec jest małoletni, rodzice sami napiszą prośbę, o której wyżej mówiliśmy. 2 Następnie zawiną ten dokument i rękę chłopca razem ze swoim darem w obrus ołtarza i tak go ofiarują.

3 Co zaś tyczy się majątku, to powinni w składanym przez siebie dokumencie zobowiązać się pod przysięgą, że nigdy ani sami, ani przez pośrednika, ani w jakikolwiek inny sposób niczego mu nie podarują ani nie umożliwią posiadania czegokolwiek. 4 Jeśliby zaś nie chcieli tego uczynić, a pragnęli ofiarować jakąś jałmużnę klasztorowi jako wynagrodzenie, 5 niechaj sporządzą na rzecz klasztoru akt prawny darowizny tych rzeczy, jakie zamierzają ofiarować, zatrzymując sobie, jeśli zechcą, prawo użytkowania. 6 Trzeba tak to wszystko urządzić, by zapobiec powstaniu w sercu chłopca jakichś zamysłów, które mogłyby go zwieść i — co nie daj Boże — doprowadzić do zguby. A wiemy z doświadczenia, że to się zdarza.

7 W podobny sposób niech postępują także ludzie ubożsi. 8 Kto zaś w ogóle niczego nie posiada, niech po prostu napisze prośbę i wraz z darem ofiaruje syna w obecności świadków.

To prawda, że Reguła — prawo o mocy uniwersalnej i o odpowiedniej elastyczności — przychodzi do nas z kultury już bardzo różnej od naszej. Nie chodzi tym razem ani o to, że ta nasza choruje aż tak mocno na desakralizację czy eksmisję misterium, ani o to, że tyle w międzyczasie powstało usprawnień i udogodnień dostępnych niemal powszechnie; chodzi o to, że mocno zmienił się sposób w jaki patrzymy na podległość „części” wobec „całości”, a więc i na przynależność wspólnotową człowieka — i w konsekwencji też na sposób dysponowania losem ludzi we wspólnocie. Zmiany te kojarzyły się nieraz z niepokojącymi „modernizmami” i wypływały w powiązaniu z działalnością wywrotową względem christianitas — jednak nie sposób podsumować ich samych jako zniszczenia i negacji. Co więcej, niekiedy te zmiany wypływające w oparach bardzo negatywnych manifestów pobudzały sumienie chrześcijańskie do głębszego wejrzenia w sprawy, które kiedyś zostawiono inercji starszych „ludzkich tradycji”, choć mogłyby zostać przetworzone przez ducha Ewangelii.

Kiedy czytamy rozdział o ofiarowywaniu małoletnich synów do klasztoru, to nawet przy szacunku dla równowagi obyczajów odległej epoki myślimy już o tym inaczej niż wtedy: jesteśmy ostrożniejsi w determinowaniu losu dzieci. Co więcej, los dzieci nie jest już traktowany po rzymsku, jako wewnętrzna sprawa domu i obszar bezwzględnej patria potestas. Ta przemiana nastąpiła już dość dawno i zdążyło się z nią sparować prawo kanoniczne: dzisiaj nie można zostać zakonnikiem dlatego że tak chce ojciec i nie można nim zostać zanim nie osiągnie się wieku samodzielnych decyzji. Co nie znaczy, niestety, że wiek ten osiąga się szybko — wręcz przeciwnie, dzisiejszy świat — między innymi z powodu wydłużenia życia — jest o wiele bardziej zarządzany przez starców niż wieki Reguły; i są to dziś często „starcy”, którzy na różne sposoby bardziej przeszkadzają ofiarowaniu (się) młodego człowieka do klasztoru niż mu w tym pomagają. Mamy inne wyzwania.

Wracając do tekstu: także w Regule ofiarowanie dziecka do klasztoru nie oznaczało zapewne aktu definitywnego. Już raczej chodzi tu o przypadek porównywalny z istniejącymi i dziś tu i ówdzie „małymi seminariami” — z tym że oczywiście włączenie do codziennego życia wspólnoty mniszej jest egzystencjalnie mocniejsze. O świętym Tomaszu z Akwinu — którego rodzice oddali do benedyktynów na Monte Cassino, a który przecież potem zmienił dość gruntownie swą drogę, wbrew rodzinie — mówi jeden z najlepszych znawców jego myśli, że „do pewnego stopnia nigdy nie przestał być benedyktynem”. Lata wczesnej formacji w codziennym śpiewie Psalmów oraz słuchaniu Pisma i Ojców, we wspólnej pracy — to cenny kapitał. Ale w pewnym momencie dojrzewania przychodził czas na podjęcie własnej decyzji — takiej, która mogłaby oznaczać rzeczywiste i definitywne wejście na drogę mnicha.

Dzisiaj będzie z tym inaczej. Nikt z nas nie „ofiaruje” swego dziecka klasztorowi tak jak to czytamy w tym rozdziale — ale czy nie zdarza się nam ofiarowywać ich wewnętrznie naszej umiłowanej wspólnocie mniszej, świętemu Ojcu Benedyktowi, wszystkim świętych Zakonu Naszego? Czy nie leży nam na sercu, by wspólne bywanie w klasztorze dawało i dzieciom okazję zaczerpnięcia tej uzdrawiającej „woni olejku”, która wyrzuca smród zapomnienia o Bogu i lekceważenia stworzonej przezeń natury? By nie tylko pory modlitwy, ale i pory pracy, posiłków, rozrywki, rozmowy i żartu — były napełnione tym innym duchem, który czasami tak trudno podtrzymać z dala od tych miejsc? Tak bywa, tak może być. I jeśli któregoś dnia ta woń obudzi w którymś z naszych „gości” pragnienia pójścia „tam”, przecież będziemy błogosławić, a nie lamentować. 

Rozdział o ofiarowaniu — oblacji — synów do klasztoru czytamy dziś również jako jedyny ślad innej instytucji, która powstanie później i będzie kształtowała się bardzo rozmaicie. Chodzi o oblaturę, czyli związek ze wspólnotą mniszą, który nie polega na pełnym włączeniu we wszystko, lecz jednak jest już realną przynależnoscią. Poza tzw. oblatami regularnymi (czyli takimi niemal-mnichami, których czasami spotyka się w klasztorach, gdzie mieszkają z mnichami, trudni do odróżnienia od nich) są też i tzw. oblaci świeccy, czyli osoby świeckie (ale i kapłani diecezjalni), którzy zostają przyjęci do wspólnoty duchowej z klasztorem i dzielą z nim zasadę życia, chociaż pozostają w swoim stanie, miejscu życia i powołaniu, np. małżeńskim i rodzicielskim. Są oblatami i oblatkami — czyli „ofiarowanymi”. Sami chcieli pójść tą drogą, a teraz starają się żyć tą duchowością ofiarowania.

PM

 

----- 

Drogi Czytelniku, skoro jesteśmy już razem tutaj, na końcu tekstu prosimy jeszcze o chwilę uwagi. Udostępniamy ten i inne nasze teksty za darmo. Dzieje się tak dzięki wsparciu naszych czytelników. Jest ono konieczne jeśli nadal mamy to robić.

Zamów "Christianitas" (pojedynczy numer lub prenumeratę)

Wesprzyj "Christianitas


Paweł Milcarek

(1966), założyciel i redaktor naczelny "Christianitas", filozof, historyk, publicysta, freelancer. Mieszka w Brwinowie.

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką plików cookies. Warunki przechowywania lub dostępu do cookie możesz określić w Twojej przeglądarce.

Zamknij