Kolekty
2014.07.12 19:40

Obietnice, które przewyższają wszelkie pragnienie. Notatki z kolekty V Niedzieli po Zesłaniu Ducha Świętego

Fontgombault

fot. Paweł Kula

Modlimy się:

Deus, qui diligentibus te bona invisibilia praeparasti :
infunde cordibus nostris tui amoris affectum :
ut te in omnibus et super omnia diligentes, promissiones tuas, quae omne desiderium superant, consequamur.
Per Dominum.

 

Źródła

Orację tę znajdujemy w jednym z najstarszych źródeł rytu rzymskiego – w Sakramentarzu Gelazjańskim (tzw. Gelasianum Vetus, ok. 628/715 r.), gdzie znajduje się wśród serii modlitw „na niedziele”. Obecna jest także we frankońskich sakramentarzach gelazjańskich z VIII w., które przeznaczają ją już wyraźnie na określoną (VII) niedzielę po Pięćdziesiątnicy. Mamy ją także w gregoriańskim Sakramentarzu Paduense (na „I Tydzień po święcie Apostołów [Piotra i Pawła]”) i Suplemencie Benedykta z Aniane. Z tych źródeł oracja przeszła już utartą ścieżką ksiąg średniowiecznych (Sacramentarium Rossianum, Missale Lateranense, Mszał Kurii) do Mszału Rzymskiego. Począwszy od Mszału Kurii (pocz. XIV w.) jest przypisana do V Niedzieli po Pięćdiesiątnicy.

 

Użycie aktualne

Obecnie oracja ta jest używana w obu formach rytu rzymskiego, jako kolekta niedzielna w okresie per annum. Mszał Jana XXIII (1962), tak jak jego poprzednik Mszał Piusa V (1570), ma ją na V Niedzielę po Pięćdziesiątnicy. Mszał Jana Pawła II (2002), tak jak Mszał Pawła VI (1970), ma ją w XX Niedzielę per annum.

 

Tłumaczenie polskie

Modlitwa ta jest tłumaczona na język polski dość rozmaicie: niemal każdy typ mszalika czy mszału z tekstem polskim zawiera jakąś odmianę. Spróbujmy, naszym zwyczajem, przełożyć ją „blisko tekstu”:
Boże, który przygotowałeś miłującym Ciebie niewidzialne dobra :
wlej do naszych serc zapał Twojej miłości,
abyśmy, miłując Cię we wszystkim i nad wszystko, dostąpili Twoich obietnic, które przewyższają wszelkie pragnienie.
Przez Pana.

 

Od gramatyki do modlitwy

diligentibus = miłującym

Używamy w tłumaczeniu tego polskiego „miłujący” nie dla podniosłości mowy (ona niestety czasami odrywa nas od realizmu modlitwy), lecz dla zaznaczenia, iż w tym miejscu chodzi o miłość w jej najszlachetniejszej odmianie: miłość dilectio to miłość, która z różnych powodów kochania kogoś potrafi wydobyć ten najbliższy jemu samemu – kocha kogoś tak jak godzien jest on być kochany; bardziej więc z uwagą na to, kim on jest, niż z myślą czym może być dla mnie związek z nim. Jest to „trudna mowa” – kto z nas tak może kochać? Tak kochać Boga? W rzeczywistości jest to do zrealizowania tylko dzięki Łasce – i dzięki zrodzonej z Łaski cnocie miłości, którą kochamy Boga, inaczej niż mógłby własnymi siłami kochać człowiek składający naturalny hołd Boskości.

 

infunde cordibus nostris = wlej do naszych serc

Od tego powracającego w modlitwach błagania o „wlanie” pochodzi też cała refleksja o „cnotach wlanych” (virtutes infusae), czyli o nadprzyrodzonych energiach duchowych, których bez owego „wlania” człowiek nie posiądzie własnymi siłami. O jakie „wlanie” owych energii może prosić Kościół na wstępie obchodu eucharystycznego, dla wiernych, którzy otrzymali już dary łaski w Chrzcie, w Bierzmowaniu? Po pierwsze: o aktualizację, odnowienie tego, co wówczas otrzymaliśmy. Po drugie: o nowe wlanie tych szczegółowych łask, które są nam niezbędne „dzisiaj”. Należy też pamiętać: wspomniane tu „serca” to nie nasza wylewna uczuciowość, lecz najgłębsze wnętrze.

 

tui amoris affectum = zapał Twej miłości

Obecny w tym fragmencie rzeczownik affectus to zmora tłumaczy; nikt dziś nie zostawi tego po prostu jako „afekt” (został on chyba już tylko w „zbrodni w afekcie”) – trzeba już spolszczać inaczej. Polscy tłumacze próbowali więc w tym miejscu wskazywać inaczej na intensywność miłości – pisząc o niej: „głęboka” lub „gorąca”. Należy jednak przede wszystkim zauważyć, że – w ścisłym rozumieniu słów – modlitwa nie prosi o wlanie miłości (głębokiej lub gorącej), lecz o należący do tej miłości, określający ją „afekt”, czyli stan zaangażowania. Przetłumaczymy to więc: „zapał miłości”. Można to zrozumieć tak: podczas gdy miłość została już nam dana, prosimy teraz o wlanie jej (nowego) zapału.

 

in omnibus et super omnia = we wszystkim i nad wszystko

Można by rzec, że to złota reguła w miłowaniu Boga – aby „we wszystkim” być obecnym z pamięcią o Nim, a równocześnie nigdy nie próbować kochać Go na równi z czymkolwiek w świecie.

 

diligentes = miłując(y)

Znów ta szczególna odmiana miłości, o której mowa była wyżej.

 

omne desiderium superant = przewyższają wszelkie pragnienie

Jedna z podstawowych prawd o darach Łaski: nie są one (w każdym razie: jedynie) realizacją pragnień człowieka (nie tylko tych najszumniejszych, ale i tych najgłębszych); tak jak pochodzą „z góry”, spoza horyzontu ludzkich wyobrażeń, pojęć i dążeń, tak i „przewyższają” całą ludzką naturę, a z nią i wyobrażenie tego, czym jest dobro w jego normie i maksimum. Oto paradoks Łaski: ona rzeczywiście wypełnia naturę, leczy i zbawia ją, wychodzi naprzeciw jej najszlachetniejszym i najbardziej fundamentalnym dążeniom; a jednak nie jest jedynie ich ziszczeniem. Nie usuwa natury, ale ją „podnosi”.

 

Paweł Milcarek


Paweł Milcarek

(1966), założyciel i redaktor naczelny "Christianitas", filozof, historyk, publicysta, freelancer. Mieszka w Brwinowie.

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką plików cookies. Warunki przechowywania lub dostępu do cookie możesz określić w Twojej przeglądarce.

Zamknij