Polska chrześcijańska
2018.10.27 18:06

Nie tylko Bogurodzica. Narodziny polskiej pieśni nabożnej (XIV/XV w.)

W roku stulecia odzyskania przez Polskę niepodległości publikujemy kolejne rozdziały książki Pawła Milcarka "Polska chrześcijańska. Kamienie milowe". Książkę można kupić w księgarnii Wydawnictwa Dębogóra.

Kamieniami milowymi chrześcijaństwa polskiego były nie tylko akty sakramentalne, instytucjonalne, polityczne czy doktrynalne. Niewątpliwie tak samo ważne były tu fenomeny przejawiające tworzenie się własnej polskiej kultury religijnej. Jest już zatem najwyższy czas, byśmy po wejściu w wiek XV zdali sobie sprawę, że jest to epoka rozkwitu polskiej pieśni nabożnej. Jest to forma kultury, która pozwala ocenić i docenić równocześnie wymiary duchowe i artystyczne poszczególnych utworów, ale i wyjść poza ramy elitarnych lub zgoła indywidualnych szlaków duchowościowych. Popularność i trwanie pieśni nabożnych pozwala bowiem zetknąć się z czymś co docierało często i z mocą do rzesz modlących się w polskich kościołach, wypełniało te ostatnie głosem modlących się tłumów.

Oczywiście – tak można powiedzieć – na początku była Bogurodzica. Jako zbiór tzw. tropów (utworów dopełniających części stałe liturgii), pieśń ta wyłania się z wnętrza liturgicznego śpiewu Kościoła łacińskiego, aby stać się jakby pierwszym słowem w średniowiecznej polskiej pieśni religijnej. Jej początki są osnute mgłą niepamięci. Pewne jest tylko to, że powstała przed połową XIV wieku, być może w połowie XIII wieku. Historycy podkreślają, że Bogurodzica to utwór bardzo stary, pełen niespotykanych gdzie indziej polskich archaizmów. Oto transkrypcja części pierwotnej, będącej najprawdopodobniej dwoma tropami do litanijnego Kyrie eleison:

 

Bogurodzica dziewica, Bogiem sławiena Maryja,
U twego syna Gospodzina matko zwolena, Maryja!
Zyszczy nam, spu<ś>ci nam.
                Kyrieleison.

Twego dziela Krzciciela, bożycze,
Usłysz głosy, napełń myśli człowiecze.
Słysz modlitwę, jąż nosimy,
A dać raczy, jegoż prosimy:
A na świecie zbożny pobyt,
Po żywocie ra<j>ski przebyt.
                Kyrieleison.[1]

 

Zarówno autor tekstu, jak i kompozytor melodii, musiał być nie lada artystą, obeznanym w liturgicznej poezji i muzyce świata łacińskiego. Z kolei w swej treści Bogurodzica zdaje się być tak samo blisko duchowości Wschodu i Zachodu: dający o sobie znać – przez wezwanie wstawiennictwa świętego Jana Chrzciciela – wątek Deesis należy do kultury bizantyńskiej, lecz od X wieku rozpowszechnia się także na Zachodzie i daje o sobie znać także w Polsce.

Już w XIV-XV wieku zaczęto dodawać do Bogurodzicy kolejne zwrotki, w tym pieśń rezurekcyjną, pieśń pasyjną, modlitwę za króla i prośby o wstawiennictwo różnych świętych. Jednak nic nie zmieniano w części najstarszej, mimo że już za czasów króla Jagiełły i bitwy pod Grunwaldem niektóre słowa w Bogurodzicy nie były łatwe do zrozumienia dla śpiewających. Bogurodzica była jak hymn narodowy w Rzeczypospolitej.

Na podstawie misternej struktury tej pieśni w jej części najstarszej domyślamy się, że powstała ona w jakimś środowisku elitarnym, zapewne klasztornym, śpiewana pewnie przede wszystkim w okresie Adwentu i Bożego Narodzenia. Jednak wiadomo, że następnie weszła bardzo głęboko w polski obyczaj, wychodząc nawet daleko poza świątynie: Jan Długosz, który nazywa ją „śpiewem ojczystym” (carmen patrium), informuje, że w epoce bitwy pod Grunwaldem używano jej już jako pieśni rycerskiej, śpiewanej przed bojem. Za Jagiellonów śpiewano ją także w czasie koronacji naszych królów. Wreszcie w 1506 roku wydrukowano ją na wstępie Statutu Jana Łaskiego, czyli zbioru praw Królestwa Polskiego, przypisując jej skomponowanie świętemu Wojciechowi. Odtąd aż do XVIII wieku Bogurodzica otwierała zbiory praw koronnych i litewskich, jako „pierwsza ustawa polska”.

Umieszczona na szczycie oficjalności państwa, pieśń nie traciła swej atrakcyjności w obyczaju lokalnym. W XVII wieku co prawda zniknęła z użycia rycerskiego, ale za to śpiewano ją przy okazji zaręczyn, wesel, chrzcin, pogrzebów, a także w sądach i na sejmikach. Oczywiście pozostała w repertuarze kościelnym, a teologowie i duszpasterze – jak ks. Piotr Skarga – traktowali jej tekst jako podstawę kaznodziejstwa i komentarzy, jako „wyznanie wiary Polaków”.

Bogurodzica była pierwsza, ale nie jedyna. Począwszy od wieku XIV nastąpił rozwój polskiej pieśni nabożnej, a w wieku XV prawdziwy jej wysyp. Jest ona ściśle związana z liturgią. Mamy tu zarówno tropy wielkanocne (Chrystus zmartwychwstał jest, Przez twe święte z martwy wstanie), jak i sekwencje (np. Żale Matki Boskiej pod krzyżem), hymny procesyjne, pieśni godzinkowe. Do tego dochodzą inne utwory pobożnościowe: wierszowane historie biblijne i apokryficzne oraz legendy o świętych (Legenda o świętym Aleksym, Legenda o świętym Dorocie, Legenda o świętym Stanisławie), a także kolędy, pieśni katechizmowe czy wierszowane modlitwy.

Ogromne znaczenie dla rozpowszechnienia w kościołach Polski pieśni śpiewanych przez lud po polsku – obok liturgicznych śpiewów łacińskich – miała działalność sprowadzonego do Polski w 1453 zakonu bernardynów, którzy w swym typowo franciszkańskim duszpasterstwie chętnie posługiwali się jasełkami, kolędami, nabożeństwami tercjarskimi i innymi formami pobożności ludowej. Nie można przy tym powiedzieć, że to nastawienie na popularność form oznaczało niedbałość o formę literacką, artystyczną i teologiczną. Przeczy temu między innymi doceniany przez znawców poziom utworów błogosławionego Ładysława z Gielniowa (zm. 1505), bernardyna, któremu przyznaje się dziś tytuł najwybitniejszego spośród znanych z imienia poetów polskiego średniowiecza. Gielniowczyk, autor m.in. słynnego Żołtarza (psałterza ludowego), nie tylko sam wprowadził do repertuaru pieśni nabożnej szereg utworów w dostępnym ludowi języku polskim, ale i zainspirował cały szereg swych kontynuatorów.

W tej tworzącej się w późnym średniowieczu własnej polskiej nucie duchowej był zarówno klimat będących jej podstawą dzieł liturgii łacińskiej, jak i właściwa czasom devotio moderna zachęta do indywidualnego rozmyślania czy liryzm dramatu liturgicznego – ale i zagrzewanie do czynu rycerskiego w obronie wiary. Ponoć szczególnie ulubioną aklamacją Gielniowczyka był ułożony przezeń w czasie najazdu Turków na Podole w 1498 Cantus contra paqganos, który – dołączany do innych pieśni nabożnych – był w powszechnym użyciu w kościołach bernardyńskich w XVI wieku. Krótki tekst tego przyśpiewu przypomni nam społeczno-militarny kontekst pobożności tamtego czasu:

O Jezu Nazareński, o Królu żydowski,

Obroń lud krześcijański od mocy pogańskiej.

Dla twej miłej Matuchny odpuść nasze złości,

Daj po naszym skonaniu niebieskie radości.[2]

 

Paweł Milcarek

 

[1] Tekst za: Wiesław Wydra, Wojciech R. Rzepka, Chrestomatia staropolska, Ossolineum 1984, s. 235.

[2] Cyt. Średniowieczna pieśń religijna polska, opr. M. Korolko, Ossolineum 1980, s. XX.


Paweł Milcarek

(1966), założyciel i redaktor naczelny "Christianitas", filozof, historyk, publicysta, freelancer. Mieszka w Brwinowie.

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką plików cookies. Warunki przechowywania lub dostępu do cookie możesz określić w Twojej przeglądarce.

Zamknij