Kolekty
2014.05.25 08:39

Modlitwa wierzących

ornat IHS

Zanim zaczniemy czytać uważnie poszczególne oracje Kościoła, po prostu uporządkujmy sobie obraz ich wszystkich.

Są to modlitwy Kościoła. Dlatego poprzedza je wezwanie – które wypowiada głośno ktoś jeden, aby zaangażować uwagę i intencję zgromadzonych. Zwykle – na pewno we Mszy – wezwanie to wypowiada kapłan, czyli ten, który przewodniczy modlitwie, gdyż reprezentuje Chrystusa-Głowę. Poza Mszą wypowiadanie wezwania i samej modlitwy nie jest jakoś zastrzeżone dla kapłana (są jemu lub diakonowi zastrzeżone słowa pozdrowienia sprzed Oremus: „Pan z wami”), natomiast zawsze – jak każda taka czynność indywidualna – powinno przypadać komuś kto sprawuje szczególną odpowiedzialność za dobro wspólne danego zgromadzenia.

Po zakończeniu oracji dołączają się do niej zewnętrznie, poprzez głośne Amen, ci, którzy na początku zostali wezwani: obecni członkowie Ciała kościelnego. Jest to akt społeczny, czynność „ludu kapłańskiego”, którego członkowie występują nie indywidualnie, lecz jako wspólnota Kościoła.

Między wstępnym wezwaniem do modlitwy i Amen rozwija się zmienna treść modlitw. Zmienna – ale na ogół trzymająca się pewnego schematu, którego zachowanie ułatwia także odśpiewanie oracji. Schemat ten wypełnia się przez cztery części. Pierwszą jest wskazanie Adresata modlitwy – którym jest niemal zawsze Bóg Ojciec. Zaraz pojawia się i część druga: wskazanie na jakieś atrybuty lub dokonania Boga – i tu normalne jest to, że wymienia się te, które stanowią jakąś rękojmię dla nadziei obecnej w samym akcie prośby i w treści tej konkretnej prośby. Częścią trzecią jest już sama ta prośba – przy czym może ona czasami rozwinąć się poza zwykle „daj” lub „udziel”, gdy modlitwa wskaże i to, co dzięki temu darowi Bożemu może się stać w życiu wiernych. W końcu i część czwarta – zakończenie, w którym zawsze uwyraźni się niezastąpiona rola Chrystusa jako Pośrednika, a równocześnie nastąpi wspomnienie Trzech Osób.

Zdecydowana większość modlitw znajdujących się w księgach liturgicznych obrządku rzymskiego pochodzi z najstarszych jego źródeł, czyli z sakramentarzy rzymskich. Jest w nich – na ogół – pewna rzymska „zwartość”, dająca w efekcie prośby równocześnie przejrzyste teologicznie i kładące nacisk na niezbędność łaski w zestawieniu z konkretną kondycją człowieka.

Można by przy tym wskazać i pewien rys, przy pomocy którego odróżnia się modlitwę od jej naśladownictw: w modlitwie – ufundowanej na adoracji i dziękczynieniu – zawsze akcent prośby dominuje nad moralizującymi deklamacjami. To właśnie zresztą czyni starożytne oracje rzymskie raczej krótkimi: żarliwość wołania o ratunek nie rozlewa się w wielosłowie; modlący się dobiera słowa idące do samego serca Bożego i wie, że nie jest to czas, aby rozwijać wszelkie wątki poboczne. Czujemy, że nie ma czasu, a przede wszystkim potrzeby, by wygłaszać przemówienia. Modlitwy te powstały oczywiście po to, by zgromadzeni ludzie usłyszeli intencję Kościoła – ale przecież nadal głównym celem jest przedłożenie tej intencji Bogu. Są to modlitwy wierzących: ożywia je przekonanie, że Bóg chce spełniać swe dzieła na prośbę swoich wiernych. Dlatego słowa tych modlitw nie tylko „towarzyszą” wydarzeniom lub „opisują sytuację” żywych i umarłych – lecz chcą spełnić swoją rolę w zamysłach Bożych.

Modlitwy te są mówione do Boga – ludzie się zaś do nich przyłączają. Dlatego wiele ważnych spraw powiedzianych jest tu jedynie aluzją, jednym nawiązaniem, słowem.

 

Paweł Milcarek

 

 

 

 

 


Paweł Milcarek

(1966), założyciel i redaktor naczelny "Christianitas", filozof, historyk, publicysta, freelancer. Mieszka w Brwinowie.

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką plików cookies. Warunki przechowywania lub dostępu do cookie możesz określić w Twojej przeglądarce.

Zamknij