Z kapitularza
2018.11.15 14:34

Ludzie mają wrodzoną sobie naturalną skłonność. Czytanie Reguły (dzień siedemdziesiąty szósty)

16. marca 16. lipca 15. listopada

Rozdział 37. O starcach i dzieciach

Chociaż ludzie mają wrodzoną sobie naturalną skłonność okazywania miłosierdzia zarówno starcom jak i dzieciom, powinien ich jednak osłaniać także autorytet Reguły. Należy zawsze brać pod uwagę ich słabość. Surowych przepisów Reguły w sprawie pożywienia nie można w żadnym przypadku do nich stosować. Trzeba ich traktować z życzliwością i pozwolić na jedzenie przed wyznaczonym czasem.

Najmłodszy mnich w naszym klasztorze ma niecałe dziewiętnaście lat, a najstarszy sześćdziesiąt sześć. W czasach świętego Benedykta w klasztorze były i dzieci: chłopcy tacy jak święty Placyd, oddani mnichom pod opiekę i powierzeni Bogu. Byli tam i młodzieńcy, jak na przykład dorastający święty Maur, zaufany uczeń świętego Patriarchy. Wreszcie byli też starcy, ludzie u schyłku życia. W tamtych czasach człowiek pięćdziesięcioletni był już uważany za starego.

Serce człowieka ma naturalną skłonność do litowania się nad słabością dzieci i wątłością starców. Jednak święty Benedykt, będąc świadomy kapryśności ludzkich sentymentów, zabezpiecza dzieci i starców autorytetem Reguły. Pierwsza zasada, którą ustanawia, brzmi tak: „Należy zawsze brać pod uwagę ich słabość”. Consideretur semper in eis imbecillitas. Uznanie ludzkiej słabości pojawia się w całej Regule; właściwie jest czymś charakterystycznym dla benedyktyńskiego życia. W naszych czasach, gdy zalegalizowana aborcja i eutanazja zagrażają ludzkiemu życiu zarówno u jego początku jak i u kresu, podkreślanie godności dzieci i starców jest szczególnie ważne. Jak mówi psalmista: „Starcy z młodzieżą, niech wychwalają imię Pana”. Senes cum junioribus, laudent nomen Domini (Ps 148,12-13).

Chociaż motyw walki jest obecny w Regule, a dokładnie w Prologu, gdzie święty Benedykt mówi, że: „chcąc służyć pod rozkazami Chrystusa Pana, prawdziwego Króla, przywdziewasz potężną i świętą zbroję posłuszeństwa”, paradygmatem życia benedyktyńskiego jest rodzina, a nie wojsko. W jednostce wojskowej wszyscy mają maszerować w tym samym tempie; a kto nie daje rady, ten odpada. Wszystko jest podporządkowane skuteczności działania. W klasztorze benedyktyńskim słabość jest dozwolona. Kto nie potrafi dotrzymać innym kroku, nie musi odejść. Jest traktowany z pia consideratio, z życzliwością.

Nic nie jest bardziej obce duchowi benedyktyńskiemu niż próby narzucenia wszystkim jednolitego standardu obserwancji. Człowiek ma swoje mocne i słabe strony wynikające i z wieku, i ze stanu zdrowia. Święty Doroteusz z Gazy mówił: „w miłosierdziu Boga drobna rzecz wykonana z pokorą daje nam szansę znaleźć się w tym samym miejscu, w którym są święci, którzy wiele się napracowali i byli wiernymi sługami Boga”. Brat, który nie może pościć, może mieć dar pocieszania strapionych. Brat, który nie może wstać wcześniej, może mieć dar wytrwałości w modlitwie, choćby odmawianej na leżąco. Brat dobry w ćwiczeniach ascetycznych, może być słaby w innych dziedzinach, które ostatecznie są znacznie ważniejsze niż umiejętność odmówienia sobie jedzenia, picia czy snu. Święty Benedykt bazuje na tym, co święty Paweł napisał o złożoności Kościoła:

Przecie dary są różne, lecz Duch ten sam. I różne są posługi, ale ten sam Pan. I różne są działania, wszelako ten sam Bóg, który sprawia wszystko we wszystkim. Każdemu zaś bywa dany objaw Ducha ku pożytkowi. Jednemu mianowicie przez Ducha bywa dana mowa mądrości; a drugiemu mowa umiejętności według tego samego Ducha; innemu wiara w tym samym Duchu; innemu łaska uzdrawiania w jednym Duchu; innemu moc czynienia cudów, innemu proroctwo, innemu rozeznanie duchów, innemu rozmaitość języków, innemu tłumaczenie mów. A to wszystko sprawia jeden i ten sam Duch, udzielający każdemu z osobna, jak chce. Jak bowiem jedno jest ciało, a członków ma wiele, wszystkie zaś członki ciała, choć ich jest wiele, są jednak jednym ciałem, tak samo i Chrystus (1 Kor 12,4-12).

Tym samym święty Benedykt ustanawia drugą zasadę: „Trzeba ich traktować z życzliwością (pia consideratio)”. Nie istnieje klasztor, parafia czy rodzina, w której te dwie zasady współczucia nie znalazłyby konkretnego zastosowania. Do Kościoła bowiem, we wszystkich jego odmianach, należą mali, słabi i biedni. Pia consideratio i infirmitatum consideratio zalecane w Regule nie wykluczają jednak pewnego rygoru, konieczności podporządkowania się decyzji opata, gdy uzna on, że dla umocnienia danego brata będzie lepiej, jeśli zleci się mu trudniejsze zadanie zamiast łatwiejszego. Święty Benedykt mówi w Prologu:

Ufamy przy tym, że zakładając ją nie ustanowimy nic surowego ani nazbyt trudnego. Jeśli jednak niekiedy dla naprawienia błędów i zachowania miłości, tam gdzie sprawiedliwość i rozsądek tego wymagają, okażemy się nieco bardziej surowi, nie uciekaj od razu, przejęty strachem, z drogi zbawienia, bo wejść na nią można tylko ciasną bramą.

Zaś w rozdziale 58., opisując jak mistrz nowicjatu musi przygotowywać nowicjusza, stwierdza:

Należy mu z góry przedstawić wszystko, co jest ciężkie i trudne na drodze do Boga.

Rozeznanie, kiedy należy zastosować wobec brata zasady pia consideratio i infirmitatum consideratio, a kiedy skierować go na ścieżkę ciężką, kamienistą, wąską i trudną, jest dla opata wyjątkowo trudnym zadaniem. Mam nadzieję, że jeśli popełniam w tym błędy, polegają one na zbyt częstym uciekaniu się do pia consideratio i infirmitatum consideratio. Święty Izaak Syryjczyk ujmuje to następująco:

Pozwól, by miłosierdzie przeważyło wszystko inne w tobie. Niech nasze współczucie będzie lustrem, w którym możemy zobaczyć w sobie samych tę podobiznę i ten prawdziwy obraz Boskiej natury i Boskiej istoty. Serce twarde i niemiłosierne nigdy nie będzie czyste.

Mark Kirby OSB

tłum. Natalia Łajszczak


Dom Mark Daniel Kirby

(1952), przeor klasztoru Silverstream w hrabstwie Meath w Irlandii.

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką plików cookies. Warunki przechowywania lub dostępu do cookie możesz określić w Twojej przeglądarce.

Zamknij