kurs historii muzyki
2017.01.30 16:52

Krótki kurs historii muzyki (odc. 15) Guillaume Dufay, Missa L’homme arme

Dufay napisał osiem cykli mszalnych (oprócz wielu pojedynczych części), są to: Missa Sine nomine, Missa Sancti Jacobi, Missa de Sancto Antonio de Padova, Missa, L’homme arme, Missa Se la face ay pale, Missa Ecce ancilla Domini, Missa Resvellies sous, Missa Ave Regina caelorum .

 

Każda z nich zasługuje na osobne omówienie, w każdej można znaleźć inne ciekawe rzeczy, zdecydowałam się jednak napisać szerzej o tych, do których jest dostęp na Youtube do dobrych wykonań. Na nic bowiem choćby najciekawszy komentarz, jeśli sama muzyka jest wykonana nieciekawie. A wiele wykonań mszy Dufaya jest po prostu nudnych. A zatem najpierw Missa L'homme arme.

 

Zanim przejdę do omówienia Mszy L’homme arme, najpierw o samej melodii L’homme arme. Była to średniowieczna, burgundzka piosenka wojskowa. Oto jest tekst w oryginale i w angielskim tłumaczeniu:

 

L'homme, l'homme, l'homme armé, l'homme armé,
L'homme armé doibt on doubter.
On a fait par tout crier,
Que chascun se viegne armer, d'un haubregon de fer.
L'homme, l'homme, l'homme armé, l'homme armé,
L'homme armé doibt on doubter.

 

The armed man should be feared.
Everywhere it has been proclaimed
That each man shall arm himself
With a coat of iron mail.
The armed man should be feared.

 

Melodia tej piosenki oprócz tego, że była prosta, łatwo wpadała w ucho i była powszechnie znana, posiadała również inne interesujące cechy, po pierwsze powtarzające się skoki kwintowe i kwartowe w przebiegu melodycznym, po drugie pełen wigoru bojowy charakter. Była ona też skomponowana w modus doryckim. Modus ten wielokrotnie opisywany już przez filozofów starożytnych, zwłaszcza zaś przez Platona, zalecany był on w wychowaniu młodzieży i wojska właśnie, jako najodpowiedniejszy przy wyrabianiu hartu ducha i ciała, sprzyjał także rozwijaniu cnót, postrzegany był jako harmonijny, zrównoważony, a zarazem bohaterski. Oczywiście modus dorycki antyczny i modus dorycki średniowieczny nie są tożsame, niemniej jednak ten etos został zachowany w obydwu.

 

Oto piosenka L’homme arme:

 

 

Jako pierwszego kompozytora, który skomponował mszę opartą na tej piosence wskazuje się Antoine Busnoisa (1430-1492), faktem jest jednak, że msza Dufaya jest najsławniejszą taką mszą. Po mszy Dufaya wśród kompozytorów flamandzkich zrobiła się nim zrobiła się prawdziwa moda na pisanie mszy L’homme arme, powstało ich w sumie około 50, każdy szanujący się kompozytor musiał mieć chociaż jedną taką w dorobku, niektórzy mieli ich nawet po kilka.

 

Od strony teologicznej użycie tej piosenki, jako podstawy całej kompozycji zinterpretować można jako wykorzystanie etosu modus doryckiego w służbie wiary, czyli jest to muzyka, która krzepi umysł i ciało, po apollińsku wyostrza zmysły i wszystkie władze człowieka, a zarazem niesie treść pedagogiczną, w duchu św. Pawła, który przestrzega, że mamy być stale gotowi do walki duchowej, w której naszą zbroją i bronią jest cnota, modlitwa i przede wszystkim łaska (por. Ef 6,11n)[1]

 

Od strony muzycznej Missa L’homme arme jest klasyczną mszą z cantus firmus, czyli melodia piosenki jest wzięta dosłownie i umieszczona w tenorze, w długich wartościach rytmicznych, a później dalej przepracowywana. Pozostałe głosy, czyli sopran, alt i bas rzadko do tej melodii nawiązują, ewentualnie można się dopatrzyć takich nawiązań w Sanctus, ale to też raczej na zasadzie rytmicznego skandowania na jednym dźwięku. Cantus firmus jest zatem słabo słyszalny, ale przewija się przez całą mszę konsekwentnie, z małymi przerwami gdy znika na chwilę, a wtedy pojawiają się duety głosów.

 

Oto Kyrie w wykonaniu zespołu Oxford Camerata:

 

 

A to inne wykonanie z pojedynczą obsadą (kobieta śpiewa głos sopranowy), należy jednak pamiętać, że za czasów Dufaya po pierwsze absolutnie nie było możliwe, żeby to wykonywały kobiety, po drugie obsada byłą raczej kilkuosobowa. Wiadomo, że Dufay sam zajmował się prowadzeniem nauki śpiewu, przysługiwał mu tytuł magister puerorum, czyli był opiekunem chóru chłopięcego. Był odpowiedzialny za oprawę muzyczną w katedrze w Cambrai, a śpiewakami byli zazwyczaj chłopcy.

 

 

I jeszcze Santcus, które uważam za najpiękniejsze z całej mszy, zwłaszcza ostatnie Hosanna, wyskandowane jest niemal jak okrzyk bojowy. Ponownie Oxford Camerata, filmik w dwóch częściach:

 

 

 

I jako ciekawostkę załączam też to Sanctus w wersji instrumentalnej, wykonanie Jordi Savalla:

 

 

I jeszcze Agnus Dei, w którym na słowach „dona nobis pacem” bardzo wyraźnie słychać tenor, który wybija się z motywem melodii L’homme arme.

 

 

I jeszcze dygresja, melodia L’homme arme zrobiła taką karierę, że nawet współcześnie jest opracowywana w formie mszy, oto fragment Mszy o pokój Karla Jenkinsa. Z jednej strony to oczywiście świetny pomysł nawiązać do tamtej tradycji pisania mszy L’homme arme, wpisać się w nią, z drugiej strony jestem zniesmaczona jak ideał sięgnął w tym przypadku bruku, bo jedyne co z idei mszy L’homme arme pozostało to… pacyfizm. Msza ta opiewa grozę wojny i w niej widzi największe nieszczęście ludzkości. Zupełnie zapomniano duchowego przesłania mszy L’homme arme, która mówi o walce duchowej, którą musimy staczać każdego dnia i nie ma przed nią odwrotu.

 

 

I na koniec filmik z całą Mszą L’homme arme Dufaya, w wykonaniu Oxford Camerata.

 

 

Antonina Karpowicz-Zbińkowska

 

[1] Obleczcie pełną zbroję Bożą, byście mogli się ostać wobec podstępnych zakusów diabła. Nie toczymy bowiem walki przeciw krwi i ciału, lecz przeciw Zwierzchnościom, przeciw Władzom, przeciw rządcom świata tych ciemności, przeciw pierwiastkom duchowym zła na wyżynach niebieskich. Dlatego weźcie na siebie pełną zbroję Bożą, abyście w dzień zły zdołali się przeciwstawić i ostać, zwalczywszy wszystko. Stańcie więc [do walki] przepasawszy biodra wasze prawdą i oblókłszy pancerz, którym jest sprawiedliwość, a obuwszy nogi w gotowość [głoszenia] dobrej nowiny o pokoju. W każdym położeniu bierzcie wiarę jako tarczę, dzięki której zdołacie zgasić wszystkie rozżarzone pociski Złego. Weźcie też hełm zbawienia i miecz Ducha, to jest słowo Boże.

 


Antonina Karpowicz-Zbińkowska

(1975), doktor nauk teologicznych, muzykolog, redaktor „Christianitas”. Publikowała w „Studia Theologica Varsaviensia”, "Christianitas", na portalu "Teologii Politycznej" oraz we "Frondzie LUX". Autorka książek "Teologia muzyki w dialogach filozoficznych św. Augustyna" (Kraków, 2013) i "Zwierciadło muzyki" (Tyniec/Biblioteka Christianitas, 2016). Mieszka w Warszawie.

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką plików cookies. Warunki przechowywania lub dostępu do cookie możesz określić w Twojej przeglądarce.

Zamknij