Komentarze
2019.02.08 14:26

"To jednak była Polska". Jan Olszewski a PRL

Życie Jana Olszewskiego to najnowsze dzieje Polski w soczewce. Najnowsze dzieje Polski nieuproszczone, nie te z broszur partyjnych czy łatwych skrótów publicystycznych. To dzieje Polski z całym ich skomplikowaniem, różnorodnością, bohaterstwem zmieszanym z koniecznym samoograniczeniem i kompromisem.
Był częścią tego pokolenia, które anglosaska historiografia nazywa czasami “zapomnianym pokoleniem”. Pokoleniem ukrytym w cieniu swoich starszych braci (w Polsce nazywanych pokoleniem Kolumbów) wsławionych bohaterstwem w czasie II wojny światowej. Równocześnie pokoleniem nie mającym szansy skorzystać z możliwości (nawet tak ograniczonych, jakie oferowała Polska Gomułki czy Gierka), z których korzystało pokolenie ich młodszego rodzeństwa i dzieci, czyli pokolenie powojennego boomu demograficznego.    

Urodzony w rodzinie robotniczej (choć w elitarnej, kolejarskiej części tej klasy społecznej) wybuch drugiej wojny światowej ogląda jako dziewięcioletnie dziecko. Jako trzynastolatek wstępuje do Zawiszaków, czyli najmłodszej części harcerskich Szarych Szeregów, nie biorącej udziału w akcjach sabotażowych czy tym bardziej bojowych. Powstanie Warszawskie, szczęśliwym zrządzeniem zastaje go na Pradze, co pozwala uniknąć mu rzezi, jaka dokonała się po drugiej stronie Wisły.    

Zaraz po wojnie, jako nastolatek włącza się w działalność największej, legalnej, niekomunistycznej partii politycznej, czyli PSL kierowanego przez Stanisława Mikołajczyka. Olszewski ochraniał między innymi wiece organizowane przez ludowców, regularnie rozbijanie przez komunistyczne bojówki.

Najcięższe lata stalinizmu przeżywa w jedyny możliwy legalny, a równocześnie niehańbiący sposób: ukończył studia prawnicze na Uniwersytecie Warszawskim, pracował jako niskiej rangi urzędnik w Ministerstwie Sprawiedliwości a następnie w Zakładzie Nauk Prawnych PAN. Wybór zielonego żabotu adwokata nie był przypadkowy: pozwalał na działalność legalną, a równocześnie, na ile w warunkach Polski Ludowej było to możliwe - niezależną od władzy.

Październik 1956 r. to w jego życiu, jak i w życiu całej polskiej wspólnoty narodowej zasadniczy przełom. Polska pozostała niesuwerenna i komunistyczna, ale władze trwale wycofały się z pewnych form represji i prób kształtowania społeczeństwa na wzór sowiecki. Możliwa stała się legalna działalność polityczna, dziennikarska czy artystyczna. Nie opozycyjna wprawdzie, ale autonomiczna względem rządzącej PZPR.

Jan Olszewski związał się z legendarnym “Po Prostu”, które skupia obok komunistycznych rewizjonistów również autorów z innej tradycji. Wspólnie z późneijszym sekretarzem Władysława Gomułki Walerym Namiotkiewiczem opublikował jeszcze w marcu 1956 r. artykuł “Na spotkanie ludziom z AK”, wzywający władze komunistyczne do zaprzestania zohydzania największej formacji polskiego podziemia zbrojnego i oddania jej sprawiedliwości. Przy wszystkich ograniczeniach ekipa Gomułki (z którym Jan Olszewski miał wówczas szansę przeprowadzić wielogodzinną rozmowę) tego wezwania posłuchała.

Dalsze losy są bardziej znane. Klub Krzywego Koła, masoneria (sam zainteresowany swoją przynależność do niej bagatelizował, twierdząc, że była to przykrywka dla niejawnych działań jawnego Klubu Krzywego Koła - byłby to jedyny ślad powojennego konspirowania w życiu Jana Olszewskiego), procesy polityczne od Melchiora Wańkowicza zaczynając, poprzez Adama Michnika i Jacka Kuronia, na zabójcach bł. Jerzego Popiełuszki kończąc. List 59. Polskie Porozumienie Niepodległościowe. KOR. Solidarność i Okrągły Stół. Premier pierwszego rządu powołanego przez Sejm  wyłoniony w wolnych wyborach.

Przez całe jego powojenne życie wyznawał zasadę legalnej działalności. To odrzucenie walki zbrojnej czy w ogóle konspiracji zaprowadziło go do PSL, do palestry, do Solidarności. Jak sam    mówił o PRL w trakcie swojego najsłynniejszego przemówienia sejmowego w dniu swojego odwołania, 4 czerwca 1992 r. “to jednak była Polska”.

Polska żegna jednego z tych, dzięki którym dziś od trzydziestu lat może być Polską bez żadnego “jednak”.

Michał Barcikowski

 

----- 

Drogi Czytelniku, skoro jesteśmy już razem tutaj, na końcu tekstu prosimy jeszcze o chwilę uwagi. Udostępniamy ten i inne nasze teksty za darmo. Dzieje się tak dzięki wsparciu naszych czytelników. Jest ono konieczne jeśli nadal mamy to robić.

Zamów "Christianitas" (pojedynczy numer lub prenumeratę)

Wesprzyj "Christianitas"


Michał Barcikowski

(1980), historyk, redaktor "Christianitas", mieszka w Warszawie.

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką plików cookies. Warunki przechowywania lub dostępu do cookie możesz określić w Twojej przeglądarce.

Zamknij