szkice
2019.03.02 14:04

Jak narodził się różaniec?

Artykuł jest pierwszym rozdziałem książki Pawła Milcarka "Odkryj rożaniec". Książkę w całości jako e-book można pobrać lub zamówić w wersji papierowej razem z numerem "Christianitas" 27/28.

 

Najpierw trochę historii. Wielu z nas, zapytanych o to, jak i kiedy powstał Różaniec, odpowiedziałoby bez wahania, że został on wprowadzony w XII w. przez św. Dominika, który za jego pomocą nawracał heretyków. To przekonanie ma za sobą długą tradycję i jest mocno utrwalone. Historycy zwracają jednak uwagę, że Różaniec na pewno nie powstał w jednym momencie, a kształtowało go przez wieki wielu ludzi świętych i pobożnych. Piękna postać św. Dominika znajduje się gdzieś na linii procesu powstawania modlitwy różańcowej, ale najprawdopodobniej nie odegrała w nim roli przełomowej (choć taką rolę – jak zobaczymy to później – odegrali w pewnym momencie jego duchowi synowie, dominikanie). Utrwalony w naszej wyobraźni obraz św. Dominika z różańcem w ręku nie jest jednak fałszywy – Zakonodawca na pewno miał w tej historii swój udział. Jak wielu innych świętych zresztą.

Najpierw Zdrowaś Maryjo

Zacznijmy jednak od samego początku. Zanim powstał Różaniec, musiał powstać jego podstawowy składnik – Zdrowaś Maryjo. Czyżby więc i ta modlitwa nie przyszła do nas gotowa z nieba, lecz została ułożona przez ludzi? Sprawa jest bardziej skomplikowana. Jak wiadomo, pierwsza, główna część każdej Zdrowaśki jest złożona ze słów znajdujących się w Ewangelii św. Łukasza. Właściwie chodzi o dwa różne fragmenty: najpierw powtarzamy słowa anioła Gabriela (Łk 1, 28), a zaraz po nich słowa św. Elżbiety (Łk 1, 42). Oba zdania zostały pierwotnie wypowiedziane do Maryi, a stało się to z natchnienia Bożego i jest częścią objawienia wielkiej prawdy wiary, że Słowo stało się ciałem i zamieszkało między nami. Anioł mówi do Maryi Panny, która miała począć Chrystusa, a św. Elżbieta głosi pochwałę Maryi Dziewicy, która już Go poczęła. Te słowa nie są wytworem ludzkiej mądrości i pobożności – chociaż zostały zapamiętane przez ludzi i zapisane na kartach Ewangelii ludzką ręką; stoi za nimi sam Duch Boży, który osobiście złączył pozdrowienie Maryi z uwielbieniem owocu Jej łona. Natchnione słowa Anioła i św. Elżbiety, otaczające Tajemnicę Wcielenia, nie stoją jednak w Ewangelii obok siebie. Ktoś musiał je stamtąd wydobyć, połączyć i uczynić jedną modlitwą.

Tego połączenia dokonał Kościół w swej liturgii. Najpierw na Wschodzie. Pierwsza znana nam postać tak ukształtowanej modlitwy Zdrowaś Maryjo pochodzi z najstarszych liturgii greckojęzycznych. Co najmniej więc od IV wieku w swej modlitwie Kościół na Wschodzie powtarzał łącznie słowa Anioła i Elżbiety. Ze Wschodu zwyczaj ten przeszedł do liturgii rzymskiej (i w ogóle liturgii zachodnich) ok. VII w. Co znamienne, pierwszym miejscem, gdzie pojawiła się Zdrowaśka, był formularz mszalny na święto Zwiastowania.

Dziś Zdrowaś Maryjo rzadko komu kojarzy się z liturgią, czyli z modlitwą publiczną Kościoła. Tym bardziej warto sobie uświadomić, jak wielki był wpływ liturgii na powstanie tej “prywatnej” modlitwy.

Pragnienie nieustannej modlitwy

Jak więc widać, modlitwa Zdrowaś Maryjo zawdzięcza swoje powstanie zarówno Pismu, jak i kościelnej Tradycji. Natomiast jej rozpowszechnienie wynikło z pobożności ludzi, którym modlitwa była tak potrzebna jak oddychanie. Wiemy, że przez kilka pierwszych wieków trwało w chrześcijaństwie intensywne poszukiwanie sposobu modlitwy nieustannej – chciano niemal dosłownie zrealizować polecenie Pana Jezusa: “nieustannie się módlcie”. W tym celu wybierano jakąś krótką formułę modlitewną, którą następnie nie tylko zachowywano w pamięci, ale i nieustannie powtarzano, w myślach lub na głos.

Pragnienie nieustannej modlitwy nie wygasło oczywiście wraz z wiekami Ojców Kościoła. Także na Zachodzie żywe było przez całe średniowiecze. Wśród ulubionych formuł modlitewnych, przeznaczonych do powtarzania, na pierwszym miejscu znalazła się Zdrowaśka. Widzieliśmy, ze do jej stosowania zachęcała liturgia, będąca nauczycielką i wzorem modlitwy. Zachęta okazała się owocna – wiemy, że na pewno już w IX wieku (z tego czasu pochodzi najstarsze znane nam świadectwo) zwyczaj powtarzania Zdrowaś Maryjo jako modlitwy prywatnej był przyjęty. Ta praktyka rozkwita zaś w wiekach XI-XII – popularyzowali ją benedyktyni i cystersi, ale nie brak świadectw dotyczących osób świeckich. W owym czasie wielu ludzi uważało za swój obowiązek odmawianie Zdrowaśki codziennie nawet po kilkaset razy. Modlono się na kolanach, na stojąco lub padłszy na twarz; w kościele, w celi lub w komnacie – lecz zawsze tymi wskazanymi przez liturgię słowami Anioła i Elżbiety. Co ciekawe, wbrew rozpowszechnionemu dziś przekonaniu, nie była to modlitwa dla prostaczków, jedynie zastępująca odmawianie Psalmów. Znamy wiele relacji wskazujących na to, że wielokrotne Ave Maria było odmawiane nie zamiast Psalmów z brewiarza, lecz oprócz nich lub razem z nimi. Np. bł. Ascelina z Boulancourt (1120-1195), zresztą bliska krewna św. Bernarda z Clairvaux, miała zwyczaj codziennego recytowania całego Psałterza, a ponadto w pewne dni odmawiała trzysta Zdrowasiek (zaś w dni świąt maryjnych – tysiąc). O tym, jak ta pobożna niewiasta rozumiała swoją modlitwę, świadczą jej słowa: “Co do mnie, wiem, że nie ma we mnie nic dobrego, z tym wyjątkiem, że mam Go wciąż w pamięci”. Nie chodziło więc bynajmniej o jakieś bezmyślne powtarzanie słów – ich wypowiadanie służyło do tego, by “mieć wciąż w pamięci” Tego, z którego powodu Anioł przyszedł do Panny Maryi i z powodu którego Elżbieta błogosławiła swoją Krewną, najświętszą z matek.

Imię Jezus

Ludzie średniowiecza wiedzieli dobrze, że ta modlitwa maryjna to jakby delikatny welon, przez który obejmujemy Dzieciątko, naszego Pana. Przez długi czas nie wymieniano jednak w samej modlitwie Jego imienia – modlitwa kończyła się słowami: “błogosławion owoc żywota Twojego”. To zaczęło się zmieniać w połowie XIII wieku, gdy papież (prawdopodobnie chodzi o Urbana IV) przyznał specjalny odpust za dołączanie do tradycyjnego Zdrowaś Maryjo Imienia Jezus. Praktyka ta rozpowszechniała się przez cały wiek XIV. Odtąd modlitwa rozciągała się jakby między dwoma Imionami: Maryja i Jezus.

Przez włączenie Najświętszego Imienia do tekstu Zdrowaś dokonało się powiązanie tej modlitwy z coraz silniejszym kultem Imion Jezusa i Maryi, głoszonym w dojrzałym średniowieczu przez świętych: Anzelma z Canterbury i Bernarda z Clairvaux. Coraz mocniej zdawano obie sprawę, że Imię Jezus, wybrane dla wcielonego Syna Bożego, ma w sobie jakąś szczególną moc (stąd np. układanie egzorcyzmów przeciw szatanowi z użyciem tego Imienia jako najlepszej broni), a także domaga się jakiejś szczególnej czci (jeden z papieży polecał, aby przy wymienianiu Imienia Jezus we Mszy zawsze skłonić głowę – zwyczaj ten obowiązywał w liturgii jeszcze do niedawna). Ten wielki kult pozostawił więc swój ślad także w Zdrowaś Maryjo. Od tej pory możemy w zasadzie mówić o ukształtowaniu się naszej Zdrowaśki – chociaż w późniejszym czasie, w wieku XV, zostanie do niej jeszcze włączone na końcu kilka słów lirycznej prośby o wstawiennictwo Matki Bożej “teraz i w godzinę śmierci naszej”.

Jednak samo Zdrowaś to oczywiście jeszcze nie Różaniec. Do powstania tego ostatniego potrzebne były jeszcze trzy wydarzenia, a właściwie procesy: wynalezienie koronki do liczenia modlitw, powiązanie Zdrowaś Maryjo z Ojcze nasz (i z Wierzę w Boga) oraz połączenie odmawiania modlitwy ustnej z rozważaniem tajemnic. Wszystko to stało się w średniowieczu, lecz w różnym czasie. Różaniec jako metoda modlitwy dojrzewał bardzo powoli, aby następnie stać się metodą najpopularniejszą.

Tworzy się Różaniec

Najwcześniej wynaleziono koronkę. Pierwsze sznury do liczenia modlitw służyły co prawda raczej odmawianiu Modlitwy Pańskiej, ale stopniowo także Zdrowaś Maryjo. Modlitwy liczono dlatego, że przyjmował się zwyczaj odmawiania ich pięćdziesiąt lub sto pięćdziesiąt razy. Dlaczego właśnie w takiej liczbie? Usiłowano zachować podobieństwo do Psałterza, w którym jest sto pięćdziesiąt Psalmów, podzielonych na trzy księgi po pięćdziesiąt Psalmów każda. Było to związane także z praktyką pokuty: zamiast zadanych przez spowiednika Psalmów można było odmówić tyle samo Ojcze nasz lub Zdrowaś Maryjo. W ten sposób niemal równocześnie w XI-XIII w. pojawiło się liczenie Zdrowasiek i służące do tego narzędzie – koronka. Dzisiaj są to oczywiste składniki naszego Różańca. Taki jego pierwowzór mógł znać i propagować już św. Dominik.

Równie ważne było połączenie Zdrowaś Maryjo z Ojcze nasz. Oczywiście zdawano sobie dobrze sprawę z tego, że Modlitwa Pańska jest niezastąpionym wzorem każdej modlitwy chrześcijańskiej (w końcu to sam Pan zalecił ją, mówiąc: “wy tak się módlcie”), modlitwą najdoskonalszą. W takim razie odmawianie Ojcze nasz zawsze w połączeniu ze Zdrowaś Maryjo – czego np. wymagała ustawa kapituły dominikanów z 1266 roku – wskazuje na niezwykłe wyróżnienie Zdrowaśki. Najwyraźniej sądzono, że do modlitwy, której nauczył Chrystus, należy dołączać modlitwę, która mówi o Nim samym. Obie modlitwy składały się na jakby “streszczenie wiary” chrześcijan.

W średniowieczu nie posługiwano się katechizmami, ale prawd wiary uczono się z formuł używanych w modlitwie, liturgicznej lub prywatnej. Należy o tym pamiętać, gdy się rozważa fakt, że w wiekach XII-XIV liczne synody, sobory czy reguły zakonne zaczęły wymagać znajomości i codziennego odmawiania razem Zdrowaś Maryjo, Ojcze nasz – i Wierzę w Boga. Jeden z synodów z XIV w. praktykowanie tych trzech modlitw nazywa wprost “uczeniem się wiary”. Właśnie w ten sposób powstawał nasz codzienny pacierz. Połączenie modlitw miało oczywiście duże znaczenie także dla dziejów Różańca. Ojcze nasz i Zdrowaś Maryjo to przecież jego podstawa, a Wierzę w Boga też nie jest przypadkowym dodatkiem. Różaniec jest streszczeniem naszej wiary i przypomnieniem o jej prawdach.

Jak widzimy, poszczególne składniki Różańca w ciągu kilku wieków stopniowo rodziły się w modlitwie Kościoła i zrastały powoli w pewną organiczną całość. Niewątpliwie każde wspomniane wyżej wydarzenie – jak ukształtowanie się tekstu Zdrowaś, praktyka jego powtarzania, liczenie modlitwy na paciorkach i powiązanie Zdrowasiek z Ojcze nasz – miało znaczenie dla powstania naszego Różańca. Nie można jednak powiedzieć, że przed wiekiem XV istniał już Różaniec taki, jaki mamy dzisiaj. Rozstrzygające znaczenie dla jego powstania miał bowiem fakt dodania do serii modlitw rozmyślania określonych tajemnic.

Medytacja o życiu Pana Jezusa jest oczywiście stałym składnikiem duchowości chrześcijańskiej, i Różaniec nie miał tu nic zmienić. Na długo przed jego powstaniem prowadzono rozmyślanie nad różnymi wydarzeniami opisanymi w Piśmie i przekazanymi przez Tradycję. Już w XIV wieku zaczęto je łączyć z powtarzaniem modlitwy ustnej. Jednak Różaniec w postaci znanej nam dzisiaj wyłonił się dopiero w XV wieku. Zawdzięczamy to dwóm wydarzeniom.

Na początku XV wieku w klasztorze kartuzów w Trewirze jeden z mnichów, Dominik z Prus (który notabene studiował wcześniej w Krakowie) do każdej ze 150 Zdrowasiek po słowie “Jezus” zaczął dołączać krótkie zdanie przypominające różne epizody z życia Chrystusa i Jego Matki (np.: “któregoś Ty, Panno, z Ducha Świętego poczęła”). Co prawda te “klauzule” z kartuskiego Różańca Błogosławionej Maryi nie utrwaliły się w powszechnie dziś praktykowanym Różańcu, ale wycisnęły na nim swe piętno: dzisiaj też wiążemy poszczególne dziesiątki z określoną “tajemnicą”, tzn. z wydarzeniem z dziejów Jezusa i Maryi, które wymaga od nas medytacyjnego “zachowywania w sercu”.

Jest bardzo prawdopodobne, że zarówno przeplatanie Ojcze nasz ze Zdrowaś, jak i podział Różańca na znane nam trzy serie tajemnic – radosną, bolesną i chwalebną – został wprowadzony przez francuskiego dominikanina, bł. Alana z La Roche (in. de Rupe) w drugiej połowie XV wieku. “Nowa” modlitwa została szybko rozpropagowana dzięki zakładanym przez dominikanów bractwom różańcowym. Duże znaczenie miał tu również wynalazek druku, który wpłynął na wytworzenie się w końcówce tego samego stulecia wzorcowej listy piętnastu tajemnic (która była wyborem z o wiele szerszego zestawu będącego wcześniej w użyciu). Dominikanie dokonali wielkiego dzieła: podejmując główne natchnienie “Różańca kartuskiego” (łączenie odmawiania modlitw z rozważaniem tajemnic), uczynili z tej modlitwy ćwiczenie duchowe popularne wśród ludzi świeckich. Różaniec szybko stał się czymś więcej niż pobożną praktyką zakonnych elit – wszedł w lud.

Dodajmy jeszcze tylko informację o tym, co w świetle przytoczonych już faktów nie wydaje się zaskakujące: modlitwa różańcowa - zrodzona w łonie modlitwy Kościoła, z jego liturgii i z pobożności jego członków – zyskała dość szybko zatwierdzenie kolejnych papieży. Jako pierwszy oficjalnej aprobaty udzielił mu Leon X w 1520 roku. W późniejszym okresie zauważono opatrznościowy charakter powstania tej modlitwy niejako na progu protestanckiej reformacji – Różaniec był rzeczywiście instrumentem obrony wiary katolickiej przed herezją. Gdy natomiast flota chrześcijańska zatrzymała pod Lepanto w 1571 roku. Inne niebezpieczeństwo – agresję islamskiej Turcji – papież św. Pius V zdecydował o wprowadzeniu do roku kościelnego osobnego święta ku czci Różańca. Tak powstało październikowe święto różańcowe, wyróżnione specjalnym formularzem mszalnym. W ten sposób Różaniec, który w pewnym sensie wyłonił się z liturgii, znalazł w niej teraz honorowe miejsce.

To oczywiście nie koniec dziejów Różańca. Będą one trwały tak długo, jak długo modlitwa ta będzie rozbrzmiewała w Kościele, wielokrotnie gorąco polecana przez papieży (którzy wydali już na jej temat szereg dokumentów). Możemy jednak powiedzieć, że jesteśmy świadkami kolejnego ważnego etapu tej historii: jest nim niewątpliwie zaproponowane przez Ojca Świętego Jana Pawła II poszerzenie dotychczasowego Różańca o jeszcze jedną część – “tajemnice światła” o życiu publicznym Pana Jezusa. Widzieliśmy, jak fale wieków nakładały kolejne warstwy naszego Różańca – a teraz, jak to już nieraz bywało, wraz z rozporządzeniem papieskim na naszych oczach tworzy się kolejna. Bez żadnej rewolucji, w duchu ciągłości z różańcową tradycją nasz Różaniec nabywa nowego blasku. Blasku Światłości.

Pawel Milcarek

----- 

Drogi Czytelniku, skoro jesteśmy już razem tutaj, na końcu tekstu prosimy jeszcze o chwilę uwagi. Udostępniamy ten i inne nasze teksty za darmo. Dzieje się tak dzięki wsparciu naszych czytelników. Jest ono konieczne jeśli nadal mamy to robić.

Zamów „Christianitas” (pojedynczy numer lub prenumeratę)

Wesprzyj „Christianitas”

-----


Paweł Milcarek

(1966), założyciel i redaktor naczelny "Christianitas", filozof, historyk, publicysta, freelancer. Mieszka w Brwinowie.

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką plików cookies. Warunki przechowywania lub dostępu do cookie możesz określić w Twojej przeglądarce.

Zamknij