Komentarze
2014.10.21 23:01

Faryzeizm ducha - choroba postchrześcijańska

Lateran

Abp. Gądecki mówiąc: "Teraz się wydaje, jakby nagle Kościół był miłosierny, a wcześniej nie był, jakby teraz był oświecony, a wcześniej nie. To są wszystko złudzenia" – dotknął źródła problemu.

 

Natura tego złudzenia jest bardzo prosta i tylko długotrwałe działanie pewnej choroby ducha może wyjaśnić, dlaczego pozostaje przez wielu niezauważona, a zauważy ją każdy, kto rozumie słowo "duch" i wie, że "duch" nie jest i nie może być "literą". Chorobą tą jest współczesna - w istocie postchrześcijańska - forma faryzeizmu, czyli właśnie faryzeizm ducha.

 

W rzeczywistości Kościoła z pewnością występowali i wciąż występują starzy faryzeusze litery, którym brakuje miłosierdzia, a jedynym punktem odniesienia dla konkretnego życia osób jest w ich oczach litera prawa. Faryzeizm Ducha jest jednak znacznie gorszy niż klasyczny faryzeizm litery, ponieważ tworzy złudzenie, że litera jest duchem, że Ducha można zamknąć w literze, że można go "zoperacjonalizować" w tekście. Dla każdego, kto posiada sensus fidei oczywiste jest, że tekst (również tekst Ewangelii) domaga się Ducha, aby mógł dawać życie. Tymczasem FD tworzy iluzję, że tekst jest życiem (albo: że życie toczy się w tekście).

 

Prawo powinno być precyzyjne i zgodne z Prawdą (która jest miarą dla życia), miłosierdzie zaś powinno być realizowane przez osoby względem osób. Natomiast faryzeizm ducha prowadzi do sytuacji, w której to życie konkretnych osób staje się miarą dla prawa, staje się "prawdą", a litera prawa - aktem miłosierdzia. To odwrócenie nie tylko nie czyni rzeczywistego miłosierdzia (nie ma bowiem mocy zmienić kondycji ludzi, a nawet nie ma takiej intencji!), ale prowadzi do alienacji tych, którym rzekomo pomaga, w ich konkretnym życiu: skoro prawo zadekretowało, że chorzy zostali uzdrowieni (ba! nie byli przecież chorzy...), nikt nie musi się o nich dłużej troszczyć. "Cóż bowiem jest łatwiej powiedzieć: 'Odpuszczają ci się twoje grzechy', czy też powiedzieć: 'Wstań i chodź'?"... 

 

Choroba faryzeizmu ducha jest więc o tyle poważniejsza niż faryzeizm litery, że o ile faryzeusze litery mogli zranić poszczególne osoby, mające trudność z pełną realizacją przykazań, o tyle faryzeizm ducha staje się zabójczy dla wszystkich - nie tylko dla mniejszości, którą faryzeizm ducha chce "zbawić na piśmie" - lecz również dla większości, która dotychczas niosła swój krzyż wierności przykazaniom.

  

Dlaczego zatem "złe myśli nurtują w waszych sercach"?

 

Piotr Kaznowski

 


 

Więcej o faryzeizmie ducha Piotr Kaznowski pisał w artykule wstępnym do Christianitas nr 45/46

 


Piotr Kaznowski

(1981), historyk filozofii, w latach 2009-2012 redaktor naczelny "Christianitas", Mieszka w Warszawie.

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką plików cookies. Warunki przechowywania lub dostępu do cookie możesz określić w Twojej przeglądarce.

Zamknij