Recenzje
2018.09.13 14:58

Dwa słowa o czytaniu i rozumieniu Pisma Świętego

Kamyk z procy Dawida. Jak czytać Pismo Święte. Z księdzem profesorem Waldemarem Chrostowskim rozmawia Tomasz Rowiński, Kraków 2018, ss. 256.

Wśród najnowszych propozycji Wydawnictwa M znajduje się wywiad-rzeka z wybitnym polskim biblistą, ks. prof. Waldemarem Chrostowskim. Laureata prestiżowej nagrody Ratzingera (2014) przepytywał – i trzeba to zaznaczyć: zmyślnie i wnikliwie – Tomasz Rowiński, od lat związany ze środowiskiem „Christianitas”. Publikacja Kamyk z procy Dawida. Jak czytać Pismo Święte jest pomyślana jako przystępne wprowadzenie do lektury i rozumienia Biblii, rzecz jasna z perspektywy chrześcijańskiej. Trzeba dodać, że choć książka stanowi zapis rozmowy przeprowadzonej dobre kilka lat temu, poruszane w niej zagadnienia będą aktualne jeszcze bardzo długo. Pewne tematy się nie starzeją i wymagają ciągłego przypominania.

Ktoś pomyśli: „kolejne wprowadzenie do Pisma Świętego, nic ciekawego”. Błąd, ponieważ z jednej strony, owszem, mamy wiele dłuższych lub krótszych, lepszych lub gorszych, mniej lub bardziej unaukowionych wprowadzeń do Biblii i jej lektury, z drugiej zaś zewsząd (głównie w Internecie) atakują nas marnej jakości opracowania, których autorzy uzurpują sobie status autorytetu ostatecznej instancji wyjaśniającej „co autor miał na myśli”. Rozmowa Rowińskiego z ks. prof. Chrostowskim, jak już zaznaczyłem, jest udana. Skąd taki wniosek? Bowiem udało się interlokutorom uniknąć banału, poruszyć przy tym wszystkie kwestie będące raz po raz na ideologicznej wokandzie sporów (czy raczej: ataków) o (na) Biblię i jej katolicką interpretację, a także stworzyć syntetyczne kompendium wiedzy historyczno-egzegetycznej.

Na lekturze Kamyka mogą skorzystać wszyscy. Dla teologów może to być krótkie i poręczne repetytorium, dla wiernych dobre i przystępne wprowadzenie do bardziej szczegółowych i zawiłych spraw związanych z lekturą i rozumieniem Pisma Świętego, zaś dla innych osób (a nawet dla oponentów Kościoła) materiał wart refleksji i przemyślenia, zwłaszcza pod kątem typowych „oskarżeń” czy też nieporozumień (a to, że Bóg Starego Testamentu to Bóg zły, a to, że Ewangelie nie mówią o historycznej postaci Jezusa Chrystusa, albo że opis stworzenia świata z Księgi Rodzaju to wierutna bzdura).

Układ treści jest przejrzysty i zrozumiały. Rozmówcy rozpoczynają od pytań dotyczących tego czym jest Pismo Święte i kiedy powstało. Ks. prof. Chrostowski omawia genezę i znaczenie ksiąg Starego Testamentu oraz kwestię kształtowania się jego kanonu. Odnosi się też do wielości tradycji biblijnych (zwłaszcza w kontekście fundamentalnego stwierdzenia o niezmienności i stałości Bożego Słowa). Dalej Tomasz Rowiński pyta o natchnienie i bezbłędność Biblii, historyczność jej ksiąg i opisywanych w nich wydarzeń. Podjęte zostają następnie kwestie zła, przemocy i stworzenia. Nie brakuje wyjaśnień dotyczących najbardziej znanych postaci starotestamentowych, jak Jonasz, Hiob i Kohelet. Przeczytamy również o Pieśni nad Pieśniami i psalmach. Dowiemy się na czym polega różnica między Biblią Hebrajską a Biblią Grecką. Rozmowa dotyczy również historyczności Chrystusa, kwestii tajemniczości i skrytości przypowieści oraz znaków, które czynił, a także św. Pawła oraz księgi Apokalipsy. Rozważania dopełniają uwagi dotyczące Wydarzenia Wcielenia Słowa Bożego oraz Zmartwychwstania. W końcowych rozdziałach podjęto temat tłumaczeń Pisma Świętego oraz kwestii fundamentalnej: jak je czytać?

Zakres treści jest, jak widać, szeroki i interesujący. Książka składa się z „zaledwie” 250 stron zadrukowanych dużą czcionką. Czy to oznacza, że mamy do czynienia z „przeładowaniem”? Bynajmniej. W rozmowie z Tomaszem Rowińskim objawiła się wybitna zdolność syntezy ks. prof. Chrostowskiego, który w sposób prosty i klarowny, ale jednocześnie uczony, odpowiada na stawiane pytania. Warto zauważyć, że uczony nie rozstrzyga przy tym kwestii do dziś podlegających dyskusjom biblistów (np. nie podaje ostatecznych rozstrzygnięć dotyczących powstania i redagowania Ewangelii), niemniej w pewnych kwestiach potrafi się jasno opowiedzieć (np. za lekturą Wulgaty), a nawet przedstawiać nowatorskie interpretacje (na całym świecie znane są jego badania nad Księgą Jonasza, w których przedstawia argumenty za istnieniem asyryjskiej diaspory żydowskiej).

Nie będę przybliżał szczegółów treści omawianego wywiadu-rzeki. Z dwóch powodów: po pierwsze, są to w zasadzie informacje, które można odnaleźć w innych podręcznikach, a po drugie – książkę czyta się na tyle dobrze, że można ją ukończyć w jeden wieczór (zawsze można też do lektury powrócić, zwłaszcza po jakimś czasie, aby utrwalić sobie wiadomości). Zwrócę tylko uwagę na fundamentalną kwestię, o której ks. prof. mówi kilkakrotnie na kartach Kamyka: Pismo Święte można zrozumieć jedynie z perspektywy chrystologicznej, tzn. należy je odczytywać w kontekście Wydarzenia Jezusa Chrystusa, Jego narodzin, działalności, męki, śmierci i Zmartwychwstania. Słowo Wcielone jest rękojmią poprawnej interpretacji, lektury i zrozumienia Biblii. Nie należy też zapominać ani lekceważyć Tradycji, począwszy od epoki apostolskiej, przez Ojców Kościoła, po synody, sobory oraz Magisterium Kościoła katolickiego. Książka uczy mądrej, tj. otwartej na działanie Ducha Świętego oraz nieodżegnującej się od historii, archeologii i egzegezy lektury Pisma Świętego.

Chciałbym zwrócić uwagę na kilka fragmentów, które zaznaczyłem ołówkiem w moim egzemplarzu (podam tylko najważniejsze). Kluczowe słowa padają już na początku książki: „Największe zastrzeżenia wobec Biblii – jej historyczności i wiarygodności – nie pochodzą od tych, którzy Biblię badają, lecz od tych, którzy jej nie znają. Nie zadając sobie niezbędnego trudu, łatwo i pochopnie formułują negatywne wnioski i sugestie albo mnożą wątpliwości i podejrzenia, stojąc na usługach coraz bardziej panoszącego się zjawiska określanego jako hermeneutyka podejrzliwości. Jest ono przedłużeniem relatywizmu i subiektywizmu, i stanowi posłuszne narzędzie w rękach różnej maści manipulatorów i propagandzistów. To ci, o których Biblia mówi, że «sieją wiatr»” (s. 48–49). Różnego rodzaju „specjaliści” i autorzy „racjonalnych” portali prezentują właśnie taką postawę, którą dalej ks. prof. Chrostowski określa też mianem eisegezy (objaśnianie Biblii imputujące jej treści, których nie zawiera), przeciwieństwa egzegezy (objaśnianie Biblii wierne jej tekstowi) (por. s. 92–93). Jeszcze dalej, omawiając kwestię fałszywych proroków Izraela, dodaje: „Tam, gdzie religia przeżywa kryzys, pojawiają się jej parodie oraz samozwańczy lub wykreowani «inżynierowie» ludzkich dusz i sumień” (s. 121). Bez trudności każdy zestawi te słowa z aktualną sytuacją Kościoła na świecie. Czy nie ma fałszywych proroków nawet wśród najwyższych przedstawicieli kościelnej hierarchii?

Drugi fragment: „Kiedy ktokolwiek wykreśla coś z Biblii – albo do niej dodaje – traktuje siebie niczym autora natchnionego. Cenzurując Biblię, stawia się w rzędzie nie tych, którzy ją objaśniają, lecz tych, którzy ją poprawiają. Intencje mogą być szczytne i wzniosłe, ale wobec takiej samowoli trzeba wołać o opamiętanie. Jednemu nie podobają się treści psalmów złorzeczących, inny usuwa surowe potępienia homoseksualizmu, a jeszcze inny teksty, w których dopatrzył się wydźwięku antysemickiego. (…). Takie postępowanie obnaża ich bezsilność i przemawia na korzyść Biblii, bo świadczy, że jest znacznie bogatsza i bardziej złożona, niż chcieliby widzieć ci, którzy jej nie rozumieją” (s. 136). Słowa te mówią same za siebie.

Ks. prof. Chrostowski rozprawia się również z popularnym mitem, jakoby chrześcijaństwo, obok islamu i judaizmu, było jedną z „religii Księgi”. O ile można tak powiedzieć o dwóch ostatnich, o tyle „chrześcijaństwo nie jest religią Księgi, ponieważ jej czytanie i rozważanie nie wyczerpuje istoty chrześcijaństwa. Najważniejsza jest osobista więź z Jezusem Chrystusem, który jednak spotyka się z odmową ze strony wyznawców judaizmu i islamu” (s. 224–225).

Pewne wątpliwości budzi fragment, w którym mowa o samoświadomości Chrystusa. „Samoświadomość Jezusa pogłębiała się wraz ze wzrostem i dojrzewaniem Jego osobowości” (s. 202, cała wypowiedź na s. 202–204). Ksiądz profesor stwierdza, że samoświadomość Chrystusa to wielka tajemnica, ale możemy być pewni, że w momencie rozpoczęcia publicznej działalności Chrystus był świadomy, że jest Mesjaszem. Takie postawienie sprawy jest bardzo upraszczające i niezgodne z tradycyjną, przyjętą i rozszerzoną przez św. Tomasza z Akwinu, nauką i może wprowadzać w błąd (w skrócie mówi ona, że Chrystus od początku posiadał świadomość tego, kim jest i jaka jest Jego misja). Można przypuszczać, że myślenie uczonego wpisuje się we współcześnie popularny nurt kenotyczny chrystologii, w którym podkreśla się człowieczeństwo Jezusa Chrystusa. Nie chcę, rzecz jasna, rozstrzygać tego zawiłego i niezwykle trudnego problemu teologicznego. Zwracam jedynie uwagę, że został on potraktowany po macoszemu, co może wpłynąć na błędne interpretacje dotyczące relacji natur w Osobie Chrystusa. (Przystępne omówienie tego zagadnienia wraz z podstawową bibliografią znajduje się na portalu „Szkoły Teologii”).

Podsumowując: Kamyk to książka weryfikująca obiegowe i popularne, ale błędne opinie dotyczące Pisma Świętego. Jest to jednocześnie przystępna lektura dla każdego, pozycja, która idealnie nadaje się na prezent, zwłaszcza dla tych, których nie łączy z Pismem Świętym wyjątkowa zażyłość. Ponadto już ta garść krótkich wypisów pokazuje, że prezentowany wywiad-rzeka jest książką wartościową, która może stanowić bazę wyjściową dla dalszych teologicznych, egzegetycznych, historycznych, a nawet archeologicznych poszukiwań.

P.S. Książkę redagowała dr Dominika Krupińska, jednakże wydawnictwo pominęło tę informację.

Bartłomiej Krzych


Bartłomiej Krzych

(1990), student filozofii i teologii pałający zachwytem do myśli św. Tomasza z Akwinu. Redaktor w interdyscyplinarnym czasopiśmie "Amor fati".

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką plików cookies. Warunki przechowywania lub dostępu do cookie możesz określić w Twojej przeglądarce.

Zamknij