Komentarze
2017.06.16 09:11

Dwa rygoryzmy Papieża Franciszka

Papież Franciszek, który wielokrotnie wypowiadał się przeciwko “rygorystom”, a nawet robił to w sposób rygorystyczny, nie jest wcale tak liberalny jakby się wydawało. Gdy krytykowano jego adhortację apostolską “Amoris laetitia”, ze względu na jej nieścisłość i potencjalną otwartości na brak poszanowania sakramentu Komunii świętej, odpowiadał dość ostro.

 

Chodzi oczywiście o otwartą furtkę dostępu do Komunii Świętej zatwardziałym cudzołożnikom, czyli osobom rozwiedzionym i żyjącym w ponownych cywilnych związkach, a nie zachowującym wstrzemięźliwości seksualnej.

 

Wtedy potrafił mówić w taki oto sposób tłumacząc się i jednocześnie atakując:

 

“Idę drogą, którą przede mną szli inni, idę za Soborem. Jeśli chodzi o opinie, zawsze trzeba patrzeć na intencje tych, co mówią. Jeśli nie mają złych zamiarów, niech pomagają w wędrówce. Jednak czasem od razu widać, że krytykując raz to, raz tamto, chcą jedynie usprawiedliwić zajęte przez siebie pozycje. To nie jest uczciwa krytyka, stoją za nią złe intencje, chęć wzniecania podziałów. Widać, że rygoryzm rodzi się z braku, z chęci ukrycia za pancerną zbroją własnego niezadowolenia” – mówi Franciszek.

 

Można zatem powiedzieć, że ze względu na Ciało Pańskie Papież nie zamierza być zasadniczy, czy rygorystyczny. Potwierdziło się to zresztą w kolejnych sytuacjach, gdy nie reagował na wypowiedzi rozmaitych hierarchów proponujących interpretację AL w duchu zerwania z niezmiennym, trwającym od początku, nauczaniem Kościoła w tej sprawie.

 

Co innego gdy chodzi o władzę i posłuszeństwo - to musi być wymagane bezwzględnie - surowo i rygorystycznie. Widać to już w krytyce jakie poddani zostali “rygoryści” od małżeństwa - ich stanowisko, nieprzychylne wobec formuł zastosowanych w AL oraz nieprzychylne wobec postawy papieża nie jest traktowane przez Franciszka, jako element rozumnej dyskusji o tym co wiara dopuszcza, a czego nie, tylko w kategoriach złej woli a zatem - ostatecznie - buntu złych ludzi wobec Papieża. Buntu tych, którzy nie potrafią przyjąć posłuszeństwa ponad rozumem i słowami Pana Jezusa.

 

Sytuacja rygorystycznej obrony władzy się powtarza także w innych okolicznościach. W Nigerii jedna z diecezji nie chce przyjąć “ze względów etnicznych” biskupa mianowanego pięć lat temu jeszcze przez Benedykta XVI.

 

W nocie Radia Watykańskiego czytamy:

 

“Papież zapewnił, że jest bardzo zasmucony tą sytuacją. Przywodzi mu ona na myśl ewangeliczną przypowieść o robotnikach w winnicy, którzy chcą sobie przywłaszczyć cudzą własność. Franciszek podkreślił, że ten, kto nie chce przyjąć wyznaczonego pasterza, niszczy Kościół i powoduje zgorszenie. Dlatego domaga się, aby każdy z należących do diecezji kapłanów osobiście w ciągu 30 dni napisał do niego list, w którym poprosi o wybaczenie, wyrazi pełne posłuszeństwo Papieżowi oraz gotowość przyjęcia biskupa. Kto tak nie uczyni, zostanie suspendowany – zapowiedział Franciszek. Przyznał, że może się to wydawać bardzo surowe. Jednakże takie rozwiązanie jest niezbędne, ze względu na wywołane zgorszenie. „Jezus przypomina, że człowiek siejący zgorszenie musi ponieść tego konsekwencje” – oświadczył Ojciec Święty.”

 

Nie chodzi tu o negatywną ocenę stanowczości Papieża w kwestii biskupa Ahiary, ale o proporcje tej stanowczości i tego w jakiej skali powinna ona dotyczyć dopuszczania przez Kościół do niegodnego przyjmowania Ciała Pańskiego w sakramencie Komunii. Tymczasem w kwestii tego kto ma przejąć władzę nad diecezją można by się spodziewać od “liberalnego” papieża wyjścia na peryferia, uznania istniejących w kulturze trudności z przyjęciem mianowanego biskupa. Inaczej powstaje wrażenie, że cała dynamika duszpasterska jaką proponuje Franciszek to kwestia arbitralnego rządzenia - przyzwalania i zagradzania tam gdzie akurat jest rozpoznany jakiś interes Rzymu lub zagrożenie autorytetu.

 

Gdzie w tym jest obecność Pana? Gdzie wiara?

 

Kiedyś Papieżowi zdarzyło się kilka razy przestrzec Kościół przed tym by nie stał się tylko organizacją NGO. Chciałoby się teraz powiedzieć - lekarzu ulecz siebie sam. Bo czym jest Kościół bez postawienia Pana w centrum jeśli nie charytatywną korporacją?

 

Tomasz Rowiński

 

Pierwotnie komentarz ukazał się na portalu małydziennik.pl

 


Tomasz Rowiński

(1981), redaktor prowadzący portalu Christianitas, od 2008 roku redaktor pisma Christianitas, historyk idei, publicysta, autor książek; ostatnio wydał "Bękarty Dantego. Szkice o zanikaniu i odradzaniu się widzialnego chrześcijaństwa". Mieszka w Piastowie.

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką plików cookies. Warunki przechowywania lub dostępu do cookie możesz określić w Twojej przeglądarce.

Zamknij