Notatki z Reguły
2018.04.03 13:21

Domus orationis. Notatki z Reguły (dzień dziewięćdziesiąty czwarty)

3 kwietnia

 

Rozdział 52. O klasztornym oratorium

1 Oratorium niech będzie tym, na co wskazuje jego nazwa. Nie należy tu czynić ani przechowywać nic takiego, co by nie miało związku z modlitwą. 2 Po zakończeniu Służby Bożej niech wszyscy, okazując cześć Bogu, wyjdą w najgłębszym milczeniu tak, 3 aby bratu, który właśnie chciałby prywatnie się pomodlić, nie przeszkodziła w tym czyjaś bezwzględność. 4 A jeśli też kiedy indziej ktoś zechce modlić się w samotności, niech wejdzie po prostu i niech się modli, nie na cały głos, lecz ze łzami i z głębi serca. 5 Kto jednak o niczym podobnym nie zamyśla, nie powinien pozostawać po zakończeniu Służby Bożej w oratorium, aby, jak powiedziano, nie przeszkadzać innym.

 

Zgrabny łaciński bon mot z początku tego rozdziału — czyli: hoc sit quod dicitur = niech będzie tym jak się nazywa — wybiega daleko poza jedną sprawę oratorium; można rzec, że jest to jeden z fundamentów ducha Reguły, jedna z zasad naczelnych. Tutaj jednak chodzi o to, aby oratorium, a więc coś co w swej nazwie zawiera czasownik orare = modlić się, było właśnie tym — można by rzec: modlitewnią. Reminiscencja odpowiada tu jak echem słowami z wyrzutu Jezusa wypędzającego kupców ze Świątyni: „Napisane jest: mój dom będzie nazywany domem modlitwy dla wszystkich narodów — wy zaś uczyniliście go jaskinią zbójców”. Ta sama energia płynie w zarządzeniu świętego Ojca Benedykta, tworząc punkt wyjścia dla tradycyjnie benedyktyńskiej powściągliwości w zabudowywaniu lub zagracaniu ich kościołów klasztornych tym, co nie ma związku z modlitwą. Nie zawsze ten trzeźwy duch liturgii wyjdzie zwycięsko w ciągu wieków — ale przynajmniej wiadomo jaki jest: krótka myśl Reguły ma w zapleczu nie tyle pewien funkcjonalizm, ile teologię czci Bożej i uświęcenia człowieka w służbie Bożej. Wraz z rozwojem tradycji dojdzie tu więc z jednej strony bogata teologia „wyłączenia” miejsca świętego z innego użytku — teologia dedicatio i consecratio, także z obrzędów poświęcenia kościoła i ołtarza; z drugiej — powiązana z tym teologiczna refleksja o architekturze kościołów i o sztuce liturgicznej.

Jednak tylko o tym wspomnimy, to temat sam dla siebie. Natomiast krótki rozdział Reguły jedynie zaznacza punkty. Mówi zresztą nie tylko o tym, żeby nie stawiać w oratorium niczego „innego” — ale też żeby czegoś obcego oratorium w nim nie czynić. Wykłady, koncerty… — lista rzeczy, które dziś tu i tam robi się w kościołach poza ich właściwym przeznaczeniem, tylko tak się zaczyna. Reguła uzbraja przynajmniej mnichów na to, by nie dawali się namówić na poddanie przestrzeni świętej jakiejś niewoli czy okupacji, zawsze pod zwodniczo pięknymi pretekstami.

Zwróćmy dalej uwagę na wymaganie, by jeśli ktoś chce zostać w kościele, aby się samemu pomodlić, modlił się bez hałasu. To kolejna rozważna dyrektywa. Milczenie, które ma być zachowywane przez wszystkich gdy tylko skończą śpiewać czy recytować to, co im Liturgia daje na usta — to milczenie jest dobrem chronionym, i to zwłaszcza w oratorium. Kto wchodzi tam z „krzykliwym głosem” — bo oczywiście ma on świadczyć o sile działania Ducha Świętego — ten zabiera innym dobro, które i im się należy: przestrzeń osobistego skupienia. Jak to? - zapyta ktoś. - Przecież gdy mnisi śpiewają oficjum, zrywa to ciszę, podporządkowuje wszystkich obecnych ich głosowi. Odpowiedzmy: oto różnica między głosem Liturgii i głosem prywatnej modlitwy. Liturgia, owszem, ma królewski głos w „domu modlitwy” — jest to głos, który ma prawo kształtować każdego z nas, aby przy tym połączyć nas z jedną wspólnotę, jedno Ciało Pańskie. Gdy natomiast ktoś z nas, albo i duża grupa zechciałaby zająć kościół głosem swoich prywatnych natchnień, pojawia się niebezpieczeństwo, że w miejsce królowania świętej Liturgii wchodzą małe królestwa prywatnych wrażliwości. Z tym zaś należy być bardzo ostrożnym. Na końcu bowiem może się przecież okazać, że „uczyniliście dom modlitwy dla wszystkich narodów - jaskinią zbójców, miejscem okupacji.

Chodzi zresztą — widzimy to wyraźnie w tekście — o powstrzymanie się od „zajmowania” terytorium oratorium swoim głosem. Prywatna modlitwa „ze łzami i z głębi serca” jest uznawana za normalność. Ma jednak pozostać dyskretna.

 

PM


Paweł Milcarek

(1966), założyciel i redaktor naczelny "Christianitas", filozof, historyk, publicysta, freelancer. Mieszka w Brwinowie.

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką plików cookies. Warunki przechowywania lub dostępu do cookie możesz określić w Twojej przeglądarce.

Zamknij