Z kapitularza
2018.12.23 21:49

Dlatego też uważamy za wskazane. Czytanie Reguły (dzień sto trzynasty)

23. kwietnia 23. sierpnia 23. grudnia

Rozdział 65. O przeorze klasztoru

Dlatego też uważamy za wskazane, dla zachowania pokoju i miłości, aby opat według własnego uznania miał prawo obsadzać stanowiska klasztorne. A jeśli to możliwe, niech dziekani, jak to ustaliliśmy, załatwiają wszystkie sprawy klasztoru, oczywiście zgodnie z poleceniami opata. A tak gdy władza zostanie powierzona kilku osobom, jedna nie będzie miała podstaw do pychy. Jeśli wszakże warunki miejscowe tego wymagają lub wspólnota wystąpi z rozsądną i pokorną prośbą, a opat uzna za słuszne, wówczas sam opat zasięgnąwszy rady braci bojących się Boga, wybierze kogo zechce i sam też ustanowi go przeorem. Przeor ma z szacunkiem czynić to, co mu opat zleci, nie robiąc nic wbrew woli i zarządzeniom opata, bo im wyżej został postawiony nad innymi, tym troskliwiej powinien przestrzegać przepisów Reguły. Gdyby się okazało, że przeor ten ma zbyt wiele wad, że omamiony swoim wyniesieniem stał się zarozumiały, gdyby stwierdzono, że lekceważy sobie świętą Regułę, należy mu udzielić ustnego napomnienia aż do czterech razy. Jeśli nie zmieni swego postępowania, powinien ponieść przewidzianą w Regule karę. Jeśli i wówczas się nie poprawi, trzeba go pozbawić stanowiska, i wybrać na jego miejsce innego, który byłby tego stanowiska godny. A gdyby i później we wspólnocie nie żył spokojnie i posłusznie, należy go nawet wypędzić z klasztoru. Niechaj jednak opat pamięta o swej odpowiedzialności przed Bogiem za wszystkie podejmowane decyzje, aby ogień zazdrości lub zawiści nie trawił mu duszy.

Chociaż rozdział ten dotyczy przeora, czyli zastępcy opata, na głębszym poziomie ukazuje nam rzeczy, które święty Benedykt uważa za ważne w naszym wspólnym życiu. Autor Reguły troszczy się przede wszystkim o „zachowanie pokoju i miłości” (propter pacis caritatisque custodiam). Pokój i miłość są boskimi darami, które otrzymujemy z góry, „od Ojca światłości” (Jk 1,17), my zaś jesteśmy tych darów strażnikami. Do nas należy ich utrzymywanie i pielęgnowanie. Jeśli klasztor benedyktyński przestaje być ostoją pokoju i miłości, powinien zamknąć podwoje.

Pax benedictina nie jest dziełem ludzi; to pokój zmartwychwstałego Chrystusa. To pokój, który promieniuje z Najświętszej Hostii. To Jego dar dawany dobrowolnie, przyjmowany pokornie, pielęgnowany z radością. „Gdy więc był wieczór owego dnia, pierwszego w tygodniu, a drzwi były zamknięte, gdzie uczniowie byli zgromadzeni z obawy przed żydami, przyszedł Jezus, i stanął w pośrodku, i rzekł im: Pokój wam” (J 20,19). Jezus pozostaje wśród nas w Najświętszym Sakramencie ołtarza i stale mówi do wszystkich, którzy tam do Niego przychodzą: „Pokój wam”.

Póki pozostajemy wierni naszemu powołaniu do adoracji, posiadamy pokój, którego świat nie może dać. „Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam; nie jako świat daje, ja wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze, ani się nie lęka” (J 14,27). Jesteśmy jednak odpowiedzialni, by zachować dar pokoju otrzymany od Pana. Jak zachować pokój, który każdego dnia otrzymujemy z ołtarza?

Trzymając na straży swoje myśli. Prawdziwym polem bitwy, na którym mnich zdobywa pokój, są jego myśli. Ciemne, ponure myśli; myśli oskarżycielskie, myśli pełne żalu nad sobą, myśli o ucieczce, o znalezieniu się gdzieś indziej, robieniu innych rzeczy, życiu z innymi ludźmi lub życiu samotnym; myśli pyszne, smutne, zniechęcające, zazdrosne, gniewne, nieczyste, niespokojne czy znudzone – wszystkie one nie dają się pogodzić z benedyktyńskim pokojem i są dla niego zagrożeniem. Święty Jan Kasjan wyróżniał osiem wad głównych, które zaburzają pokój serca mnicha: „pierwsza – łakomstwo lub zachłanność żołądka, druga – nieczystość, trzecia – chciwość lub miłość pieniędzy, czwarta – gniew, piąta – smutek, szósta – lenistwo lub przygnębienie i zniechęcenie serca, siódma – próżność lub chełpliwość, ósma – pycha” (św. Jan Kasjan, „Rozmowy z ojcami” V,2).

Zachowując milczenie. Milczenie jest strażnikiem pokoju. Milczenie jest przyjacielem pokoju. Milczenie jest fundamentem pokoju i jego zewnętrznym wyrazem. Mam tu na myśli nie tylko powstrzymywanie się od rozmowy, ale też ciszę w naszych działaniach: chodzeniu, pracy, otwieraniu i zamykaniu drzwi. Cisza także powinna charakteryzować nasze zachowanie: unikajmy pośpiechu, nie gorączkujmy się i nie podejmujmy nagłych działań, ale do wszystkiego podchodźmy ze spokojem i szacunkiem. W naszych konstytucjach zostało to ujęte następująco: „Cisza Świętej Hostii musi zatem panować nie tylko nad sercami, umysłami, ustami mnichów, ale nad całym klasztorem i jego terenem, by pielęgnowana była atmosfera ładu i pokoju prowadząca do modlitwy serca w duchu nieustannej adoracji”.

Dbając o czystość i porządek w klasztorze, począwszy od własnej celi. Pokój jest, jak określali to święty Augustyn i święty Tomasz, „spokojem ładu”. Każdy mnich jest odpowiedzialny za ład w klasztorze. Nie powinien zostawiać rzeczy rozrzuconych chaotycznie. Powinien stale podejmować drobny wysiłek, by odkładać rzeczy na miejsce, by z chaosu czynić ład. Powinien, krok po kroku, przenosić ów szacunek, który cechuje naszą benedyktyńską liturgię, na wszystkie inne dziedziny życia. To wcielenie w życie zaleceń świętego Benedykta z rozdziału 31: „Wszelkie przedmioty i w ogóle wszystko, co stanowi własność klasztoru, powinien szafarz traktować tak, jak gdyby to były naczynia święte z ołtarza”. W istocie całe życie benedyktyńskie jest liturgiczne.

Punktualnie przychodząc na statio, do refektarza, na lectio divina, na adorację, do pracy, na rekreację, a także kończąc działania w oznaczonym czasie. Przymus, by „skończyć tylko jeszcze jedną rzecz” nie jest produktywny, ponieważ wywołuje stres, a stres, poza odbieraniem pokoju, osłabia zdolność koncentracji.

Stosując się do nakazu z rozdziału 4.: „Jeśli zdarzy się jakaś kłótnia, pojednać się przed zachodem słońca”.

Pielęgnując zdrowe poczucie humoru. Nie wolno być takim mnichem, który podchodzi do siebie tak strasznie poważnie, że wszystko w jego życiu zamienia się w psychodramę. Dobrze jest się z siebie pośmiać i popatrzeć na siebie z dystansu. To sprawa higieny psychicznej, ale też naturalny sposób, by zachować pochodzący od Boga pokój, w którym się z Bogiem zjednoczymy.

Mark Kirby OSB

tłum. Natalia Łajszczak 

 

 


Dom Mark Daniel Kirby OSB

(1952), przeor klasztoru Silverstream w hrabstwie Meath w Irlandii.

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką plików cookies. Warunki przechowywania lub dostępu do cookie możesz określić w Twojej przeglądarce.

Zamknij