Z kapitularza
2018.12.05 17:54

Dla opata i dla gości musi być oddzielna kuchnia. Czytanie Reguły (dzień dziewięćdziesiąty szósty)

5. kwietnia 5. sierpnia 5. grudnia

Rozdział 53. O przyjmowaniu gości

Dla opata i dla gości musi być oddzielna kuchnia, aby zjawiający się znienacka goście, jakich nigdy nie brak w klasztorze, nie przeszkadzali braciom. Opiekę nad tą kuchnią przejmą co roku dwaj bracia, którzy potrafią dobrze ją sprawować. Gdyby potrzebowali pomocy, trzeba im ją przydzielić, aby swoją posługę wypełniali bez szemrania. A z drugiej strony w czasie, kiedy byliby mniej zajęci, niechaj pójdą do pracy tam, dokąd ich poślą. Zasada ta dotyczy zresztą nie tylko ich, lecz również wszystkich innych funkcji w klasztorze: Jeśli ktoś potrzebuje pomocy, powinien ją dostać, z drugiej zaś strony, jeśli ma więcej czasu wolnego, niechaj posłusznie spełnia wszystko, co mu zlecą. Również i celą przeznaczoną dla gości niechaj opiekuje się brat o duszy pełnej bojaźni Bożej. W celi tej trzeba przygotować dostateczną liczbę łóżek, a domem Bożym niechaj roztropni zarządzają roztropnie. Z gośćmi zaś nikt nie może bez pozwolenia przestawać ani rozmawiać. Brat, który kogoś z nich spotka lub zobaczy, niechaj pozdrowi pokornie tak, jak mówiliśmy, a poprosiwszy o błogosławieństwo odejdzie mówiąc, że nie wolno mu z gośćmi rozmawiać.

Nasz Ojciec, święty Benedykt był praktycznym człowiekiem. Zorganizował wszystko tak, by ułatwić braciom ich zadania, „by nigdy nie było szemrania” (rozdział 40.); „żeby nie groziła im bezczynność, lecz jednocześnie, by nadmiar roboty ich nie przytłaczał lub nie skłaniał do odejścia” (rozdział 48.); oraz „aby w domu Bożym nikt się nie niepokoił ani nie doznawał przykrości” (rozdział 31.). Dzisiaj, mówiąc o gościnności, święty Benedykt zaleca urządzenie osobnej kuchni dla opata i gości, „aby zjawiający się znienacka goście, jakich nigdy nie brak w klasztorze, nie przeszkadzali braciom” (rozdział 53.). Mistrz gości musi być wielkodusznie gotowy na niespodzianki, opóźnienia i niedogodności. Często musi podejmować nagłe decyzje. Nierzadko, jak ujmuje to święty Benedykt, przychodzi mu zająć się gośćmi znienacka. Bywa, że goście zjawiają się niezapowiedziani, odrywając prefekta od lektury, modlitwy czy pracy lub też przerywając mu odpoczynek. Przyjmowanie gości może być bardzo czasochłonne. Prefekt gości, a często i furtian, muszą się ujmująco uśmiechać, zawsze okazywać uprzejmość i z cierpliwością odpowiadać na pytania, tak by goście i odwiedzający czuli się oczekiwani i ciepło witani, nawet gdy zjawiają się w niedogodnym czasie.

W naszym klasztorze jest obecnie jeden prefekt gości. Ma on za zadanie nie tylko przyjmować i dbać o potrzeby tych, którzy zatrzymują się w naszym domu gości, ale też pozdrawiać i witać tych, którzy przychodzą tylko na chwilę. Czasami zmusza to go do przerwania dziękczynienia po Komunii Świętej czy skrócenia czasu przeznaczonego na Lectio Divina. W takich sytuacjach prefekt gości powinien iść za radą świętego Wincentego a Paulo:

Nie czuj się zmartwiony czy winny, że przerwałeś modlitwę, by oddać przysługę biednemu. Nie zaniedbujesz Boga, zostawiając Go dla takiej służby. Po prostu przerywasz jedno dzieło Boże, by wykonać inne. Gdy więc przerywasz modlitwę, by pomóc ubogiemu, pamiętaj, że ta służba jest wykonywana dla Boga.

Prefekt gości często potrzebuje pomocy w sprzątaniu i przygotowywaniu pokoi. Prace te muszą być wykonane z dużym wyprzedzeniem, by uniknąć pośpiechu i stresu, że pokój nie będzie gotowy na przybycie gościa. Prefekt gości, jak każdy inny brat wykonujący przydzieloną mu pracę, musi być dostatecznie pokorny i roztropny, by poprosić o wsparcie, gdy tylko zauważy, że nie zdoła wykonać powierzonych mu zadań i że potrzebuje drugiej pary rąk do pomocy. Nie jest czymś dobrym wykonywanie prac samodzielnie, ale z pretensjami i żalem w sercu, gdy istnieje możliwość, by radośniej i spokojniej wykonać zadanie z pomocą jednego czy kilku innych braci.

Może się jednak zdarzyć, choć to mało prawdopodobne, że któregoś dnia prefekt gości będzie wolny: korespondencja z gośćmi będzie ukończona, pokoje wysprzątane i gotowe, wyjazdy i przyjazdy gości zorganizowane. W takiej sytuacji powinien pójść do brata, który zarządza pracami w klasztorze i ofiarować mu swoją pomoc lub, jeśli uzna to za potrzebne, może iść do opata i poprosić go o pozwolenie, by spędzić dzień na lekturze, modlitwie i spacerach. Prefekt gości, bardziej niż ktokolwiek inny, musi zawsze czujnie dbać o swoją duszę, by w zapale służenia gościom, nie stracić z oczu celu, dla którego wstąpił dla klasztoru i by nie usłyszeć tego, co Pan powiedział kiedyś do Marty z Betanii: „Marto, Marto, troszczysz się i frasujesz około bardzo wiela. Ale jednego potrzeba. Maria najlepszą cząstkę obrała, która od niej odjęta nie będzie” (Łk 10,41-42).

Chciałbym tak szybko, jak to możliwe, wyznaczyć pomocnika dla prefekta gości, który mógłby zastąpić go podczas nieobecności czy choroby. Zależy mi też, by dać prefektowi jeden dzień w tygodniu, w którym mógłby odpocząć od obowiązków związanych z przyjmowaniem gości. Nie można wymagać od żadnego brata, by tygodniami czy miesiącami pracował bez dnia spokoju, szczególnie gdy jego praca wymaga kontaktu z osobami z zewnątrz lub jest z natury wyjątkowo stresująca.

Prefekt gości ma być bratem „o duszy pełnej bojaźni Bożej”. Ma pielęgnować świadomość Bożej obecności i promieniować duchem tej świadomości i radości. Musi wykonywać swoją pracę mądrze, postępując i mówiąc roztropnie. Bardzo często zdarza się, że opinia o całej wspólnocie zależy od tego, jakie wrażenie wywierają na gościach prefekt gości i furtian.

W ostatnich zdaniach tego rozdziału święty Benedykt omawia pewne zasady klauzury monastycznej. Nikt bez pozwolenia nie może z gośćmi „przestawać ani rozmawiać”. Święty Benedykt mówi wyraźnie: „Brat, który kogoś z nich spotka lub zobaczy, niechaj pozdrowi pokornie tak, jak mówiliśmy, a poprosiwszy o błogosławieństwo odejdzie mówiąc, że nie wolno mu z gośćmi rozmawiać”. Obowiązek rozmawiania z gośćmi i odwiedzającymi spoczywa na prefekcie gości, furtianie i opacie. Nie wolno iść na furtę lub do kuchni gości, by porozmawiać sobie z przybyłymi, chyba że otrzymało się taki nakaz od opata. Podobnie, gdy opat i prefekt witają gości po posiłku, wyszedłszy z refektarza, brat, który ich mija, powinien się uprzejmie uśmiechnąć, skłonić lekko i pójść dalej, chyba że opat lub prefekt uznają za słuszne, by go przedstawić przybyszom i poprosić o powiedzenie kilku słów.

Mark Kirby OSB

tłum. Natalia Łajszczak


Dom Mark Daniel Kirby

(1952), przeor klasztoru Silverstream w hrabstwie Meath w Irlandii.

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką plików cookies. Warunki przechowywania lub dostępu do cookie możesz określić w Twojej przeglądarce.

Zamknij