Felietony
2020.07.23 16:14

Ciemność w PIWie

W zeszłym roku ukazało się w PIW nowe tłumaczenie książki “Ciemność w południe” Artura Koestlera. Jeszcze od czasów PRL chciałem przeczytać tę powieść. W końcu to jedna z kanonicznych pozycji rozliczeniowych, napisanych przez byłych komunistów, którzy byli na tyle uczciwi, że po poznaniu wewnętrznie złej natury tej ideologii potrafili ze swoimi wcześniejszymi fascynacjami się rozliczyć.

Nie jest moim zamiarem streszczać powieść. Zapewne wiele osób ją czytało, a tych którzy nie czytali zapewniam, że nie zmarnują czasu poświęconego na lekturę. Warto natomiast powiedzieć coś o losach książki i o powodach pojawienia się nowego tłumaczenia. Powiedzmy od razu, że nowe tłumaczenie jest oparte o inną wersję tekstu źródłowego. Dlaczego tak się stało?

Koestler pisał książkę w Paryżu pod koniec lat trzydziestych minionego stulecia. Był on z pochodzenia węgierskim Żydem, ale pisał ją po niemiecku. Jego ówczesna towarzyszka życia, brytyjska rzeźbiarka Dafne Hardy, zaraz potem przetłumaczyła ją z manuskryptu na angielski. Jeszcze przed upadkiem Paryża w maju 1940, tekst oryginalny został wysłany do szwajcarskiego wydawcy Emila Oprechta. I tam na długo przepadł. Kiedy Hardy, uciekając z Paryża przed Niemcami, dotarła po wielu perypetiach do Londynu, agenci literaccy reprezentujący Koestlera, pomimo braku z nim kontaktu oraz wobec braku odpowiedzi ze Szwajcarii, zdecydowali się wydać tekst tłumaczony. Wspomnijmy, że Koestler finalnie, w 1941 roku dotarł do Anglii choć jego ucieczka była bardziej skomplikowana i obejmowała m.in. zaciągnięcie się do i dezercję z Legii Cudzoziemskiej.

Tekst angielski bardzo długo był podstawą tłumaczeń na inne języki, także na polski. Przekładu dokonał Tymon Terlecki i ukazało się ono u Giedroycia w Instytucie Literackim, już w 1949 roku. W kraju, niemal natychmiast po zniesieniu cenzury, tę wersję wydał PIW, w roku 1990.

I tak by już pewnie zostało gdyby nie fakt, że pewien doktorant z Uniwersytetu w Kassel, Matthias Wessel, odnalazł w Bibliotece Centralnej w Zurychu uważany za zaginiony, niemieckojęzyczny manuskrypt. I właśnie tłumaczenie z tej wersji, dokonane przez Urszulę Poprawską przeczytałem.

Czas przejść do głównej części mojego felietonu. Nie bez zaskoczenia i głębokiego zdziwienia czytałem takie motto rozdziału zatytułowanego “Drugie przesłuchanie”: Kiedy istnienie Kościoła jest zagrożone, jest on zwolniony z nakazów moralności. Jedność jako cel uświęca wszelkie środki – podstęp, kłamstwo, gwałt, symonię, więzienie i śmierć. Albowiem każdy porządek ustala się ze względu na ogół i jednostka musi ustąpić przed dobrem ogółu. Dietrich von Nieheim, Biskup w Verden De schismate libri III, A.D. 1411

Czytelnicy bardziej wyrafinowani zapewne od razu odkryją powinowactwa z Braćmi Karamazow i legendą o wielkim inkwizytorze u Dostojewskiego. Ci o gustach bardziej plebejskich upewnią się, że Dan Brown napisał swój Kod da Vinci opierając się na najzupełniej autentycznych faktach. 

Ja jednak od razu poczułem, że coś tu nie gra. Biblioteki z powodu pandemii pozamykane, więc chciał nie chciał, zostało googlowanie. 

I od razu pierwsza propozycja, wpis na angielskiej wikipedii o Dietrichu von Nieheim, znanym także jako Theodoricus de Niem, wiele wyjaśnia. Cytowane w motto słowa nie są jego autorstwa. Nie chcę powiedzieć, że nie mają z nim nic wspólnego. Są omówieniem, dokonanym przez wybitnego niemieckiego historyka z przełomu XIX i XX wieku, Ludwiga von Pastora zawartym w pierwszym tomie jego monumentalnej Historii papieży od schyłku Średniowiecza. To wyrwany z kontekstu całej wypowiedzi von Pastora passus dotyczący dzieła von Nieheima De modis uniendiae reformandi ecclesiam, 1410. Zatem chodzi o inne dzieło niż podał Koestler.

Trzeba tu wyjaśnić, że von Nieheim nie tylko był biskupem w Verden, ale także sprawował urzędy w kurii rzymskiej w czasach Wielkiej Schizmy Zachodniej. Zniechęcony i rozczarowany kłótniami dwóch, a z czasem trzech pretendentów do papieskiej tiary, zajął stanowisko koncyliarystyczne. W sieci dostępne jest angielskie tłumaczenie pracy von Pastora. Tekst, którego użył Koestler znajduje się tam na stronie 193. W dalszym ciągu von Pastor pisze: Jeśliby zabrakło sprawiedliwego, potężnego, powszechnie uznanego rzymskiego cesarza lub króla, schizma nie tylko będzie trwać, ale zmuszeni jesteśmy się lękać, że będzie się rozszerzać.  Skoro jego [von Nieheima] zdaniem zakończenie schizmy i zwołanie soboru powszechnego jest niemożliwe bez króla rzymskiego, tenże jest pod karą grzechu ciężkiego zobowiązany do jego zorganizowania. 

Zatem von Nieheim uważa, że owymi jednostkami, które muszą ustąpić przed dobrem ogółu, które należy poświęcić dla wspólnego dobra, są kłócący się papieże czy też antypapieże a nie jednostka ludzka jako taka. 

Takie rozumienie kontrowersyjnej wypowiedzi będzie jeszcze wyraźniejsze, jeżeli zapoznamy się z dłuższym cytatem z samego dzieła von Nieheima, a nie tylko omówieniem von Pastora. Zważcie zatem, o wierni, że posłuszeństwo takim kłótnikom i wspieranie tych, którzy dzielą Kościół, postrzegamy jako grzech najcięższy i śmiertelny. Mówię o rozdzieraniu Ciała Chrystusa pośród ich niegodziwości i grzechów. Wierzę bowiem, że jeśli wasze posłuszeństwo nie było szanowane, zostaliście już uwolnieni od ich despotycznego panowania, 

Jeśli jednak tych dwóch lub trzech [papieży i antypapieży] nie ustąpi dobrowolnie, pozostaje przejść do mocniejszych środków. Oznacza to obalenie ich i oddzielenie od wspólnoty Kościoła oraz, jak powiedziałem wcześniej, wypowiedzenie im posłuszeństwa.

A skoro Kościół nie będzie w stanie sam tego dokonać w ten sposób, wówczas drogą zwiedzenia, oszustwa, siły, przemocy, przymusu, obietnic, darów i pieniędzy, a wreszcie więzienia i śmierci, w jakikolwiek bądź sposób trzeba będzie doprowadzić do zjednoczenia i świętej jedności Kościoła.

Bliskie jest to temu, co powiedział Cyceron w De Officiis [III w. 23]: „Temu właśnie służą prawa, to jest ich celem: aby [miasto] było bezpieczne i zjednoczone. Dlatego ci, którzy łamią prawo, są karani śmiercią, wygnaniem, kajdanami i grzywnami ”. (Tłumaczenie za tekstem angielskim podanym w Wikipedii.)

Pytanie czy wybór takiego motta, pomijając wszystkie usterki formalne cytowania, w odniesieniu do procesów moskiewskich, w których starzy bolszewicy zostali skłonieni bądź przymuszeni do samooskarżania się w imię nadrzędnego interesu partii określonego przez dialektyczne rozumienie Historii, był uczciwy, pozostawiam do oceny czytelnikom. 

Nie mogę jednak nie zadać pytania czy wydawca, Państwowy Instytut Wydawniczy, nie powinien był opatrzyć tego fragmentu książki odpowiednim przypisem.

Piotr Chrzanowski

----- 

Drogi Czytelniku, prenumerata do potrzebna forma wsparcja pracy redakcji "Christianitas", w sytuacji gdy wszystkie nasze teksty udostępniamy online. Cała wpłacona kwota zostaje przeznaczona na rozwój naszego medium, nic nie zostaje u pośredników, a pismo jest dostarczane do skrzynki pocztowej na koszt redakcji. Co wiecej, do każdej prenumeraty dołączamy numer archiwalny oraz książkę z Biblioteki Christianitas. Zachęcamy do zamawiania prenumeraty już teraz. Wszystkie informacje wszystkie informacje znajdują się TUTAJ.

-----


Piotr Chrzanowski

(1966), mąż, ojciec; z wykształcenia inżynier, mechanik i marynarz. Mieszka pod Bydgoszczą.

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką plików cookies. Warunki przechowywania lub dostępu do cookie możesz określić w Twojej przeglądarce.

Zamknij