
Ten artykuł, tak jak wszystkie teksty na christianitas.org publikowany jest w wolnym dostępie. Aby pismo i portal mogły trwać i się rozwijać potrzebne jest Państwa wsparcie, także finansowe. Można je przekazywać poprzez serwis Patronite.pl. Z góry dziękujemy.
Ewa K. Czaczkowska, Odkryć Gietrzwałd na nowo, Tarnów, s.352
Choć autorka deklaruje, że przystępując do pisania książki nie myślała o zbliżającej się w przyszłym roku 150 rocznicy objawień maryjnych w warmińskim Gietrzwałdzie, dobrze się stało, że Opatrzność doprowadziła do tego zbiegu wydarzeń. Z reporterskim zacięciem i z wiarą w autentyczność objawień napisana książka Ewy Czaczkowskiej “Odkryć Gietrzwałd na nowo” dobrze wprowadzi czytelników w nadchodzący jubileusz.
Jest w niej i to co Maryja przekazała dwóm młodym Warmiaczkom, Justynie Szafryńskiej i Barbarze Samulowskiej, i to jak do tych objawień podszedł Kościół hierarchiczny. W sposób konieczny jest tam jednak opisane także tło historyczne, społeczne i polityczne wydarzeń. Będę trochę stronniczy, ale jako człowiek z kresów zachodnich i północnych Rzeczpospolitej bardzo doceniam sposób w jaki Czaczkowska prezentuje skomplikowane dzieje Warmii.
Może największym jej dramatem było to, że kiedy Polska wreszcie na te ziemie wróciła, była sowieckim protektoratem. Czaczkowska dość wyraźnie to zaznacza. Wśród wielu zbrodni komunistycznych nie ostatnią była i ta, że pod tymi rządami wielu Warmiaków, a także Mazurów i Ślązaków ostatecznie od polskości odpadło. Choć ciągle, niestety już bardzo nieliczni, są tam jeszcze Polacy, których przodkowie mieszkali na Warmii w 1877 roku.
Objawienia w Gietrzwałdzie miłe są polskiemu sercu, bo Matka Boża mówiła do młodych wizjonerek w ich rodzimym języku, w warmińskiej polszczyźnie. Jakże zresztą miała być zrozumiana!? Kościół jednak jest zgromadzeniem ludzi ze wszystkich narodów, ludów i języków. I chociaż miłość własnej ojczyzny i własnego dziedzictwa kulturowego jest obowiązkiem wynikającym z IV przykazania Dekalogu, to Kościół, czasem nie bez trudności wynikłych z ludzkich przywar, potrafił i potrafi wyjść poza plemienne lojalności. Czaczkowska nie waha się pokazać zasług niemieckich duchownych dla rozpropagowania przyniesionego przez Maryję przesłania. Szczególnie należy tu wskazać na postać ówczesnego gietrzwałdzkiego proboszcza, ks. Augustyna Weichsela.
Znajdujemy w książce informacje także i o innych wydarzeniach, wychodzących poza jedynie polski kontekst. W latach PRL, w odstępie dziesięciu lat w Gietrzwałdzie odbyły się dwa wielki wydarzenia kościelne. W 1967 roku dokonała się koronacja obrazu Matki Bożej Gietrzwałdzkiej, a w 1977 miały miejsce uroczystości stulecia objawień, połączone z ogłoszeniem uznania przez Kościół ich autentyczności. Są to już czasy kiedy na Warmii i na sąsiednich Mazurach mieszka wielu grekokatolików przymusowo przesiedlonych na te tereny pod koniec lat czterdziestych. W obu przypadkach niedziele, podczas których przypadały główne uroczystości, rozpoczynały się od odprawienia Boskiej Liturgii w obrządku bizantyjsko-ukraińskim. Niech mi w tym miejscu będzie wolno wyrazić nadzieję, że i w przyszłym roku, pomimo wszystkich dzisiejszych napięć i trudności w relacjach polsko-ukraińskich, liturgia wschodnia będzie częścią obchodów.
Ewa Czaczkowska, która przyznaje, że odkryła Gietrzwałd dopiero parę lat temu, stała się gorliwą misjonarką, starającą się rozpropagowywać jego przesłanie i cześć dla gietrzwałdzkiej Matki Bożej tak w samej książce i jak i w towarzyszących się jej ukazaniu medialnych wystąpieniach. Wydaje mi się jednak, że jedną ważną sprawę pomija.
Otóż spośród tych ponad trzydziestu objawień maryjnych uznanych przez Kościół za autentyczne, te najbardziej znane doczekały się jeszcze jednego formalnego uznania, poprzez wprowadzenie ich do kalendarza liturgicznego Kościoła. Dwa największe znajdują się w powszechnym kalendarzu rzymskim: Lourdes 11 lutego i Fatima 13 maja. Są jednak także kalendarze lokalne. We Francji 19 września wspominana jest w liturgii Matka Boża z La Salette. W Rwandzie jedna z największych uroczystości kościelnych wypada 28 listopada, kiedy oddaje się cześć Madonnie z Kibeho. W obu Amerykach świętem patronalnym jest 12 grudnia, dzień kiedy w 1531 roku w Meksyku na płaszczu św. Juana Diego utrwalony został wizerunek Matki Bożej z Guadalupe. Otóż w każdym z tych przypadków, z wyjątkiem ostatniego, dniem liturgicznym jest ten, w którym Matka Boża objawiła się po raz pierwszy.
Tymczasem w Polsce święto Matki Bożej Gietrzwałdzkiej obchodzone jest tylko w archidiecezji warmińskiej i połączone jest z przypadającym 8 wrzesnia świętem Narodzenia Najświętszej Maryi Panny. Nie przeczę, że to połączenie ma swoje racje – parafia gietrzwałdzka jest pod tymże wezwaniem a uroczystości odpustowe w 1877 roku miały związek z zakończeniem objawień.
Trudno jednak zaprzeczyć, że znaczenie gietrzwałdzkiego przesłania Matki Bożej wiele zyskałoby, gdyby wprowadzić jego obchód liturgiczny do kalendarza dla wszystkich diecezji w Polsce i wyznaczyć go na 27 czerwca, na dzień kiedy Maryja po raz pierwszy ukazała się Justynie Szafryńskiej.
Piotr Chrzanowski
Drogi Czytelniku, prenumerata to potrzebna forma wsparcia pracy redakcji "Christianitas", w sytuacji gdy wszystkie nasze teksty udostępniamy online. Cała wpłacona kwota zostanie przeznaczona na rozwój naszego medium, nic nie zostaje u pośredników, a pismo jest dostarczane do skrzynki pocztowej na koszt redakcji. Co więcej, do każdej prenumeraty dołączamy numer archiwalny oraz książkę z Biblioteki Christianitas. Zachęcamy do zamawiania prenumeraty już teraz. Wszystkie informacje wszystkie informacje znajdują się TUTAJ.
(1966), mąż, ojciec; z wykształcenia inżynier, mechanik i marynarz. Mieszka pod Bydgoszczą.