
+
Wniebowzięcie NMP
Homilia Przewielebnego Ojca Jeana Pateau
Opata Opactwa Matki Bożej w Fontgombault
(Fontgombault, 15 sierpnia 2026 r.)
Assumpta est María in cœlum.
Maryja została wzięta do nieba.
(z wersetu Alleluja)
Drodzy Bracia i Siostry,
Moi Najdrożsi Synowie!
Wniebowzięcie Maryi jest zarazem ukoronowaniem jej życia ziemskiego, które właśnie dobiegło końca, i początkiem życia w Bogu. W tym dniu nasza radość łączy się z radością aniołów. Tak często nasze życie jest przytłoczone różnymi trudnościami, rodzinnymi albo zawodowymi, zmaganiami z chorobą lub starością. Gdy rozważamy życie człowieka z perspektywy jego spełnienia w chwale, znajdujemy pociechę, zwłaszcza jeśli osoba, o której myślimy, jest nam bliska. Tak właśnie jest w przypadku Maryi.
Jednak nasze pragnienia nie mogą ograniczać się do szukania pociechy. Oczywiście, możemy radować się z wzięcia Maryi do nieba. Z pewnością jest to dogmat wiary, prawda, w którą powinniśmy wierzyć. Przede wszystkim jednak powinniśmy pragnąć żyć przy Maryi na wieki, aby nasza radość nie była już na miarę ziemi, lecz na miarę nieba.
Kościół uczynił swoim nasze pragnienie nieba i tak wszystko urządza, aby mogło się ono spełnić. Czyni to już od pierwszych dni ludzkiego życia, udzielając dzieciom sakramentu chrztu, a później także pozostałych sakramentów; w szczególności Eucharystii – pokarmu dla duszy pielgrzymującej ku Niebieskiej Ojczyźnie, a także sakramentu pokuty przywracającego zdrowie chorej duszy.
Teksty dzisiejszej Mszy świętej wyraźnie mówią o perspektywie zbawienia.
W Kolekcie błagamy Boga, abyśmy „zwracając się nieustannie ku sprawom niebieskim, wysłużyli sobie udział”1 w chwale Maryi.
Z kolei w Sekrecie prosimy, aby za wstawiennictwem Maryi „serca nasze, rozpłomienione ogniem miłości”, stale dążyły do Boga.
Wreszcie w modlitwie po komunii prosimy, abyśmy „po przyjęciu zbawczego Sakramentu, przez zasługi i wstawiennictwo Najświętszej Maryi Panny Wniebowziętej, zostali doprowadzeni do chwały zmartwychwstania”.
Czy jest w tym coś zaskakującego? Gdy obchodzimy dziś święto Matki Bożej, gdy słyszymy Magnificat – jej pieśń dziękczynną za tak liczne dobra otrzymane od Boga, możemy zadać sobie pytanie, czy Matka taka jak Maryja mogłaby pragnąć czegoś jeszcze.
Święci nie chlubią się swoją świętością ani nie zajmują się jej rozważaniem. Odnoszą ją do Boga, od którego pochodzi wszelki dar.
Tym, czego pragną święci, jest największa chwała Boga w stworzeniu. Tak więc Maryja, Królowa Świętych, pragnie jedynie tego, aby wszystkie Jej dzieci, wszystkie bez wyjątku, były wraz z nią w niebie. Możemy zatem być pewni Jej wstawiennictwa u Syna – ona dzień po dniu pragnie prowadzić nas bezpieczną drogą zbawienia.
„Bóg pragnie, by wszyscy ludzie zostali zbawieni” (1 Tm 2,4). Skoro Bóg pragnie włączyć każdego człowieka w dzieło zbawienia, w sposób szczególny włącza w nie Maryję – Najświętszą, Najczystszą, Naszą Matkę.
Bóg chce, by wszyscy ludzie zostali zbawieni, jednak to do nas należy podtrzymywanie w sobie prawdziwego pragnienia nieba i czynienie wszystkiego, co w naszej mocy, aby tam dojść. Czynić wszystko, co w naszej mocy, to wykorzystywać każdą okazję, każdą chwilę życia jako trampolinę do wieczności. W niebie mamy wielu przyjaciół. Właściwie trzeba powiedzieć, że w niebie mamy samych przyjaciół. Ci bowiem, którzy na ziemi mogli być naszymi nieprzyjaciółmi, jeśli weszli w chwałę Boga, uznają wolę Boga za swoją własną. A zatem mogą pragnąć tylko szczęścia wiecznego dla każdego człowieka. Uczyńmy więc już tu na ziemi wolę Boga naszą wolą, a wtedy wiele konfliktów, które wyczerpują nasze siły, znajdzie swoje rozwiązanie, a przynajmniej straci na znaczeniu w perspektywie mieszkania, które Bóg nam wszystkim przygotował u siebie.
Maryja jawi się jako znak, wielki znak, który wskazuje nam drogę – tę drogę, którą ona sama przeszła. Przypomnijmy sobie: Zwiastowanie, Nawiedzenie, Boże Narodzenie, Ofiarowanie Dzieciątka Jezus w Świątyni i groźną przepowiednię starca Symeona, następnie kilka wydarzeń z czasu życia ukrytego Jezusa, a później z okresu Jego życia publicznego, wreszcie Mękę Pańską i obecność Maryi wśród Apostołów w początkach Kościoła.
Ewangelia niewiele mówi o życiu Maryi. Ona sama chciała pozostawać w ukryciu, aby żyć całkowicie dla Boga. Czyż nie dlatego Bóg „wejrzał na uniżenie Służebnicy swojej”?
Jeszcze przed wydaniem na świat swojego Syna Maryja wypowiedziała swoją pieśń pochwalną znaną jako Magnificat. Czy należy sądzić, że słowa tej pieśni odnoszą się tylko do Niej? Czy obietnice dane naszej Mamie z nieba nie obejmują również Jej dzieci?
Maryja została przez samego Jezusa uznana za błogosławioną jako ta, która uwierzyła (por. Łk 1,45, J 20,29). Czy ten dzień, w którym świętujemy wejście Maryi do nieba, nie powinien być dla nas okazją do rachunku sumienia dotyczącego naszego życia wiary? Czy nasza wiara jest martwa, składająca się tylko ze wspomnień, a może jest ona chwiejna, zależna od okoliczności, budząca się wtedy, gdy bardzo odczuwamy potrzebę niebieskiej pomocy? A może jest to wiara żywa?
Maryja żyła wiarą żywą. Dlatego też mogła powiedzieć: „Tak! Bóg jest moim Zbawicielem. Jego imię jest święte. Tak! Bóg wejrzał na uniżenie swojej Służebnicy. Oto bowiem odtąd błogosławić mnie będą wszystkie pokolenia” (por. Łk 1,47-49).
W dalszych słowach pieśni Maryi perspektywa się rozszerza i obejmuje całą ziemię: „Miłosierdzie Boga z pokolenia na pokolenie nad tymi, którzy się Go boją. Ujmuje się za swoim sługą, Izraelem (to znaczy za każdą duszą, która prawdziwie szuka Boga), pomny na swe miłosierdzie. Wywyższa pokornych, nasyca dobrami głodnych (to znaczy tych, którzy wszystkiego oczekują od Niego), bogatych zaś (to znaczy tych, którzy sami sobie wystarczają) odprawia z niczym”.
Teraz, gdy nasi deputowani właśnie uchwalili ustawę zezwalającą na samobójstwo wspomagane i eutanazję, ważne jest, abyśmy świadczyli o tym, jakim spojrzeniem Bóg ogarnia każdego człowieka, o ile tylko człowiek pozwoli na siebie patrzeć: Bóg pochyla się nad człowiekiem, otacza go płaszczem swojego miłosierdzia.
Magnificat nie jest wyłącznie pieśnią Maryi. Ta pieśń powinna się stać także naszą pieśnią: dziękczynnym hymnem, który w każdym czasie wznosi się z naszych serc ku Temu, od którego pochodzi wszelki dar. Maryja uczy nas śpiewać tę pieśń i tylko wraz z Nią możemy śpiewać ją właściwie.
Każdego ranka odmawiając Prymę, przed modlitwą za dobrodziejów naszego domu, którzy już odeszli do Boga, mnisi powtarzają werset: „Cenna jest w oczach Pana/ Śmierć Jego świętych”. Prośmy o łaskę śmierci cennej w oczach Boga, śmierci, która wprowadzi nas w Jego ramiona.
Amen. Alleluja.
Dom Jean Pateau OSB
tłum. Tomasz Glanz
1 Wszystkie cytaty za: https://divinumofficium.com .
(1969), mnich benedyktyński, opat Opactwa Najświętszej Maryi Panny w Fontgombault.