Liturgia
2026.03.11 18:16

Homilia na dzień św. Benedykta

 

Ten artykuł, tak jak wszystkie teksty na christianitas.org publikowany jest w wolnym dostępie. Aby pismo i portal mogły trwać i się rozwijać potrzebne jest Państwa wsparcie, także finansowe. Można je przekazywać poprzez serwis Patronite.pl. Z góry dziękujemy.

 

 

 

+

Świętego Benedykta

Homilia Przewielebnego Ojca Jeana Pateau

Opata Opactwa Matki Bożej w Fontgombault

(Fontgombault, 21 marca 2026 r.)

 

Beatus vir, qui timet Dominum.

Szczęśliwy mąż, który się boi Pana.

(Ps 112(111) ,1)

 

 

Drodzy Bracia i Siostry,

Moi Najdrożsi Synowie!

 

Dziś zakon benedyktyński obchodzi dzień narodzin dla nieba swojego założyciela, świętego Benedykta. Jednym z ważniejszych powodów powszechnej znajomości życia św. Benedykta i jego Reguły jest założenie przez tego świętego mnicha klasztoru na Monte Cassino we Włoszech. Tradycyjnie wydarzenie to datuje się na rok 529. Tak więc za trzy lata Konfederacja Benedyktyńska, która jednoczy większość klasztorów benedyktyńskich z całego świata, będzie świętować 1500. rocznicę założenia Monte Cassino.

Gdy patrzymy na te długie wieki, widzimy, że klasztory były dla ludzi, dla narodów, a nawet dla szeroko pojętej kultury miejscami nadziei, miejscami płodnymi, motorami prawdziwego postępu ludzkości.

Słuchając pierwszego czytania, mogliśmy podziwiać ogrom prac podjętych przez arcykapłana Szymona, syna Oniasza, i uwiecznionymi przez Syracha. „Poprawił dom Pański, (…) wzmocnił świątynię. On zbudował mur podwójnie wysoki i wysoką podporę muru świątyni” (Syr 50,1-2). Kazał też wykuć wielki zbiornik, tak aby mieszkańcom Świętego Miasta nie zabrakło wody.

Szymon nie był jednak tylko niestrudzonym organizatorem robót publicznych. Autor Księgi chwali go: „Jakże wspaniale wyglądał, gdy wracał do ludu przy wyjściu z Domu Zasłony” (Syr 50,5). W kilku słowach autor ukazał więź łączącą przywódcę z jego ludem. Szymon nie szczędzi trudu dla ludu, lud z kolei jest wdzięczny swojemu przywódcy i oddaje mu cześć. To piękny obraz. Czy możemy sobie dziś wyobrazić tak piękną wspólnotę polityczną?

Słowa Syracha zachęcają do pójścia o krok dalej. Szymon był nie tylko przywódcą politycznym narodu żydowskiego, był również przywódcą religijnym. W kolejnych wierszach Autor chwali już nie przywódcę, lecz arcykapłana:

Kiedy przywdziewał zaszczytną szatę i brał na siebie wspaniałe ozdoby, kiedy wstępował do ołtarza Pana, napełniał chwałą obręb przybytku; a kiedy przyjmował z rąk kapłanów części ofiarne, sam stojąc przy ognisku ołtarza, wokół niego stał wieniec braci, jak gałęzie cedrów na Libanie; otaczali go jak pnie palmowe wszyscy synowie Aarona w swej chwale. Ofiara Pana była w ich rękach, wobec całego zgromadzenia Izraela (Syr 50,5;11–13).

Porównanie św. Benedykta do Szymona narzuca się samo, tak ze względu na osobę, jak i na jej dzieła.

Klasztor benedyktyński jest konkretnym miejscem, ma swoje budynki i pola – całą swoją infrastrukturę. Opat troszczy się, aby była w dobrym stanie i właściwie funkcjonowała. Klasztor jest jednak przede wszystkim miejscem, gdzie żyje wspólnota, nieraz liczna, opat zaś jest jej pierwszym po Chrystusie sługą. Ma prowadzić całą swoją trzodę do Pana. Taka jest racja istnienia klasztoru: ma to być miejsce tak przygotowane, aby pomagać wszystkim mieszkańcom i gościom w bezpiecznym podążaniu do Boga. Powołaniem mnicha jest poszukiwanie Boga, a opat powinien mu w tym poszukiwaniu towarzyszyć.

Ta triada: miejsce, wspólnota, poszukiwanie jest od wieków stałym fundamentem tradycji monastycznej.

Papież Paweł VI mówił: „Człowiek współczesny chętniej słucha świadków niż nauczycieli, a jeśli słucha nauczycieli, to dlatego, że są świadkami”1. Mnisi są powołani, aby być takimi świadkami, mają świadczyć o nadziei, która nie zawodzi. Siła ich świadectwa zależy od spójności ich życia: uczeń św. Benedykta od rana do wieczora i od wieczora do rana, wytrwale dzień po dniu, hojnie i bezinteresownie ofiarowuje swoje życie Bogu, swojej jedynej nadziei.

Ludzie współcześni dobrze to rozumieją i dlatego często pukają do drzwi naszych domów z sercem pogrążonym w nocy. Dla nich klasztor, zanim stanie się miejscem spotkania z Bogiem, jest jednym z tych „miejsc nadziei” – miejscem, gdzie każdy człowiek, kimkolwiek by był, może spodziewać się spojrzenia, słowa, gestu współczucia i pocieszenia. Każdy może spodziewać takiego spojrzenia, jakie Pan skierował na Piotra, który właśnie Go zdradził, spojrzenia zapowiadającego to, które Jezus kieruje na każdego człowieka z wysokości Krzyża. Czyż św. Benedykt, idąc w ślad za Chrystusem, nie przykazuje swojemu uczniowi, aby „szanował wszystkich ludzi” (R 4, 8)? Czyż nie jest uszanowaniem brata w człowieczeństwie towarzyszenie mu w prawdziwej drodze nadziei?

W spisanym przez św. Grzegorza żywocie św. Benedykta było wiele wydarzeń, w których Święty Patriarcha przywracał nadzieję ludziom przeżywającym jakieś trudne doświadczenia. Idąc do Monte Cassino, wszyscy mieli pewność, że zostaną wysłuchani. U Benedykta jeden odzyskiwał zdrowie, inny środki do godnego życia, jeszcze inny wolność… Pewnego dnia wieśniak pogrążony w żałobie po śmierci syna domagał się od świętego, aby oddał mu dziecko. Święty Benedykt zaprotestował: „Dlaczego chcecie nałożyć na nasze barki ciężar, którego nie zdołamy unieść?”. Uległ jednak błaganiu nieszczęśnika i wzniósłszy ręce do nieba prosił Boga: „Panie, nie patrz na grzechy moje, lecz na wiarę tego człowieka, który prosi o wskrzeszenie syna swego! Ty zabrałeś duszę tego dziecka, spraw więc, żeby powróciła!”2 I Bóg sprawił cud.

Klasztor jest dla wielu ludzi miejscem nadziei. Czy jest jednak takim miejscem także dla tego, kto w nim mieszka? Sformułujmy to pytanie inaczej: Dla jakiej nadziei mnich porzucił świat? Co jest przedmiotem jego miłości? Odpowiedź zawiera się w jednym słowie: Bóg. Nie ma niczego innego poza Nim. Mnich ma szukać Boga bez wytchnienia, a znajduje Go w Opus Dei, czyli w Bożym Oficjum, w modlitwie osobistej, w życiu braterskim, w studiach i pracy fizycznej.

Święty Teodor Studyta tak definiuje mnicha:

Mnichem jest ten, kto kieruje swe spojrzenie tylko na Boga, swoje pragnienie – tylko do Boga, kto jest przywiązany tylko do Boga; kto chcąc służyć tylko Bogu i żyć w Bożym pokoju, staje się źródłem pokoju dla innych.

Wobec tak podzielonego świata dzisiejsi mnisi mają do dyspozycji środki równie ubogie jak ich poprzednicy z dawnych wieków. Słuchają, pocieszają i przede wszystkim się modlą. Często ten, kto przybył udręczony niepokojami, odchodzi pocieszony, pełen pokoju, wzbogacony nową nadzieją.

Święty Benedykt i jego synowie opuścili wszystko. Bóg dał im stokroć więcej: habit zakonny, miejsce życia, braci. Dał im wolność nadziei. Dał im siebie samego.

W ciągu 1500 lat na Monte Cassino i wielu innych miejscach nieprzeliczona rzesza mnichów żyła i żyje duchowością Naszego Świętego Ojca Benedykta. Klasztor na szczycie góry był wielokrotnie niszczony i odbudowywany. Mijają wieki, klasztor trwa. Mnisi nie są tacy sami jak kiedyś, przychodzący do nich ludzie również są inni. Jedni i drudzy mają jednak wciąż tę samą, pilną i aktualną potrzebę, aby ufać Temu, który sam jeden może napełnić ludzkie serce.

Amen.

 

Dom Jean Pateau OSB

1 Paweł VI, Audiencja generalna, 2 października 1974 r.

2 św. Grzegorz Wielki, Dialogi. Księga druga, 32, 3.

 

Drogi Czytelniku, prenumerata to potrzebna forma wsparcia pracy redakcji "Christianitas", w sytuacji gdy wszystkie nasze teksty udostępniamy online. Cała wpłacona kwota zostanie przeznaczona na rozwój naszego medium, nic nie zostaje u pośredników, a pismo jest dostarczane do skrzynki pocztowej na koszt redakcji. Co więcej, do każdej prenumeraty dołączamy numer archiwalny oraz książkę z Biblioteki Christianitas. Zachęcamy do zamawiania prenumeraty już teraz. Wszystkie informacje wszystkie informacje znajdują się TUTAJ

 


Dom Jean Pateau OSB

(1969), mnich benedyktyński, opat Opactwa Najświętszej Maryi Panny w Fontgombault.