Komentarze
2026.07.01 16:45

Stara Msza nie potrzebuje alibi

Ten artykuł, tak jak wszystkie teksty na christianitas.org publikowany jest w wolnym dostępie. Aby pismo i portal mogły trwać i się rozwijać potrzebne jest Państwa wsparcie, także finansowe. Można je przekazywać poprzez serwis Patronite.pl. Z góry dziękujemy.

 

Święcenia biskupie dokonane przez Bractwo św. Piusa X w Écône są bolesnym znakiem, że w Kościele znów pęka coś, co z wielkim trudem próbowano kiedyś zszyć. Nie jest to moment na triumfalizm żadnej ze stron. Nie jest to także moment na proste hasło: „przykręcić śrubę”. Śruba była już przykręcana — i, jak widać, nie naprawiła mechanizmu. Co najwyżej dała kolejnym ludziom argument, że poza Bractwem nie ma dla dawnej liturgii bezpiecznego miejsca.

Kardynał Gerhard Müller powiedział w rozmowie z „Il Giornale” rzecz, którą wielu w Kościele wie, ale nie wszyscy chcą wypowiedzieć na głos: ograniczenia wobec tradycyjnej Mszy nie osłabiły piusowców, lecz wzmocniły ich narrację. Jeśli ktoś przez lata powtarza: „tylko my bronimy starej Mszy”, to najgorszą odpowiedzią jest zachowanie, które zdaje się to potwierdzać.

Dlatego najrozsądniejszą odpowiedzią Stolicy Apostolskiej nie byłoby dziś dalsze mnożenie zakazów, wyjątków, zezwoleń, formularzy i duszpasterskiej księgowości. Najrozsądniejszą odpowiedzią byłby powrót nie tylko do ducha Summorum Pontificum, ale do zasady kojarzonej z Piusem V: klasyczny ryt rzymski nie jest podejrzanym hobby dla liturgicznych ekscentryków, lecz własnym dziedzictwem Kościoła łacińskiego. Każdy kapłan, który chce go sprawować godnie, w jedności z Kościołem i bez kwestionowania prawowitej władzy papieża, powinien móc to czynić bez żadnych ograniczeń!

Taki gest nie byłby nagrodą za nieposłuszeństwo. Byłby odebraniem nieposłuszeństwu najwygodniejszego alibi. Bractwo św. Piusa X żyje dziś w dużej mierze z przekonania, że gdyby nie ono, dawna Msza zostałaby zakazana, zapomniana albo zepchnięta do piwnicy razem ze starymi ornatami i lichtarzami po babci. Kościół może odpowiedzieć spokojnie: nie, nie potrzebujemy buntowników, żeby zachować własną tradycję. Ona jest nasza. Była, jest i będzie.

Ci zaś, którzy boją się takiego kroku, powinni zauważyć rzecz oczywistą. Zreformowana liturgia nie zniknie. Wychowały się na niej już dwa pokolenia katolików. Dla milionów wiernych to właśnie ona jest zwyczajnym doświadczeniem niedzielnej Mszy, modlitwy, sakramentów, życia parafialnego. Nikt rozsądny nie cofnie tego jednym dekretem. Novus Ordo pozostanie w Kościele, bo stał się częścią jego codziennego życia.

Ale właśnie dlatego nie trzeba się bać dawnej Mszy. Kościół nie jest tak kruchy, by rozpadł się od tego, że w jednym miejscu zabrzmi kanon po łacinie, a w innym prefacja po polsku. Jeśli naprawdę wierzymy w katolickość Kościoła, to musimy wreszcie pozwolić, by liturgiczny pluralizm był czymś więcej niż hasłem z dokumentów i konferencji. Nie pustą deklaracją, ale normalnym życiem.

Najlepszą odpowiedzią na Écône nie jest więc panika. Najlepszą odpowiedzią jest odwaga Rzymu, który mówi: dawna Msza nie należy do żadnej frakcji. Należy do Kościoła.

Michał Jędyrka

 

Drogi Czytelniku, prenumerata to potrzebna forma wsparcia pracy redakcji "Christianitas", w sytuacji gdy wszystkie nasze teksty udostępniamy online. Cała wpłacona kwota zostanie przeznaczona na rozwój naszego medium, nic nie zostaje u pośredników, a pismo jest dostarczane do skrzynki pocztowej na koszt redakcji. Co więcej, do każdej prenumeraty dołączamy numer archiwalny oraz książkę z Biblioteki Christianitas. Zachęcamy do zamawiania prenumeraty już teraz. Wszystkie informacje wszystkie informacje znajdują się TUTAJ  

 


Michał Jędryka

(1965), z wykształcenia fizyk. Był nauczycielem, dziennikarzem radiowym i publicystą niezależnym. Jest ojcem czwórki dzieci. Mieszka w Bydgoszczy.