
Ten artykuł, tak jak wszystkie teksty na christianitas.org publikowany jest w wolnym dostępie. Aby pismo i portal mogły trwać i się rozwijać potrzebne jest Państwa wsparcie, także finansowe. Można je przekazywać poprzez serwis Patronite.pl. Z góry dziękujemy.
Z tekstu, jaki przedłożył uczestnikom nadzwyczajnego konsystorza kard. Roche, wyłania się wizja Kościoła politycznego, w którym prawda może zostać potraktowana jako instrument w służbie władzy. Czy obraz rodem z orwellowskiej dystopii ma jednak szanse na przetrwanie w 3. dekadzie XXI wieku?
Jednym z tematów zaproponowanych kardynałom do podjęcia podczas nadzwyczajnego konsystorza zwołanego przez Ojca Świętego na początku 2026 roku była liturgia. Choć purpuraci nie zdecydowali zająć się tym wątkiem, światło dzienne ujrzał – za sprawą dziennikarki Diane Montagni – list, który miał przedłożyć uczestnikom obrad Artur kard. Roche, prefekt Dykasterii Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów. Część tego dokumentu poświęcona jest tradycyjnej liturgii łacińskiej. Stanowi przypomnienie motywów, które stały za wydaniem przez papieża Franciszka w 2021 roku listu apostolskiego w formie motu proprio „Traditionis Custodes” (dalej: TC) oraz innych aktów prawnych z nim powiązanych, które – w dużym uogólnieniu – niosły ze sobą ograniczenie możliwości sprawowania tej formy liturgii, uchylając normy wprowadzone przez Benedykta XVI w 2007 roku.
Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie jeden szczegół. Prefekt, broniąc wobec braci kardynałów decyzji zmarłego w 2025 roku papieża, próbuje także wyjaśnić motywacje jego dwóch poprzedników, którzy rozszerzyli dostęp do obrzędów w tzw. starym rycie. Jak czytamy: „Korzystanie z ksiąg liturgicznych, które Sobór postanowił zreformować, było od czasów św. Jana Pawła II do Franciszka gestem ustępstwa, który w żaden sposób nie sprzyjał ich promocji” [tłum. własne]. Ten fragment przytoczono także na portalu ekai.pl, co ciekawe, wyjmując go poza cudzysłów, niejako potwierdzając prawdziwość słów kard. Roche.
Nihil novi – można by rzec, a niemało będzie w tych słowach racji. W czym więc problem? W prawdzie właśnie. Bo o ile w przypadku papieża Franciszka rzeczywiście chodziło o jakiegoś rodzaju ustępstwa wobec mniejszości, to była to zdecydowana zmiana polityki nie tylko wobec zwolenników starszej liturgii, lecz także – a w zasadzie przede wszystkim – wobec tej liturgii jako takiej. Na samym początku zaznaczę, że ta różnica została dostrzeżona i poddana analizie przez wielu komentatorów, jednak na podstawowym poziomie wynika ona z samej treści papieskich dokumentów. W „Ecclesia Dei” Jana Pawła II padają znamienne słowa o „zagwarantowaniu szacunku dla słusznych życzeń wiernych” (5c). Benedykt XVI wyjaśnił powody swojej decyzji z 7 lipca 2007 roku w liście do biskupów dołączonym do „Summorum Pontificum”. Na uwagę zasługuje tu m. in. fragment wskazujący, iż sprawowanie tradycyjnej liturgii w parafiach może także ubogacać celebrację według nowego mszału, a także wyjaśnienie, że wydanie nowych norm ma na celu nie tylko zagwarantowanie celebracji dla starszych osób, które pamiętają tzw. stary ryt jeszcze sprzed reformy, ale także dla młodych, które odkryły go w dzisiejszych czasach. To znamienne, bo wprost ukazuje, że Benedykt XVI nie tylko nie negował możliwości promocji starszej formy liturgii rzymskiej, ale dostrzegając owoce tej promocji wśród młodego pokolenia, wyszedł naprzeciw tej rzeczywistości, by zapewnić wiernym posługę wedle ich duchowych potrzeb. Wreszcie, w liście padają słynne już słowa papieża z Bawarii o bezwzględnej wartości duchowej tradycyjnej liturgii: „to, co poprzednie pokolenia uważały za święte, świętym pozostaje i wielkim także dla nas, przez co nie może być nagle zabronione czy wręcz uważane za szkodliwe”. Ks. Maciej Zachara, liturgista, komentując nowe regulacje wprowadzone przez papieża Franciszka, wprost zauważa, że intencje jego poprzednika zostały tym samym „wypaczone”, a tzw. Msza trydencka potraktowana czysto instrumentalnie1.
W tę rzeczywistość nieprawdy i oczywistego wypaczenia jasno wyrażonych intencji – niemal 5 lat po wydaniu Traditionis Custodes – wpisuje się pismo kard. Roche do kardynałów. Sytuacja wygląda następująco: prefekt – wobec członków kolegium, którzy finalnie dali do zrozumienia (en masse, rzecz jasna) że wątek liturgii leży raczej na marginesie ich zainteresowań w kontekście trwających obrad – podjął się nagłej i uporczywej obrony argumentacji poprzedniego papieża, na nowo powielając oczywiste nieprawdy. Za ciosem poszły media – np. wspomniany wyżej portal KAI – zapewne nie zakładając, że prefekt mógłby w takim dokumencie zawrzeć jakieś przekłamania. Zapewniły one znowu tej nowej-starej, pięcioletniej „prawdzie” przyjętej i powielonej przez purpurata szersze audytorium, za nic mając sobie standardy dziennikarskiej rzetelności. Ta domagałaby się – skoro redakcja zdecydowała się wyjąć tezę prefekta poza cytat – np. stwierdzenia, że jest ona jednak kontestowana przez wielu komentatorów.
Co za pech, że żyjemy w 3. dekadzie XXI wieku i każdy człowiek podłączony do Internetu może powiedzieć „sprawdzam”, a wstępną weryfikację przeprowadzić w mgnieniu oka. Postanowiłem zrobić na potrzeby pisania tego tekstu niewielki eksperyment w oparciu o popularny duży model językowy. Prompt: Czy Benedykt XVI wydając „Summorum Pontificum” oraz Jan Paweł II w „Ecclesia Dei” kierowali się jakimiś ustępstwami wobec mniejszości, nie zakładając jakiejkolwiek promocji tradycyjnej liturgii rzymskiej (tzw. Mszy trydenckiej), czy może ich intencje były inne? Odpowiedź (ChatGPT) – była bardziej rozbudowana, cytuję pierwsze zdania: Krótka odpowiedź brzmi: nie, nie chodziło jedynie o ustępstwo wobec niewielkiej grupy, choć wymiar pastoralny wobec konkretnej mniejszości był istotny. Intencje Jana Pawła II i Benedykta XVI były szersze, teologiczne i eklezjologiczne, a nie wyłącznie „ugodowe” (...).
Cóż to jest prawda? – słynne pytanie, które Piłat skierował do Jezusa, materializuje się w kontekście przedłożenia, jakie kard. Roche przedstawił kardynałom. Mój niepokój na dobrą sprawę nie dotyczy sprawy tzw. Mszy trydenckiej, ale zasadniczej orientacji w sprawowaniu władzy przez wysokich urzędników Kurii Rzymskiej. Ta historia jutro może dotyczyć też innych spraw, które są istotne dla wiernych. Pojutrze może dotyczyć spraw dogmatycznych. Tekst przygotowany przez prefekta Dykasterii Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów wydaje się wskazywać, jakby prawda pełniła co najwyżej funkcję służebną wobec prowadzonej polityki. Nie zgadza się z założonym efektem – tym gorzej dla niej. Czy w wizji kard. Roche Kościół ma być organizacją polityczną, nastawioną na zdobywanie i utrzymywanie władzy, podporządkowaną kalkulacjom? Co jednak pocieszające, to spojrzenie może napotkać dziś na dwie trudności.
Po pierwsze – Kardynał wpisując się ze swoim przedłożeniem w specyfikę świata deepfake’ów być może zapomina, że są to również czasy – jak wspomniałem wyżej – szybkiej weryfikacji. Nie jestem z tych, którzy załamują ręce. Uważam, że człowiek jest naturalnie zaprogramowany na dążenie do prawdy. Sądzę też, że czasy niosą nadzieję: badania wskazują na to, że pokolenie Z wbrew pozorom wysoce ceni autentyczność kierowanego do niego przekazu i nieraz potrafi oddzielać prawdę od fałszu2. Być może to nie jest odbiorca, jakiego kard. Roche i niektóre katolickie media powielające jego narrację mogą sobie wymarzyć.
Ale to druga przeszkoda, na którą natrafia tekst purpurata niesie prawdziwą nadzieję i głęboką radość, bo korzeniami sięga daleko poza sprawy doczesne. Wróćmy na koniec do Piłata. Quid est veritas? Namiestnik pytał retorycznie, nie spodziewał się odpowiedzi. A jednak – odpowiedź miał przed oczami: vir, qui adest. Nasz Pan sam jest Prawdą. Oby każdy, kto w Kościele – czysto retorycznie – zada to pytanie, finalnie zdał sobie sprawę z tego, że odpowiedź jest bliżej, niż się spodziewał. Oby ogień Ducha Prawdy wyeliminował z Kościoła chłód politycznych kalkulacji.
Piotr Ulrich
Drogi Czytelniku, prenumerata to potrzebna forma wsparcia pracy redakcji "Christianitas", w sytuacji gdy wszystkie nasze teksty udostępniamy online. Cała wpłacona kwota zostanie przeznaczona na rozwój naszego medium, nic nie zostaje u pośredników, a pismo jest dostarczane do skrzynki pocztowej na koszt redakcji. Co więcej, do każdej prenumeraty dołączamy numer archiwalny oraz książkę z Biblioteki Christianitas. Zachęcamy do zamawiania prenumeraty już teraz. Wszystkie informacje wszystkie informacje znajdują się TUTAJ.
1Maciej Zachara MIC, „Kilka uwag po Traditionis Custodes”, w: Liturgia.pl, https://www.liturgia.pl/kilka-uwag-po-traditionis-custodes/ [dostęp: 21.01.2026]
2 Zob. „Gen Z o sobie i otaczającym ich świecie. Jakie są polskie Zetki? Insighty o generacji bez generalizacji”, Warszawa 2024, https://www.theydigital.pl/polskiezetki/GenZ_o_sobie_raport_Theypl_Uniwersytet_SWPS.pdf [dostęp: 22.01.2026]
(2000) kantor i organista, lider Scholi Cantorum Beati Vladislai, która posługuje śpiewem m.in. podczas liturgii trydenckich w kościele środowisk twórczych przy Placu Teatralnym w Warszawie. Prezes Fundacji Błogosławionego Władysława z Gielniowa. Publicysta miesięcznika "Adeste".