Z kapitularza
2018.10.17 10:11

Zarówno Jutrznia jak i Nieszpory. Czytanie Reguły (dzień czterdziesty siódmy)

16. lutego 17. czerwca 17. października

Rozdział 13. Jak należy odprawiać Jutrznię w dni powszednie

Zarówno Jutrznia jak i Nieszpory powinny kończyć się zawsze Modlitwą Pańską, odmawianą w całości przez przełożonego tak, by wszyscy słyszeli, a to ze względu na ciernie wzajemnych uraz, które bardzo często wyrastają. Bracia bowiem łatwiej oczyszczają się z tego rodzaju błędów, kiedy zobowiązują się wspólnie słowami tej modlitwy: Odpuść nam, jako i my odpuszczamy (Mt 6,12). W innych godzinach Oficjum mówi się głośno tylko ostatnią część Modlitwy Pańskiej, a wszyscy odpowiadają: Ale nas zbaw ode złego (Mt 6,13).

Benedyktyńska osobliwość

Gdy goście odwiedzający klasztory benedyktyńskie uczestniczą w laudesach lub nieszporach, często dziwią się, że na końcu nabożeństwa opat (lub przeor) sam odmawia Ojcze Nasz, podczas gdy mnisi, w niskim pokłonie, słuchają jego modlitwy. W zreformowanym rycie rzymskim wszyscy wspólnie śpiewają Ojcze Nasz. Jednak w tradycji benedyktyńskiej tak nie jest. Przez wieki benedyktyni stosowali się do jasnych wskazówek autora Reguły.  Co ta tradycja oznacza? Co sugeruje?

Opat: ikona Chrystusa

Według świętego Benedykta opat (czy przeor) zajmuje w klasztorze miejsce Chrystusa. Jest żywą ikoną Jezusa przebywającą wśród braci. Funkcja ta zobowiązuje go, by stawał się coraz bardziej przejrzysty, by wzrastał w czystości serca. Opat jest jednocześnie przyjacielem Oblubieńca, jak i jego „autoryzowanym przedstawicielem”. Celem jego życia i jego radością jest stać się niewidocznym, tak by mnisi oczami wiary mogli widzieć w nim oblicze Oblubieńca, Jego głos, ręce i serce.

Kto ma oblubienicę, jest oblubieńcem; lecz przyjaciel oblubieńca, który stoi, a słucha go, weselem się weseli dla głosu oblubieńca.  To więc wesele moje wypełniło się.  On ma wzrastać, a ja się umniejszać. (J 3,29-30).

Chrystus - Głowa Kościoła i Oblubieniec

Gdy zatem opat odmawia Ojcze Nasz na koniec laudesów i nieszporów, czyni to in persona Christi capitis sponsique, jako sam Chrystus, Głowa Mistycznego Ciała i Oblubieniec zaślubiony Kościołowi. Przełożony niejako użycza głosu Chrystusowi, by za jego pośrednictwem mógł On uczyć mnichów modlitwy, tak uczył swoich uczniów, gdy prosili Go: „Panie, naucz nas modlić się” (Łk 11,1).

Słuchaj, synu.

Jak odpowiadają na to mnisi? Kłaniają się nisko, stojąc w chórze, w geście całkowitego poddania, pokory i posłuszeństwa, nakłaniając ucho serca ku słowom Chrystusa wypowiadanym przez opata. Nigdzie indziej nie widać tak wyraźnie odwołania do pierwszego zdania Prologu Reguły: „Słuchaj, synu, nauk mistrza i nakłoń [ku nim] ucho swego serca". A jak brzmią te „nauki”? Pierwsza jest następująca: „Gdy się modlicie, mówcie: Ojcze, święć się imię twoje.  Przyjdź królestwo twoje. Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj. A odpuść nam grzechy nasze, bo i my odpuszczamy każdemu naszemu winowajcy. I nie wwódź nas w pokuszenie” (J 11,2-4).

Leczniczy balsam

Jest też i inna nauka. Święty Benedykt traktuje modlitwę Ojcze Nasz odmawianą dwukrotnie w ciągu dnia nad mnichami, jak sakrament uzdrowienia i jak rytuał miłosierdzia i wzajemnego przebaczenia. Mnisi, tak jak wszyscy ludzie, którym przyszło mieszkać pod jednym dachem, często się wzajemnie irytują i drażnią, potrafią ugodzić drugiego w czułe miejsce, a nawet zranić. Święty Benedykt wiedział to nie z teorii, ale z doświadczenia. Gdy opat śpiewa Ojcze Nasz nad synami pochylonymi w milczeniu, opatruje ich zadrapania, stłuczenia i rany leczniczym balsamem modlitwy Chrystusowej, a czyni to z boską delikatnością i pewnością.

Na koniec: zwycięstwo

Słuchając śpiewu Ojcze Nasz dwa razy dziennie, mnisi zawierają tajemnicze przymierze: zobowiązują się do wybaczania sobie nawzajem tak, jak przebacza im Bóg. Wymawiając na głos ostatnie zdanie modlitwy: Sed libera nos a malo, „Ale zbaw nas ode złego” zatwierdzają niejako modlitwę opata. Życie monastyczne jest walką, duchowym zmaganiem, ale jest także triumfem, zwycięstwem miłosierdzia nad grzechem, przebaczenia nad zniewagami, radości nad smutkiem i wreszcie życia nad śmiercią.

Mark Kirby OSB

tłum. Natalia Łajszczak


Dom Mark Daniel Kirby

(1952), przeor klasztoru Silverstream w hrabstwie Meath w Irlandii.

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką plików cookies. Warunki przechowywania lub dostępu do cookie możesz określić w Twojej przeglądarce.

Zamknij