Notatki z Reguły
2018.03.31 12:58

Ofiarować „trochę”. Notatki z Reguły (dzień dziewięćdziesiąty pierwszy)

Rozdział 49. O zachowaniu Wielkiego Postu

1 Dobrze by było wprawdzie, by mnich w każdym czasie żył tak, jak należy żyć w Wielkim Poście, 2 lecz tylko nieliczni mają taki stopień cnoty. Dlatego też radzimy, żeby przynajmniej w dniach Wielkiego Postu bracia zachowali nienaruszoną nieskazitelność swego życia, 3 usiłując naprawić w tych świętych dniach wszelkie zaniedbania innych okresów. 4 Uczynimy to wówczas w sposób godny, jeśli będziemy wystrzegać się wszelkich błędów, oddamy się zaś modlitwie zmieszanej ze łzami, czytaniu, skrusze serca i wyrzeczeniu.

5 Tak więc w tych dniach dorzućmy coś niecoś do zwykłych obowiązków naszej służby: dodatkowe modlitwy, ograniczenia w jedzeniu i piciu. 6 Niechaj każdy ponad wyznaczoną sobie miarę z własnej woli ofiaruje coś Bogu w radości Ducha Świętego (1 Tes 1,6), 7 to znaczy: niechaj odmówi swojemu ciału trochę z jedzenia, picia, snu, rozmów, czy żartów i niech wygląda świętej Paschy pełen duchowej radości i tęsknoty.

8 Każdy jednak powinien przedstawić swemu opatowi, co zamierza ofiarować, aby ofiara ta została objęta jego modlitwą i wolą. 9 To bowiem, co dzieje się bez zgody ojca duchownego, zostanie poczytane za zuchwalstwo i zarozumiałość, nie za zasługę. 10 Wszystko zatem należy czynić za zgodą opata.

 

Już gdzieś w tych notatkach napisałem, że benedyktyni nie startują w konkursie ascetycznego wyczynu. Ich asceza jest szara, a bywa też przezroczysta — taka że jest, ale przechodzień czy nawet gość nie zauważy. W swoim czasie Reguła świętego Ojca Benedykta była raczej instrumentem powściągania różnych skrajności ascetyzmu. Czasy się zmieniły, dzisiaj skrajne powściągi i osiągi podejmuje się głównie z intencjami dietetycznymi, a nie religijnymi. Ale Reguła wciąż przemawia z rozsądkiem — choć mając na względzie ludzi, którzy mają czelność rozumieć swoje życie także jako pokutę. Przy okazji zaleceń dotyczących „obserwancji wielkopostnych” zwróćmy uwagę na kilka punktów tworzących benedyktyńskie podejście do ascezy.

Po pierwsze: jako ascezę zaleca się przede wszystkim naprawę zaniedbań — czyli, można by poiedzieć, powrót do właściwych standardów naszej codzienności. Także okresy „mocne” (jak Wielki Post) służą temu: znaleźć sprawy zaniedbane — z tych zwykłych — i poprawić.

Po drugie: asceza benedyktyńska jest zawsze ćwiczeniem całego człowieka — więc będzie dotyczyła równocześnie umysłu, woli, uczuć, doznań fizycznych. Wszystko to mamy właśnie, gdy Reguła mówi o „modlitwie zmieszanej ze łzami, czytaniu, skrusze serca i wyrzeczeniu”.

Po trzecie: wyrzeczenia dotyczące rzeczy skądinąd dobrych też są uważane za potrzebne. Ale nie proponuje się niczego nieludzkiego. Proponuje się odjęcie sobie „trochę” — czyli czegoś co już odczuwamy jako mniej niż zwyczajnie uznalibyśmy za normalne i godne (jedzenie, picie, sen, rozmowy, żarty…); ale „trochę” rzadko znaczy „bardzo dużo”. Można by powiedzieć, chyba zgodnie z Regułą: lepiej „trochę” z własnej woli i w duchu ofiarowania Bogu w radości Ducha Świętego — niż wiele w grymasach i być może poczuciu, że się ma teraz prawo wymagać czegoś od Boga.

Po czwarte: asceza jest sprawą osobistą - ale nie przestaje być także sprawą społeczną. Wszystko należy czynić „za zgodą opata” — co oznacza, że opat, ojciec duchowy może niektórych inicjatyw nie zaakceptować. Posłuszeństwo w tej dziedzinie jest też ascezą.

 

PM

 


Paweł Milcarek

(1966), założyciel i redaktor naczelny "Christianitas", filozof, historyk, publicysta, freelancer. Mieszka w Brwinowie.

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką plików cookies. Warunki przechowywania lub dostępu do cookie możesz określić w Twojej przeglądarce.

Zamknij