Z kapitularza
2018.12.28 17:30

Nie można dopuścić. Czytanie Reguły (dzień sto osiemnasty)

28. kwietnia 28. sierpnia 28. grudnia

Rozdział 70. Niechaj nikt nie pozwala sobie bić drugiego samowolnie

Nie można dopuścić, by w klasztorze ktokolwiek ośmielał się rządzić na własną rękę. Dlatego też postanawiamy, że nikomu nie wolno karać ekskomuniką lub chłostą któregokolwiek ze współbraci, chyba że upoważni go do tego opat. Tego, kto w ten sposób zawini, należy upominać wobec wszystkich, żeby także pozostali przejmowali się lękiem (1 Tm 5,20). Dzieci do lat piętnastu powinni wszyscy starannie utrzymywać w karności i pilnować, lecz i to czynić należy z wszelkim umiarem i roztropnością. Kto zatem pozwoliłby sobie ukarać kogoś starszego bez polecenia opata albo dałby się ponieść złości wobec dzieci, ten poniesie karę przewidzianą w Regule. Napisane jest bowiem: Nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe.

Zajmujemy się dziś drugim z czterech rozdziałów dotyczących miłości i jedności w rodzinie monastycznej. Miłość prowadzi do jedności, a z jedności wypływa nadnaturalna płodność. W oddzieleniu nikt nie może wydać owoców. Mnich, który jest w jedności z Bogiem, z samym sobą i z braćmi, będzie płodny, tak jak mówi psalmista:

Sprawiedliwy rozkwitnie jak palma, rozrośnie się, jak cedr na Libanie. Zasadzeni w domu Pańskim zakwitną na dziedzińcach Boga naszego. Mnożyć się będą jeszcze w płodnej starości i będą się dobrze czuli (Ps 91(92), 13-15).

Święty Augustyn mówił o jedności mnichów w komentarzu do psalmu 132, Ecce quam bonum. Wyjaśnia, że cenobici, nawet jeśli jest ich wielu w danym miejscu, tworzą jedno ciało, ponieważ, będąc zjednoczeni w miłości, są jak pierwsi chrześcijanie opisani w Dziejach Apostolskich: „Mnóstwo zaś wierzących miało jedno serce i jedną duszę; nikt też z nich nie nazywał swoim tego, co posiadał, lecz wszystko było im wspólne”.  Święty Augustyn mówi:

Dlaczego zatem i my nie mielibyśmy nazywać ich mnichami, skoro powiada psalm: „O jak dobrze i jak przyjemnie zamieszkać braciom wspólnie”? Wszak „monos” znaczy jeden. I to nie jeden, niezależnie od sposobu, gdyż i tłum jest jeden, ale jeden razem z innymi może zostać nazwany „monos”, czyli tylko jako jeden jedyny. „Monos” bowiem znaczy jedyny jeden. Ci zatem, którzy tak żyją wspólnie, że tworzą niejako jednego człowieka, żeby rzeczywiście na nich spełniło się to, co napisane „jeden duch i jedno serce”. Wiele ciał, ale nie wiele duchów. Wiele ciał, ale nie wiele serc. Słusznie to nazywa się „monos” to jest jedyny jeden.

Miłość pielęgnuje jedność i chroni ją. Miłość wymaga, byśmy znosili słabości i ułomności bliźnich zgodnie napomnieniami świętego Pawła:

Bracia, jeśliby kto znienacka upadł w jakieś przestępstwo, wy co duchownymi jesteście, pouczcie takiego w duchu łagodności, bacząc na samego siebie, abyś i ty nie był kuszony. Jeden drugiego brzemiona noście i tak wypełnicie prawo Chrystusowe. Albowiem jeśli kto mniema że jest czymś, gdy jest niczym, sam siebie oszukuje. A każdy niech sprawy swoje bada i tak tylko sam z siebie chlubić się będzie, a nie z drugiego. Każdy bowiem poniesie własne brzemię (Ga 6,1-5).

Interpretację rozdziału 70. można znaleźć w naszych Deklaracjach i statutach. W Deklaracjach czytamy:

194. Jest wyraźnie zakazane, by jakikolwiek mnich napominał osobiście innego. Może to czynić jedynie przeor, a pod jego nieobecność podprzeor. Jeśli ktoś, kto urażony w jakiś sposób przez drugiego, nie będzie miał siły, by uczynić z tego hojną ofiarę, niech zwaśnieni przyniosą swój spór przed przeora. W jego obecności spór zostanie zakończony, a zwaśnieni nie będą więcej szukać satysfakcji, podporządkują się decyzji przełożonego i zapomną o całej sprawie.

W Statutach zaś czytamy:

194a. Mnisi powinni się strzec, by nie zwracać innym uwagi i nie próbować poprawiać braci, nad którymi nie mają żadnej władzy, niezależnie, czy chodzi o śpiew, o przestrzeganie rubryk czy sposób wykonywania pracy.

Gdy mnich otrzymał konkretne zadanie czy zakres odpowiedzialności od przeora (pracę w zakrystii, bibliotece, refektarzu, domu gości, ogrodzie itp.), nikomu nie wolno się do tego wtrącać lub próbować zwracać bratu uwagę. Podprzeor może poprawiać braci tylko pod nieobecność przeora. Brat, któremu powierzono zorganizowanie jakiejś pracy, może zwracać uwagę braciom pracującym pod jego kierunkiem w sprawach dotyczących owej pracy. Pewne zadania mogą się na siebie nakładać i wymagają od braci uczciwej współpracy i wzajemnego szacunku. Brat nie powinien nigdy obrażać się, gdy ktoś mu w dobrej wierze coś doradzi. Nie może też chcieć zagarnąć powierzonej mu dziedziny dla siebie czy zachowywać się władczo. Zawsze na miejscu są pokora, miłość, wdzięczność i poczucie humoru. Człowiek, który łatwo się obraża lub który wyolbrzymia wyrządzone mu niechcący krzywdy, nigdy nie zazna pokoju. Zawsze bądźmy gotowi wybaczyć objawy zniecierpliwienia. W Deklaracjach czytamy dalej:

195. Zgodnie z Ewangelią, bracia mogą upominać się nawzajem w miłości, by dodawać sobie nawzajem otuchy w dążeniu do doskonałości. Jeśli prawdziwie do tego dążą, będą się cieszyć, gdy przeor zauważy ich wady, by wzrastała pokora, a opadała pycha, z którą trzeba walczyć przez cały czas.

Braterskie upomnienie jest właściwym wyrazem miłości, jeśli upomina się pokornie, łagodnie i na osobności. To samo można powiedzieć o godzeniu się braci, które święty Benedykt zaleca w rozdziale 4: „Jeśli zdarzy się jakaś kłótnia, pojednać się przed zachodem słońca”. Nawiązuje to do nauczania Pana:

Jeśliby zaś zgrzeszył przeciw tobie brat twój, idź, a upomnij go wobec siebie i jego samego; jeśli cię usłucha, pozyskasz brata twego (Mt 18,15).

Nowicjuszom i młodym mnichom nie wolno upominać starszych od siebie. Jeśli młody mnich dostrzeże coś u starszego, co wymaga poprawy, może wspomnieć o tym dyskretnie i pokornie przeorowi lub podprzeorowi, nie forsując swojego punktu widzenia ani nie wysuwając żadnych żądań. Ten rozdział Reguły można właściwie rozumieć i wcielać w życie, jeśli słuchamy słów Naszego Pana i staramy się według nich żyć:

Pójdźcie do mnie wszyscy, którzy pracujecie i jesteście obciążeni, a Ja was ochłodzę. Weźmijcie jarzmo moje na się, a uczcie się ode mnie, żem jest cichy i pokornego serca, a znajdziecie odpoczynek duszom waszym.  Albowiem jarzmo moje słodkie jest, a brzemię moje lekkie (Mt 11,28-30).

Mark Kirby OSB

tłum. Natalia Łajszczak


Dom Mark Daniel Kirby

(1952), przeor klasztoru Silverstream w hrabstwie Meath w Irlandii.

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką plików cookies. Warunki przechowywania lub dostępu do cookie możesz określić w Twojej przeglądarce.

Zamknij