Komentarze
2018.07.14 20:09

Mundial, porno i kultura rozwiązłości, czyli himalaje hipokryzji

FIFA ogłosiła walkę seksizmem na stadionach. Federico Addiechi - szef komórki FIFA zajmującej się równouprawnieniem - stwierdził, że federacja musi przeciwstawić się rosnącemu seksizmowi w futbolu. - Rozmawialiśmy z kilkoma nadawcami telewizyjnymi w tej kwestii - podają serwisy informacyjne. - Walka z seksizmem jest jednym z działań, które będziemy musieli podjąć w przyszłości - dodał zatroskany działacz, który jednocześnie zgodził się ze stwierdzeniem, że to nie - jak pierwotnie zakładano - homofobia i rasizm są największym problemem na trybunach podczas rosyjskiego mundialu. Sprawę relacjonuje choćby portal sport.pl za którym przytaczam cytaty.

Jak czytamy w tym samym serwisie, “nadawcy telewizyjni zostali zobligowani do zaprzestania wykonywania zbliżeń na ‘gorące’ kobiety w tłumie podczas meczów piłkarskich.” Trudno powiedzieć jakimi argumentami posługiwali się działacze światowej federacji piłkarskiej i czy mogłyby być one jakkolwiek realnie przekonujące. Warto jednak zauważyć w tej sytuacji dwie sprawy.

Pierwsza to tytułowe himalaje hipokryzji. Publicznie obserwujemy od jakiegoś czasu tendencję, którą, jak w tym przypadku możemy określić mianem purytańskiej. Podobne deklaracje miały miejsce przed zeszłorocznymi mistrzostwami świata w kolarstwie, które odbyły się w Norwegii, tak dotyczyło hostess towarzyszącym kolarzom na podium. Częścią tej tendencji była także akcja #metoo, ale o tym za chwilę. Równocześnie zyski światowego pornobiznesu rosną z roku na rok i nikt tego nie waży się serio ruszyć bo przecież “pornografia jest ostoją wolności słowa”, choć przecież słów tam raczej niewiele. Gdyby się jednak tak choć chwilę zastanowić to przemysł pronograficzny jest gigantycznym systemem masowego upadlania ludzi na niewyobrażalną skalę. Tam znacznie prędzej moglibyśmy znalezć prawdziwe zródło seksizmu, a nie w ujęciach kobiet na trybunach w czasie meczu. Gdyby nie mózgi przeorane kulturą rozwiązłości czy w ogóle mielibyśmy dziś jakiś problem z “gorącymi” kobietami?

Raczej nie, ponieważ już samo określenie “gorące kobiety” - to drugi wątek - jest przedsionkiem piekła porno, którego ukryte, ale realne oddziaływanie jest tak duże, że kształtuje nie tylko kulturę głównego nurtu, ale też kulturę osobistą. W tych formach kultury same kobiety balansują na granicy rozwiązłości, ponieważ wiedzą, że takie będą się podobać skoro porno jest ukrytym głównym nurtem kultury. Krytym tem sensie, że konsumowane jest prywatnie, ale przecież w olbrzymich ilościach. Nawet jednak w sytuacji zainfekowania antykulturą porno kultury osobistej wielu ludzi naszej cywilizacji, można z dużym bezpieczeństwem powiedzieć, że agresja seksualna, którą ujawniła także akcja #metoo nie wyniknęła z oglądania piłki nożnej i kibicek na stadionach, ale znacznie mocniejszego warunkowania behawioralnego. I po prostu złej kultury, w której kobietę definiuje to czy jest “gorąca”.

Trafnie przy okazji #metoo pisał o tym problemie Paweł Grad w komentarzu Ja też. My wszyscy:

Przemoc seksualna, zwłaszcza wobec kobiet, jest poważnym problemem. Być może uczestnicy akcji #metoo rozmieniają na drobne jej potencjał, dołączając się do niej dlatego, że usłyszeli za sobą gwizdanie na ulicy lub zobaczyli niestosowny plakat u mechanika. Jeśli to nazywa się „molestowaniem seksualnym”, to ja też, to my wszyscy jesteśmy „seksualnie molestowani”. Niemniej, choć takie użycie słowa „molestować” może wydawać się nadużyciem, akcja ta pokazuje coś istotnego: seksualizacja życia codziennego nie jest jedynie jakimś wstydliwym elementem życia kobiet. Jest ona atmosferą i powietrzem, którym wszyscy oddychamy. Gwałty i prawdziwe molestowanie seksualne są być może jednymi z najgorszych skutków tego stanu rzeczy. Jeśli chcemy je usunąć, zabierzmy się do sprawy kompleksowo.

Pobłażanie wobec seksualizacji życia codziennego i wybiórcze oraz powierzchowne reagowanie na ten problem może, co najwyżej pogłębić problem funkcjonowania kultury współczesnej w rozlicznych - niosących cierpienie - iluzjach na temat ludzkiej seksualności, ba po prostu naszej natury.

Tomasz Rowiński

 


Tomasz Rowiński

(1981), redaktor prowadzący portalu Christianitas, od 2008 roku redaktor pisma Christianitas, historyk idei, publicysta, autor książek; ostatnio wydał "Bękarty Dantego. Szkice o zanikaniu i odradzaniu się widzialnego chrześcijaństwa". Mieszka w Piastowie.

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką plików cookies. Warunki przechowywania lub dostępu do cookie możesz określić w Twojej przeglądarce.

Zamknij