Duchowość
2019.01.25 13:27

Komentarz do Reguły: Rozdział VII. O pokorze (I)

Bracia, Pismo Święte woła do nas: Każdy kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony (Łk 14,11). Słowami tymi poucza nas, że wszelkie wynoszenie się jest rodzajem pychy. Jej to wystrzega się Prorok, który mówi: Moje serce nie pyszni się, Panie, i oczy moje nie patrzą wyniośle. Nie gonię za tym, co wielkie, albo dla mnie zbyt jest wysokie. Co by się jednak stało, gdybym nie myślał pokornie, gdybym wynosił moją duszę? Postąpiłbyś z moją duszą, jak z małym dzieckiem na łonie jego matki (Ps 130,2 Wlg.)[1].

Cała nauka tego rozdziału znów jest zbudowana na fundamencie Pisma Świętego. Tu Bóg przemawia do nas bardzo poważnymi słowami: „Każdy kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony (Łk 14,11)”. Z tego względu, że tę zasadę sformułował sam Pan i pierwszy wcielił ją w życie, jest to prawda wiary, rzecz niepodlegająca dyskusji. Nie będziemy zważali na pozorny paradoks zawarty w tych obietnicach: chwały – skierowanej do pokornych i upokorzenia – dla pysznych, Pan często się do niego ucieka, przypomnijmy sobie Kazanie na Górze i osiem błogosławieństw.

Skoro Pismo Święte poucza nas w sposób dość ogólny, kontynuuje św. Benedykt, pozwala nam przez to przyjąć, że każde wywyższanie się jest jakąś formą wady, która przeciwstawia się pokorze. Egoizm i samozachwyt przekładają się na różne formy wywyższania się: wywyższenie myśli, czyli pychę; wywyższenie mowy, czyli chełpliwość; wywyższenie uczynków, czyli nieposłuszeństwo; wywyższenie pragnień, czyli ambicję; wywyższenie usiłowań, czyli zarozumialstwo. Prorok ma się na baczności przed nimi wszystkimi i przed innymi wadami, zgodnie z tym, co sam mówi (Ps 131[130]). Jego serce nie pyszni się, dba także o to, by jego zewnętrzne postępowanie nie było wyniosłe. Dlaczego? – pyta św. Benedykt. Dlatego – odpowiada Psalmista, że gdyby nie myślał pokornie, gdyby wynosił swą duszę, Pan potraktowałby go jak niemowlę, które matka odstawia od swej piersi. Psalmista był pełen bojaźni Bożej, bał się utraty tej wyjątkowej życzliwości, tej łaski, które zostały obiecane tylko pokornym: „Bóg pysznym się sprzeciwia, a pokornym łaskę daje” (Jk 4,6).

Tak więc, bracia, jeżeli chcemy osiągnąć szczyt wielkiej pokory i jeśli chcemy szybko dojść do tego wywyższenia w niebie, do którego dochodzi się przez uniżenie w życiu ziemskim, musimy wstępując do góry po stopniach naszych czynów wznieść ową drabinę, która ukazała się we śnie Jakubowi. Na niej to widział on zstępujących i wstępujących aniołów (Por. Rdz 28,12). Nie ulega wątpliwości, że to zstępowanie i wstępowanie oznacza po prostu, iż wynosząc się schodzimy w dół, wstępujemy natomiast ku górze przez pokorę.

Ustawiona drabina to nasze życie na świecie, które Pan podnosi ku niebu, gdy serce stanie się pokorne. Dwoma bocznymi żerdziami tej drabiny są, jak sądzimy, nasze ciało i dusza, a wzywająca nas łaska Boża umieściła w nich różne szczeble pokory i karności zakonnej, po których do góry wstępujemy[2].

Chodzi więc o to, żeby nie zgubić Boga, a gubi się Go przez wywyższenie. Chodzi o to, żeby cały czas być z Nim związanym, tak jak niemowlę związane jest ze swoją matką, żeby żyć Nim, wzrastać w Nim. I to jest właśnie dzieło pokory. „Jeśli się nie nawrócicie i nie staniecie się jako dzieci, nie wnijdziecie do Królestwa Niebieskiego. Ktokolwiek się przeto uniży jako to dziecię, ten jest większym w Królestwie Niebieskim.” (Mt 18,3-4). Czy zatem naprawdę chcecie Boga? Czy chcecie wstępować w sposób szybki i pewny[3] do Niego i do chwalebnego wywyższenia Nieba? Jeśli tak, trzeba odrzucić fałszywe wywyższenie obecnego życia i zgodzić się na pokorę. Pokora pozornie sprawia, że zstępujemy aż do granic nicości, ale to właśnie w jej głębiach spotykamy pełnię bytu. Jest ona bardziej wstępowaniem, gdyż ostatecznym kresem uniżenia jest w rzeczywistości szczyt, którym jest sam Bóg. Trzeba zatem uczynić z naszego życia i z naszych działań jakby drabinę pokory. Trzeba wznieść drabinę Jakubową.

Przypomnijmy sobie właściwy fragment z Księgi Rodzaju (28). Jakub ucieka przez gniewem Ezawa. Zasypia z kamieniem pod głową i w tajemniczym śnie ukazuje mu się sięgająca nieba drabina, po której wstępują i schodzą aniołowie. Sens literalny tego fragmentu Pisma Św. ukazuje nam Bożą Opatrzność: aniołowie wychodzą od Boga jako wykonawcy jego poleceń, jako posłańcy Jego natchnień i łask; wracają zaś do Niego jako posłańcy stworzenia, zanosząc Mu modlitwy i dzieła rozumnych stworzeń. Nasz Święty Ojciec przypomni dalej tę misję aniołów, ale teraz tekst z Księgi Rodzaju przyjmuje w sensie alegorycznym. Pisze więc: „Nie ulega wątpliwości, że to zstępowanie i wstępowanie oznacza po prostu, iż wynosząc się schodzimy w dół, wstępujemy natomiast ku górze przez pokorę”.

Przez pokorę dobrzy aniołowie wspięli się aż do Boga, aby w Nim się utwierdzić; przez pychę źli aniołowie spadli z nieba. Sama pokora była tu źródłem rozróżnienia – ta sama droga wiodła jednych do chwały, a drugich, w odwrotną stronę, do upadku. U ludzi, podobnie jak u aniołów, ekonomia zbawienia jest prosta. Wszystko sprowadza się do tego dwukierunkowego ruchu na jednej drabinie pokory. Święty Benedykt zostawia na boku ruch w kierunku pozornego wywyższenia, zajmując się tylko ruchem wywyższenia rzeczywistego. I od razu wyjaśnia znaczenie proponowanego obrazu. „Ustawiona drabina to nasze życie na świecie, które Pan podnosi ku niebu, gdy serce stanie się pokorne”. Skoro drabina jest obrazem życia, można uznać nasze ciało i naszą duszę, dwa elementy konstytutywne człowieka za dwie boczne żerdzie tej drabiny. W tych żerdziach zostały umieszczone różne szczeble czy stopnie pokory i doskonałości moralnej, po których mamy się wspinać zgodnie z Bożym powołaniem[4]. „Błogosławiony mąż, który ma obronę w Tobie, Panie, wstępowania w swym sercu postanowił w Dolinę Płaczu” (Ps 84[83],6-7), ascensiones in corde suo disposuit in valle lacrymarum. Zauważmy, z jaką precyzją doktrynalną Nasz Święty Ojciec określa udział Boga w naszym wstępowaniu do Niego: To Bóg wzywa, On sam podaje sposób, w który można Go osiągnąć, to On ustawia stopnie drabiny: „wzywająca nas łaska Boża umieściła w nich różne szczeble”, diversos gradus (…) vocatio divina ascendendos inseruit. Bóg sam ustawia drabinę i pomaga nam swoją łaską po niej wstępować. „Ustawiona drabina to nasze życie na świecie, które Pan podnosi ku niebu”, a Domino erigitur ad caelum.

Alegoria drabiny niebieskiej była znana starożytnym. Pojawia się ona w opisie chwalebnego męczeństwa świętych Perpetuy i Felicity, św. Bazyli w homilii o psalmie 1. porównuje doskonalenie się w cnotach chrześcijańskich do wchodzenia po drabinie Jakubowej[5]. Niedługo po św. Benedykcie Kasjodor także używa tego porównania używając wyrażeń, które przypominają tekst Reguły[6]. Później św. Jan Klimak w traktacie „Drabina do raju”, dzięki któremu uzyskał swój przydomek (greckie słowo klimáks oznacza drabinę), opisuje życie duchowe jako wstępowanie po trzydziestu stopniach drabiny. Kasjan nie mówi wprost o drabinie, ale pokazuje, jak człowiek dochodzi do doskonałości przechodząc przez różne stopnie pokory[7] i to od niego Nasz Święty Ojciec zapożyczył cały trzon tego rozdziału. Te dwa teksty różnią się jedynie nieznacznie. Kasjan wymienia tylko dziesięć stopni, podczas gdy Nasz Święty Ojciec podaje ich dwanaście. Trzeba także zauważyć, że bojaźń Boża, przedstawiona przez św. Benedykta jako pierwszy stopień, jest również wymieniana na samym początku przez Kasjana, ale przed wyliczeniem stopni: Principium nostrae salutis ejusdemque custodia timor Domini est. Tylko dwunasty stopień jest własnym dodatkiem św. Benedykta. Również kolejność stopni nie jest identyczna u obu autorów. Ponadto, Nasz Święty Ojciec znacznie rozbudował krótkie wyliczenie Kasjana.

Święty Tomasz z Akwinu w jednym z artykułów „Summy Teologii”[8] przekonuje o odpowiedniości tego podziału pokory na dwanaście stopni. Wymienia je w porządku odwrotnym od św. Benedykta, tzn. dwunasty stopień staje się pierwszym, jedenasty – drugim itd. Wyjaśnia przy tym, co skłoniło go do przyjęcia takiego porządku: jego wyliczenie idzie od tego, co zewnętrzne do tego, co wewnętrzne, podczas gdy św. Benedykt rozpoczął od wnętrza. Nie negując teoretycznego i praktycznego pierwszeństwa dyspozycji wewnętrznych, ani podstawowego, zasadniczego charakteru bojaźni Bożej (principium et radix est reverentia quam quis habet ad Deum), zauważa, że człowiek osiąga pokorę we współdziałaniu dwóch czynników: „Człowiek osiąga pokorę dwoma drogami. Pierwszorzędnie i głównie otrzymuje ją jako dar łaski; tutaj to co wewnętrzne wyprzedza oznaki zewnętrzne. Ale zdobywa ją równie własnym wysiłkiem. Tutaj porządek jest odwrotny: najpierw człowiek powściąga ruchy zewnętrzne, by przez to dojść do wyrwania tkwiącego wewnątrz korzenia. Podane tu stopnie pokory są dostosowane do tego drugiego porządku”[9]. Czyż nie mamy tu naszkicowanych dwóch metod duchowości? W dalszej części komentarza będzie jeszcze okazja, aby je porównać. Zaznaczmy tylko od razu, że wysiłek człowieka może wyjść od tego, co najbardziej wewnętrzne, oprzeć się przede wszystkim na rzeczywistości nowego życia stworzonego w nim i iść równolegle z rozkwitem łaski w człowieku.

Pomiędzy punktami widzenia św. Benedykta i Doktora Anielskiego jest jeszcze ważniejsza różnica. Dla św. Tomasza pokora jest cnotą szczegółową mającą na celu poskromienie nieumiarkowanego pragnienia wielkości. Jest postacią skromności, która z kolei przynależy do umiarkowania, będącego cnotą kardynalną. Dla św. Benedykta pokora nie tylko warunkuje praktykowanie wielu innych cnót, takich jak posłuszeństwo i cierpliwość, co przyjmował również św. Tomasz; jest ona cnotą główną, matką i mistrzynią wszelkiej cnoty, jest postawą, którą habitualnie przyjmuje nasza dusza w obliczu Boga. Ta postawa ogarnia całą duszę, wszystkie jej władze i działania. Nasz Święty Ojciec pokaże szczegółowo, jak pokora włada wszystkimi formami naszej aktywności, jak rządzi każdym naszym poruszeniem. Cytaty biblijne, od których zaczyna się ten rozdział, i sama alegoria drabiny od razu wskazują, że św. Benedykt pojmuje pokorę bardzo szeroko. Rozdział 7. jest słusznie uważany za doskonałe streszczenie duchowości monastycznej.

Dom Paul Delatte OSB

tłum. Tomasz Glanz

 

----- 

Drogi Czytelniku, skoro jesteśmy już razem tutaj, na końcu tekstu prosimy jeszcze o chwilę uwagi. Udostępniamy ten i inne nasze teksty za darmo. Dzieje się tak dzięki wsparciu naszych czytelników. Jest ono konieczne jeśli nadal mamy to robić.

 

Zamów "Christianitas" (pojedynczy numer lub prenumeratę)

Wesprzyj "Christianitas

-----

[1] DE HUMILITATE. Clamat nobis Scriptura divina, fratres, dicens: Omnis qui se exaltat humiliabitur et qui se humiliat exaltabitur. Cum hæc ergo dicit, ostendit nobis omnem exaltationem genus esse superbiæ. Quod se cavere Propheta indicat dicens: Domine, non est exaltatum cor meum neque elati sunt oculi mei, neque ambulavi in magnis neque in mirabilibus super me. Sed quid, si non humiliter sentiebam, si exaltavi animam meam, sicut ablactatus super matre sua, ita retributio in anima mea.

[2] Unde fratres, si summæ humilitatis volumus culmen adtingere et ad exaltationem illam cælestem ad quam per præsentis vitæ humilitatem ascenditur, volumus velociter pervenire, actibus nostris ascendentibus scala illa erigenda est quæ in somnio Iacob apparuit, per quam ei descendentes et ascendentes angeli monstrabantur. Non aliud sine dubio descensus ille et ascensus a nobis intelligitur nisi exaltatione descendere et humilitate ascendere. Scala vero ipsa erecta nostra est vita in sæculo, quæ humiliato corde a Domino erigatur ad cælum. Latera enim eius scalæ dicimus nostrum esse corpus et animam, in quibus lateribus diversos gradus humilitatis vel disciplinæ vocatio divina ascendendos inseruit.

[3] Si quis velit ad perfectionem velociter pervenire…, Rufin., Hist. monach., c. XXXI, Rosweyde, s, 484.

[4] Tekst św. Benedykta przypomina fragment listu wielkanocnego Teofila z Aleksandrii, przetłumaczonego przez św. Hieronima: Quod intelligens et patriarcha Jacob, scalam cernit in somnis, cujus caput pertingebat usque ad coelum, per quam diversis virtutum gradibus ad superna conscenditur, et homines provocantur, terrarum deserentes humilia, cum Ecclesia primitivorum dominicae passionis festa celebrare (św. Hieronim, Epist., XCVIII, 3. P.L., XXII, 793).

Quisquis igitur ad θεωρητικήν voluerit pervenire (…) Gradus quidam ita ordinati atque distincti sunt, ut humana humilitas possit ad sublime conscendere (…), św. Jan Kasjan, Conlat. XIV, II.

[5] P.G., XXIX, 217 i nast.

[6] Exposttio in Ps. CXIX. P.L., LXX., 901-902. De Institutione divin. Litter., praef. P.L., ibid., 1107.

[7] Principium nostrae salutis ejusdemque custodia timor Domini est. Per hunc enim et initium conversionis et vitiorum purgatio et virtutum custodia his qui inbuuntur ad viam perfectionis adquiritur. (...) Humilitas vero his indiciis conprobatur: primo si mortijicatas in sese omnes habeat voluntates; secundo si non solum suorum actuum, verum etiam cogitationum nihil suum celaverit seniorem; tertio si nihil suee discretioni, sed judicio ejus universa committat ac monita ejus sitiens ac libenter auscultet: quarto si in omnibus servet obedientiae mansuetudinem patientiaeque constantiam; quinto si non solum injuriam inferat nulli, sed ne ab olio quidem sibimet inrogatam doleat atque tristetur; sexto si nihil agat, nihil praesumat, quod non vel communis regula vel majorum cohortantur exempla; septimo si omni vilitate contentus sit et ad omnia se qua sibi prabentur velut operarium malum judicarit indignum; octavo si semetipsum cunctis inferiorem non superficie pronuntiet labiorum, sed intimo cordis credat affectu; nono si linguam cohibeat vel non sit clamosus in voce; decimo si non sit facilis ac promptus in risu. Talibus namque indiciis et his similibus humilitas vera dinoscitur. Quae cum fuerit in veritate possessa, confestim te ad caritatem, qua timorem non habet, gradu excelsiore perducet, per quam umversa, qua prius non sine poena formidinis observabas, absque ullo labore velut naturaliter incipies custodire, non jam contemplatione supplicii vel timoris ullius, sed amore ipsius boni et delectatione virtutum, św. Jan Kasjan, Inst., IV, XXXIX.

[8] II-II, q. CLXI., a. 6.

[9] q. CLXI a. 2. Cyt. za: Summa Teologiczna, t. 22, Umiarkowanie, tłum. ks. S. Bełch, s. 136.


Dom Paul Delatte OSB

(1848-1937), mnich benedyktyński, drugi następca Dom Prospera Guerangera w benedyktyńskim opactwie św. Piotra w Solesmes, któremu przewodził w latach 1890-1921. Requiescat in pace!

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką plików cookies. Warunki przechowywania lub dostępu do cookie możesz określić w Twojej przeglądarce.

Zamknij