Duchowość
2018.06.29 14:49

Homilia na Święto Apostołów Piotra i Pawła

+

Świętych Apostołów Piotra i Pawła

Homilia Przewielebnego Ojca Jeana Pateau

Opata Opactwa Matki Bożej w Fontgombault

(Fontgombault, 29 czerwca 2018 r.)

 

 

Boże, Ty uświęciłeś dzisiejszy dzień męczeństwem Apostołów Piotra i Pawła, spraw, aby Twój Kościół, który przez nich otrzymał zaczątek wiary, zachowywał wiernie ich naukę.

(Kolekta z uroczystości)

 

 

Drodzy Bracia i Siostry,

Moi najdrożsi Synowie,

 

Kościół, a w szczególności Kościół, który jest w Rzymie, nigdy nie chciał rozdzielać tych dwóch filarów, którymi są apostołowie Piotr i Paweł, do tego stopnia, że w pierwszych wiekach chrześcijaństwa w tym dniu papież odprawiwszy Mszę św. w watykańskiej Bazylice św. Piotra, udawał się do Bazyliki Św. Pawła za Murami, aby tam odprawić drugą Mszę. Te uroczyste obchody dobrze wskazywały, że to właśnie w nauczaniu świętych apostołów Piotra i Pawła Kościół w Rzymie widział jedyną zasadę, fundament swojego autorytetu.

Trzeba jednak zauważyć, że dwaj apostołowie byli ludźmi bardzo różnymi, zarówno przez swoje pochodzenie, jak i przez formację.

Szymon, nazwany przez Jezusa Piotrem, był mieszkańcem Kafarnaum w Galilei, rybakiem z Jeziora Tyberiadzkiego. Był człowiekiem, który przywykł do zmagania się z siłami natury, do stawiania czoła niespodziewanym zmianom pogody, człowiekiem konkretnym i spontanicznym. Był szczodry – natychmiast odpowiedział na wezwanie Pana, zostawił swoje sieci i poszedł za Nim.

Saul był Żydem z diaspory, z Tarsu w Azji Mniejszej. Był członkiem stronnictwa faryzeuszy. Był również obywatelem rzymskim. Wskutek spotkania z Chrystusem w drodze do Damaszku prześladowca chrześcijan stał się gorliwym i niestrudzonym propagatorem wiary.

To różne naśladowanie Chrystusa, te życia ofiarowane Bogu w ślad za Panem, zostały – każde z nich osobno – ukoronowane łaską męczeństwa w Rzymie. Piotr został ukrzyżowany, a Paweł – ścięty.

Drogi życiowe dwóch apostołów zakończyły tym samym krwawym świadectwem, praktycznie w tym samym miejscu. Jednak ich różne apostolaty były źródłem konfliktów, a nawet sporów. Piotr, po swoim wyznaniu: „Ty jesteś Chrystusem, Synem Boga żywego” (Mt 16,16) otrzymał od Pana misję – został pasterzem Kościoła: „ty jesteś Skałą. Na tej Skale zbuduję mój Kościół, a potęga piekła go nie zwycięży” (Mt 16,18). Będąc Żydem i żyjąc wśród Żydów, na początku uznawał stare prawo za fundament, który Kościół powinien zachować w swoich przykazaniach, na przykład dotyczących spożywania pokarmów. Paweł, apostoł narodów, to znaczy pogan, rozumiał, że niepotrzebne jest obciążanie nowych wiernych całym brzemieniem obserwancji żydowskich. W pokornym otwarciu się na światło Ducha Świętego Piotr i Paweł przekroczyli dzielące ich różnice i pracowali na rzecz jedności i budowy Kościoła w prawdzie.

W kolekcie z dzisiejszego poranka prosimy, aby Kościół, „który przez nich otrzymał zaczątek wiary, zachowywał wiernie ich naukę”. Pokorne trwanie w słuchaniu natchnień Ducha Świętego jest podstawą każdego życia apostolskiego, każdego życia chrześcijańskiego.

Czego jeszcze możemy się nauczyć od tych dwóch filarów Kościoła?

Z całą pewnością dają nam oni lekcję nadziei. W kwestiach moralnych świat pierwszego wieku naszej ery nie miałby czego zazdrościć światu, w którym dziś żyjemy. W obliczu powszechnego permisywizmu apostołowie mogli podjąć drogę kompromisu. Oni jednak nie pozwolili, aby zgasło przesłanie Chrystusa. Przekazali wiernie naukę o nierozerwalności małżeństwa, o wierności małżeńskiej, wiedzieli bowiem, że nie byli panami swojego nauczania, lecz jego depozytariuszami, sługami. Paweł mówi o tym wyraźnie w liście do Galatów:

A zatem, czy zabiegam o względy ludzi, czy Boga? Czy ludziom staram się przypodobać? Gdybym chciał się przypodobać ludziom, nie byłbym sługą Chrystusa (Ga 1,10).

Nadzieja pokładana w Bogu i pokora zawsze są narażone na to, że zostaną odłożone na bok i ustąpią pola czysto ludzkiemu i po ludzku usprawiedliwionemu pragnieniu zdobywania i sukcesu.

Stojąc wobec zadania nadprzyrodzonego, które jest także naszym zadaniem, apostołowie dają nam przykład zaufania Bogu. Paweł kontynuuje w liście do Galatów:

Oświadczam wam, bracia, że głoszona przeze mnie Ewangelia nie pochodzi od ludzi. Nie przyjąłem jej, ani nie nauczyłem się od człowieka, ale objawił mi ją Jezus Chrystus (Ga 1,11-12).

Protagonistą, pierwszym sprawcą wszelkiej ewangelizacji jest sam Chrystus. Nic nie dzieje się bez Boga. Paweł wie o tym dobrze z własnego doświadczenia: on sam był – jeśli można tak powiedzieć – ofiarą Bożego działania:

Słyszeliście przecież o moim dawniejszym postępowaniu w judaizmie; o tym, jak bardzo prześladowałem Kościół Boży i chciałem go zniszczyć. Wiernością judaizmowi przewyższałem wielu rówieśników w moim narodzie, gorliwie przestrzegając tradycji przodków. Kiedy jednak Bogu – który wybrał mnie w łonie mojej matki i wezwał swą łaską – spodobało się objawić swego Syna we mnie dla głoszenia Ewangelii o Nim pośród narodów, wtedy nie szukałem już rady u ludzi. Nie pospieszyłem też do Jerozolimy, do tych, którzy apostołami stali się przede mną, ale natychmiast skierowałem się do Arabii, a potem znowu powróciłem do Damaszku (Ga 1,13-17).

Piotrowi również nie brakuje powodów do pokładania nadziei w Bogu. Lekcja z dzisiejszego poranka, na przykład, opowiada o jego cudownym uwolnieniu. „Wtedy zjawił się anioł Pański i w celi rozbłysło światło” (Dz 12,7). Czyż nie jest paradoksalne, że historia uwolnienia zaczyna się od obudzenia śpiącego Piotra trąceniem w bok przez anioła, a nie od czasowego unieszkodliwienia strażników?

Wskazując na przykład dwóch apostołów, Kościół daje cenną naukę tym, którzy chcieliby oddawać się ewangelizacji na sposób zbyt ludzki, z troską o sukces, o kompromis ze światem, za to bez troski o prawdę, o świętość i o zjednoczenie z Bogiem.

„Kochaj i rób co chcesz” napisał kiedyś św. Augustyn. Robienie tego, co się chce, nie sprawia żadnych problemów. Czyż jednak kochanie w prawdzie nie jest trudniejsze? Święty Augustyn odpowiada rozróżniając dwie miłości, które dają początek dwóm państwom: „ziemskie państwo uczyniła miłość własna aż do pogardy Boga posunięta; niebieskie państwo uczyniła miłość Boża aż do pogardy siebie samego posunięta” (Państwo Boże, XIV, 28).

W ślad za dwoma apostołami i w ich szkole pracujmy nad ustanowieniem państwa niebieskiego – Boga przyjętego wśród ludzi.

Dom Jean Pateau OSB

tłum. Tomasz Glanz

 


Dom Jean Pateau OSB

(1969), mnich benedyktyński, opat Opactwa Najświętszej Maryi Panny w Fontgombault.

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką plików cookies. Warunki przechowywania lub dostępu do cookie możesz określić w Twojej przeglądarce.

Zamknij