szkice
2018.11.20 14:06

Czy zawsze należy słuchać biskupa (Rzymu)?

Kiedyś napisałem, krótki cykl komentarzy do książki Hansa Ursa von Balthasara pt. “Antyrzymski resentyment”, który to cykl ukazał się potem jako jeden artykuł pt. “Antyrzymski resentyment dzisiaj” - najpierw na łamach “Christianitas”, a potem w mojej książce “Bękarty Dantego”. Ponieważ sytuacja w Kościele katolickim od tamtego czasu się skomplikowała - szczególnie jeśli chodzi o rolę i pozycję w niej papiestwa chciałbym powrócić z analogicznymi komentarzami. Tym razem będę się opierał na niewielkiej książeczce o. Jacka Salija OP, pt “Po co Kościołowi Papież?”

Czy zawsze należy słuchać biskupa?

O. Salij nie przechodzi od razu do kwestii osadzenia biskupa Rzymu w Ciele Kościoła, ale rozważa rolę każdego biskupa w swojej diecezji. Powołuje się na jedno z najstarszych świadectw teologicznych dotyczących więzi biskupa i podległego mu Kościoła, czyli listach św. Ignacego z Antiochii. Najbardziej wyraziste i stanowcze sformułowania znajdujemy we fragmencie pisma skierowanego do wspólnoty w Magnezji:

Zaklinam was, starajcie się wszystko czynić w zgodzie Bożej pod kierunkiem biskupa, który zastępuje wam Boga, kapłanów zastępujących apostołów, i moich najdroższych diakonów, mających udział w posłudze Jezusa Chrystusa.

Przyznać trzeba, że widzenie w biskupie “zastępcy Boga” przychodzi nam dzisiaj z wielkim trudem, podobnie jak w dostrzeganie w papieżu „słodkiego Chrystusa na ziemi”, jak wyraziła się w XIV w. św. Katarzyna ze Sieny widząc przecież na własne oczy walki papieży i antypapieży (zob. P. Milcarek, Kim jest Papież?). Dziś w obu tych sformułowaniach chętniej widzimy ultramontanizm i przerosty papizmu. Tym chętniej odnosimy się do nich niechętnie im bardziej jesteśmy przekonani, że Papież Franciszek nie prowadzi Kościoła w dobrą stronę, promując np. w nauczaniu o małżeństwie hermeneutykę zerwania prowadzącą do sprzecznego ze słowami Pana Jezusa i całą tradycją Kościoła rozumienia nierozerwalności małżeństwa. W praktyce do całkowitego właściwie podważenia tej doktryny, a co za tym idzie, podważenia nauczenia o dynamice sakramentalnej pokuty (jako nawrócenia) i miłosierdzia oraz Eucharystii. Do tego dochodzą jeszcze niepokojące zachowania Papieża w sprawie kolejnych skandali seksualnych wśród wysokiego duchowieństwa, a także - niestety - wśród swoich bliskich współpracowników. Papież osłaniał ludzi ewidentnie zamieszanych w niegodziwe czyny (zob. P. Chrzanowski, O skandalu homoseksualnym w Kościele chilijskim) czy też nie reagował na to, że w ich kontekście pojawiali się jego zaufani ludzie, wyznaczani do specjalnych odpowiedzialności w Kościele (zob. P. Chrzanowski, Najemnicy, a nie pasterze).

Dobrze już znamy ścieżki do jakich prowadzi rozczarowanie wierzących. Choćby do podważania ważności wyboru Papieża, do ogłaszania go heretykiem i antypapieżem. Można odnieść wrażenie, że cały sens papieskiej (biskupiej) misji sprowadza się do głoszenia, jeśli co do dobrego wykonywania tej posługi pojawiają się wątpliwości - a pojawiają się - pryska cały sens urzędu. Można by się zatem zastanowić jak to możliwe, że Katarzyna ze Sieny, wobec zgorszeń - pod różnymi względami nawet gorszych od tych jakie dziś oglądamy - mogła o Papieżu wypowiedzieć tak mistyczne i stanowcze zdanie?

O. Salij pisze w ten sposób:

Biskup jest pierwszym sługą i szafarzem największego skarbu Kościoła, Eucharystii. [...] To dlatego w Kościele katolickim każda Msza Święta odprawiana jest w jedności z biskupem Rzymu.   

Co to znaczy? To, że Papież jest urzędowym zwornikiem jedności kościelnej nawet w sytuacji, gdy są do niego zastrzeżenia. Jedność katolicka nie ma charakteru abstrakcyjnego, która opierałaby się na tym, czy innym słowie samego Papieża, czy konsensusie w sprawie rozumienia kim jest Jezus, jak ma to miejsce w różnych międzykonfesyjnych stowarzyszeniach wspólnot denominowanych, ale na strzeżeniu depozytu realnej obecności. Również dzisiejszy sprzeciw wobec pewnych działań Papieża opiera się na przekonaniu, że to nie słowo Papieża daje jedność. Ono jest bardzo ważne, ale nie może zaprzeczać wierze, nie jest też ważniejsze o rzeczywistości Ciała Chrystusa jakim jest Kościół.

Jaka jednak jest relacja pomiędzy urzędem a głoszeniem? Na to odpowiemy niebezpośrednio. O. Salij podaje tylko jedną sytuację kiedy można porzucić biskupa. Ma to miejsce wtedy gdyby ten “jednoznacznie odszedł od wiary katolickiej i zerwał łączność z pozostałymi biskupami Kościoła, będącymi w jedności z następcą Piotra.” A równocześnie zaznacza, że “nie jest tak, żeby wiernym nie wolno było krytykować swoich biskupów czy nawet papieża. Nieraz przecież taka krytyka więcej przyczynia się do dobra Kościoła, niż udawanie, że wszystko w Kościele jest w najlepszym porządku.”

Opinię dominikańskiego teologa trzeba zatem rozumieć w następujący sposób. Krytyka nie oznacza, a przynajmniej nie powinna oznaczać podważania urzędowego charyzmatu danej osoby - biskupa, czy nawet biskupa Rzymu. Owszem, można zapytać jaką jedność daje biskup gdy nie głosi prawowiernej nauki? W odpowiedzi wyobraźmy sobie Kościół, czy to powszechny czy lokalny, w którym biskup znika. Kościół się rozprasza lub zaraz poszukuje się jego następcy, ewentualnie tymczasowego administratora. Psychologicznie to wszystko są bardzo trudne zadania, co widzimy po reakcjach katolików rozczarowanych obecnym pontyfikatem, ale także po tym jak każdą krytykę papieskich wypowiedzi i posunięć traktują jego obrońcy. Prawie nigdy krytyk tych nie traktują jako zaproszenia do dyskusji, ale prawie zawsze jako atak wrogów Papieża, faryzeuszy, pelagian, rygorystów na “słodkiego Chrystusa na ziemi”. Zresztą to sam Papież włożył swoim obrońcom w usta te rozmaite epitety zamykając możliwość dyskusji i nadając kościelnym sporom ten fideistyczny smak wrogości i braku porozumienia.

Rzeczywiście te bardziej bezpardonowe ataki na Papieża mają coś w sobie z opinii jakie o. Salij przytacza w pierwszym rozdziale swojej książki pisanej niedługo po rozstrzygnięciach w sprawie abp Wielgusa. “Nigdy bym nie przyjęła komunii z rąk takiego arcybiskupa”, “W Boga wierzę i zawsze wierzył będę, ale w księży już nie uwierzę”.

O. Salij konkluduje by strzec się postawy analogicznej do tej, którą przyjmowali donatyści nie uznając za ważną posługi tych duchownych, którzy byli w stanie grzechu. Daje nam to pewne podstawy by móc poruszać się pomiędzy uznaniem urzędu a uprawniona krytyką - jak mówił tytuł książki Zbigniewa Nosowskiego wydanej za innego jeszcze pontyfikatu - w ramach “krytycznej wierności”. Czy ta odpowiedź jest wystarczająca dla naszej obecnej sytuacji? Wszystko zależy jak będziemy diagnozować obecną sytuację. Co zrobić jeśli uznać, że Papież po prostu porzuca wiarę katolicką w ważnym jej punkcie i robi to “w jedności” ze znaczną częścią katolickiego episkopatu. Na to pytanie pierwszy rozdział książki o. Salija nie daje jednoznacznych odpowiedzi, można sądzić, że autor skłaniałby się jednak do utrzymania eucharystycznej jedności Kościoła, połączonej z krytyką Papieża, ale jednoczesnym powstrzymaniem się od operowania sformułowaniami takimi jak “heretyk”. Tak zresztą należałoby wyrażać wierność urzędowi - analizować teksty oraz mechanizmy i pokazywać ich wadliwość i patogenność, nie używać jednak haseł, których jedynym skutkiem byłoby wykopywanie jeszcze głębszych przepaści w Kościele.  

Można też dodać, że bezpośredniość krytyki powinna być dostosowana do posiadanej odpowiedzialności. Zatem inna ona będzie w przypadku kardynałów czy biskupów, a inna świeckich. W przypadku kontrowersji wokół pontyfikatu Papieża Franciszka granicą, za którą świeccy nie powinni wychodzić mogą być choćby dubia kardynałów, na które Ojciec Święty nie odpowiedział. Niezależnie od tego czy był to gest prostego lekceważenia, czy też pewnej gry prowadzonej przez Franciszka, brak responsu pozostawia obszar wątpliwości otwarty nawet dla opinii świeckich. Nie znaczy to właśnie, że teraz możemy swobodnie, a nawet z satysfakcją nazywać Papieża heretykiem, ale znaczy, że to co mówi i robi powinno teraz odbywać się pod specjalnym nadzorem rozeznania według rozumności wiary.

Tomasz Rowiński

 


Tomasz Rowiński

(1981), redaktor prowadzący portalu Christianitas, od 2008 roku redaktor pisma Christianitas, historyk idei, publicysta, autor książek; ostatnio wydał "Bękarty Dantego. Szkice o zanikaniu i odradzaniu się widzialnego chrześcijaństwa". Mieszka w Piastowie.

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką plików cookies. Warunki przechowywania lub dostępu do cookie możesz określić w Twojej przeglądarce.

Zamknij