Komentarze
2017.06.13 20:50

Czy Rafał Matyja porzucił konserwatyzm?

Głośnym echem w środowiskach prawicowych odbił się wywiad Grzegorza Sroczyńskiego z Rafałem Matyją, w którym ten ostatni odcina się od polskiej prawicy. Warto przeanalizować tok myślenia aktualnego wykładowcy WSIiZ w Rzeszowie, aby uzmysłowić sobie i właściwie ocenić przesłanki stojące za jego deklaracjami. Jest to o tyle istotne, że rola Matyi w polskim dyskursie publicznym jest ważna z tej racji, iż jako jeden z nielicznych akcentował on zawsze kwestie związane z  wymiarem instytucjonalnym państwa. A przecież  jeśli spojrzymy na dorobek bliskich prawicy środowisk intelektualnych z okresu III RP, to refleksja poświęcona wymiarowi instytucjonalnemu jawi się jako dramatycznie skromna.

W pierwszym rzędzie trzeba zwrócić uwagę, że Matyja nie tyle zrywa ze swoją dotychczasową konserwatywną drogą intelektualną, ale dystansuje się wyraźnie od prawicy „takiej, jaka ona jest”. Uzasadnia to wyraźnie tym, iż zafiksowała się ona na celach, które nigdy dla niego nie były interesujące. Cele te identyfikuje on głównie jako walkę z liberalnym establishmentem. Krytykuje zarazem PiS za brak projektów wzmocnienia państwa i stwierdza, że ma dość zarówno PiS-u z jego chaosem, jak i PO, która niewiele robiła. W ugrupowaniach tych nieobecna jest  logika sprawnego państwa potrafiącego sprostać wyzwaniom kolejnych dekad.

Matyja trafnie diagnozuje zarazem patologie polskiego sytemu partyjnego. Stwierdza, że dominujące na scenie politycznej partie żyją z eksploatacji państwa. Wszystko podporządkowuje się zachowaniu przez liderów kontroli nad partią. Za szczególnie niszczący dla wymiaru instytucjonalnego kraju uważa plemienny konflikt, stwierdza przy tym, iż: „obie strony tego sporu zatraciły zdolność myślenia, obie są nastawione na jeden typ automatycznych reakcji: zwalczanie przeciwnika”. Jako przykład podejścia partyjnego mającego charakter działalności antypaństwowej Matyja wskazuje użycie w komunikacie MON sformułowania „generałowie PO” w stosunku do generałów powołanych przez poprzedniego ministra. W rezultacie obliczonych na doraźny efekt gier partyjnych przewiduje on nadejście w Polsce bezwładności systemowej lub instytucjonalnej.

Problem z konserwatyzmem Matyi pojawia się w momencie, kiedy deklaruje on swoje poparcie dla liberalnej konstrukcji prawnej jaką stanowią związki partnerskie. Należy w tym miejscu postawić sobie pytanie, dlaczego osoby takie jak wykładowca WSIiZ przejmują liberalną nomenklaturę pojęciową? Dlaczego instytucjonalista Matyja staje się zwolennikiem typowej redukcji instytucji polegającej na rozmywaniu za pomocą formuły związków partnerskich fundamentalnej instytucji społecznej, jaką stanowi małżeństwo.

Wskazać tu należy mechanizm sytuowania się w centrum, jako odpowiedź na kształt formuły politycznej radykalnego centrum zlanej z pewną próbą zawłaszczenia symboliki religijnej dla potrzeb własnej mitologii politycznej. Matyja sam siebie określa właśnie jako człowiek środka. Opór wobec radykalnej formuły spycha zatem zwolenników budowy stabilnego państwa na pozycje coraz bardziej liberalne.

Tymczasem alternatywą dla radykalizmu i woluntaryzmu nie jest  marsz w kierunku liberalnym, ale właściwa konserwatyzmowi afirmacja instytucjonalnego wymiaru państwa i społeczeństwa. To właśnie ten wymiar powinien być w centrum refleksji politycznej prawicy, bowiem to na tej płaszczyźnie najbardziej widoczna staje się różnica pomiędzy konserwatyzmem – dla którego instytucje tworzą rdzeń wspólnoty - a destrukcyjnym dla instytucji publicznych PiS-owskim woluntaryzmem oraz nominalistycznym, odwołującym się tylko do kelsenowskiego wymiaru formalno-prawnego i kryteriów efektywnościowych, liberalnym podejściem do instytucji. To liberalne podejście odpowiada zaś za proces, który A. Gehlen określił jako redukcję instytucji, która  generuje w społeczeństwie chaos percepcyjny i  normatywny.

Tymczasem konserwatywny instytucjonalizm polega na ciągłym balansowaniu tradycji instytucjonalnej oraz pragmatyki instytucjonalnej. Na pragmatykę tę składają się - w myśl rozróżnienia P. Druckera - sprawność i efektywność, gdzie ta pierwsza polega na perfekcji organizacyjnej i proceduralnej, zaś ta druga na zdolności do długofalowego planowania i realistycznego określania celów. Konserwatyści świadomi są jednak faktu, iż nie mniej ważną rolę w życiu wspólnotowym instytucje pełnią dzięki trwaniu w nich pamięci instytucjonalnej podtrzymującej ciągłość wspólnotową i umożliwiającą uczenie się na zbiorowych doświadczeniach. To instytucje bowiem są  nośnikami tradycji i idei. To one służą utrwalaniu wzorców kulturowych i rytuałów wspólnoty.

W przypadku polityka deklaracja akceptacji formuły związków partnerskich powinna być na prawicy dyskwalifikująca. Polityk określa bowiem kształt ładu normatywnego wspólnoty, a destrukcja prawa naturalnego w przestrzeni publicznej musi być stanowczo zwalczana. Na szczęście jednak R. Matyja jest naukowcem, zatem odrzucenie jego poglądów w jednej dziedzinie nie musi skutkować całościowym odrzuceniem jego refleksji. 

 

Tadeusz Matuszkiewicz

 

Zobacz także na ten temat:

 

Tomasz Rowiński - O fałszywej pokusie prawicowego antyklerykalizmu


Tadeusz Matuszkiewicz

(1975), doktor nauk ekonomicznych, nauczyciel akademicki sekretarz Klubu Inteligencji Katolickiej w Mielcu.

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką plików cookies. Warunki przechowywania lub dostępu do cookie możesz określić w Twojej przeglądarce.

Zamknij