Notatki z Reguły
2018.01.09 11:22

Abbas. Notatki z Reguły (dzień dziewiąty)

Rozdział 2. Jaki powinien być opat

1Opat, który zasługuje, aby stać na czele klasztoru, powinien zawsze pamiętać, jakie nosi miano, i czynami dawać wyraz swojej godności. 2Wiara widzi w nim w klasztorze zastępcę Chrystusa, skoro nazywa go Jego imieniem. 3Mówi przecież Apostoł: Otrzymaliście ducha przybrania za synów, w którym możemy wołać: «Abba, Ojcze!» (Rz 8, 15).

4Dlatego też opat nie powinien uczyć, ani ustanawiać, ani rozkazywać niczego, co by było poza prawem Pańskim, 5ale polecenie jego, albo nauka niech zapada w serca uczniów jako zaczyn Bożej sprawiedliwości.

 

Rozdziały dotyczące opata – ten drugi i 64. dotyczący wyboru opata – wzięte razem z licznymi odniesieniami do przełożonego w treści wielu innych rozdziałów, mówią o sprawie rozstrzygającej o fizjonomii klasztoru benedyktyńskiego: o obecności ojca.

W „zakonie świętego Benedykta” nie ma ojca generała, za to każdy samodzielny klasztor – opactwo – ma kogoś kogo nazywamy zwykle „ojcem opatem”. „Ojciec opat” to pleonazm, gdyż samo „opat”, Abbas, znaczy: ojciec. Reguła wyraża przekonanie, że pełniący przełożeństwo nad wspólnotą mniszą dowiaduje się tego kim jest z rozważania nazwy, którą go obdarzono: Abbas. Ta nazwa jest w pewnym sensie rzeczywistością, a w pewnym sensie – programem wzrastania dla przełożonego.

Rzeczywistość, która dotyczy tego kto „zasługuje, aby stać na czele klasztoru”, ma jakby dwie warstwy, splecione z sobą: władza i uobecnienie.

Każda społeczność potrzebuje władzy. Społeczność, także mnisza, nie może być rządzona przez samo prawo pisane, np. Regułę. Niezbędny jest żywy interpretator zasady i autorytet rozstrzygający wątpliwości. Każda władza, jak czytamy u św. Pawła, „pochodzi od Boga” – w tym przynajmniej sensie, że nie wystarczy ludzka desygnacja, aby pojawiła się realna, trwała i poważna racja dla tego, by jeden człowiek był zobowiązany słuchać drugiego. Bez uciekania się do mitów dynastycznych, bez dogłębnej sakralizacji władzy, bez podważania pożytku wyboru dokonywanego przez wspólnotę – jak u benedyktynów – można i należy widzieć we władzy ludzkiej promień władzy Boskiej. Taki jest przecież pozytywny sens m.in. tego negatywnego polecenia z Ewangelii: „Nikogo nie nazywajcie ojcami, gdyż jeden jest wasz Ojciec w niebie”. Jeśli decydujemy się jednak nazywać kogoś na ziemi ojcem (i nauczycielem), to jedynie w świetle tego mocnego zobowiązania, które daje władzy ojcowskiej mandat, cel i wewnętrzne ograniczenie. Tak jest z każdą ziemską władzą: rządzi się jedynie przez udział w rządach Boskich.

Do wnętrza wspólnoty mniszej zstępuje władza Boska w postaci delegacji uczynionej osobie opata. Jest to jednak „delegacja” tak intensywna i szczególna, że nie ogranicza się – jak w przypadku wielu innych przypadków rządzenia – do moralnego zobowiązania rządzącego i rządzonych, lecz ma charakter pewnego uobecnienia samego Boga: Christi agere vices in monasterio creditur, w świetle wiary jest w klasztorze zastępcą Chrystusa, a w końcu po prostu Boga, naszego Ojca. Dla swoich mnichów opat jest „ordynariuszem”.

Swoją drogą, to czego w tym rozdziale uczymy się o opacie, odnosi się po swojemu, jeszcze mocniej i powszechniej do tego, kogo nazywa się w Kościele „ojcem świętym”.

Tak w odniesieniu do opata, jak i papieża, możemy pytać: dlaczego Chrystus nie zechciał rządzić na ziemi osobiście, stojąc – jak w swych epifaniach po Zmartwychwstaniu – pośród uczniów i wydając polecenia samemu? Jest to tajemnica Wniebowstąpienia Pańskiego, odejścia z ziemi, po to, by mógł być posłany Duch Święty. Chrystus woli się posługiwać narzędziami ludzkimi” „Kto was słucha, mnie słucha”. Mówi się czasami, że to zmniejsza ciężar nieposłuszeństwa tych, którzy gotowi by odmówić i samemu Chrystusowi. W każdym razie jednym ze skutków posługiwania się przez człowieczeństwo osoby Chrystusa kolejnymi „przesłonami” człowieczeństwa różnych osób ludzkich, „zastępujących” Go, jest załamanie i rozproszenie, jak w pryzmacie, prostoty autorytetu Bożego; tak że rozszczepia się on na różne, równocześnie prawdziwe, autentyczne i aspektowe, formy docierania władzy Bożej do rządzonego stworzenia.

Ograniczenie wpisane od wewnątrz w epifanijną władzę i osobę opata zostało wyrażone w drugim akapicie rozdziału: „opat nie powinien uczyć, ani ustanawiać, ani rozkazywać niczego, co by było poza prawem Pańskim”. Docere, constituere, iubere – trzy zakresy wykonywania władzy kościelnej: „uczenie” to naświetlanie zasad przychodzących spoza horyzontu zarządzeń ludzkich; „ustanawianie” to tworzenie, stanowienie reguł prawnych, mających w praktyce prowadzić do realizowania „nauki”; „rozkaz” to każde polecenie, także to mające jedynie sens, ważność „tu i teraz”, bez ustanawiania nowych praw. We wszystkich tych poziomach działanie opata – działanie każdej władzy kościelnej włącznie z najwyższą – nie powinno wychodzić „poza prawo Pańskie”.

Właśnie do tej kwestii odnoszą się niezwykle trafne słowa papieża Benedykta XVI, które wypowiedział – oczywiście w odniesieniu do władzy papieskiej – przy obejmowaniu godności biskupa Rzymu: „Władza nauczania w Kościele wiąże się z powinnością służby na rzecz posłuszeństwa wierze. Papież nie jest absolutnym władcą, którego myśl i wola stanowią prawo. Przeciwnie: posługa Papieża jest gwarancją posłuszeństwa Chrystusowi i Jego słowu. Papież nie ma głosić własnych idei, ale winien nieustannie zespalać samego siebie i Kościół więzią posłuszeństwa Słowu Bożemu, wobec wszelkich prób przystosowywania czy rozwodnienia i wszelkich przejawów oportunizmu”.

Z drugiej strony – jak mówi mądrze Dom Delatte w komentarzu do Reguły – napomnienie dotyczące granic władzy „nie jest zaproszeniem …, by zerkać poza ramiona swego Opata w celu upewnienia się, że jest on wiernym szafarzem lub czy rządzi poprawnie”. Istnieje domniemanie, że tak jest – zgodne z dobrem wspólnoty i potrzebne jej wewnętrznemu pokojowi. „Ludzie nie potrzebują by ich wzywać do nieposłuszeństwa”. Reakcja – roztropna – jest potrzebna jedynie w przypadku gdyby od władzy przychodziły do nas polecenia wprost przeciwne wierze i moralności.

W ostatnich słowach dzisiejszego fragmentu Reguła zaleca, by „rozkaz i nauka” opata zapadały w serca-umysły uczniów „jako zaczyn Bożej sprawiedliwości”. Można w tym sformułowaniu widzieć już ślad tego głębokiego zmysłu pedagogicznego, którego dowody daje święty Ojciec Benedykt w wielu innych miejscach: chyba bardziej ufa się tutaj działaniu obliczonemu na dłuższy czas, a na dodatek – z przekonaniem, że nauczające i rządzące akty władzy kościelnej są tylko sposobem zapuszczania w serca wiernych mocy o wiele większej, o wiele żywotniejszej, która potem „pracuje sama”, jakby była dobrotliwą i nadprzyrodzoną „incepcją”. Władza kościelna nie jest bowiem podmiotem tworzącym życie wiary, lecz jedynie temu życiu służącym.

 

PM 

 

Wszystkie Notatki z Reguły  

 

 

 

 

 

 


Paweł Milcarek

(1966), założyciel i redaktor naczelny "Christianitas", filozof, historyk, publicysta, freelancer. Mieszka w Brwinowie.

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką plików cookies. Warunki przechowywania lub dostępu do cookie możesz określić w Twojej przeglądarce.

Zamknij